Wybory parlamentarne w Słowenii, rozstrzygną się w atmosferze skrajnej polaryzacji i napięcia, jakiego ten alpejski kraj nie widział od dekady. W ostatnich dniach kampanii światło dzienne ujrzała afera szpiegowska Black Cube – firma detektywistyczna, która na zlecenie polityków miała inwigilować dziennikarzy i przeciwników politycznych. Skandal wybuchł na niespełna dwa tygodnie przed głosowaniem, a jego echa odbiły się szerokim echem w Brukseli i Waszyngtonie. Jednak najnowsze sondaże nie pokazują dramatycznego spadku poparcia dla Słoweńskiej Partii Demokratycznej Janeza Janšy. Rywalizacja z rządzącym Ruchem Wolności pozostaje tak wyrównana, że o wyniku mogą zadecydować pojedyncze głosy – a lider opozycji już zapowiada, że w przypadku przegranej wyniki mogą zostać skradzione.
- Afera Black Cube wybuchła 16-19 marca, gdy ujawniono, że prywatna firma detektywistyczna na zlecenie polityków inwigilowała dziennikarzy i przeciwników politycznych. Sondaże sprzed i po aferze nie pokazują jednak spadku poparcia dla SDS – partia Janšy utrzymuje stabilne 26 proc., podczas gdy rządzący Ruch Wolności notuje 27-29 proc. Oznacza to, że wyborcy pozostali wierni swoim liderom, a o wyniku zdecyduje mobilizacja elektoratów.
- Janez Janša zaostrzył ton kampanii, odwołując się do retoryki Donalda Trumpa – mówi o możliwości fałszerstw wyborczych i tym, że wyniki mogą zostać skradzione. Zdaniem ekspertów nie doprowadzi to do natychmiastowego kryzysu konstytucyjnego, ale narracja ta osłabi legitymację zwycięzcy i pogłębi polaryzację społeczeństwa. Długoterminowe konsekwencje dla zaufania do instytucji państwowych mogą być poważne.
- Zwycięstwo SDS nie oznacza automatycznie powstania antybrukselskiego bloku z Węgrami i Słowacją. Słowenia jest silniej związana z głównym nurtem UE, a polaryzacja społeczeństwa i konieczność tworzenia koalicji (żadna partia nie ma szans na samodzielne rządy) ograniczą radykalizm. Jednocześnie ewentualny rząd Janšy nie zmieniłby kluczowych kierunków polityki zagranicznej – Słowenia pozostanie w NATO, będzie potępiać agresję Rosji i wspierać Ukrainę, co jest zbieżne ze stanowiskiem Polski.
Doniesienia o wykorzystaniu prywatnej firmy detektywistycznej do inwigilacji dziennikarzy i polityków opozycji wstrząsnęły słoweńską opinią publiczną w połowie marca. Sprawa, która z dnia na dzień trafiła na pierwsze strony gazet i do czołówek serwisów informacyjnych w całej Europie, wydawała się być ciosem, który może pogrzebać szanse opozycyjnej Słoweńskiej Partii Demokratycznej na powrót do władzy. Tymczasem najnowsze badania opinii publicznej pokazują zaskakujący obraz – elektorat Janeza Janšy pozostaje zmobilizowany, a skandal nie przełożył się na widoczny odpływ głosów.
Według eksperta Piotra Wójcika współpracującego z organizacją Blue Europe, sondaże opublikowane z ostatnich dni nie pokazują widocznego spadku poparcia dla Słoweńskiej Partii Demokratycznej. Należy mieć na uwadze, że rozgłos krajowy i międzynarodowy przypadają odpowiednio na 16 i 17-19 marca. Badania te, przeprowadzone w ramach badania Vox populi / Ninamedia w dniach 7-10 marca oraz przez dziennik Dnevnik w dniach 16-19 marca, raczej wskazują na ustabilizowanie poparcia dla głównej partii opozycyjnej, jednak z ograniczoną możliwością pozyskania dodatkowych wyborców.
Równocześnie te same sondaże prognozują lekki wzrost dla Ruchu Wolności, partii premiera Roberta Goloba. Ostateczne wyniki natomiast nie są do końca oczywiste. Różnice wśród głosów wyborców zdecydowanych między GS, który uzyskuje 27-29 procent poparcia, a SDS, notującym około 26 procent, są naprawdę minimalne i mieszczą się w granicach błędu statystycznego wynoszącego 1-3 punkty procentowe. Rywalizacja między SDS a GS jest na tyle wyrównana, że istotne znaczenie w wyborach będą miały frekwencja i mobilizacja własnych elektoratów.
– Skandal Black Cube nie zadziałał jak polityczna bomba, która miała natychmiast zdemolować poparcie dla Janšy. Jego wyborcy pozostali wierni, a sondaże wskazują raczej na stabilizację niż załamanie. Oznacza to, że Słowenia jest głęboko podzielona, a decyzje wyborcze w dużej mierze zapadły już przed aferą – komentuje Piotr Wójcik, współpracujący z Blue Europe.
Janša zapowiada kwestionowanie wyników. Retoryka Trumpa nad Sawą
Janez Janša, lider Słoweńskiej Partii Demokratycznej i trzykrotny premier, w ostatnich dniach kampanii wyraźnie zaostrzył ton. Odwołując się do retoryki znanej z przekazów Donalda Trumpa, zaczął mówić o możliwości fałszerstw wyborczych i tym, że wyniki mogą zostać skradzione. Wpisuje się to w szerszy trend polityczny obserwowany w wielu krajach Europy, w tym w Polsce, oraz w Stanach Zjednoczonych, gdzie dana strona polityczna szerzy narrację o manipulacjach dokonywanych w czasie wyborów.
Czy jednak realne jest ryzyko, że SDS nie uzna wyników wyborów, jeśli nie przyniosą one zwycięstwa Janšy? Ekspert uspokaja, ale jednocześnie zwraca uwagę na poważne konsekwencje polityczne takiego obrotu spraw.
– Janez Janša, w kontekście wyników wyborów, mówi o tym, że mogą one zostać skradzione, co zwiększa napięcie wokół całego procesu wyborczego. Jednak nie oznacza to, że lider SDS i środowisko skupione wokół tej partii nie uzna wyniku wyborów. Retoryka Janšy może nieść większe ryzyko polityczne niż instytucjonalne. Wpisuje się ona bowiem w dość powszechny trend polityczny w wielu innych państwach Europy, w tym także Polski, czy Stanów Zjednoczonych, gdzie dana strona polityczna szerzy narrację o manipulacjach dokonywanych w czasie wyborów – wyjaśnia Piotr Wójcik.
Innymi słowy, samo kwestionowanie wyników nie doprowadzi prawdopodobnie do natychmiastowego kryzysu konstytucyjnego czy ulicznych protestów na skalę, która zagrażałaby stabilności państwa. Jednak długoterminowe konsekwencje dla zaufania obywateli do instytucji państwowych mogą być poważne. Narracja o skradzionych wyborach osłabia legitymację zwycięzcy i pogłębia polaryzację społeczeństwa, która w Słowenii jest już na wyjątkowo wysokim poziomie.
Orbanizacja Słowenii. Czy zwycięstwo SDS oznacza powstanie antybrukselskiego bloku?
Ewentualna wygrana SDS i współtworzenie przyszłego rządu przez tę partię są określane przez niektórych słoweńskich dziennikarzy politycznych jako dążenie do orbanizacji Słowenii. Wskazują oni, w tym aspekcie, że partia Janšy będzie dążyć do podporządkowania sobie między innymi dużej części mediów, jak to ma miejsce za rządów premiera Viktora Orbána na Węgrzech. Bruksela z kolei traktuje te wybory jako kluczowe dla ochrony liberalnej demokracji w regionie.
Czy zwycięstwo SDS może doprowadzić do reanimacji twardego bloku państw Unii Europejskiej, uderzającego w politykę Brukseli, w skład którego weszłyby Węgry, Słowacja i Słowenia? Zdaniem Piotra Wójcika, taki scenariusz jest mało prawdopodobny, głównie ze względu na specyfikę słoweńskiej sceny politycznej i konieczność tworzenia koalicji.
– Zwycięstwo SDS i ponowne przejęcie przez nią rządów w Słowenii nie powinny doprowadzić do automatycznego powstania twardego bloku niektórych krajów UE wobec Brukseli. Warto zwrócić uwagę na silną polaryzację słoweńskiego społeczeństwa, wyrównaną rywalizację między SDS a GS i prawdopodobną reprezentację jeszcze kilku partii opozycyjnych. Czynniki te istotnie ograniczają możliwość stworzenia samodzielnego rządu i oznaczają konieczność utworzenia koalicji rządowej z inną partią lub innymi partiami. Taki rezultat ograniczyłby prawdopodobieństwo prowadzenia polityki konfrontacyjnej wobec Unii Europejskiej – argumentuje ekspert.
Jednakże ryzyko niestworzenia i niestabilności przyszłego rządu Słowenii są dość spore – zarówno po stronie SDS, jak również GS. Dlatego trudno jest określić kształt przyszłej polityki kraju prowadzonej na forum UE.
Ponadto, jak podkreśla Wójcik, słoweńska polityka zagraniczna różni się od działań podejmowanych na arenie międzynarodowej przez Węgry i Słowację, czy też Czechy. Słowenia jest mocniej związana z głównym nurtem UE oraz różni się nieco politycznie i instytucjonalnie od wymienionych państw. W przypadku powstania rządu współtworzonego przez SDS, bardziej prawdopodobne jest zacieśnienie współpracy bilateralnej z Węgrami niż współtworzenie bloku państw razem z Czechami, Słowacją i Węgrami.
Janša i PiS. Jak zmienią się relacje Polska-Słowenia?
Polska opinia publiczna w przypadku relacji polsko-słoweńskich najbardziej kojarzy wspólną wizytę premierów Polski, Słowenii i Czech w Kijowie w marcu 2022 roku. Wówczas, bardzo krótko po eskalacji wojny w Ukrainie, jednoznacznie wyrazili poparcie na rzecz integracji Ukrainy z Unią Europejską i wyraźny sprzeciw wobec agresji rosyjskiej na to państwo. Równocześnie była to pierwsza wizyta zagranicznych liderów w Ukrainie po eskalacji konfliktu. Wśród nich był Janez Janša, który mimo bliskich relacji z Viktorem Orbanem, zajął wtedy stanowisko diametralnie różne od premiera Węgier.
Potencjalny powrót Janeza Janšy do władzy oznaczałby kontynuację głównych kierunków słoweńskiej polityki zagranicznej, także wobec Ukrainy. Warto mieć na uwadze, że zdecydowana większość przedstawicieli politycznych Słowenii, w tym z dwóch głównych ugrupowań, opowiada się stanowczo za członkostwem i rozwojem współpracy w ramach NATO oraz potępia agresję Rosji wobec Ukrainy. Co więcej, choć Janša blisko współpracował z Orbanem i jest nierzadko do niego porównywany, przedstawia zupełnie inny punkt widzenia niż premier Węgier w tym kontekście.
– Na tym przykładzie widać, że lider słoweńskiej opozycji prezentuje zbliżone poglądy wobec UE, Ukrainy i NATO jak przedstawiciele nie tylko Prawa i Sprawiedliwości, lecz także innych partii politycznych w Polsce, które znacząco różnią się od PiS. Ewentualne przejęcie władzy przez Janšę nie oznaczałoby dużych zmian w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa Słowenii, w tym relacji z Polską – wyjaśnia Piotr Wójcik.
Ekspert dodaje, że ma nadzieję, że relacje polsko-słoweńskie będą się tylko umacniać. Widzi potencjał znacznie intensywniejszej współpracy w ramach różnych formatów regionalnych, inicjatyw na forach międzynarodowych oraz w zakresie bezpieczeństwa i gospodarki.
Trójmorze po słoweńsku. Konsensus polityczny, ale ograniczone korzyści
Jednym z obszarów potencjalnej współpracy jest Inicjatywa Trójmorza. W 2019 roku Słowenia była gospodarzem szczytu tego formatu, który odbył się w Lublanie. Wówczas Trójmorze było mocno promowane przez ówczesnego prezydenta Boruta Pahora, podkreślając wymiar unijny 3SI i potencjał Inicjatywy w zacieśnianiu relacji transatlantyckich oraz wzmacnianiu bezpieczeństwa i infrastruktury regionalnej.
Choć Szczyt Lublański nie przyniósł bardziej przełomowych kroków, został zainaugurowany, na skutek decyzji ze Szczytu w 2018 roku w Bukareszcie, Fundusz Inwestycyjny Inicjatywy Trójmorza. Służy on finansowaniu przede wszystkim projektów infrastrukturalnych o charakterze punktowym: portów, centrów danych, centrów logistycznych. Wówczas Słowenia dołączyła do tego zasobu finansowego, przeznaczając na niego kwotę 23 milionów euro.
Jak podkreśla Piotr Wójcik, istnieje w Słowenii polityczny konsensus co do dalszego rozwoju formatu trójmorskiego. Zarówno były prezydent Borut Pahor, wywodzący się z Partii Socjaldemokratów, jak również były premier Janez Janša wspierali większą aktywność Słowenii w Inicjatywie. Urzędująca od 2022 roku prezydent Nataša Pirc Musar także wyraża poparcie na rzecz rozwoju Inicjatywy Trójmorza, reprezentując swój kraj na Szczycie i Forum Biznesowym w Bukareszcie w 2023 roku.
– Wówczas prezydent Słowenii, podczas kampanii prezydenckiej wspierana przez partie lewicowo-liberalne, mówiła o konieczności rozwoju połączeń transportowych, energetycznych i cyfrowych na osi Północ–Południe w regionie 3SI oraz znaczeniu wymiaru unijnego w realizacji tych inwestycji. Zatem oznacza to, że w Słowenii istnieje polityczny konsensus co do dalszego rozwoju formatu trójmorskiego – mówi ekspert.
Niestety, pomimo pewnych deklaracji i poczynionych działań, aktywność Słowenii i korzyści dla niej płynące z Inicjatywy Trójmorza są dość ograniczone. Członkostwo w formacie byłoby tym bardziej korzystne dla tego państwa, gdyby sprawniej przebiegała realizacja powiązań infrastrukturalnych, między innymi rozbudowa połączenia kolejowego między Koperem a Divačą oraz projekt SINCRO.GRID wzmacniający sieci elektroenergetyczne między Słowenią a Chorwacją. Jednakże wyzwania związane z rozwojem tych projektów 3SI wpisują się w szerszą problematykę realizacji współpracy w zakresie Trójmorza.
– Choć Inicjatywa bardzo się rozwinęła przez ostatnie 10 lat, w dalszym ciągu zmaga się ona z niewystarczającymi środkami finansowymi na nowe inwestycje transportowe, energetyczne i cyfrowe. Do innych czynników ograniczających rozwój Trójmorza, a co za tym idzie, potencjalne korzyści dla Słowenii, należą brak ciągłości z powodów politycznych, niewystarczająca promocja formatu oraz czasem odmienne priorytety państw w zakresie ich własnych polityk zagranicznych – wyjaśnia Wójcik.
Ekspert dodaje, że im bardziej uda się zminimalizować te problemy, tym bardziej format 3SI będzie się rozwijać, a korzyści dla Słowenii będą tym większe. Dlatego potrzebna jest skuteczniejsza synergia Trójmorza z instrumentami UE skierowanymi na infrastrukturę, w tym na państwa objęte unijną polityką rozszerzenia, oraz formami współpracy w ramach organizacji międzynarodowych.
– Wówczas łatwiej będzie rozwijać współpracę sąsiedzką w regionie, między innymi w kontekście Słowenii, niełatwych stosunków z Chorwacją oraz jej relacji z Węgrami i Włochami, które widzą ogromny potencjał swojego członkostwa w Inicjatywie Trójmorza w przyszłości – podsumowuje Piotr Wójcik.
Co dalej ze Słowenią?
Niezależnie od wyniku wyborów, Słowenia stoi przed perspektywą trudnych negocjacji koalicyjnych. Ani SDS, ani Ruch Wolności nie mają szans na samodzielne rządzenie, a spektrum potencjalnych partnerów koalicyjnych jest szerokie i zróżnicowane programowo. Od lewicowej Levicy, przez socjaldemokratów, po centrową Listę Marjana Šarca i prawicową Nową Słowenię.
Scenariusz zwycięstwa SDS i utworzenia rządu z udziałem partii centroprawicowych i prawicowych oznaczałby powrót Janeza Janšy na stanowisko premiera po 4 latach przerwy. Byłby to rząd o bardziej eurosceptycznym zabarwieniu niż obecny, ale – jak podkreśla ekspert – ograniczony koniecznością kompromisów koalicyjnych. Scenariusz utrzymania władzy przez Ruch Wolności, w koalicji z partiami lewicowymi i centrowymi, oznaczałby kontynuację proeuropejskiego kursu, ale także konieczność zmierzenia się z ogromnymi oczekiwaniami społecznymi i presją na przyspieszenie reform.
Dla Polski, niezależnie od wyniku, relacje z Lublaną pozostaną dobre. Słowenia jest postrzegana jako stabilny i przewidywalny partner w regionie, a jej polityka wobec NATO i Ukrainy jest zbieżna z polską. Potencjalny powrót Janšy może nawet ułatwić pewne formaty współpracy, zwłaszcza te związane z Inicjatywą Trójmorza, którą były premier popierał jako szef rządu i którą wspierają wszystkie liczące się siły polityczne w Słowenii.
Fot. Pixabay

