Ceny wyrobów tytoniowych wzrosły w styczniu 2026 o 2,1 proc. rdr, wpisując się w długoterminowy trend podnoszenia akcyzy. W 2025 akcyza wzrosła o 25 proc. (minimalna cena paczki z 17 do 20 zł), w 2026 kolejne 20 proc., w 2027 – 15 proc. (docelowo 26 zł). Efekt? Według KPMG w 2024 na polski rynek trafiło 1,85 mld nielegalnych papierosów, a budżet stracił 312 mln euro. Przestępcy wykorzystują balony meteorologiczne i drony do przerzutu z Białorusi (185 przypadków w 2025). Legalny przemysł odpowiada za 8 proc. dochodów budżetu i miliardowe inwestycje.
- W 2025 roku z Polski wyeksportowano tytoń i wyroby tytoniowe o wartości 4,8 mld euro (wzrost o 2 proc.), z czego 40 proc. trafiło do Niemiec (1,9 mld euro). Przemysł tytoniowy odpowiada za około 8 proc. dochodów budżetu państwa i przyciąga inwestycje, jak blisko miliard złotych wydane przez Philip Morris na modernizację fabryki w Krakowie. To jeden z największych pracodawców w regionach takich jak Białystok i Kraków.
- Rosnąca akcyza (25 proc. w 2025, 20 proc. w 2026, 15 proc. w 2027) i planowane zakazy (e-papierosy jednorazowe, aromatyzowane wyroby do podgrzewania) napędzają szarą strefę. Według KPMG w 2024 Polska zajęła czwarte miejsce w UE pod względem wolumenu nielegalnych wyrobów tytoniowych – 1,85 mld papierosów, co dało straty budżetu w wysokości 312 mln euro. To o 114 mln więcej niż rok wcześniej.
- Przestępcy wykorzystują nowe metody przemytu – balony meteorologiczne i drony, które omijają fizyczne zapory i systemy monitoringu. W 2025 Straż Graniczna odnotowała 185 przypadków przemytu balonami, a łączna wartość zabezpieczonych towarów przekroczyła 3,4 mln zł. Eksperci ostrzegają, że zakazy produktów alternatywnych (e-papierosy, saszetki) nie eliminują popytu, a jedynie przesuwają go do szarej strefy, gdzie konsumenci sięgają po wyroby o nieznanym składzie i wyższych stężeniach nikotyny.
Zanim przejdziemy do problemów, trzeba zrozumieć, jak wielkim graczem jest Polska na tytoniowej mapie Europy. Według danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, w 2025 roku z Polski wyeksportowano tytoń i wyroby tytoniowe o wartości 4,8 miliarda euro, co oznacza wzrost o 2 procent w stosunku do roku poprzedniego. To kwota, która robi ogromne wrażenie i plasuje Polskę w czołówce europejskich eksporterów. Największym odbiorcą pozostają Niemcy, do których trafiły produkty o wartości 1,9 miliarda euro, czyli 40 procent całego eksportu. Kolejne miejsca zajmują Hiszpania z wynikiem 430 milionów euro, Włochy z 361 milionami i Niderlandy z 213 milionami. Co ważne, polskie wyroby trafiają także na rynki pozaunijne, w tym do Wielkiej Brytanii, gdzie sprzedaż sięgnęła 165 milionów euro.
Równolegle Polska jest też znaczącym importerem. Wydatki na sprowadzany do kraju tytoń i wyroby tytoniowe wyniosły 1,3 miliarda euro i były o 3 procent niższe niż rok wcześniej. Największymi dostawcami są Belgia (371 milionów euro), Niemcy (283 miliony), Brazylia (70 milionów), Niderlandy (67 milionów) i Indie (65 milionów). Te liczby pokazują, że polski rynek jest głęboko zintegrowany z globalnym łańcuchem dostaw, a producenci korzystają z surowców z całego świata, by następnie wysyłać gotowe wyroby na rynki europejskie.
Ale to nie wszystko. Według danych Ministerstwa Rozwoju i Technologii, przemysł tytoniowy odpowiada za około 8 procent dochodów budżetu państwa. To gigantyczny zastrzyk gotówki, który idzie na finansowanie służby zdrowia, edukacji, infrastruktury. Jednocześnie branża wciąż przyciąga nowe inwestycje. W kwietniu 2025 roku Philip Morris zakończył modernizację swojej fabryki w Krakowie, inwestując blisko miliard złotych (około 275 milionów dolarów) w nowe linie produkcyjne do wytwarzania podgrzewaczy tytoniu. Zakład produkuje nie tylko na rynek krajowy, ale przede wszystkim na eksport do Europy, Azji, Afryki i na Bliski Wschód. To pokazuje, że międzynarodowe koncerny wierzą w polskie zaplecze produkcyjne i traktują nasz kraj jako hub dla całego regionu.
Regulacyjny kocioł. Co nowego przygotował ustawodawca?
Ten stabilny obraz zaczyna jednak pękać pod naporem regulacji, które w ostatnich latach spadły na branżę prawdziwym gradem. W kwietniu 2025 roku prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy tytoniowej, która wprowadziła zakaz sprzedaży aromatyzowanych wyrobów tytoniowych do podgrzewania. To realizacja unijnych wymogów, ale dla producentów oznacza konieczność wycofania z rynku produktów, które zdążyły zdobyć lojalnych klientów. W czerwcu 2025 roku Senat przyjął poprawki zakazujące sprzedaży e-papierosów bez nikotyny i saszetek nikotynowych osobom poniżej 18 roku życia. Równolegle trwają prace nad przepisami, które mają objąć nowe kategorie produktów, w tym e-papierosy jednorazowego użytku i te wielokrotnego naładowania, dodatkowymi obciążeniami akcyzowymi.

Największe kontrowersje budzi jednak plan Ministerstwa Zdrowia, które chce całkowicie zakazać sprzedaży e-papierosów jednorazowego użytku. Projekt miał zostać przyjęty w trzecim kwartale 2025 roku, ale termin przesunięto, co tylko potęguje niepewność w branży. Jak zauważa Jakub Binkowski, dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, mamy do czynienia z „bezprecedensowym chaosem” w regulacjach dotyczących wyrobów nikotynowych. Z jednej strony pojawiają się wezwania do całkowitych zakazów, z drugiej – pomysły dodatkowego opodatkowania, a jednocześnie eliminacja aromatów z kategorii produktów, dla których aromaty są cechą definiującą.
Do tego dochodzą podwyżki akcyzy, które uderzają w konsumentów i legalnych producentów. W 2025 roku akcyza wzrosła o 25 procent, podnosząc minimalną cenę paczki papierosów z 17 do 20 złotych . W 2026 roku czeka nas kolejny skok – o 20 procent, a w 2027 – o dalsze 15 procent. Docelowo minimalna cena paczki ma osiągnąć 26 złotych. Podobne podwyżki dotkną cygara, tytoń do palenia i płyny do e-papierosów. Na domiar złego Komisja Europejska pracuje nad zmianą dyrektywy tytoniowej, która ma zrównać ceny wyrobów tytoniowych w całej Unii poprzez gwałtowne podniesienie minimalnego poziomu akcyzy. Dla Polski, Bułgarii i Rumunii, gdzie ceny są relatywnie niskie, oznaczałoby to konieczność kolejnych, bolesnych dostosowań.

Zakazy alternatyw to powrót do tradycyjnych papierosów
W tym gąszczu regulacji pojawiają się głosy ostrzegające przed niezamierzonymi konsekwencjami prohibicji. Anna Dela, prezes Instytutu Człowieka Świadomego, organizacji pozarządowej promującej świadomość zdrowotną, nie ma wątpliwości, że polityka zakazów prowadzi do szarej strefy.
– Jeśli całkowicie zakazujemy wszystkich produktów alternatywnych, takich jak e-papierosy czy saszetki nikotynowe, najprawdopodobniej wrócimy do tradycyjnych wyrobów tytoniowych, ponieważ zwykłe papierosy nadal będą łatwo dostępne dla przeciętnego Polaka. Nie wierzę, że ludzie, którzy używali produktów alternatywnych, przestaną używać nikotyny – mówi Dela.
To kluczowy argument w dyskusji o redukcji szkód. Zwolennicy produktów alternatywnych od lat przekonują, że dla osób uzależnionych od nikotyny przejście na e-papierosy czy saszetki jest mniejszym złem niż dalsze palenie tradycyjnych papierosów. Zakazując tych alternatyw, państwo nie tyle walczy z nałogiem, co spycha konsumentów z powrotem do bardziej szkodliwych form konsumpcji. A jeśli na dodatek produkty alternatywne trafiają do nielegalnego obiegu, jak ostrzega Dela, konsumenci sięgają po wyroby o nieznanym składzie, często o znacznie wyższych stężeniach nikotyny niż dopuszczane w legalnym handlu.

Jarosław Antychowicz, prezes Białostockiej Izby Przemysłowo-Handlowej, idzie o krok dalej, wskazując na doświadczenia innych krajów.
– Obserwujemy to zjawisko w krajach takich jak Belgia czy Holandia, gdzie po wprowadzeniu zakazu sprzedaży saszetek nikotynowych, produkty te są nadal dostępne – tyle że nielegalnie i w stężeniach znacząco przekraczających polski limit 20 mg nikotyny na saszetkę – stwierdza Antychowicz. Zamiast chronić zdrowie obywateli, zakazy napędzają nielegalny handel, zwiększają przestępczość i skutkują niekontrolowanym spożyciem produktów o nieznanym składzie.
Balony z Białorusi, czyli nowe oblicze przemytu
O tym, że czarny rynek kwitnie, świadczą doniesienia z początku 2026 roku. Straż Graniczna i policja regularnie informują o przechwytywaniu przesyłek z nielegalnymi papierosami, które trafiają do Polski z Białorusi za pomocą… balonów meteorologicznych . W styczniu 2026 roku w Białymstoku i okolicach znaleziono kilka takich balonów z ładunkiem papierosów bez polskich znaków akcyzy. W jednym przypadku pakunek zawierał około 1,5 tysiąca paczek. W innym – 150 kartonów.
Metoda jest prosta i trudna do zwalczenia. Przestępcy pakują papierosy w worki, mocują do balonów wypełnionych helem, wyposażają w nadajniki GPS i wypuszczają w kierunku polskiej granicy. Balony lecą z wiatrem, omijając fizyczne zapory i systemy monitoringu. Gdy opadają, odbiorcy namierzają je za pomocą GPS i odbierają towar. W 2025 roku polska Straż Graniczna odnotowała co najmniej 185 przypadków przemytu papierosów z wykorzystaniem balonów. W tym roku skala jest podobna – tylko w styczniu przechwycono cztery przesyłki o łącznej wartości ponad 11 tysięcy złotych.

W lutym 2026 roku policja i Straż Graniczna dokonały kolejnych zatrzymań. Ośmiu podejrzanych, w tym czterech obywateli Polski i czterech Litwy, usłyszało zarzuty przemytu papierosów z wykorzystaniem balonów. Grozi im kara minimum trzech lat więzienia. Według szacunków, łączna wartość papierosów nielegalnie dostarczonych z Białorusi drogą powietrzną od początku roku przekroczyła 2,8 miliona złotych (około 784 tysięcy dolarów). W całym 2025 roku funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej zabezpieczyli papierosy o wartości 3,4 miliona złotych przemycone tą metodą.
Nie tylko balony są wykorzystywane. W styczniu 2026 roku przechwycono także przesyłki dostarczane dronami. W lutym w Białobrzegach policja zatrzymała dwóch mężczyzn, u których znaleziono 197,5 tysiąca nielegalnych papierosów i 28,5 litra alkoholu bez polskich znaków akcyzy. Straty budżetu państwa oszacowano wstępnie na blisko 280 tysięcy złotych. W Warszawie, na Targówku, zabezpieczono kolejne 25 tysięcy podrobionych papierosów, a 61-letni mężczyzna pochodzenia wietnamskiego usłyszał zarzuty paserstwa akcyzowego.
KPMG: Polska czwarta w UE pod względem nielegalnych wyrobów tytoniowych
Skala problemu jest ogromna. Według raportu KPMG, w 2024 roku Polska zajęła czwarte miejsce w Unii Europejskiej pod względem wolumenu nielegalnych wyrobów tytoniowych. Na rynek trafiło 1,85 miliarda papierosów pochodzących z nielegalnych źródeł. W efekcie budżet państwa stracił 312 milionów euro wpływów z podatków – o 114 milionów więcej niż rok wcześniej.
To nie są abstrakcyjne liczby. Za każdym nielegalnym papierosem stoi realna strata dla budżetu, ale też realne zagrożenie dla legalnych producentów, którzy muszą konkurować z produktami oferowanymi po cenach dumpingowych. Co więcej, nielegalny handel często powiązany jest z innymi formami przestępczości zorganizowanej, a dochody z przemytu zasilają szarą strefę na ogromną skalę.
Polska od lat zmaga się z przemytem przez wschodnią granicę, gdzie papierosy są znacznie tańsze niż w UE. Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński przyznaje, że sytuacja jest poważna, a służby robią wszystko, by ją opanować . W styczniu i lutym 2026 roku zatrzymano już łącznie 16 podejrzanych o przemyt balonowy. Wprowadzono też czasowe ograniczenia w ruchu lotniczym w rejonie Podlasia, by minimalizować ryzyko kolizji z balonami.
Gdzie jest granica?
Wracamy do tytułowego pytania: gdzie przebiega granica, po której przekroczeniu walka z nałogiem staje się zabijaniem legalnego biznesu i subsydiowaniem przestępczości? Odpowiedź nie jest prosta, ale pewne punkty orientacyjne już mamy.
Z jednej strony mamy oczywisty cel zdrowotny: społeczeństwo bez papierosów to społeczeństwo zdrowsze, z mniejszą liczbą zachorowań na nowotwory, choroby układu oddechowego i krążenia. Każda podwyżka akcyzy, która zniechęca do palenia, jest z tego punktu widzenia krokiem w dobrym kierunku. Z drugiej strony mamy realia rynkowe: im wyższa cena legalnych produktów, tym większa opłacalność przemytu i szarej strefy. Gdy różnica cen między Polską a Białorusią sięga kilkuset procent, ryzyko przemytu staje się opłacalne mimo groźby surowych kar.

Do tego dochodzi kwestia produktów alternatywnych. Jeśli państwo skutecznie zniechęca do ich używania poprzez zakazy i wysokie podatki, konsumenci nie przestają używać nikotyny – wracają do tradycyjnych papierosów lub sięgają po nielegalne zamienniki o nieznanym składzie. Efekt zdrowotny jest więc odwrotny do zamierzonego.
Eksperci z branży apelują o spójną, przewidywalną politykę, która nie będzie zmieniać się jak w kalejdoskopie. Inwestorzy potrzebują stabilnych warunków do planowania długoterminowych projektów, a ciągłe zmiany przepisów i zapowiedzi kolejnych podwyżek nie sprzyjają podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.
Fot. Unsplash.

