Koniec marzeń o własnym M? Kwiecień ostudził rynek mieszkaniowy

Kwiecień 2026 roku przyniósł spadek sprzedaży mieszkań w Warszawie o 20 procent, w Łodzi o 27 procent, a we Wrocławiu i Trójmieście o 16 i 21 procent w porównaniu z marcowym wzrostem. Jedynie aglomeracja śląsko-zagłębiowska odnotowała wzrost – z 451 do 462 lokali. Spadek aktywności widać też na rynku kredytowym – liczba wniosków o kredyt hipoteczny spadła w kwietniu o jedną trzecią. Deweloperzy ograniczają podaż, a najtańsze mieszkania znikają z rynku najszybciej.

Dane pochodzą z raportu portalu RynekPierwotny, który analizuje transakcje w siedmiu największych polskich metropoliach: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu, Łodzi oraz w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (GZM). W kwietniu 2026 roku deweloperzy w Warszawie sprzedali 1442 lokale wobec 1797 w marcu. W Krakowie sprzedaż spadła z 714 do 670 mieszkań, czyli o 6 procent. We Wrocławiu z 683 do 574 (spadek o 16 procent), a w Trójmieście z 692 do 544 (spadek o 21 procent). Największy procentowy spadek odnotowano w Łodzi – z 548 do 402 mieszkań, czyli o 27 procent. Jedynie w GZM nastąpił wzrost – z 451 do 462 lokali.

Autorzy raportu wskazują, że początek 2026 roku zapowiadał znaczne ożywienie popytu, ale kwietniowe wyniki zweryfikowały te prognozy. Mimo spadków, kwietniowa sprzedaż w Warszawie była o 15 procent wyższa od średniej miesięcznej z 2025 roku, w Krakowie o 18 procent, a w Poznaniu o 14 procent. Wyjątkiem było Trójmiasto, gdzie sprzedaż okazała się o około 7 procent niższa od ubiegłorocznej średniej.

Marcowe ożywienie widoczne było także na rynku kredytowym. Według Biura Informacji Kredytowej, w marcu liczba osób wnioskujących o kredyt hipoteczny sięgnęła 63,3 tysiąca. W kwietniu liczba ta spadła do 42,3 tysiąca, czyli o jedną trzecią.

– Sprzedaż mieszkań była w kwietniu o 15 procent niższa niż w marcu, który był miesiącem wyjątkowym. Kupujący ruszyli wówczas po mieszkania, obawiając się dalszego wzrostu kosztów kredytów i spadku zdolności kredytowej. Zakładamy, że w kolejnych miesiącach popyt będzie stopniowo słabł wraz z rozładowywaniem się marcowych rezerwacji – powiedział Jan Dziekoński, główny ekonomista portalu RynekPierwotny.pl.

Zapisz się do newslettera!

Deweloperzy ograniczają podaż

Eksperci zauważyli, że deweloperzy wyraźnie ograniczyli tempo wprowadzania na rynek nowych mieszkań, choć sytuacja w poszczególnych miastach jest zróżnicowana. W Warszawie liczba mieszkań wprowadzonych do sprzedaży spadła z 1019 w marcu do 919 w kwietniu, czyli o 10 procent. W Poznaniu spadek był znacznie większy – z 480 do zaledwie 141 lokali, czyli o 71 procent. Jeszcze słabsze wyniki odnotowano w Krakowie, gdzie podaż skurczyła się z 1019 do 195 mieszkań, czyli o 81 procent.

Na pozostałych rynkach sytuacja wyglądała inaczej. We Wrocławiu liczba wprowadzonych do oferty nowych mieszkań wzrosła z 494 w marcu do 935 w kwietniu, czyli o 89 procent. W GZM wzrost nastąpił z 124 do 495 lokali – o 299 procent. W Trójmieście podaż wzrosła z 468 do 549, czyli o 17 procent.

W relacji do średniej z 2025 roku, kwietniowa podaż w Krakowie była niższa o około 70 procent, w Poznaniu o około 62 procent, a w Warszawie o około 24 procent. Z kolei we Wrocławiu deweloperzy wprowadzili o około 70 procent więcej mieszkań niż wynosiła ubiegłoroczna średnia, a w GZM – o około 9 procent więcej.

Najtańsze mieszkania znikają

Największe znaczenie ma jednak to, co dzieje się w najtańszym segmencie rynku, obejmującym jedną czwartą lokali z najniższą ceną za metr kwadratowy. W Warszawie poniżej górnej granicy tego segmentu, która w grudniu 2025 roku wynosiła 14,4 tysiąca złotych za metr kwadratowy, dostępnych było około 4,2 tysiąca mieszkań. W kwietniu liczba ta spadła do około 3,4 tysiąca, czyli o 20 procent.

W Trójmieście oferta najtańszych lokali skurczyła się z 2,1 tysiąca do 1,9 tysiąca – o 10 procent. W Poznaniu spadek nastąpił z około 2 tysięcy do 1,6 tysiąca – o 19 procent. We Wrocławiu z 2,4 tysiąca do 2,2 tysiąca – o 7 procent.

Odwrotna sytuacja miała miejsce w miastach GZM, gdzie liczba najtańszych mieszkań wzrosła z 3 tysięcy do 3,2 tysiąca – o 7 procent, oraz w Krakowie – z 2,7 tysiąca do 2,8 tysiąca – o 3 procent. W Łodzi liczba najtańszych lokali utrzymała się na poziomie około 2,8 tysiąca.

Eksperci zauważyli, że ta różnica odpowiada dynamice średnich cen. W Warszawie ceny rosną najszybciej – wyraźny wzrost widać też w Poznaniu. W Łodzi czy GZM średnie ceny pozostają praktycznie bez zmian. W stolicy górna granica najtańszego segmentu w kwietniu przekroczyła już 15 tysięcy złotych za metr, wyceniając kolejną grupę mieszkań poza zasięgiem osób o najniższych dochodach.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu