Niemiecki gigant zbrojeniowy celuje w Polskę. Będzie fabryka

Niemiecki koncern zbrojeniowy Renk, światowy lider w produkcji przekładni do czołgów i okrętów, planuje zainwestować 500 mln euro w Polsce. Firma chce otworzyć zakłady serwisowe i produkcyjne, by obsługiwać sprzęt wojskowy na wschodniej flance NATO. Powód? Polska wydaje na zbrojenia najwięcej w Sojuszu w relacji do PKB, a czas napraw czołgów w czasie wojny ma kluczowe znaczenie. Produkcja przekładni ma wzrosnąć z 200 do 800 sztuk rocznie do końca 2026 roku.

  • Alexander Sagel, prezes Renk Group, zapowiedział w wywiadzie dla „Der Spiegel” plan inwestycji w Polsce o wartości 500 mln euro w ciągu najbliższych 4-5 lat. Środki zostaną przeznaczone na rozbudowę mocy produkcyjnych oraz badania i rozwój. Firma chce początkowo serwisować skrzynie biegów, silniki i podwozia czołgów, a następnie rozpocząć produkcję nowego sprzętu.
  • Wybór Polski to strategiczna decyzja podyktowana bliskością klientów na wschodniej flance NATO. „W razie awarii czołgu w Polsce podczas manewrów albo w Ukrainie podczas walk trudno transportować go 2000 km do punktu naprawczego” – argumentował Sagel. Zakłady w Polsce mają obsługiwać także kraje bałtyckie, gdzie Bundeswehry tworzy brygadę na Litwie.
  • Renk to kluczowy dostawca dla zachodnich producentów czołgów, w tym KNDS (Leopardy), Rheinmetall i Leonardo. Jesienią 2025 roku polskie media informowały o kontrakcie na dostawę przekładni do czołgów K2 Black Panther z Korei Południowej o wartości ponad 70 mln euro. Umowa obejmuje także wsparcie serwisowe, co wpisuje się w plany rozwoju w Polsce.
  • Wojna w Ukrainie dramatycznie zwiększyła popyt na sprzęt wojskowy. Do 2022 roku Renk produkował 200-300 przekładni rocznie. Do końca 2026 roku produkcja ma wzrosnąć do 800 sztuk rocznie, a koncern planuje potroić obroty w porównaniu z 2024 rokiem. Portfel zamówień sięga 6,4 mld euro, co daje stabilność na lata.
  • Przyszłość to nie tylko czołgi. Renk pracuje nad skrzyniami biegów dla bezzałogowych pojazdów sterowanych elektronicznie i współpracuje ze startupem Arx Robotics, produkującym małe, sterowane przez AI pojazdy gąsienicowe. „Powstaje tam rynek masowy” – mówi Sagel, nie wykluczając, że koncern będzie sam budować pojazdy bezzałogowe we współpracy z klientami.

Alexander Sagel, prezes zarządu Renk Group, w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel” zapowiedział, że koncern planuje „rozbudowę zdolności serwisowych i montażowych w Polsce”. W ciągu najbliższych czterech do pięciu lat firma chce zainwestować 500 milionów euro w rozbudowę mocy produkcyjnych oraz badania i rozwój produktów.

– Planujemy ekspansję dzięki nowym zakładom serwisu i produkcji, przede wszystkim na wschodzie Europy – powiedział Sagel. Jak dodał, Renk zamierza początkowo serwisować skrzynie biegów, silniki i podwozia czołgów, a następnie rozpocząć produkcję nowego sprzętu.

– W ten sposób umożliwimy klientom w Polsce, Ukrainie i krajach bałtyckich skrócenie czasu reakcji i pomożemy w utrzymaniu gotowości do działania – podkreślił prezes Renk.

Polska hubem logistycznym dla całego regionu

Sagel w rozmowie ze „Spieglem” uzasadnił, dlaczego wybór padł właśnie na Polskę.

– Polska jest idealnym miejscem umożliwiającym bliższy kontakt z klientami w regionie – ocenił. Jego zdaniem logistyka napraw sprzętu wojskowego w czasach wojny wymaga bliskości.

– W razie awarii czołgu w Polsce podczas manewrów albo w Ukrainie podczas walk trudno transportować go 2000 km do punktu naprawczego, a następnie, po pół roku, dostarczyć go z powrotem na miejsce – argumentował Sagel. Zakłady w Polsce mogą także obsługiwać kraje bałtyckie.

Szef koncernu zwrócił uwagę na ogromne wydatki Polski na zbrojenia – w relacji do PKB największe ze wszystkich krajów NATO. Sojusz umacnia swoją obecność na wschodniej flance, o czym świadczy między innymi tworzenie brygady Bundeswehry na Litwie. W związku z tym producenci czołgów, amunicji i dronów rozbudowują swoje moce produkcyjne. Rheinmetall buduje fabryki na Litwie, Łotwie, Węgrzech i w Bułgarii, a także w Ukrainie – przypomniał tygodnik.

Kto stoi za niemieckim gigantem?

Renk to nie jest firma, o której słyszał przeciętny Kowalski. Ale bez jej produktów żaden nowoczesny czołg nie ruszy z miejsca. Niemiecki producent przekładni obsługuje niemiecką marynarkę wojenną oraz niemal wszystkich zachodnich producentów czołgów. Do odbiorców należą takie koncerny jak KNDS (producent Leopardów), Rheinmetall i Leonardo.

Jesienią ubiegłego roku polskie media informowały, że spółka RENK Group AG dostarczy nowoczesne przekładnie do czołgów K2 Black Panther, które trafią do Polski z Korei Południowej. Wartość zamówienia przekracza 70 milionów euro. Przekładnie będą produkowane w Augsburgu, a umowa obejmuje także wsparcie serwisowe.

Wojna napędza przemysł. Skok produkcji z 200 do 800 sztuk

„Der Spiegel” informuje, że do wybuchu pełnoskalowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie Renk produkował 200-300 przekładni rocznie. Do końca 2026 roku produkcja roczna ma się zwiększyć do 800. W porównaniu do 2024 roku koncern zamierza zwiększyć obroty trzykrotnie.

Portfel zamówień Renk sięga około 6,4 miliarda euro, co daje firmie ogromną stabilność i perspektywy rozwoju na lata. Analitycy prognozują, że przychody koncernu mogą wzrosnąć do około 1,6 miliarda euro w 2026 roku i przekroczyć 2,1 miliarda w 2028 roku.

W ocenie prezesa stan Bundeswehry, pomimo zwiększenia nakładów finansowych, nie uległ w ostatnich czterech latach istotnej poprawie.

– Przemysł zbrojeniowy zrobił krok naprzód, ale teraz musi wreszcie dostarczyć zamówiony sprzęt – podkreślił Sagel.

Przyszłością są czołgi i autonomiczne systemy walki

Zdaniem Sagela czołgi są konieczne do powstrzymania przeciwnika.

– Ściana dronów na flance wschodniej nie powstrzyma armii wyposażonej w czołgi i rakiety – zaznaczył.

Jednocześnie koncern patrzy w przyszłość. Jego zdaniem przyszłość mają „autonomiczne systemy walki”. Augsburski koncern zbudował już skrzynię biegów dla bezzałogowych pojazdów sterowanych elektronicznie. Renk współpracuje ze startupem Arx Robotics, który produkuje małe, sterowane przez AI pojazdy gąsienicowe.

– Powstaje tam rynek masowy. (…) Możemy sobie wyobrazić, że we współpracy z klientami będziemy sami budować pojazdy bezzałogowe – dodał.

Dla Polski wejście Renk to nie tylko nowe miejsca pracy i inwestycje. To także wzmocnienie pozycji jako hubu logistycznego i serwisowego dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. W czasach, gdy liczy się każda godzina sprawności sprzętu wojskowego, posiadanie na miejscu fabryki produkującej kluczowe komponenty do czołgów może okazać się na wagę złota – a właściwie na wagę bezpieczeństwa.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu