Amerykańska FDA szykuje regulacyjne trzęsienie ziemi, które może objąć nawet 10 tysięcy składników suplementów diety. Chodzi o zamknięcie ścieżki self-GRAS, która od dekad pozwalała firmom samodzielnie uznawać składniki za bezpieczne bez zgłaszania ich regulatorowi. Teraz administracja Kennedy’ego chce to zmienić, wymuszając obowiązkową weryfikację. Dla polskich producentów planujących eksport do USA to przełomowy moment – ci z dokumentacją naukową przetrwają, ci opierający się na tanich składnikach bez badań mogą zniknąć z rynku.
- System self-GRAS (Generally Recognized as Safe) działał od 1958 roku, pozwalając producentom samodzielnie uznawać składniki za bezpieczne bez zgłaszania ich FDA. W 1997 roku wprowadzono dobrowolne zgłoszenia, ale obok rozwinęła się ścieżka „self-affirmed GRAS”, która umożliwiła wprowadzenie na rynek tysięcy substancji przy minimalnym nadzorze. Administracja Kennedy’ego chce to zmienić, wymuszając obowiązkowe zgłoszenia i weryfikację wszystkich składników.
- Skala zmian jest ogromna – potencjalnie 10 tysięcy składników może wymagać weryfikacji. Projekt Better Food Disclosure Act z 2025 daje producentom dwa lata na zgłoszenie istniejących składników, w tym czasie mogą kontynuować sprzedaż. Problemem są możliwości operacyjne FDA, która w ostatnim czasie straciła tysiące pracowników – już teraz dobrowolne zgłoszenie GRAS czeka na odpowiedź średnio ponad rok. Równolegle FDA planuje publiczne spotkanie w sprawie definicji składników suplementów, co może przesądzić o losie probiotyków, enzymów i białek.
- Dla polskich producentów to moment przełomowy. Wiele firm planujących ekspansję na rynek USA będzie musiało dostarczyć pełną dokumentację jakościową i toksykologiczną. Zmiany wzmocnią rolę laboratoriów analitycznych i jednostek badawczych, eliminując konkurencję opartą na tanich, słabo przebadanych surowcach. Kluczowe będzie monitorowanie przepisów, inwentaryzacja składników i przygotowanie awaryjnych planów na wypadek zmian, które mogą wpłynąć na składniki stosowane na podstawie self-GRAS.
Aby zrozumieć skalę nadchodzących zmian, trzeba cofnąć się do 1958 roku, gdy w amerykańskim prawie żywnościowym pojawiła się koncepcja GRAS – Generally Recognized as Safe. Pomysł był prosty: substancje powszechnie uznawane za bezpieczne, takie jak sól, ocet czy soda oczyszczona, nie muszą przechodzić przez żmudną procedurę zatwierdzania dodatków do żywności. Przez lata system ewoluował, aż w 1997 roku FDA zaproponowała dobrowolną procedurę zgłoszeń, która w 2016 roku została sformalizowana . Obok niej rozwinęła się jednak ścieżka „self-affirmed GRAS” – samodzielnego uznawania bezpieczeństwa, bez jakiegokolwiek kontaktu z agencją.
Ivan Wasserman, prawnik branżowy od lat śledzący regulacje suplementowe, tłumaczy w rozmowie z NutraIngredients, że obecnie mówi się o projekcie regulacji, która wymagałaby zgłaszania do FDA wszystkich składników opartych na formule self-GRAS. To oznacza koniec modelu, w którym część składników funkcjonuje bez formalnego zgłoszenia do regulatora, o ile firma sama uznała je za ogólnie bezpieczne. Skala potencjalnie objętych zmianą składników może sięgać około 10 tysięcy pozycji . Jak zauważa Wasserman, ta liczba rodzi fundamentalne pytania o możliwości operacyjne samego regulatora i o tempo wdrażania nowych wymogów. Czy FDA, która w ostatnim czasie straciła tysiące pracowników, będzie w stanie zweryfikować taką liczbę zgłoszeń? Czy sięgnie po sztuczną inteligencję, czy dostanie dodatkowe fundusze na zatrudnienie ekspertów? Na razie nikt nie zna odpowiedzi.
Równolegle do zmian w GRAS, FDA zapowiedziała publiczne spotkanie poświęcone zakresowi definicji składników suplementów diety. Dyskusja ma objąć trzy kluczowe obszary: interpretację pojęcia „dietary substance”, nowe metody wytwarzania istniejących składników oraz status określonych grup substancji, w tym białek, enzymów i mikroorganizmów. To istotny sygnał, bo właśnie te kategorie są dziś jednym z najszybciej rozwijających się segmentów rynku nutraceutyków. To, jak FDA zdefiniuje te pojęcia, przesądzi o tym, czy probiotyki, enzymy trawienne i nowe białka będą mogły być w ogóle sprzedawane jako suplementy.
10 tysięcy składników na stole
Skala 10 tysięcy składników, które mogą wymagać weryfikacji, nie jest przypadkowa. W liście GRAS substancji opublikowanym po raz pierwszy w 1958 roku znajdowały się proste produkty, jak soda oczyszczona, ocet czy przyprawy. Dziś liczba substancji dopuszczonych do stosowania w amerykańskiej żywności przekroczyła 10 tysięcy, a producenci mogą wybierać, czy powiadamiać regulatora o nowych dodatkach. To właśnie tę lukę administracja Kennedy’ego chce zlikwidować, argumentując, że obecny system pozwala na wprowadzanie na rynek składników bez wystarczającego nadzoru.
Ważne jest jednak to, że proponowane zmiany nie oznaczają automatycznego wycofania wszystkich składników z rynku. Zarówno projekty ustaw w Kongresie, jak i planowane rozporządzenie FDA przewidują okresy przejściowe. Na przykład projekt ustawy Better Food Disclosure Act z 2025 roku daje producentom dwa lata na zgłoszenie istniejących składników do FDA. W tym czasie firmy mogą kontynuować sprzedaż, nawet jeśli zgłoszenia są w trakcie weryfikacji. To ważne zastrzeżenie, bo pokazuje, że regulator zdaje sobie sprawę z praktycznych konsekwencji swojej decyzji i nie chce doprowadzić do natychmiastowego paraliżu rynku.
Ale nawet z tymi zabezpieczeniami, skala wyzwania pozostaje ogromna. Ashish Talati, prawnik specjalizujący się w regulacjach FDA, zwraca uwagę, że obecnie dobrowolne zgłoszenie GRAS czeka na odpowiedź średnio ponad rok. Jeśli zgłoszenia staną się obowiązkowe, czas oczekiwania może dramatycznie wzrosnąć, chyba że FDA otrzyma dodatkowe środki i personel.
Czy FDA ma prawo to zrobić?
Proste pytanie o to, czy FDA w ogóle ma prawo wprowadzić obowiązkowe zgłoszenia GRAS, nie ma prostej odpowiedzi. W 2021 roku sąd federalny w Nowym Jorku orzekł, że Federalna Ustawa o Żywności, Lekach i Kosmetykach może być rozsądnie interpretowana jako zezwalająca na dobrowolny program zgłoszeń GRAS. Sąd zgodził się ze stanowiskiem rządu, że ustawa nie zmusza FDA do wymagania obowiązkowych zgłoszeń. Co ważne, sąd podkreślił, że wszelkie istotne zmiany w systemie GRAS należą do Kongresu, a nie do sądów.
To orzeczenie ma kluczowe znaczenie dla oceny legalności planowanych zmian. Jeśli FDA spróbuje wprowadzić obowiązkowe zgłoszenia na drodze rozporządzenia, niemal na pewno spotka się z pozwami ze strony przemysłu, które będą argumentować, że agencja przekracza swoje uprawnienia. Grupy branżowe już ostrzegają, że zmuszanie firm do czekania na przegląd FDA po złożeniu zgłoszeń GRAS „ryzykuje wyzwaniem prawnym”.

Z drugiej strony, w Kongresie leżą cztery oddzielne projekty ustaw, które zreformowałyby różne aspekty systemu GRAS. Różnią się one w podejściu do przejrzystości, obowiązków informacyjnych, finansowania i uprawnień FDA, ale wszystkie zmierzają w tym samym kierunku: znaczącego odejścia od obecnego status quo. Wśród nich są projekty, które wprost wymagałyby obowiązkowych zgłoszeń, ustanawiałyby publiczne rejestry składników, a nawet nakazywałyby systematyczną ponowną ocenę substancji co trzy lata . Niezależnie od tego, która droga zostanie wybrana – rozporządzenie czy ustawa – kierunek zmian wydaje się przesądzony.
Nowe definicje i stare problemy
Równolegle do zmian w GRAS, FDA planuje publiczne spotkanie poświęcone definicji składników suplementów diety. Dyskusja ma objąć interpretację pojęcia „dietary substance”, nowe metody wytwarzania istniejących składników oraz status białek, enzymów i mikroorganizmów. To nie są akademickie dysputy. Od tego, jak FDA zdefiniuje te kategorie, zależy, czy produkty takie jak probiotyki, enzymy trawienne, hydrolizaty białkowe czy składniki otrzymywane w procesach fermentacji będą mogły być sprzedawane jako suplementy diety, czy też zostaną zaklasyfikowane jako dodatki do żywności, wymagające znacznie bardziej rygorystycznej ścieżki zatwierdzania.
Dla polskich producentów, którzy coraz częściej inwestują w nowe surowce, ekstrakty roślinne, składniki biofermentacyjne, probiotyczne lub białkowe, te dyskusje mają fundamentalne znaczenie. To właśnie te kategorie są dziś jednym z najszybciej rozwijających się segmentów rynku nutraceutyków. Jeśli FDA uzna, że probiotyki nie mieszczą się w definicji „dietary substance”, całe gałęzie przemysłu staną pod znakiem zapytania. Jeśli nowe metody produkcji, takie jak fermentacja precyzyjna, zostaną potraktowane jako wytwarzanie nowych składników wymagających odrębnych zgłoszeń, innowacyjne firmy staną przed ogromnymi wyzwaniami regulacyjnymi.

Dlaczego to ma znaczenie dla polskich producentów?
Na pierwszy rzut oka zmiany w amerykańskich regulacjach wydają się sprawą wewnętrzną USA. Ale dla polskich producentów suplementów, którzy myślą o ekspansji na rynek amerykański, to temat fundamentalny. Wiele firm rozwijających składniki do suplementów planuje równoległe wejście na kilka rynków: unijny, amerykański i azjatycki. Każda zmiana w podejściu FDA do klasyfikacji składników, statusu self-GRAS czy dokumentacji NDI wpływa na strategie badawczo-rozwojowe, dobór partnerów, model dokumentacyjny oraz harmonogram komercjalizacji.

Dla europejskich producentów, którzy inwestują w nowe surowce, wzrost wymagań po stronie amerykańskiej może oznaczać konieczność wcześniejszego przygotowania pełniejszej dokumentacji jakościowej i bezpieczeństwa. W praktyce będzie to wzmacniało rolę laboratoriów analitycznych, jednostek badawczych, dokumentacji toksykologicznej i stabilnościowej oraz kompetencji regulatory affairs. Firmy, które nie mają zaplecza naukowego i nie są w stanie dostarczyć solidnych dowodów bezpieczeństwa, mogą zostać wykluczone z rynku.
Ale jest też druga strona medalu. Dla producentów, którzy już teraz inwestują w badania, standaryzację i dokumentację, zmiany mogą okazać się korzystne. Uporządkowany rynek, na którym wszystkie składniki mają zweryfikowane dossier bezpieczeństwa, sprzyja eliminacji konkurencji opartej na tanich, słabo przebadanych surowcach. W dłuższym terminie może to poprawić reputację całej kategorii suplementów diety, która w wielu krajach zmaga się z zarzutem zbyt niskich barier wejścia.
Innowacja pod presją
Najbardziej wrażliwym obszarem jest innowacja. Jeżeli nowe zasady zgłaszania składników zostaną wdrożone w szerokim zakresie, firmy będą musiały uwzględnić wyższe koszty wejścia na rynek i dłuższy czas przygotowania dossier. To może ograniczyć liczbę mniej dojrzałych projektów, a jednocześnie premiować podmioty dysponujące mocnym zapleczem naukowym i finansowym. Wasserman zwraca uwagę, że branża obawia się zahamowania innowacji w sektorze składników spożywczych i suplementacyjnych.
Te obawy nie są bezpodstawne. Jeśli każdy nowy składnik będzie wymagał formalnego zgłoszenia i oczekiwania na odpowiedź FDA, która już teraz ma opóźnienia, proces wprowadzania innowacji na rynek może wydłużyć się z miesięcy do lat. Dla małych firm, które często są źródłem najbardziej przełomowych pomysłów, może to oznaczać śmierć rynkową – nie stać ich na wieloletnie oczekiwanie bez przychodów.
Z drugiej strony, przedstawiciele grup konsumenckich argumentują, że obecny system pozwala na zbyt wiele. Jensen Jose z Center for Science in the Public Interest pyta retorycznie: „Jaki był cel stworzenia całego procesu składania petycji dotyczących dodatków do żywności, skoro wszystko można z tego wyłączyć?”. W jego ocenie sprzeciw prawny przemysłu pokazuje, jak bardzo producenci przyzwyczaili się do samodzielnego zatwierdzania bezpieczeństwa składników.

Co to oznacza dla polskich producentów?
Dla firm działających w sektorze suplementów rok 2026 zapowiada się jako okres wymagający wzmożonego monitorowania przepisów i scenariuszowego planowania portfolio. Kluczowe będzie odpowiedzenie sobie na kilka pytań: które składniki w portfelu mogą wymagać pogłębionej dokumentacji, które projekty rozwojowe niosą najwyższe ryzyko regulacyjne i jakie zasoby trzeba zabezpieczyć na potrzeby dossier, analiz i walidacji.
Eksperci radzą, by już teraz tworzyć inwentaryzację wszystkich składników stosowanych w produktach sprzedawanych na rynek USA i dokumentować ich status regulacyjny. Należy ocenić, czy posiadana dokumentacja jest wystarczająca do wsparcia samodzielnych ustaleń GRAS, i w razie potrzeby ją uzupełnić. Warto też rozważać opcje awaryjne na wypadek zmian, które mogą wpłynąć na składniki stosowane na podstawie self-GRAS – na przykład potencjalne zastąpienie ich alternatywnymi substancjami lub przygotowanie do złożenia zgłoszenia GRAS do FDA.
Firmy powinny także śledzić rozwój wydarzeń na poziomie federalnym i stanowym, które mogą wpłynąć na składniki oznaczone jako GRAS, w tym zawiadomienia o proponowanych regulacjach i możliwości zgłaszania uwag przez przemysł. Niezależnie od tego, czy zmiany zostaną wprowadzone na szczeblu federalnym, czy stanowym, branża powinna spodziewać się modyfikacji w systemie GRAS w 2026 roku.
Fot. FDA

