Prezydent Donald Trump postawił Iranowi ultimatum: Teheran ma 10–15 dni na zawarcie „znaczącego” porozumienia w sprawie swojego programu nuklearnego, ostrzegając, że w przeciwnym razie „wydarzy się coś naprawdę złego”. W tle tych napięć siły morskie Iranu i Rosji przeprowadziły wspólne ćwiczenia wojskowe w Zatoce Omańskiej i na północnym Oceanie Indyjskim, ćwicząc m.in. operację uwalniania porwanego statku. Stawką jest nie tylko program atomowy Teheranu, ale także układ sił w regionie, który może eksplodować w ciągu najbliższych dni.
- 19 lutego 2026 roku Donald Trump ogłosił, że Iran ma 10-15 dni na zawarcie „znaczącego porozumienia” w sprawie swojego programu nuklearnego. Administracja USA żąda całkowitego zaprzestania wzbogacania uranu, podczas gdy Teheran chce kontynuować tę działalność. Szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi określił różnice między stronami jako „oczywistą przepaść”.
- Wraz z eskalacją retoryki rośnie potencjał militarny USA w regionie. Dwa lotniskowce – USS Abraham Lincoln i USS Gerald R. Ford – znajdują się w Zatoce Perskiej i na Morzu Arabskim. Do regionu przerzucono ponad 50 dodatkowych samolotów bojowych, tankowców i samolotów transportowych, a także baterie Patriot i systemy THAAD. Odnotowano ponad 250 lotów transportowych USA do baz w Katarze, Jordanii, Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej.
- Według źródeł CNN, siły USA mogą być gotowe do uderzenia na Iran „już w ten weekend”. „The Wall Street Journal” informuje o rozważanych opcjach militarnych: od ograniczonego uderzenia na wybrane cele, przez krótką kampanię z Izraelem, po systematyczną eskalację aż do upadku reżimu. Doradca Trumpa oszacował dla Axios „90 procent szans” na atak w ciągu tygodni, jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem.
- Iran odpowiedział błyskawicznie. W dniu ogłoszenia ultimatum siły morskie Iranu i Rosji rozpoczęły wspólne ćwiczenia w Zatoce Omańskiej i na północnym Oceanie Indyjskim, ćwicząc m.in. operację uwalniania porwanego statku. Teheran wysłał list do ONZ, deklarując, że nie chce wojny, ale odpowie „zdecydowanie” w razie agresji, a bazy „wrogich sił” w regionie zostaną uznane za uzasadnione cele.
- Sojusznicy USA w regionie są głęboko zaniepokojeni. Arabskie państwa Zatoki Perskiej, w tym Arabia Saudyjska, Katar i ZEA, naciskają przeciwko uderzeniu, obawiając się wciągnięcia w konflikt i ataków na swoją infrastrukturę naftową. Jedynym regionalnym graczem namawiającym do ataku jest Izrael. Polska zaapelowała do swoich obywateli o opuszczenie Iranu, ostrzegając, że na ewakuację mogą mieć tylko godziny.
Prezydent Trump po raz kolejny sięgnął po sprawdzoną metodę z pierwszej kadencji – ultimatum z krótkim terminem realizacji. 19 lutego 2026 roku, podczas inauguracyjnego spotkania swojej inicjatywy „Rada Pokoju” w Waszyngtonie, Trump stwierdził, że Iran musi w ciągu najbliższych 10–15 dni zawrzeć „znaczące porozumienie” ze Stanami Zjednoczonymi. Jego słowa nie pozostawiały wątpliwości co do konsekwencji ewentualnego fiaska rozmów.
– Myślę, że to wystarczająco dużo czasu – powiedział dziennikarzom na pokładzie Air Force One.
– Albo dojdziemy do porozumienia, albo będzie to dla nich niefortunne – dodał. Wcześniej, podczas posiedzenia Rady Pokoju, ostrzegł, że jeśli negocjacje się załamią, „stanie się coś naprawdę złego”.
Administracja Trumpa konsekwentnie podtrzymuje maksymalistyczne żądania wobec Teheranu. Szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Grossi, który uczestniczył w rozmowach w Genewie, ujawnił, że pozycje obu stron dzieli „oczywista przepaść”. Stany Zjednoczone żądają całkowitego zaprzestania wzbogacania uranu, podczas gdy Iran chce kontynuować tę działalność. Według źródeł cytowanych przez CNN, Biały Dom nie jest skłonny zaakceptować nawet niskiego poziomu wzbogacenia.
Potęga militarna w gotowości
Wraz z eskalacją retoryki rośnie też potencjał militarny USA w regionie. Satelitarne zdjęcia i dane z systemów śledzenia lotów pokazują bezprecedensową koncentrację sił. Dwa lotniskowce – USS Abraham Lincoln i USS Gerald R. Ford – znajdują się w rejonie Zatoki Perskiej i Morza Arabskiego lub są w drodze. Według doniesień, do regionu przerzucono już ponad 50 dodatkowych samolotów bojowych, tankowców powietrznych i samolotów transportowych.
Dane z satelitów i systemów śledzenia lotów ujawniają szczegółową mapę amerykańskich przygotowań. W bazie Al Udeid w Katarze, jednej z największych instalacji USA w regionie, widoczny jest znaczący wzrost liczby samolotów wojskowych. Podobnie w jordańskiej bazie Muwaffaq Salti od 25 stycznia stacjonuje 12 myśliwców F-15 . Amerykańskie samoloty rozpoznawcze P-8 są aktywne w cieśninie Ormuz.
Jak wynika z analiz CBC News, w ciągu ostatnich dni odnotowano ponad 250 lotów amerykańskich samolotów transportowych do regionu. Samoloty te lądowały nie tylko w Katarze i Jordanii, ale także w Bahrajnie, Arabii Saudyjskiej, a nawet w Bułgarii i na Krecie, skąd sprzęt może być dalej przerzucany na wschód. Do regionu płyną także zaawansowane systemy obrony powietrznej, w tym baterie Patriot i systemy THAAD.
CNN, powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą, podaje, że siły USA mogą być gotowe do uderzenia na Iran „już w ten weekend”, choć żadna ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Doradca Trumpa oszacował dla Axios „90 procent szans” na atak w ciągu tygodni, jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem.
Opcje militarne na stole
Według doniesień „The Wall Street Journal”, prezydent rozważa obecnie kilka opcji militarnych. Pierwsza z nich to ograniczone uderzenie na wybrane cele wojskowe lub rządowe, mające na celu wymuszenie na Teheranie ustępstw bez wywoływania pełnoskalowej wojny. Kolejna opcja to krótka, intensywna kampania wymierzona w reżim, potencjalnie przeprowadzona wspólnie z Izraelem. Trzecia, najbardziej radykalna, zakłada systematyczną eskalację – od mniejszych uderzeń po rozszerzanie operacji aż do momentu, gdy reżim upadnie lub całkowicie porzuci swój program nuklearny.
Analitycy zwracają uwagę, że sama skala zgromadzonych sił utrudnia prezydentowi odwrót bez znaczących ustępstw ze strony Iranu.
Amerykańskie uderzenia na irańskie obiekty nuklearne nie byłyby bezprecedensowe. W czerwcu 2025 roku, podczas 12-dniowej wojny między Izraelem a Iranem, USA zbombardowały trzy irańskie obiekty nuklearne, co Trump określił jako „całkowite zniszczenie” potencjału atomowego Iranu. Teraz, według analiz satelitarnych, Iran odbudowuje i wzmacnia swoje instalacje, przygotowując się na ewentualny kolejny atak.
Teheran odpowiada. Ćwiczenia z Rosją i ostrzeżenia pod adresem USA
Reakcja Iranu była błyskawiczna i wielotorowa. W dniu, w którym Trump ogłosił ultimatum, siły morskie Iranu i Rosji rozpoczęły wspólne ćwiczenia wojskowe w Zatoce Omańskiej i na północnym Oceanie Indyjskim. W manewrach, które obejmowały m.in. operację uwalniania porwanego statku, wzięły udział jednostki irańskiej armii, Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz rosyjska korweta Stoikiy . Ćwiczenia są kontynuacją wcześniejszych manewrów IRGC w Cieśninie Ormuz, które obejmowały tymczasowe zamknięcie tego strategicznego szlaku wodnego.
Teheran wysłał również list do sekretarza generalnego ONZ António Guterresa, oświadczając, że nie chce wojny, ale odpowie „zdecydowanie” w razie agresji militarnej. W dokumencie zaznaczono, że bazy, instalacje i aktywa „wrogich sił” w regionie zostaną uznane za uzasadnione cele.
Dowódca sił powietrznych IRGC, generał brygady Majid Musavi, w odpowiedzi na słowa Trumpa o „pięknych bombowcach i wspaniałych okrętach”, stwierdził: „My też mamy piękne, wielkie rakiety” . Szef sztabu sił zbrojnych Iranu, generał Abdolrahim Musavi, ostrzegł, że Trump „powinien wiedzieć, że wchodzi w konfrontację, która przyniesie gorzkie lekcje, a jej rezultatem będzie to, że nie będzie już miotał gróźb na cały świat”.
Izrael gotowy na każdy scenariusz. Premier Netanjahu ostrzega Iran
Premier Izraela Benjamin Netanjahu, od dawna postulujący twardą linię wobec Iranu, zapewnił, że jego kraj jest „gotowy na każdy scenariusz”. Netanjahu, który utrzymuje bliskie kontakty z Trumpem, przekazał mu stanowisko Izraela w sprawie negocjacji.
– Jeśli ajatollahowie zaatakują, doświadczą odpowiedzi, jakiej nie mogą sobie nawet wyobrazić – ostrzegł.
Według źródeł CNN, w kręgach amerykańskich pojawiają się dyskusje o możliwych wspólnych operacjach USA i Izraela, które mogłyby przypominać operację „Midnight Hammer” z lata 2025 roku, gdy USA uderzyły na irańskie obiekty nuklearne pod koniec 12-dniowej wojny izraelsko-irańskiej.
Sojusznicy w rozterce. Obawy przed regionalną pożogą
Arabskie państwa Zatoki Perskiej, w tym kluczowi partnerzy USA, tacy jak Arabia Saudyjska, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie, są głęboko zaniepokojone perspektywą amerykańskiego ataku. Dyplomata z regionu cytowany przez CNN stwierdził wprost: „Wszyscy naciskają przeciwko uderzeniu”. Według źródeł, jedynym regionalnym graczem, który namawia USA do ataku, jest Izrael.
Obawy sojuszników są uzasadnione. Iran wielokrotnie groził, że w przypadku konfliktu zaatakuje bazy USA w regionie, co natychmiast wciągnęłoby w wojnę kraje Zatoki Perskiej. Co więcej, irańskie rakiety balistyczne mogą dosięgnąć zarówno tych baz, jak i infrastruktury naftowej, destabilizując globalne rynki energii.
Polska zareagowała na rosnące napięcie apelem do swoich obywateli o opuszczenie Iranu. Premier Donald Tusk ostrzegł, że Polacy mogą mieć tylko godziny na ewakuację . To kolejny sygnał, że państwa europejskie poważnie traktują możliwość wybuchu konfliktu w najbliższym czasie.
Czy USA wiedzą, co będzie po upadku reżimu?
Paradoksalnie, mimo ogromnej koncentracji sił i eskalacji retoryki, administracja USA nie ma jasnego obrazu tego, co wydarzyłoby się po ewentualnym upadku reżimu w Teheranie. Sekretarz stanu Marco Rubio przyznał podczas przesłuchania w Kongresie, że „nikt nie wie”, kto przejąłby władzę w Iranie, gdyby reżim upadł.
Źródła wywiadowcze sugerują, że w krótkiej perspektywie to właśnie Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej prawdopodobnie wypełniłby próżnię władzy. W przeciwieństwie do Wenezueli, gdzie amerykański wywiad miał szczegółowe rozeznanie w dynamice władzy przed schwytaniem prezydenta Nicolása Maduro, w przypadku Iranu brakuje podobnego wglądu w to, kto – jeśli ktokolwiek – mógłby stanowić realną alternatywę dla najwyższego przywódcy.
UE umieszcza Strażników Rewolucji na liście terrorystycznej
Rada Unii Europejskiej formalnie dodała irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej do unijnej listy terrorystów. Decyzja, poprzedzona porozumieniem politycznym ministrów spraw zagranicznych UE, wdraża środki ograniczające, w tym zamrożenie funduszy i innych aktywów finansowych grupy w państwach członkowskich. Oznacza to, że UE nie może już utrzymywać formalnych stosunków z kluczową instytucją irańskiego państwa, co dodatkowo komplikuje perspektywy dyplomatyczne.
Fot. Shealah Craighead / White House
Opracowano na podstawie: doniesień agencji Reuters, CGTN, CBC News, CNN, Xinhua, Iran International, „The Wall Street Journal” oraz oficjalnych oświadczeń administracji USA, MSZ Iranu i przywódców Izraela z lutego 2026 roku.

