UOKiK postawił zarzuty sieci Dino. Chodzi o zmowę ograniczającą konkurencję na rynku pracy

We wtorek 2 czerwca Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował o postawieniu zarzutów sieci sklepów Dino Polska, czterem firmom przewozowym oraz pięciu menedżerom. Sprawa dotyczy tzw. zmowy na rynku pracy, która miała utrudniać kierowcom ciężarówek zmianę pracodawcy i wpływać na wysokość ich wynagrodzeń.

Z ustaleń UOKiK wynika, że przedsiębiorcy mogli zawrzeć nieformalne porozumienie, które w praktyce blokowało kierowców przy jednym pracodawcy. Chodzi o sytuacje, w których pracownicy firm transportowych obsługujących centra dystrybucyjne Dino mieli mieć ograniczoną możliwość przejścia do innego przewoźnika świadczącego usługi dla tej samej sieci handlowej.

Jak podaje urząd, firmy transportowe mogły uzgodnić między sobą, że nie będą zatrudniać kierowców pracujących u innych uczestników porozumienia. Przez trzy miesiące, określane przez przedsiębiorców jako okres karencji, kierowca nie mógł przejść do innego przewoźnika obsługującego Dino.

Kluczową rolę w tym systemie miała odgrywać sama sieć Dino Polska. Prezes UOKiK podejrzewa, że to właśnie spółka była inicjatorem i organizatorem całego porozumienia. To ona weryfikowała, czy konkretny kierowca może wjechać na teren centrum dystrybucyjnego, a ewentualne odstępstwa od ustaleń wymagały jej zgody. Spółka mogła również wywierać presję na przewoźników, aby nie zatrudniali kierowców objętych karencją.

Praktyki jak z XIX wieku. Chodziło o uniknięcie podwyżek

Głównym celem takich działań – zdaniem urzędu – mogło być zatrzymanie dotychczasowych pracowników, ograniczenie ich rotacji oraz zmniejszenie kosztów rekrutacji. Najważniejsza konsekwencja była jednak inna. Wiedząc, że inne firmy nie zaoferują pracownikom wyższej pensji, przedsiębiorcy sami nie musieli podnosić ich wynagrodzeń, które mogły być niższe niż w warunkach uczciwej konkurencji.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nie pozostawił złudzeń co do oceny tych praktyk.

Ograniczanie pracownikom możliwości zatrudnienia i zmiany pracy to praktyki kojarzące się z XIX wiekiem, a nie z nowoczesną gospodarką – powiedział. Rynek pracy powinien opierać się na wolnym wyborze, negocjowaniu warunków zatrudnienia i uczciwym konkurowaniu firm o pracowników.

Dużą część materiału dowodowego na tę możliwą praktykę UOKiK pozyskał podczas przeszukań w siedzibach firm. Urząd podkreśla, że sprawa wpisuje się w działania dotyczące tzw. porozumień no-poach, czyli uzgodnień między firmami ograniczających możliwość pozyskiwania pracowników od konkurencji.

Kary sięgające 10 procent obrotu. Kto usłyszał zarzuty

Zarzuty zmowy na rynku pracy otrzymały: spółka Dino Polska oraz cztery firmy przewozowe – Euro Finannce, Jar-Trans, Martrans Logistics i Mati-Trans.

Postępowanie prowadzone jest również przeciwko pięciu osobom fizycznym: trzem menedżerom z Dino Polska oraz po jednym z Martrans i Mati-Trans, którzy mogli być osobiście odpowiedzialni za niedozwolone ustalenia.

Za udział w zmowie przedsiębiorcom grozi kara finansowa w wysokości do 10 procent rocznego obrotu. Menedżerom z kolei może grozić sankcja do 2 milionów złotych.

Urząd przeanalizował również możliwy udział innych firm transportowych w porozumieniu. Ze względu na wielkość i stopień zaangażowania poszczególnych przedsiębiorców, zdecydowano, że postępowanie będzie prowadzone wobec czterech wskazanych podmiotów.

Zarzuty nie objęły części mniejszych firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, ponieważ ich potencjalny udział w praktyce i wpływ na konkurencję uznano za ograniczony.

Postępowanie w tej sprawie jest w toku. Wysokich kar można uniknąć dzięki współpracy z urzędem w charakterze świadka koronnego, czyli dostarczeniu dowodów lub informacji na temat istnienia ewentualnego niedozwolonego porozumienia.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu