Chiński megaprojekt, który przesiedlił milion osób

Największa elektrownia wodna świata miała ujarzmić Jangcy, dać czystą energię i dowieść potęgi Państwa Środka. Dwadzieścia lat później wciąż budzi podziw, ale koszt społeczny i ekologiczny tej inwestycji okazał się równie gigantyczny jak jej parametry.

  • Zapora ma 2335 m długości i 22,5 GW mocy. To największa elektrownia wodna świata i symbol technologicznej potęgi Chin.
  • Budowa zbiornika wymusiła relokację ok. 1,3 mln ludzi. Pod wodą znalazły się miasta, wsie, pola uprawne i zabytki.
  • Elektrownia produkuje ponad 100 TWh rocznie, ograniczając spalanie milionów ton węgla i emisje CO₂.
  • Zapora zmieniła ekosystem Jangcy, przyczyniła się do zaniku gatunków, erozji brzegów, osuwisk i problemów z jakością wody.
  • Tama to nie tylko infrastruktura, lecz także narzędzie kontroli hydrologicznej i symbol siły państwa w narracji władz Chin.

Rzeka Jangcy, trzecia co do długości rzeka świata, przez tysiąclecia kształtowała losy chińskich cywilizacji, dostarczając wody pitnej, nawadniając pola ryżowe i stanowiąc arterię transportową, ale także co pewien czas występując z brzegów i zabierając ze sobą setki tysięcy istnień ludzkich. Idea ujarzmienia jej w rejonie malowniczych, acz zdradliwych Trzech Przełomów w prowincji Hubei pojawiła się po raz pierwszy już w 1919 roku, gdy ojciec nowożytnych Chin, Sun Jat-sen, dostrzegł w tym miejscu potencjał dla gigantycznej hydroelektrowni, która mogłaby napędzić industrializację pogrążonego w chaosie państwa . Przez kolejne dekady projekt dzielił losy samych Chin – przerywała go japońska okupacja, odkładała wojna domowa, a później, już w epoce Mao Zedonga, wstrzymywały go względy ideologiczne i niedostatek kapitału oraz know-how.

Przełom nastąpił dopiero u progu lat dziewięćdziesiątych, gdy szybko rosnąca gospodarka Chińskiej Republiki Ludowej domagała się nie tylko olbrzymich ilości energii elektrycznej, ale także symbolu, który udowodniłby światu, że Chiny weszły na stałe do elity państw zdolnych do realizacji projektów o skali wprost niewyobrażalnej dla przeciętnego obserwatora. Trzeciego kwietnia 1992 roku Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych, spełniając wolę ówczesnego przywódcy Deng Xiaopinga, przegłosowało ustawę zezwalającą na rozpoczęcie budowy, a czternastego grudnia 1994 roku pierwsze maszyny wbiły się w ziemię na przedmieściach miasta Yichang, inicjując tym samym jeden z najbardziej ambitnych projektów inżynieryjnych w dziejach ludzkości.

Parametry techniczne zapory do dziś wywołują zawrót głowy nawet u doświadczonych hydrotechników. Główna konstrukcja ma 2335 metrów długości, 185 metrów wysokości, a jej podstawa, mająca utrzymać ciężar około 40 miliardów ton wody, sięga 115 metrów szerokości, zwężając się stopniowo do 40 metrów w koronie . Powstały za nią zbiornik, rozlewający się na długości 600 kilometrów w górę rzeki, jest więc dłuższy niż odległość dzieląca Warszawę od Berlina i ma pojemność 39,3 miliarda metrów sześciennych, co wystarczyłoby do wypełnienia około 16 milionów olimpijskich basenów pływackich. W hali elektrowni, wbudowanej w korpus zapory, pracuje obecnie 32 główne generatory o mocy 700 megawatów każdy oraz dwa generatory pomocnicze, co daje łączną moc zainstalowaną na poziomie 22,5 gigawata – jest to wartość przewyższająca dziesięciokrotnie moc słynnej Tamy Hoovera w Stanach Zjednoczonych i pozwalająca Zaporze Trzech Przełomów niepodzielnie dzierżyć tytuł najpotężniejszej elektrowni wodnej świata.

Przekierowanie rzeki Jangcy w trakcie budowy stanowiło wyzwanie, które samo w sobie mogłoby uchodzić za osobny projekt inżynieryjny. Aby umożliwić wznoszenie głównej konstrukcji w suchym wykopie, robotnicy musieli przetransportować i wbudować 102,6 miliona metrów sześciennych ziemi i kamieni, a następnie zalać 26,43 miliona metrów sześciennych betonu – ilości wystarczającej do wzniesienia sześćdziesięciu trzech wież Eiffla. Równolegle z główną zaporą powstawał system śluz żeglugowych, składający się z pięciu stopni o łącznej długości 280 metrów i szerokości 35 metrów każdy, zdolnych do przeprowadzania statków o nośności sięgającej 10 tysięcy ton, co pięciokrotnie zwiększyło handlowy potencjał Jangcy jako arterii transportowej i skróciło koszty logistyczne o ponad jedną trzecią . Dopełnieniem tego systemu została otwarta w 2016 roku winda dla statków, umożliwiająca mniejszym jednostkom pokonanie 113-metrowej różnicy poziomów w zaledwie trzydzieści minut.

1,3 miliona istnień pod wodą. Krajobraz po zalaniu

Gdy chińscy inżynierowie z dumą prezentowali światu postępy w budowie największej zapory świata, gdzieś w dolinie Jangcy, na obszarze przewidzianym pod przyszłe lustro wody, rozgrywał się dramat, który przeszedł do historii jako największe przymusowe przesiedlenie ludności cywilnej spowodowane realizacją pojedynczej inwestycji w czasach pokoju. Szacunki co do dokładnej liczby osób, które musiały opuścić swoje domy, wahają się od 1,2 do nawet 1,4 miliona, przy czym najbardziej wiarygodne źródła wskazują na liczbę około 1 miliona 260 tysięcy przesiedlonych w pierwszej, zasadniczej fazie projektu, zaś późniejsze decyzje administracyjne, podyktowane obawami przed skutkami aktywności sejsmicznej, zwiększyły tę pulę o kolejne kilkaset tysięcy osób.

Skala zatopienia była absolutnie bezprecedensowa. Pod wodą znalazło się 17 dużych miast, 140 miasteczek i ponad 3000 wsi, a także śródmieścia trzech znaczących aglomeracji – Wanxian, Fuling i Chongqing, które nigdy już nie odzyskały swojego dawnego charakteru. Zalanych zostało 30 tysięcy hektarów ziemi uprawnej, w tym bezcenne, kształtowane przez stulecia tarasy ryżowe, które stanowiły nie tylko źródło utrzymania, ale także element tożsamości lokalnych społeczności. Wraz z miastami i polami pod wodę poszły także 1600 fabryk i kopalń, których kapitał trwały, maszyny i zapasy zostały z dnia na dzień uznane za stracone, a tysiące robotników straciło pracę bez realnej szansy na znalezienie zatrudnienia na nowych, nieznanych im terenach.

Proces przesiedleń, choć prowadzony przez chińskie władze z właściwą temu państwu sprawnością organizacyjną, był dla większości dotkniętych nim rodzin doświadczeniem traumatycznym i często prowadzącym do trwałego pogorszenia jakości życia. Rząd obiecywał przesiedleńcom nowe domy, ziemię uprawną o porównywalnej wartości oraz wsparcie w adaptacji zawodowej, jednak obietnice te w przeważającej mierze pozostały na papierze. Nowe osiedla, wznoszone naprędce na obrzeżach większych miast, oferowały co prawda dostęp do wodociągów i elektryczności, czego często brakowało w starych, tradycyjnych wioskach, jednak zabierały jednocześnie to, co dla tych społeczności stanowiło wartość fundamentalną – spójność sąsiedzką, sieć wzajemnej pomocy i zakorzenienie w ziemi uprawianej przez pokolenia.

Międzynarodowe organizacje praw człowieka wielokrotnie krytykowały Chiny za sposób przeprowadzenia przesiedleń, wskazując na brak rzeczywistego dialogu z mieszkańcami strefy zalewowej, niewypłacanie odszkodowań w wysokości chociażby zbliżonej do rzeczywistej wartości utraconego majątku oraz stosowanie presji psychologicznej i administracyjnej wobec tych, którzy próbowali organizować protesty lub w inny sposób wyrażać sprzeciw. Szczególnie drastycznym, często przywoływanym w krytycznych raportach przykładem, są informacje o symbolicznych wręcz rekompensatach, sięgających w przeliczeniu równowartości zaledwie 30 złotych dla niektórych poszkodowanych gospodarstw, co w zestawieniu z wartością utraconych domów, pól i dobytku jawi się jako kpina z elementarnych zasad sprawiedliwości społecznej.

Długofalowe skutki społeczne tych wydarzeń są odczuwalne do dziś. Wiele rodzin przesiedleńczych nigdy nie zdołało się w pełni zintegrować z nowymi społecznościami, ich dzieci, pozbawione dawnych sieci wsparcia, częściej popadały w ubóstwo i wykluczenie społeczne, a poczucie krzywdy i niesprawiedliwości przekazywane jest z pokolenia na pokolenie jako swoiste, bolesne dziedzictwo po epoce wielkich projektów infrastrukturalnych. Paradoksalnie, chińskie władze same przyznały pośrednio, że skala przesiedleń była niedoszacowana, ogłaszając w 2012 roku decyzję o sukcesywnym przesiedleniu kolejnych 100 tysięcy mieszkańców okolic zapory, których bezpieczeństwo zostało zagrożone przez wzmożoną aktywność sejsmiczną i postępującą erozję brzegów.

Czysta energia za cenę trzęsień ziemi i zatrutych wód

Propagandowa maszyna Chińskiej Republiki Ludowej przez lata przedstawiała Zaporę Trzech Przełomów jako sztandarowy przykład harmonijnego współistnienia postępu technologicznego i troski o środowisko naturalne, a głównym argumentem w tej narracji była gigantyczna produkcja czystej energii elektrycznej, która pozwoliła zaoszczędzić 31 milionów ton węgla rocznie i zredukować emisję dwutlenku węgla o 100 milionów ton, a także milionów ton pyłów, dwutlenku siarki i tlenków azotu. W rekordowym 2020 roku zapora wygenerowała 111,8 terawatogodzin energii, co wystarczyłoby do zasilenia wszystkich gospodarstw domowych w Niemczech i Francji łącznie przez okres dwunastu miesięcy i co stanowiło około 10 procent całkowitego przyrostu chińskiego zapotrzebowania na energię elektryczną w tym okresie.

Argument ten, choć niepodważalny w warstwie czysto faktograficznej, traci jednak wiele na sile, gdy zestawi się go z długą listą negatywnych konsekwencji środowiskowych i geologicznych, które ujawniły się w pełni dopiero po napełnieniu zbiornika i rozpoczęciu eksploatacji elektrowni na pełną skalę. Najbardziej niepokojącym zjawiskiem okazała się znacząca aktywizacja sejsmiczna całego regionu, spowodowana przez ciężar około 40 miliardów ton wody spoczywającej na skorupie ziemskiej, co wywołuje zjawisko określane w geologii mianem sejsmiczności rezerwuarowej. Chociaż chińscy urzędnicy konsekwentnie unikają oficjalnego łączenia budowy zapory z trzęsieniami ziemi w Syczuanie, wielu niezależnych geologów, w tym główny inżynier Instytutu Geologii i Minerałów w Chengdu, nie ma wątpliwości, że obecność gigantycznej masy wody w bezpośrednim sąsiedztwie aktywnego uskoku tektonicznego przyczyniła się do zwiększenia częstotliwości i siły wstrząsów, w tym katastrofalnego trzęsienia ziemi z 2008 roku, które pochłonęło około 70 tysięcy istnień ludzkich.

Równie dramatycznie przedstawia się sytuacja w zakresie stabilności zboczy otaczających sześciosetkilometrowy zbiornik. Zmieniający się cyklicznie poziom wody, wahający się między 145 a 175 metrami nad poziomem morza, powoduje nieustanne nawilżanie i osuszanie warstw skalnych, prowadząc do systematycznej erozji i osłabiania ich struktury. W maju 2009 roku świat obiegły wstrząsające obrazy z wąwozu Wuxia nad rzeką Wu, gdzie kilkadziesiąt tysięcy metrów sześciennych skał i błota runęło do wody, niszcząc po drodze wszystko, co napotkało, a chińskie media państwowe, dotąd bezkrytycznie wychwalające projekt, po raz pierwszy zostały zmuszone do przyznania, że problem erozji i osuwisk osiągnął skalę zagrażającą bezpieczeństwu publicznemu. Premier Chin uczynił wówczas kwestie środowiskowe związane z zaporą swoim priorytetem, a cytowany przez dziennik „People‘s Daily” dyrektor biura rządowej komisji ds. budowy zapory Wang Xiaofeng ostrzegał, że „nie można osłabiać czujności wobec problemów dla środowiska powodowanych przez projekt Trzech Przełomów” i że „nie można zwyciężyć, osiągając pomyślność gospodarczą za cenę środowiska”.

Ekosystem rzeki Jangcy, jeden z najbardziej bioróżnorodnych na świecie, został przez budowę zapory dotknięty w sposób prawdopodobnie nieodwracalny. Spiętrzenie wody przerwało naturalną migrację 361 gatunków ryb słodkowodnych, co stanowi 27 procent wszystkich zagrożonych gatunków ryb w Chinach, a wiele z nich ginie w łopatkach turbin elektrowni, próbując pokonać zaporę siłą własnych mięśni. Delfin rzeczny baidżi, niegdyś jeden z symboli Jangcy, uznawany jest dziś za gatunek prawdopodobnie wymarły, a jego los podzieliły setki innych, mniej znanych, ale równie unikalnych stworzeń. Zmieniła się temperatura wody – zimą jest cieplejsza, latem chłodniejsza niż przed budową, co zaburza cykle rozrodcze ryb i płazów oraz wpływa na migracje ptaków wodnych. Drastycznie spadła także ilość osadów transportowanych przez rzekę do jej delty, co przyspiesza erozję wybrzeża i pozbawia wody przybrzeżne składników odżywczych niezbędnych do rozwoju planktonu, stanowiącego podstawę morskiego łańcucha pokarmowego.

Do tego wszystkiego dochodzi katastrofalne zanieczyszczenie samego zbiornika, do którego trafiają nie tylko ścieki komunalne z położonych nad nim miast, ale także nawozy sztuczne i pestycydy spłukiwane z pól uprawnych oraz odpady przemysłowe. Codziennie ze zbiornika wyławia się około 3 tysięcy ton śmieci – plastikowych butelek, opakowań, fragmentów mebli, a nawet całych konstrukcji budowlanych, które spływają z wodą w kierunku zapory i muszą być usuwane, by nie uszkodziły turbin. Woda w Jangcy, która stanowi źródło 35 procent zasobów słodkiej wody całych Chin, jest dziś w wielu miejscach niezdatna do picia, a miasta położone wzdłuż jej biegu odprowadzają do rzeki co najmniej 14,2 miliarda ton zanieczyszczonej wody rocznie, co stanowi 42 procent wszystkich zanieczyszczonych wód w Chinach.

Symbol potęgi, który zadłużył przyszłość. Megaprojekt jako polityczna wizytówka

Dla przywódców Chińskiej Republiki Ludowej, począwszy od Deng Xiaopinga, który przeforsował decyzję o budowie w obliczu znaczącego oporu wewnątrz samej partii, aż po współczesnych sterników Państwa Środka, Zapora Trzech Przełomów nigdy nie była wyłącznie, a może nawet nie przede wszystkim, racjonalnym projektem infrastrukturalnym, kalkulacją inżynieryjno-ekonomiczną czy odpowiedzią na realne potrzeby energetyczne i hydrologiczne kraju. Była i pozostaje przede wszystkim gigantyczną manifestacją polityczną, materialnym dowodem na to, że Chiny przełamały kompleks peryferyjności i zacofania i stały się państwem zdolnym nie tylko dogonić, ale i prześcignąć Zachód w dziedzinie najambitniejszych przedsięwzięć technicznych.

W narracji propagandowej, konsekwentnie budowanej przez kontrolowane media przez wszystkie lata budowy i eksploatacji, zapora przedstawiana jest jako triumf kolektywnego wysiłku, ucieleśnienie idei, że dla zdeterminowanego narodu nie istnieją przeszkody nie do pokonania, oraz jako dar składany przez partię i rząd na ołtarzu pomyślności przyszłych pokoleń. Ten przekaz, choć skierowany przede wszystkim do wewnątrz, z myślą o konsolidacji tożsamości narodowej i legitymizacji władzy, pełni także funkcję zewnętrzną, komunikując światu, że Chiny weszły na stałe do elity mocarstw zdolnych do samodzielnego projektowania i realizacji obiektów o skali wykraczającej poza wyobraźnię przeciętnego obywatela demokracji zachodnich. Paradoksalnie, im więcej pojawia się krytycznych raportów i analiz wskazujących na negatywne skutki tej inwestycji, tym silniejszy staje się polityczny imperatyw bronienia jej jako sukcesu, ponieważ przyznanie się do porażki na taką skalę podważyłoby wizerunek partii jako siły wszechwiedzącej i wszechmocnej.

Kontrola nad przepływem Jangcy, jaką zapewnia zapora, jest także narzędziem władzy w znacznie bardziej dosłownym, praktycznym wymiarze. Możliwość magazynowania olbrzymich ilości wody w okresach wezbrań i stopniowego uwalniania jej w okresach niżówek daje Pekinowi instrument nacisku na prowincje położone wzdłuż biegu rzeki, uzależniając ich bezpieczeństwo powodziowe i dostęp do wody dla rolnictwa od decyzji podejmowanych w odległej stolicy . Ponad 20 procent chińskich gruntów rolnych, w tym te o kluczowym znaczeniu dla uprawy ryżu, znajduje się w zasięgu oddziaływania systemu irygacyjnego opartego na wodach Jangcy, a tym samym w kręgu zależności od zapory . Podobnie rzecz ma się z żeglugą, która dzięki śluzom i windzie stała się nie tylko bezpieczniejsza, ale także w pełni kontrolowana przez centralne władze, mogące regulować przepustowość szlaku wodnego zgodnie z bieżącymi priorytetami gospodarczymi i politycznymi.

Projekt Trzech Przełomów jest również modelowym przykładem charakterystycznego dla chińskiego systemu politycznego podejścia do planowania przestrzennego i inwestycji infrastrukturalnych, w którym decyzje zapadają na najwyższym szczeblu, w wąskim gronie partyjnych liderów, przy minimalnym udziale konsultacji społecznych i całkowitym pominięciu niezależnych analiz kosztów i korzyści, które mogłyby podważyć polityczną wolę realizacji przedsięwzięcia. Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych, które w 1992 roku miało formalnie zatwierdzić projekt, choć z założenia jest ciałem pozbawionym realnej władzy ustawodawczej, i tak wykonało wówczas gest niezwykły jak na standardy tego kraju, dopuszczając do głosowania, w którym 177 deputowanych wstrzymało się od głosu, a 33 było przeciwnych – co w zestawieniu z jedynymi słusznymi decyzjami podejmowanymi zazwyczaj jednomyślnie stanowiło wyraz niebywałego, acz bezsilnego sprzeciwu.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu