Unia Famarol, jeden z najstarszych producentów maszyn rolniczych w Polsce, zwolni nawet 350 osób, w tym 170 z zakładu w Słupsku. To prawie 38 procent całej załogi. Powód? Rolnicy nie mają pieniędzy na nowy sprzęt – ceny zbóż spadły o 22 procent, a chińskie ciągniki są o 40 procent tańsze. Związkowcy nie zgadzają się na proponowane przez zarząd odprawy w wysokości trzech miesięcznych pensji i szykują referendum strajkowe. Jeśli zakład w Słupsku zostanie zamknięty, 120 lokalnych firm straci swoich klientów.
Unia Famarol to jeden z najstarszych producentów sprzętu rolniczego w Polsce. Historia firmy sięga lat 20. XX wieku, gdy w Słupsku powstała Fabryka Maszyn Rolniczych „Słupsk”. W 2000 roku przedsiębiorstwo weszło w skład Unia Group – europejskiego potentata w branży maszyn rolniczych z siedzibą w Grudziądzu. Obecnie spółka zatrudnia łącznie około 925 osób w trzech zakładach w Polsce: w Grudziądzu (siedziba główna), w Słupsku oraz w trzeciej lokalizacji, której nazwa nie została podana w komunikacie. W Słupsku produkowane są przede wszystkim przyczepy rolnicze, rozsiewacze nawozów oraz maszyny do uprawy gleby. Grudziądz odpowiada za ciągniki i większy sprzęt samojezdny.
Firma zgłosiła zamiar przeprowadzenia zwolnień grupowych do Powiatowego Urzędu Pracy w Grudziądzu. Zgodnie z ustawą o szczególnych zasadach rozwiązywania stosunków pracy z pracownikami z przyczyn niedotyczących pracowników z 2003 roku (ostatnia nowelizacja w 2025 roku), pracodawca zatrudniający co najmniej 100 osób musi zgłosić zamiar zwolnień grupowych na co najmniej 30 dni przed planowanym terminem. W zgłoszeniu należy podać liczbę zwalnianych pracowników, przyczyny oraz proponowane kryteria doboru do zwolnienia.
W przypadku Unia Famarol pracę stracić może nawet 350 osób. Oznacza to redukcję zatrudnienia o prawie 38 procent w skali całej grupy. W samym Słupsku zwolnienia mają objąć 170 pracowników – to około 55 procent zatrudnionych w tym oddziale, jeśli przyjąć, że zakład zatrudniał około 310 osób (proporcjonalnie do ogólnej liczby 925 i trzech zakładów). Reszta zwolnień (180 osób) przypadnie na pozostałe dwie lokalizacje, w tym na siedzibę w Grudziądzu.
Rozmowy ze związkami
Odbyły się już wstępne rozmowy między zarządem spółki a związkami zawodowymi w sprawie warunków redukcji zatrudnienia. Przedstawiciele „Solidarności” nie zaakceptowali jednak proponowanego porozumienia. Powodem są różnice w wysokości odpraw. Zarząd zaproponował odprawy w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia dla pracowników z co najmniej ośmioletnim stażem, podczas gdy związki domagały się sześciu miesięcy dla wszystkich zatrudnionych powyżej pięciu lat.
Statystyki firmy wskazują, że średni staż pracy w zakładzie w Słupsku wynosi 14 lat, a w Grudziądzu – 11 lat. Ponad 40 procent załogi ma powyżej 55 lat. Dla tych pracowników znalezienie nowego zatrudnienia w regionie będzie trudne – stopa bezrobocia w powiecie słupskim na koniec marca 2026 roku wynosiła 9,8 procent (dane z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku), czyli o 4,5 punktu procentowego więcej niż średnia krajowa (5,3 procent).
Spadek zamówień
Powodem zwolnień jest brak wystarczającej ilości zamówień. Sytuacja w rolnictwie w Polsce i Europie pogorszyła się w latach 2024–2026. Ceny zbóż spadły w 2025 roku o 22 procent w porównaniu do 2023 roku (średnia cena pszenicy w skupie – 650 zł za tonę wobec 830 zł). Rolnicy wstrzymali inwestycje w nowy sprzęt. Według danych Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn Rolniczych, sprzedaż nowych ciągników w Polsce w 2025 roku spadła o 17 procent rok do roku, a przyczep rolniczych – o 23 procent.
Unia Famarol odczuła to szczególnie mocno w segmencie maszyn do uprawy gleby, które stanowią około 40 procent produkcji słupskiego zakładu. W pierwszym kwartale 2026 roku zamówienia na kultywatory i brony talerzowe spadły o 35 procent w porównaniu do tego samego okresu 2025 roku. W przypadku rozsiewaczy nawozów spadek wyniósł 28 procent.
Do spadku popytu doszła rosnąca konkurencja globalna. Chińskie firmy, takie jak Lovol i YTO, od 2024 roku agresywnie wchodzą na europejski rynek, oferując ciągniki i maszyny uprawowe o 30–40 procent tańsze od europejskich odpowiedników. W 2025 roku import maszyn rolniczych z Chin do Polski wzrósł o 112 procent, osiągając wartość 480 mln euro (dane z Głównego Urzędu Celnego). Jakość chińskich maszyn jest niższa – średnia żywotność chińskiego ciągnika wynosi 5–7 tysięcy motogodzin, podczas gdy europejskie maszyny dochodzą do 15–20 tysięcy – ale dla rolnika liczy się cena zakupu, zwłaszcza gdy dochody ze sprzedaży płodów rolnych spadają.
Niemieccy producenci, tacy jak Claas, Amazone i Lemken, również zwiększyli presję. W 2025 roku Claas uruchomił nową linię montażową w zakładzie w Poznaniu, skracając czas dostawy do polskich klientów z 6 do 3 tygodni. W odpowiedzi Unia Famarol próbowała obniżać ceny – według nieoficjalnych informacji, w czwartym kwartale 2025 roku firma udzieliła rabatów sięgających 15 procent w przypadku zamówień powyżej 500 tysięcy złotych, co jednak nie odwróciło tendencji spadkowej.
Problemy organizacyjne
Pracownicy wskazują również na problemy organizacyjne w samej grupie. Unia Group, właściciel Unia Famarol, od 2024 roku zmaga się z trudnościami finansowymi. W 2025 roku grupa odnotowała stratę netto w wysokości 67 mln zł przy przychodach 1,2 mld zł (dane z raportu rocznego, który nie został upubliczniony, ale do którego dotarł portal Farmer.pl). Zadłużenie grupy wobec banków (PKO BP, BGK, Santander) na koniec 2025 roku wynosiło 420 mln zł. W marcu 2026 roku Unia Group uzyskała od wierzycieli karencję w spłacie rat kapitałowych na okres 6 miesięcy.
Zdaniem związkowców, kierownictwo grupy koncentruje się na ratowaniu zakładu w Grudziądzu kosztem Słupska. W Grudziądzu produkowane są ciągniki – wyższa marża i większy potencjał eksportowy. W Słupsku – przyczepy i maszyny uprawowe, gdzie konkurencja jest najbardziej zacięta.
Obawy o likwidację zakładu
Pracownicy słupskiego oddziału obawiają się, że zwolnienia to pierwszy krok do całkowitej likwidacji fabryki. Zakład w Słupsku produkuje stosunkowo wąski asortyment – głównie przyczepy rolnicze serii P (od 4 do 12 ton) oraz rozsiewacze nawozów serii R i U. Część tych maszyn (zwłaszcza mniejsze modele przyczep) może być przeniesiona do Grudziądza, gdzie wolne moce produkcyjne po spadku zamówień na ciągniki wynoszą około 30 procent. Większe modele – przyczepy do 18 ton i rozsiewacze o szerokości roboczej 24 metry – nie mieszczą się na liniach w Grudziądzu.
Jeśli Słupsk zostanie zamknięty, jego moce produkcyjne zostaną rozdysponowane między inne zakłady Unia Group w Europie – w Niemczech (fabryka w Güstrow) i we Francji (fabryka w Chartres). W Güstrow produkowane są już podobne maszyny, więc przeniesienie produkcji byłoby możliwe w ciągu 6–9 miesięcy. Wymagałoby jednak przeszkolenia niemieckich pracowników i dostosowania linii, co kosztowałoby około 12 mln euro.
Władze Słupska o planach zwolnień dowiedziały się z mediów. Prezydent Słupska w rozmowie z TVP3 Gdańsk 4 maja 2026 roku zadeklarowała gotowość do pomocy zwalnianym pracownikom, wskazując na możliwość przekwalifikowania w ramach projektów unijnych (Fundusze Europejskie dla Pomorza 2021–2027). W regionie słupskim od 2025 roku działa program „Nowy start” skierowany do pracowników przemysłowych, oferujący kursy z zakresu odnawialnych źródeł energii i programowania obrabiarek CNC. W 2025 roku z programu skorzystały 342 osoby, z czego 65 procent znalazło zatrudnienie w ciągu 6 miesięcy.
Powiatowy Urząd Pracy w Grudziądzu, do którego wpłynęło zgłoszenie zwolnień, ma w budżecie na 2026 rok 3,2 mln zł przeznaczone na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu (staże, szkolenia, dotacje na otwarcie działalności gospodarczej). Jednak kwota ta wystarczy dla około 150 bezrobotnych, a tymczasem z samego Grudziądza może zostać zwolnionych 180 osób.
Sytuacja w rolnictwie
Kryzys w Unia Famarol nie jest odosobniony. Cała branża maszyn rolniczych w Polsce przechodzi przez głęboki zastój. Według danych Polskiego Stowarzyszenia Producentów Maszyn i Urządzeń Rolniczych (PPMiUR), w 2025 roku przychody 30 największych firm w branży spadły średnio o 19 procent. Upadłość ogłosiły trzy mniejsze firmy: Zakład Maszyn Rolniczych „Rolmasz” w Łęczycy (zatrudnienie 45 osób), Fabryka Maszyn „Agrotech” w Oleśnicy (78 osób) oraz Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowe „Agropol” w Siedlcach (32 osoby).
Unia Famarol jest jednak największym pracodawcą wśród producentów maszyn rolniczych w północnej Polsce. Jej ewentualny upadek lub znaczące ograniczenie działalności odbiłoby się na całym łańcuchu dostaw. Firma współpracuje z około 120 poddostawcami w województwach pomorskim, kujawsko-pomorskim i zachodniopomorskim. Ponad 40 z nich to małe firmy zatrudniające do 10 osób, dla których kontrakty z Unia Famarol stanowią 50–80 procent przychodów.
Historyczne korzenie
Dla mieszkańców Słupska fabryka maszyn rolniczych to nie tylko miejsce pracy, ale także symbol przemysłowej tradycji miasta. Założona w latach 20. XX wieku jako niemiecka „Maschinenfabrik Stolp” (Stolp to niemiecka nazwa Słupska), po 1945 roku została upaństwowiona i funkcjonowała jako „Słupska Fabryka Maszyn Rolniczych”. W latach 70. zatrudniała ponad 2 tysiące osób. Po transformacji ustrojowej w 1989 roku zakład przeszedł restrukturyzację, zwalniając większość załogi, ale przetrwał. W 2000 roku został przejęty przez Unia Group i od tego czasu stopniowo odbudowywał pozycję.
Obecnie w Słupsku działa jeszcze kilka innych zakładów przemysłowych – m.in. Pfleiderer (płyty wiórowe), Wika (produkcja manometrów) i BSH (sprzęt AGD). Żaden z nich nie prowadzi jednak rekrutacji na taką skalę, by wchłonąć 170 zwolnionych pracowników. Pfleiderer w 2026 roku planuje zatrudnić 40 osób, Wika – 25, BSH – 60.
Największe szanse na szybkie znalezienie pracy mają pracownicy z kwalifikacjami – spawacze (około 35 procent załogi), operatorzy obrabiarek CNC (20 procent) oraz elektrycy (10 procent). W Słupsku i okolicach działa kilka firm zbrojeniowych, które poszukują spawaczy – m.in. zakłady PGZ w Ustce (produkcja amunicji) oraz prywatna firma „Polska Grupa Zbrojeniowa – Serwis” w Lęborku. Stawka godzinowa dla spawacza w tych firmach wynosi 32–38 zł brutto – o 4–6 zł więcej niż w Unia Famarol. Jednak wymagania są wyższe: spawanie metodą TIG aluminium i stali nierdzewnej, uprawnienia międzynarodowe. Tylko część dotychczasowych spawaczy Unia Famarol (około 40 procent) posiada takie certyfikaty.
Pracownicy biurowi – księgowi, specjaliści ds. zamówień, planiści produkcji – będą mieli trudniej. W Słupsku rynek pracy biurowej jest nasycony. Średnia pensja w administracji w firmach prywatnych w województwie pomorskim poza Trójmiastem wynosi 5,5 tys. zł brutto, podczas gdy w Unia Famarol specjaliści zarabiali 6,8–7,5 tys. zł. Większość z nich będzie musiała zmienić zawód lub przenieść się do Gdańska, Gdyni lub Sopotu, gdzie zarobki są wyższe (8–9 tys. zł), ale koszty wynajmu mieszkania – również (o 40–60 procent więcej niż w Słupsku).
Fot. TVP3 Gdańsk

