Rząd promuje unijny program SAFE jako „historyczną szansę” na tani dług na zbrojenia – 200 mld zł na 45 lat z oprocentowaniem ok. 3 proc. Prezydent Nawrocki kontruje własnym pomysłem „SAFE zero procent” opartym na rezerwach NBP. Eksperci wyliczają: różnica w kosztach obsługi długu między unijnym finansowaniem a obligacjami BGK może sięgnąć 60 mld zł. Stawką jest nie polityczny PR, ale pytanie, czy stać nas na odrzucenie najtańszego długu w historii.
- Unijny program SAFE (Security Action for Europe) to 150 mld euro pożyczek na zbrojenia dla państw UE. Polska jest największym beneficjentem – na liście projektów znalazło się 139 inwestycji o łącznej wartości 43,7 mld euro (ok. 200 mld zł). Środki obejmą Tarczę Wschód, zdolności dronowe, antydronowe, tankowanie w powietrzu, wojska cybernetyczne i bezpieczeństwo Bałtyku.
- Warunki unijnego finansowania są wyjątkowo korzystne: oprocentowanie na poziomie ok. 3 proc. (koszt obligacji UE), okres spłaty do 45 lat (do 2070) z możliwością 10-letniej karencji w spłacie kapitału. Eksperci szacują, że w porównaniu z finansowaniem krajowym (obligacje BGK) oszczędności mogą sięgnąć od 27 do 60 mld zł w całym okresie programu.
- 3 marca prezydent Karol Nawrocki i prezes NBP Adam Glapiński ogłosili alternatywny program „SAFE zero procent” o wartości 185 mld zł, który miałby być wolny od odsetek i „politycznych uwarunkowań”. Źródłem finansowania miałby być zysk NBP (przekazywany rządowi) oraz rezerwy złota.
- Konstytucyjne wątpliwości wobec pomysłu prezydenta są fundamentalne. Art. 220 Konstytucji RP zabrania NBP finansowania budżetu państwa. Piotr Kuczyński (Xelion) wskazuje, że nawet ustawa nie może być niezgodna z konstytucją. Prezydent zapowiedział ewentualną inicjatywę ustawodawczą, ale na razie nie przedstawiono konkretnego projektu.
- Program SAFE zakłada zasadę 65 proc. – koszt komponentów wyprodukowanych w UE, EOG i Ukrainie musi wynieść co najmniej 65 proc. wartości zamówienia. Przemysł zbrojeniowy (PGZ, Grupa WB) apeluje o szybkie wdrożenie, wskazując na „bezprecedensową szansę” dla polskich firm. Opozycja ostrzega przed mechanizmem warunkowości, ale rząd zapewnia, że dotyczy on tylko kwestii finansowych, a nie praworządności.
Program SAFE, czyli Security Action for Europe, to największy w historii Unii Europejskiej instrument finansowania wydatków obronnych. Zatwierdzony w połowie lutego 2026 roku przez państwa członkowskie, przewiduje łącznie 150 miliardów euro w postaci nisko oprocentowanych pożyczek na zakupy sprzętu wojskowego, z zastrzeżeniem, że w dużej mierze ma być on produkowany w Europie. To odpowiedź Brukseli na rosyjską agresję na Ukrainę i rosnącą niepewność co do kierunków polityki Stanów Zjednoczonych, a jego celem jest nie tylko wzmocnienie potencjału obronnego państw UE, ale także doinwestowanie europejskiego przemysłu zbrojeniowego i zmniejszenie zależności od uzbrojenia z USA.
Polska jest absolutnym liderem w tym programie. Na zatwierdzonej przez Komisję Europejską liście znalazło się 139 projektów, a łączna kwota, jaką możemy pozyskać, to 43,7 miliarda euro, czyli około 200 miliardów złotych . To blisko 30 procent całego budżetu SAFE, co czyni nasz kraj centralnym punktem europejskiej odbudowy zdolności obronnych. Co więcej, w kolejnym kroku między Polską a Komisją Europejską zawarte zostaną dwie umowy: pożyczkowa i inwestycyjna, a zaliczka dla Polski ma opiewać na 6,6 miliarda euro i może trafić do nas już w połowie marca, w pierwszą rocznicę ustanowienia programu.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE, wyjaśnia, że po przeliczeniu na złotówki mówimy o kwocie bliskiej 200 miliardów złotych. Około 150 miliardów stanowić będą wydatki, które już wcześniej były planowane, czyli tak zwane refinansowanie, a około 50 miliardów zostanie przeznaczonych na projekty nowe, które wcześniej nie miały zabezpieczonego źródła finansowania. Środki obejmą wszystkie rodzaje sił zbrojnych, ze szczególnym uwzględnieniem Tarczy Wschód, zdolności dronowych i antydronowych, tankowania w powietrzu, a także wzmocnienia wojsk cybernetycznych i bezpieczeństwa Bałtyku.
Warunki unijnego finansowania, czyli 45 lat spłaty i zasada 65 procent
Kluczowe dla zrozumienia sporu są warunki, na jakich Polska może skorzystać z unijnych pieniędzy. Po pierwsze, oprocentowanie pożyczki ma być adekwatne do oprocentowania obligacji unijnych, które według danych historycznych kształtuje się na poziomie około 3 procent. Rząd przekonuje, że to wyraźnie tańsze źródło finansowania niż emisja obligacji przez budżet państwa czy Bank Gospodarstwa Krajowego.
Po drugie, okres spłaty może wynosić do 45 lat, czyli aż do 2070 roku, z możliwością uzyskania 10-letniej karencji w spłacie kapitału. Oznacza to, że przez pierwszą dekadę Polska będzie musiała spłacać jedynie odsetki, co znacząco odciąża budżet w krótkiej perspektywie. To właśnie te preferencyjne warunki sprawiają, że zdaniem ekspertów udział w programie może przynieść oszczędności rzędu od 36 do 60 miliardów złotych w porównaniu z finansowaniem krajowym.
Po trzecie, program wprowadza tak zwaną zasadę 65 procent. Oznacza ona, że koszt komponentów wyprodukowanych w państwach zaangażowanych w SAFE, czyli w Unii Europejskiej, Europejskim Obszarze Gospodarczym i na Ukrainie, musi wynieść co najmniej 65 procent wartości zamówienia. Jeśli państwo chce zamówić bardziej zaawansowane systemy, na przykład obrony powietrznej, musi spełniać dodatkowe, bardziej rygorystyczne warunki, między innymi zapewnić możliwość modyfikowania sprzętu w razie potrzeby bez ograniczeń narzucanych przez podmioty spoza Unii.
Ten wymóg ma drugie dno. Z jednej strony stymuluje europejski przemysł obronny i zmusza firmy takie jak Rheinmetall czy Saab do budowania europejskich łańcuchów dostaw, co integruje mniejsze przedsiębiorstwa z państw takich jak Polska w globalne struktury produkcyjne. Z drugiej strony ogranicza możliwość zakupu gotowego sprzętu z półki w Stanach Zjednoczonych czy Korei Południowej, co jest głównym punktem krytyki ze strony opozycji. Co ciekawe, południowokoreańskie firmy zbrojeniowe, takie jak Hanwha Aerospace i Hyundai Rotem, już reagują na te wymogi, budując fabryki w Rumunii i współpracując z polskim Bumarem, by spełnić kryteria lokalnej produkcji.
„SAFE 0 procent”, czyli propozycja prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego
3 marca 2026 roku prezydent Karol Nawrocki i prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński ogłosili alternatywną propozycję: krajowy program „SAFE zero procent”. Zgodnie z zapowiedziami, program miałby opiewać na 185 miliardów złotych, nie wiązać się z żadnymi odsetkami, nie wymagać kredytu do 2070 roku i być wolny od politycznych uwarunkowań, które zdaniem opozycji są wpisane w unijny mechanizm.
Prezydent Nawrocki po spotkaniu z prezesem Glapińskim nie miał wątpliwości: „Mamy dla SAFE alternatywę, która nie będzie wiązała się z żą adnymi odsetkami finansowymi, więc jest to SAFE zero proc. W tym pomogły oczywiście inwestycje, ale także zakup i kumulowanie polskiego złota przez Narodowy Bank Polski”. Według niego środki te nie będą się wiązać ze zmianą sytuacji w Unii Europejskiej i pozwolą uniknąć „więzów, które są wokół europejskiego programu SAFE”.
Prezes Glapiński, zapytany o źródło finansowania, wykluczył możliwość skorzystania z aktywów rezerwowych NBP, podkreślając, że byłoby to wbrew prawu . Wskazał natomiast na zysk banku centralnego, który w 95 procentach przekazywany jest rządowi.
– W tym wypadku spodziewamy się, że w celu właśnie wzmacniania polskiej obronności – powiedział Glapiński. Dodał, że środki, które zostaną wykreowane i uzyskane, zostaną przekazane zgodnie z prawem rządowi lub Funduszowi Wsparcia Sił Zbrojnych, a rolą NBP będzie tylko ich przekazanie.
Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS i były minister obrony, ocenił, że NBP ma podstawy do tego, by kredytować takie działania.
– Te 700 ton złota, to już jest silna podstawa do tego, aby można było wykorzystać te zapasy finansowe. To nie jest jakaś pożyczka uwarunkowana politycznie, jak pożyczka SAFE – stwierdził Błaszczak.
Konstytucyjne wątpliwości, czyli czy NBP może finansować budżet państwa
Gdy tylko propozycja „SAFE zero procent” ujrzała światło dzienne, pojawiły się poważne wątpliwości natury prawnej i konstytucyjnej. Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych Domu Inwestycyjnego Xelion, w rozmowie z PAP zwrócił uwagę na fundamentalną przeszkodę.
– Art. 220 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej mówi wyraźnie, że NBP nie może finansować swoimi środkami budżetu państwa. Gdyby NBP użył swoich środków do wspomagania sił zbrojnych, to byłoby niewątpliwie finansowanie z innych środków, które powinien sfinansować budżet państwa. Teoretycznie więc zrobić tego, zgodnie z konstytucją, prezes Glapiński nie może – powiedział Kuczyński.
Ekspert wskazał, że prezes Glapiński wspominał o jakiejś ustawie, ale ustawa nie może być niezgodna z konstytucją. Przywołał przykład Włoch, gdzie premier Giorgia Meloni musiała się tłumaczyć w Europejskim Banku Centralnym po tym, jak jej ugrupowanie złożyło poprawkę do budżetu stwierdzającą, że złoto posiadane przez Bank Centralny Włoch jest własnością narodu włoskiego. Chodziło o to, by złoto mogło być użyte do finansowania budżetu państwa.
Kuczyński zaznaczył, że na razie wygląda to tak, jakby prezydent dostał prezent od prezesa Glapińskiego pod tytułem „oferujemy program SAFE 0 proc., w związku z tym mogę zawetować SAFE”. Dodał, że choć profesor Grzegorz Kołodko, były minister finansów, niejednokrotnie mówił o możliwości użycia polskiego złota do finansowania potrzeb zbrojeniowych, to pytanie o zgodność z prawem pozostaje otwarte.
Prezydent Nawrocki zapowiedział, że w razie potrzeby wyjdzie z inicjatywą ustawodawczą, a NBP jest gotowy, by taki program uruchomić w ramach funkcjonujących w Polsce mechanizmów prawnych. Na razie jednak konstytucyjne bariery pozostają i żaden konkretny projekt ustawy nie został przedstawiony.
Rachunek ekonomiczny, czyli ile naprawdę możemy zaoszczędzić
Niezależnie od prawnych zawiłości, kluczowe jest pytanie o realne korzyści finansowe obu rozwiązań. Zdaniem ekspertów, różnica jest kolosalna. Prof. Paweł Wojciechowski wyliczył, że SAFE może dać oszczędności rzędu 2,1-3,4 miliarda złotych rocznie, a w wartości bieżącej od 30 do 60 miliardów złotych w 45-letnim horyzoncie w porównaniu do obligacji BGK. Z kolei analitycy mBanku i Citi Handlowego szacują potencjalne oszczędności na 27-48 miliardów złotych w całym okresie programu.
To nie są abstrakcyjne wyliczenia. Oprocentowanie unijnych pożyczek na poziomie około 3 procent jest znacząco niższe od rentowności polskich obligacji skarbowych, które w ostatnich miesiącach oscylowały w okolicach 5,5-6 procent. W przypadku finansowania krajowego, każdy miliard złotych pożyczony na 45 lat kosztowałby budżet państwa znacznie więcej niż w przypadku unijnego instrumentu.
Dodatkowo, jak wskazuje rząd, około 80 procent środków z SAFE ma trafić do polskiego przemysłu zbrojeniowego. Przedstawiciele branży, w tym Polska Grupa Zbrojeniowa, Grupa WB i ICEYE, wystosowali wspólne oświadczenie, w którym podkreślają, że program SAFE to „bezprecedensowa szansa” na zwiększenie i przyspieszenie zdolności produkcyjnych oraz wzmocnienie bezpieczeństwa Polski. Sygnatariusze apelują o szybkie i efektywne wykorzystanie tej możliwości, wskazując, że inwestycje finansowane ze środków SAFE mają wygenerować nowe miejsca pracy, nie tylko bezpośrednio w przemyśle obronnym, ale także w całym łańcuchu dostaw.
Mechanizm warunkowości, czyli czego naprawdę boi się opozycja
Głównym argumentem przeciwników unijnego SAFE jest tak zwany mechanizm warunkowości. Opozycja, a zwłaszcza Prawo i Sprawiedliwość, ostrzega, że podobnie jak w przypadku Krajowego Planu Odbudowy, wypłata środków może być uzależniona od spełnienia politycznych warunków, na przykład związanych z praworządnością. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił, że program ma „potężne aspekty polityczne”, a jego celem jest zjednoczenie Europy „pod niemieckim przywództwem”.
Rząd stanowczo odpiera te zarzuty. Minister finansów Andrzej Domański przekonuje, że nie ma efektywniejszego i tańszego źródła finansowania modernizacji polskiej armii niż SAFE. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka wyjaśnia, że ustawa wdrażająca SAFE przewiduje kontrole antykorupcyjne i kontrwywiadowcze przez ABW, SKW i CBA, ale nie ma w niej zapisów, które pozwalałyby na wstrzymanie wypłat z powodów politycznych.
Warto też zwrócić uwagę na rozporządzenie 2020/2092, które reguluje mechanizm warunkowości w unijnym budżecie. Zostało ono skonstruowane w taki sposób, że pozwala zawiesić wypłaty tylko w przypadku korupcji lub defraudacji zagrażającej budżetowi UE i nigdy nie zostało zastosowane wobec Polski. Rząd przekonuje, że zasada warunkowości w SAFE ma dotyczyć jedynie kwestii finansowych i nie ma związku z praworządnością czy sądownictwem.
Czy stać nas na polityczny spektakl o miliardy
Prezydent Nawrocki ma niespełna trzy tygodnie na podjęcie decyzji o podpisaniu lub zawetowaniu ustawy wdrażającej unijny SAFE. W tym czasie może zaprosić rząd na rozmowy o swoim pomyśle „SAFE 0 procent”, ale na razie nie wiadomo, czy propozycja ta ma jakiekolwiek szanse na realizację w świetle konstytucji i unijnych regulacji.
Tymczasem czas ucieka. Na połowę marca zaplanowano podpisanie umowy pożyczkowej z Komisją Europejską, a pierwsza transza zaliczki w wysokości 6,6 miliarda euro może trafić do Polski jeszcze w tym samym miesiącu. Przemysł obronny apeluje o jedność. Wspólne oświadczenie sygnatariuszy, w tym PGZ, Grupy WB i innych kluczowych graczy, jasno wskazuje, że wdrożenie mechanizmu SAFE oznacza radykalne zwiększenie produkcji w sektorze obronnym, pozytywny wpływ na całą sieć krajowych dostawców i podwykonawców, a także nowe kontrakty eksportowe . Dla nich polityczny spór o to, czy lepszy jest unijny SAFE, czy krajowy „SAFE 0 procent”, to abstrakcja, która opóźnia realne inwestycje i zagraża bezpieczeństwu państwa.
Fot. Unsplash.

