Program SAFE dzieli. Szansa czy nowe zadłużenie?

Unijny mechanizm SAFE budzi w Polsce spór – dla jednych to tanie finansowanie armii, dla innych ryzyko nacisków politycznych i zadłużenia.

  • SAFE nie jest bezzwrotnym grantem, lecz długoterminową pożyczką o oprocentowaniu ok. 3–3,3 proc. na 30 lat z dodatkowym 10-letnim okresem karencji, co czyni go tańszym od kredytów z Korei Południowej czy USA wykorzystywanych dotąd do finansowania zakupów sprzętu wojskowego.
  • W przypadku wielu kontraktów z lat 2019–2023 – takich jak zakup czołgów Abrams, myśliwców F-35 czy śmigłowców AH-64 – udział polskiego przemysłu był minimalny, a finansowanie pochodziło z droższych źródeł, co w praktyce oznaczało zadłużanie się za granicą w celu zakupu zagranicznego sprzętu.
  • Mechanizm SAFE zakłada, że co najmniej 65 proc. wartości zamówień musi pochodzić z Europy, a według deklaracji MON udział europejskiego – w tym polskiego – przemysłu może sięgnąć nawet 80 proc., co zwiększa szanse na rozwój krajowej produkcji zbrojeniowej.
  • Projekty finansowane z SAFE mają być zwolnione z podatku VAT, a środki przeznaczone na spłatę zobowiązań nie będą wliczane do budżetu MON, co ograniczy koszty obsługi zadłużenia – obecnie mogłyby one sięgać nawet ok. 40 mld zł rocznie.
  • SAFE może także stać się narzędziem eksportowym – europejskie państwa, w tym Niemcy, sygnalizują zainteresowanie zakupem polskich systemów uzbrojenia, takich jak zestawy przeciwlotnicze Piorun czy armatohaubice Krab.

Unijny mechanizm SAFE (Security Action for Europe) od początku budzi w Polsce ogromne emocje. Dla jednych to historyczna szansa na tanie sfinansowanie modernizacji armii, dla innych ryzyko politycznych nacisków i dalszego zadłużania państwa. W tle pojawiają się porównania z amerykańskimi i koreańskimi kredytami, przykłady z Rumunii oraz informacje o zainteresowaniu niemieckim rynkiem polskiej broni.

SAFE jest grantem, tylko najtańszą na rynku długoterminowa pożyczka. Jego najważniejsze cechy w porównaniu z innymi funduszami pozyskiwanymi przez Polskę w ostatnich latach na obronność to oprocentowanie około 3-3,3% na 30 lat z okresem odroczenia wpłat na 10 lat. Kredyt wzięty w Korei na koreański sprzęt wojskowy to oprocentowanie 6,5%. Zaś pożyczki w USA w ramach Foreign Military Sales (FMS) oprocentowane są w skali 4,2 do 4,5% gdyż przepisy USA zastrzegają, że nie mogą one mniejsze niż oprocentowanie amerykańskich obligacji. Do tego należy doliczyć marżę. Ostatnie narzędzie to Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych czyli emitowane przez państwo polskie papiery dłużne, na pokrycie modernizacji i wydatku zbrojeniowych. Obsługuje je Bank Gospodarstwa Krajowego a ich oprocentowanie to 5,1%

Nie tylko argumenty ekonomiczne są tutaj ważne

Do tych argumentów czysto ekonomicznych należy dołączyć również kwestie rozwoju własnego przemysłu. 

W wielu kontraktach z lat 2019–2023 udział polskiego przemysłu był minimalny lub żaden. Zakupy czołgów M1A1/M1A2 Abrams, myśliwców F-35 czy śmigłowców AH-64 w USA oraz pierwszych partii K2, K9 czy FA-50 z Korei realizowano praktycznie bez krajowej produkcji i bez pełnego transferu kompetencji. A był one finansowane właśnie przez narzędzia droższe niż SAFE. W praktyce więc pożyczaliśmy pieniądze z Korei aby po chwili wydać je z powrotem w Korei. 

Co więcej obecnie Rumunia, która również zakupiła samobieżne haubice K9 oraz pojazdy K10 i to w znacznie mniejszej (ponad 350 dla polski vs 54 dla Rumunii), finalizuje umowę na budowę fabryki w której produkowane będą pojazdy dla Rumunii, co wskazuje na o wiele mniej korzystne warunki zakupu przez Polskę. Dopiero projekty, jak K2PL czy elementy programu Homar-K, zaczynają wprowadzać większą współpracę przemysłową.

Jest również pomysł emisji własnych obligacji

Pojawił się również argumenty, aby Polska sama wyemitowała własne obligacje. Jednak koszty 30 letnich obligacji naszego kraju są wyraźnie wyższe niż oferowane warunki SAFE a jak wspomniałem w naszym przypadku mamy 40 lat na spłatę czyli 10 odroczenia + 30 spłaty. 

Dodatkowo przy takich emisjach, musielibyśmy dać o wiele lepsze warunki zakupu czyli dla nas mniej korzystne niż SAFE. Dlatego też Niemcy nie biorą SAFE, bo mają lepsze warunki do zaproponowania niż ten mechanizm. Wynika to jednak z innej sytuacji ekonomicznej Niemiec. 

Jednocześnie warto pamiętać że lwią część środków z SAFE musimy zainwestować i zostawić we własnym kraju. Program wymaga co najmniej 65% wartości zamówienia pochodziło z Europy. MON deklaruje taki udział w 80%, oraz jak informował minister finansów projekty z SAFE będą zwolnione z VAT a środki na spłatę nie będą wliczać się w budżet MON. To ważne w kontekście poprzednich pożyczek gdyż bez wspomnianego programu prawie 20% budżetu MON poszł oby na obsługę dawnych zobowiązań. To około 40 miliardów złotych.

Mnóstwo dezinformacji opartej o emocje

Na koniec warto dodać że w przekazie medialnym pojawią się fejki, półprawdy i wiele dezinformacji. Główna teza anty SAFe mówi o tym, że wydamy znaczą część w Niemieckim przemyśle i to Niemcy będą beneficjentem. W chwili obecnej wiadomo jednak, że Berlin zgłosił wstępną chęć pozyskania przenośnego zestawu przeciwlotniczego „Piorun”. Część zakupu ma trafić jako pomoc dla Ukrainy. Również inne kraje europejskie są zainteresowane zakupem „Pioruna” właśnie z SAFE. A Polska posiada również AHS „Krab”, nowość czyli BWP „Borsuk” oraz KTO Rosomak. Należy pamiętać, że sami możemy również zarobić jako sprzedawca uzbrojenia w SAFE. 

SAFE to kolejna okazja do rozpalenia trwającego w Polsce sporu politycznego. 

Część przeciwników wskazuje na ryzyko nacisków politycznych ze strony Brukseli analogicznie do doświadczeń z KPO. Argument ten nie jest całkowicie bezzasadny, ale mechanizm wypłat transzowych oraz długofalowy charakter programu ograniczają możliwość całkowitej blokady środków z powodów czysto politycznych.

Innym problemem jest tzw. „tajnoza” wokół listy projektów zgłoszonych do SAFE. Brak jawności sprzyja spekulacjom i teorii, że środki mogą zostać rozdysponowane w sposób nieprzejrzysty. Przykład Rumunii, która ujawniła swoje plany, pokazuje, że większa transparentność mogłaby obniżyć temperaturę sporu.
Warto jednak dodać, że poza nimi na razie żaden inny beneficjent takiej listy nie opublikował.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu