Po raz pierwszy od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie niemieccy przedsiębiorcy i politycy skrajnie prawicowej AfD wzięli udział w Forum Ekonomicznym w Petersburgu. Markus Frohnmaier, rzecznik AfD ds. polityki zagranicznej, przyznał, że rozmawiał z prezesem Gazpromu o wznowieniu dostaw gazu przez Nord Stream. W Polsce decyzja ta wywołała ostrą krytykę i obawy o zmianę kursu Berlina wobec Rosji.
Delegacja niemieckiego biznesu oraz przedstawiciele Alternatywy dla Niemiec pojawili się w Petersburgu w dniach 3–6 czerwca 2026 roku na corocznym forum gospodarczym patronowanym przez Władimira Putina. To pierwsza tak widoczna obecność Niemców w Rosji od rozpoczęcia inwazji na Ukrainę. Wśród politycznych uczestników znalazł się Markus Frohnmaier, który w mediach społecznościowych poinformował o spotkaniu z Aleksiejem Millerem, szefem Gazpromu.
„W siedzibie spółki odbyliśmy rozmowę, której głównym tematem była możliwość ponownego uruchomienia gazociągów Nord Stream oraz wznowienia dostaw rosyjskiego gazu” – napisał Frohnmaier. Jak uzasadnił, Niemcy znajdują się w poważnej spirali spadkowej w gospodarce, a wysokie koszty energii zmuszają firmy do przenoszenia produkcji za granicę. „Rosja była najważniejszym dostawcą gazu i ropy. Wszystkie opcje powinny ponownie trafić na stół, w tym ponowne uruchomienie Nord Stream i wznowienie relacji handlowych z Rosją” – dodał polityk AfD.
Cicha dyplomacja Gazpromu i niemiecka prawica
Frohnmaier podkreślił, że jego partia stawia na bezkompromisową obronę niemieckich interesów narodowych. Tymczasem analityczka Instytutu Zachodniego Patrycja Anna Teper skomentowała to wydarzenie z ironią: „AfD w Rosji na forum ekonomicznym i pyk – spotkanie z szefem Gazpromu i dyskusja o wznowieniu Nord Streamów. Aleksiej Miller w siódmym niebie”. Zwróciła uwagę, że Rosja od lat inwestuje w tego polityka, a teraz jest on wiceszefem frakcji AfD w Bundestagu i bryluje na „rosyjskim Davos”. Jej zdaniem partia pozwoliła na ten wyjazd, co stanowi istotną zmianę w podejściu do współpracy z Kremlem.
Według doniesień medialnych, na miejscu pojawili się również przedstawiciele niemieckiego biznesu, którzy nieoficjalnie sondowali możliwości powrotu na rynek rosyjski. Choć oficjalne stanowisko rządu w Berlinie pozostaje niezmienne – sankcje i wsparcie dla Ukrainy – pojawienie się polityków AfD w Petersburgu pokazuje, że część niemieckiej sceny politycznej jest gotowa zerwać z dotychczasową linią.
Zagrożenie nowego formatu dla Polski
Dziennikarz Jakub Wiech ocenił sytuację jako „potężne zagrożenie nowego formatu” dla Polski. Zaznaczył, że niemiecka pozycja w Unii Europejskiej jest bardzo silna, a Berlin potrafi z niej korzystać. „Nawet w czasach Angeli Merkel i przed 2022 rokiem Niemcom nie udało się zablokować objęcia Nord Streamu 2 znowelizowaną dyrektywą gazową. Owszem, jej rygory były słabsze, ale udało się na forum UE złamać opór Niemiec i Austrii” – przypomniał Wiech. Dodał jednak, że w przypadku ewentualnego dojścia AfD do władzy możemy mieć do czynienia z polityką całkowitego wywrócenia unijnego stolika. „A co jeśli w przypadku AfD będziemy mieli do czynienia z polityką całkowitego wywrócenia unijnego stolika?” – zadał retoryczne pytanie.
Dla Polski, która od 2022 roku dywersyfikuje źródła energii i inwestuje w infrastrukturę LNG oraz Baltic Pipe, pojawienie się perspektywy powrotu rosyjskiego gazu na niemiecki rynek jest sygnałem alarmowym. Jak podkreślają komentatorzy, ewentualne wznowienie Nord Stream oznaczałoby nie tylko utratę wpływów z tranzytu, ale także osłabienie pozycji negocjacyjnej Warszawy w Unii Europejskiej. Obecność niemieckich polityków w Petersburgu pokazuje, że zagrożenie dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego nie jest już tylko hipotetyczne.
Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/Marcin Obara

