Polska transformacja energetyczna do 2040 roku może kosztować od 1,56 do 1,69 bln zł. Trzy scenariusze – węglowy, gazowo-jądrowy i głęboka dekarbonizacja – różnią się tempem i ryzykiem blackoutu. Który minimalizuje koszty i zapewnia stabilność?
- Scenariusz węglowy (A) zakłada najwolniejsze odchodzenie od węgla i kosztuje 1,558 bln zł. Do 2030 roku ryzyko blackoutu jest najniższe dzięki stabilnym blokom węglowym, ale potem rośnie z powodu ich starzenia.
- Scenariusz gazowo-jądrowy (B) to preferencja Ministerstwa Energii, kosztująca 1,608 bln zł. Gaz ziemny pełni rolę przejściową do około 2030 roku, a następnie energię jądrową (AP1000 i SMR-y) – pierwszy blok ruszy w 2036 roku.
- Scenariusz głębokiej dekarbonizacji (C) jest najdroższy inwestycyjnie (1,690 bln zł), ale daje największe oszczędności w długim terminie – około 115,6 mld zł względem wariantu A. Wymaga maksymalnego rozwoju OZE (morskie farmy wiatrowe, magazyny energii, SMR-y).
Polska energetyka stoi w obliczu największej transformacji od czasu transformacji ustrojowej. Według zaktualizowanego Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu z grudnia 2025 roku, łączne koszty przebudowy całego sektora energetycznego w latach 2026-2040 szacowane są na 640–830 mld euro, czyli około 2,8–3,6 bln zł, w zależności od przyjętego scenariusza. Niezależne analizy, m.in. Instytutu Jagiellońskiego i Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, wskazują, że koszty transformacji w latach 2025-2040 w każdym wariancie przekraczają 1,5 bln zł. Zapotrzebowanie na energię elektryczną ma wzrosnąć z obecnych około 170 TWh do około 200 TWh w 2030 roku i 270 TWh w 2040 roku, napędzane głęboką elektryfikacją gospodarki – transportu, ciepłownictwa, przemysłu. W tym kontekście kluczowe staje się pytanie, który z trzech głównych scenariuszy – węglowo-OZE, gazowo-jądrowo-OZE czy głębokiej dekarbonizacji – minimalizuje zarówno koszt systemowy, jak i ryzyko blackoutu.
Scenariusz węglowy. Najwolniejsza transformacja, najwyższe koszty paliw i emisji
Scenariusz A zakłada najwolniejsze tempo odchodzenia od węgla i największy udział źródeł konwencjonalnych, czyli węgla i gazu, przy jednoczesnym kontynuowaniu już rozpoczętych inwestycji w odnawialne źródła energii, ale bez podejmowania nowych. W praktyce oznacza to dokończenie obecnie realizowanych projektów wiatrowych i fotowoltaicznych oraz utrzymanie części istniejących bloków węglowych jako źródła stabilizującego system. Węgiel pozostaje istotnym elementem miksu przez cały okres do 2040 roku, choć jego udział systematycznie spada. Rozwój OZE jest ograniczony do poziomu około 20,4 GW lądowej energetyki wiatrowej i 11,8 GW offshore, zgodnie z nowym KPEiK. Energetyka jądrowa nie odgrywa w tym wariancie żadnej roli lub jej udział jest symboliczny. Skutkiem są wysokie koszty paliw – węgla i gazu – oraz rosnące ceny uprawnień do emisji CO₂.
Według raportu Instytutu Jagiellońskiego i Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, łączne koszty transformacji w scenariuszu A w latach 2025-2040 wyniosą około 1,558 bln zł. To najniższa kwota wśród trzech wariantów jeśli chodzi o nakłady inwestycyjne, ale jednocześnie scenariusz ten cechuje się najwyższymi kosztami zużycia paliw oraz kosztami emisji CO₂. Z perspektywy krótkoterminowej – do około 2030 roku – utrzymanie części bloków węglowych jako źródeł dyspozycyjnych zapewnia stabilność systemu i niskie ryzyko blackoutu. Elektrownie węglowe dostarczają naturalną bezwładność, czyli inercję, i zdolność tłumienia zakłóceń, co jest kluczowe dla bezpieczeństwa sieci. Problemem jest jednak starzejąca się infrastruktura węglowa i rosnące ryzyko awarii. Eksperci PSEW ostrzegają, że ograniczenie rozwoju energetyki wiatrowej, co jest charakterystyczne dla tego scenariusza, może doprowadzić do znaczącego wzrostu cen energii. Jeśli udział wiatru pozostanie niski, hurtowa cena energii w 2040 roku może wzrosnąć do 724 zł za MWh.
Scenariusz gazowo-jądrowy. Pośredni, preferowany przez Ministerstwo Energii
Scenariusz B zakłada przyspieszenie transformacji względem wariantu A, ale bez radykalnej rezygnacji z paliw kopalnych. Kluczową rolę odgrywa tu gaz ziemny jako paliwo przejściowe oraz energia jądrowa – zarówno duże reaktory, jak i małe reaktory modułowe SMR – jako stabilne, zeroemisyjne źródło podstawowe.
Gaz ziemny pełni funkcję paliwa przejściowego, z maksymalnym zapotrzebowaniem na poziomie około 24-25 mld m³ około 2030 roku, a następnie stopniowym zastępowaniem przez odnawialne i zdekarbonizowane gazy. Energetyka jądrowa – duże bloki AP1000 oraz SMR-y – odgrywa kluczową rolę stabilizującą system od końca lat 30.
Udział OZE w produkcji energii elektrycznej osiąga 51,6 proc. w scenariuszu WEM lub 53,2 proc. w scenariuszu WAM w 2040 roku. To właśnie ten scenariusz jest obecnie preferowany przez Ministerstwo Energii w zaktualizowanym Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu.
Łączne koszty transformacji w scenariuszu B szacowane są na około 1,608 bln zł, co plasuje go pośrodku. Koszty inwestycyjne są średnie, podobnie jak koszty paliw i emisji. Koszty bilansowania systemu również są na średnim poziomie, ponieważ scenariusz ten wykorzystuje zarówno istniejące źródła konwencjonalne, jak i nowe magazyny. Z perspektywy ryzyka blackoutu scenariusz B zapewnia umiarkowane ryzyko w całym okresie. Gaz ziemny i energia jądrowa zapewniają stabilność, ale wymagają inwestycji w nowe moce. Elektrownie gazowe mogą szybko reagować na wahania produkcji OZE, a energia jądrowa dostarcza stabilnej, ciągłej mocy podstawowej.
Ryzyko blackoutu jest kontrolowane, ale zależne od terminowości budowy elektrowni jądrowej – pierwszy blok w technologii AP1000 ma ruszyć dopiero w 2036 roku, co oznacza, że przez ponad dekadę system będzie opierał się głównie na gazie i węglu. Operator systemu przesyłowego Polskie Sieci Elektroenergetyczne wyraża krytyczne stanowisko wobec zbyt szybkiego rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, oceniając ją jako zbyt kosztowną, co wpłynęło na obniżenie celów offshore w nowym KPEiK z 18 GW do 11,8 GW.
Scenariusz głębokiej dekarbonizacji. Najszybsza transformacja, najwyższe nakłady, ale i największe oszczędności
Scenariusz C zakłada najszybsze tempo odchodzenia od paliw kopalnych i maksymalny rozwój OZE, magazynów energii oraz technologii zeroemisyjnych. To wariant najbardziej ambitny, który wymaga największych nakładów inwestycyjnych, ale daje największe korzyści w postaci unikniętych kosztów paliw i emisji.
Główne założenia to całkowite odejście od węgla w produkcji prądu i ciepła do 2040 roku, maksymalny rozwój morskiej energetyki wiatrowej – pierwotnie zakładano 18 GW, obecnie w KPEiK ograniczone do 11,8 GW – rozbudowa magazynów energii na dużą skalę, zarówno bateryjnych, jak i innych technologii, oraz znaczący udział małych reaktorów modułowych SMR.
Koszty inwestycyjne są najwyższe – łączne koszty transformacji w scenariuszu C wyniosą około 1,690 bln zł. Są to najwyższe koszty infrastrukturalne i bilansowania systemu, ale jednocześnie najniższe koszty paliw i emisji.
Przełożenie kosztów transformacji na koszty zakupu prądu pokazuje, że najkorzystniejszym dla polskiej gospodarki jest wariant C, dający na przestrzeni lat 2025-2040 łącznie około 115,6 mld zł, czyli około 33,9 zł za MWh, oszczędności względem wariantu A.
Oznacza to, że mimo wyższych nakładów inwestycyjnych, szybka transformacja opłaca się w dłuższej perspektywie dzięki niższym kosztom operacyjnym – brakowi kosztów paliw kopalnych i uprawnień do emisji. Fundacja Instrat w zaktualizowanych w 2026 roku scenariuszach transformacji dowodzi, że szybki rozwój OZE prowadzi do tańszej energii elektrycznej w Polsce niż w scenariuszach opartych na wysokim udziale węgla i gazu – nawet po uwzględnieniu kosztów inwestycji sieciowych.
Raport Instratu „Sieci na miarę” z grudnia 2025 roku dowodzi, że inwestycje w sieci nie stanowią bariery ekonomicznej dla rozwoju OZE, a odpowiedzialne planowanie infrastruktury pozwoli uniknąć dziesiątek miliardów złotych zbędnych wydatków.
Ryzyko blackoutu. Węgiel na krótką metę, magazyny i dywersyfikacja na długą
Głównym źródłem ryzyka blackoutu w systemie z wysokim udziałem OZE jest ich pogodozależność. W okresach długotrwałej bezwietrznej i pochmurnej aury, zwanej dunkelflaute, produkcja z wiatru i słońca spada niemal do zera.
Bez odpowiednich rezerw lub magazynów energii system może się załamać. Prezes PGE w rozmowie z WNP przyznał wprost: „nie mamy planu A bez węgla. Blackout to realne ryzyko”. To stwierdzenie oddaje głębokie obawy części branży energetycznej przed zbyt szybkim wygaszaniem stabilnych źródeł węglowych. Z drugiej strony, eksperci podkreślają, że to nie transformacja energetyczna jest winna blackoutom, a brak odpowiedniego planowania i inwestycji w stabilność systemu. Przykładem jest blackout na Półwyspie Iberyjskim, który pokazał, jak kluczowa jest odpowiednia infrastruktura IT i systemy zarządzania siecią.
W scenariuszu A ryzyko blackoutu jest najniższe w krótkim okresie dzięki utrzymaniu części bloków węglowych, ale rośnie z wiekiem tych bloków. W scenariuszu B ryzyko jest umiarkowane i zależne od terminowości budowy elektrowni jądrowej oraz nowych mocy gazowych. W scenariuszu C ryzyko jest wysokie w okresie przejściowym – między wygaszaniem węgla a zbudowaniem wystarczającej liczby magazynów energii – ale docelowo, po 2035-2040 roku, może być bardzo niskie, pod warunkiem że inwestycje w magazyny i elastyczne źródła zostaną zrealizowane zgodnie z planem.
Analizy wystarczalności zasobów wytwórczych, prowadzone we współpracy z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi, potwierdzają, że standardy bezpieczeństwa są spełnione w każdym ze scenariuszy, pod warunkiem odpowiedniego tempa inwestycji w nowe moce.
Koszty stabilności systemu. Ukryty rachunek transformacji
Transformacja energetyczna to nie tylko tanie megawatogodziny z OZE. To także koszt stabilności systemu: inercji, rezerw mocy i usług bilansujących. Dopóki stabilność zapewniają elektrownie konwencjonalne, problem pozostaje niewidoczny.
Gdy one znikną, koszty te będą musiały zostać poniesione. System elektroenergetyczny z dużym udziałem OZE z definicji musi być systemem backupowanym – czyli takim, w którym zawsze istnieje możliwość szybkiego uzupełnienia niedoboru mocy. To nie jest polska specyfika, lecz konsekwencja fizyki i charakteru źródeł odnawialnych. W scenariuszu C wymaga to największych nakładów na magazyny energii – bateryjne, pompowe, cieplne – elastyczne źródła gazowe oraz rozbudowę sieci. Scenariusze A i B mogą częściowo wykorzystywać istniejące elektrownie konwencjonalne jako źródło stabilności, co obniża koszty bilansowania w krótkim okresie, ale generuje wyższe koszty paliw i emisji.
Który scenariusz minimalizuje koszt systemowy i ryzyko blackoutu?
Pod względem kosztu systemowego, czyli całkowitych kosztów dla gospodarki, najkorzystniejszy jest scenariusz C – głęboka dekarbonizacja. Mimo najwyższych nakładów inwestycyjnych, daje on największe oszczędności w długim okresie dzięki uniknięciu kosztów paliw i emisji CO₂.
Scenariusz A jest najdroższy dla gospodarki w długim okresie, mimo najniższych nakładów inwestycyjnych. Wysokie koszty paliw i emisji CO₂ przewyższają oszczędności inwestycyjne.
Scenariusz B znajduje się pośrodku – jest bardziej kosztowny niż C w długim okresie, ale tańszy niż A. Pod względem ryzyka blackoutu nie ma jednej, jednoznacznej odpowiedzi. W krótkim i średnim okresie, do około 2035 roku, najniższe ryzyko blackoutu daje scenariusz A, ponieważ wykorzystuje istniejące, sprawdzone i dyspozycyjne źródła węglowe.
W długim okresie, po 2035-2040 roku, najniższe ryzyko blackoutu daje scenariusz C – pod warunkiem że inwestycje w magazyny energii i nowe moce zostaną zrealizowane zgodnie z planem. System oparty na zdywersyfikowanych OZE, wsparty potężnymi magazynami energii oraz elastycznymi źródłami, może być równie stabilny jak system konwencjonalny, a przy tym znacznie tańszy w eksploatacji.
Scenariusz B zapewnia umiarkowane ryzyko blackoutu w całym okresie, ponieważ łączy stabilne źródła – jądro i gaz – z rozwijającymi się OZE. Jest to scenariusz najbardziej bezpieczny z perspektywy przejściowej – nie wymaga ani utrzymywania starzejących się bloków węglowych, ani natychmiastowych gigantycznych inwestycji w magazyny.
Wybór ma charakter polityczny. Scenariusz B – kompromis, który wydaje się najbardziej realny
Decyzja o wyborze scenariusza ma charakter polityczny i strategiczny, a nie czysto ekonomiczny. Scenariusz C wymaga ogromnej determinacji inwestycyjnej i akceptacji ryzyka w okresie przejściowym. Scenariusz A jest najłatwiejszy politycznie, ale najdroższy dla gospodarki w długim okresie. Scenariusz B – gazowo-jądrowy, preferowany przez Ministerstwo Energii w nowym KPEiK – jest kompromisem, który minimalizuje ryzyko blackoutu w okresie przejściowym, jednocześnie stopniowo obniżając koszty energii i emisje.
Wykorzystuje gaz jako paliwo przejściowe i energię jądrową jako stabilne źródło podstawowe od końca lat 30. Niezależnie od wybranego scenariusza, kluczowe jest przyspieszenie inwestycji w sieci elektroenergetyczne i magazyny energii. Instytut Sobieskiego w swojej analizie zwraca uwagę, że obecna, ostrzejsza od poprzednich zima mija w energetyce spokojnie dzięki pracy elektrowni węglowych, co pokazuje, że obecne zasoby mocy są wystarczające. Pytanie brzmi: co się stanie, gdy dyspozycyjne moce węglowe będą wygaszane? Rozwiązaniem ma być budowa elektrowni jądrowych i magazynów energii. Odpowiedzi na to pytanie udzielą najbliższe lata – i miliardy złotych, które zostaną zainwestowane w nowy polski miks energetyczny.
Opracowano na podstawie: zaktualizowanego Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu z grudnia 2025 roku, raportu Instytutu Jagiellońskiego i Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, analiz Fundacji Instrat, wypowiedzi prezesa PGE oraz stanowiska Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

