Polska chce być niezależna energetycznie, ale w amoniaku wybiera zależność importową

Polska jest trzecim producentem nawozów azotowych w UE, ale zielony amoniak – kluczowy do ich dekarbonizacji – jest u nas nawet o 50 proc. droższy niż w Afryce Północnej. Grupa Azoty analizuje, czy w ogóle opłaca się go produkować, czy lepiej sprowadzać. Terminal w Policach może stać się hubem importowym dla całej Europy Środkowo-Wschodniej. Krajowa produkcja to koszt 700–1200 dolarów za tonę, import z Afryki to 350–600 dolarów.

  • Koszty produkcji zielonego amoniaku w Polsce są obecnie o 100–300 proc. wyższe niż szarego (z gazu ziemnego). W 2025 roku ceny zielonego wahają się między 600 a 900 dolarów za tonę, podczas gdy konwencjonalny kosztuje 240–480 dolarów.
  • Grupa Azoty już dziś importuje amoniak z Afryki Północnej – w lutym 2025 roku rozładowano statek w terminalu w Policach. Zbigniew Wadach, dyrektor departamentu techniki i energii, przyznaje wprost: produkcja własna nie jest już opłacalna ze względu na rosnące koszty gazu i presję ETS.
  • Eksperci zalecają, by nie budować dużej komercyjnej fabryki zielonego amoniaku w Polsce, bo koszty byłyby zbyt wysokie. Zamiast tego Polska powinna rozwijać projekty pilotażowe (HySTrAm ANWIL, SOEC w Puławach) dla budowania kompetencji, a jednocześnie zwiększać import z Afryki Północnej i USA.

Polska jest trzecim producentem nawozów azotowych w Unii Europejskiej, a amoniak to ich kluczowy składnik. Tradycyjna produkcja tego związku chemicznego odpowiada za 1,8 proc. globalnych emisji CO₂ – więcej niż jakikolwiek inny proces w przemyśle chemicznym. Zielony amoniak, wytwarzany z wodoru z elektrolizy zasilanej odnawialną energią, ma być rozwiązaniem. Problem w tym, że w Polsce jego produkcja jest nawet o połowę droższa niż w Afryce Północnej czy w Stanach Zjednoczonych. Grupa Azoty, krajowy gigant chemiczny, już teraz analizuje, czy w ogóle opłaca się go wytwarzać we własnych zakładach, czy lepiej sprowadzać z zewnątrz. Kluczową rolę w tej ukłance odgrywa terminal w Policach – jedyny w Polsce punkt przeładunkowy amoniaku, który może stać się hubem dla całej Europy Środkowo-Wschodniej.

Amoniak jest jednym z filarów światowego przemysłu – około 70 proc. jego produkcji trafia do nawozów sztucznych, stanowiących podstawę globalnego bezpieczeństwa żywnościowego. Tradycyjna produkcja w procesie Habera-Boscha opiera się na wodorze z gazu ziemnego, co daje tak zwany amoniak szary. To właśnie dlatego dekarbonizacja amoniaku stała się priorytetem w unijnej strategii klimatycznej. Zielony amoniak powstaje z wodoru wytwarzanego w procesie elektrolizy zasilanej energią z odnawialnych źródeł. Jego produkcja jest praktycznie zeroemisyjna, a sam związek może być wykorzystywany nie tylko jako surowiec do nawozów, ale także jako nośnik wodoru, paliwo dla żeglugi czy surowiec w przemyśle ciężkim.

Dla Polski, która ma ponad sto lat doświadczenia w produkcji i transporcie amoniaku, transformacja w kierunku zielonego amoniaku ma kluczowe znaczenie strategiczne. Kraj posiada niekwestionowane atuty – Grupa Azoty jest największym producentem w Europie Środkowo-Wschodniej, a rozbudowana infrastruktura logistyczna, w tym jedyny w Polsce terminal przeładunkowy amoniaku w Policach, daje solidną pozycję wyjściową.

Projekty pilotażowe w Polsce. ANWIL testuje, Instytut w Puławach stawia na SOEC

W Polsce trwają już zaawansowane prace nad technologią zielonego amoniaku. Kluczowe inicjatywy to międzynarodowy projekt badawczo-rozwojowy HySTrAm, realizowany przez ANWIL należący do grupy ORLEN, którego celem jest opracowanie technologii produkcji zielonego amoniaku oraz krótkoterminowego przechowywania wodoru pochodzącego z OZE. ANWIL testuje tę technologię już w skali pilotażowej. Równolegle konsorcjum Łukasiewicz – Instytut Nowych Syntez Chemicznych, Rockfin, Hynfra i japońska Niterra realizują projekt wytwarzania zielonego amoniaku z wykorzystaniem zaawansowanych elektrolizerów wysokotemperaturowych, czyli SOEC. Uruchomienie instalacji demonstratora planowane było na początek 2026 roku w Instytucie w Puławach. Technologia SOEC jest bardziej energooszczędna niż tradycyjne elektrolizery, a jej wysoka temperatura pracy umożliwia integrację z egzotermicznym procesem syntezy amoniaku, pozwalając na wykorzystanie odpadowego ciepła w zamkniętym obiegu.

Grupa Azoty podpisała również list intencyjny dotyczący współpracy nad produkcją odnawialnego amoniaku w skali małoskalowej w województwie warmińsko-mazurskim. Instalacja ma korzystać z elektrolizerów zasilanych energią z farmy fotowoltaicznej i turbin wiatrowych. Wszystkie te projekty pokazują, że Polska ma potencjał badawczy i technologiczny, by rozwijać własną produkcję zielonego amoniaku. Problemem jest jednak skala i opłacalność ekonomiczna.

Koszty produkcji krajowej nawet 3 razy wyższe niż szarego amoniaku

Koszty produkcji zielonego amoniaku są obecnie o 100–300 proc. wyższe niż amoniaku konwencjonalnego. W 2025 roku ceny zielonego amoniaku wahają się w przedziale 600–900 dolarów za tonę, podczas gdy szary amoniak kosztuje 240–480 dolarów za tonę. Źródłem tej różnicy są przede wszystkim wysokie koszty energii elektrycznej z OZE oraz kapitałochłonne inwestycje w elektrolizery. Dla Polski czynnik ten jest szczególnie niekorzystny. Efektywność produkcji energii z OZE w warunkach geograficznych Polski jest niższa niż w krajach o lepszym nasłonecznieniu, takich jak Afryka Północna, lub korzystniejszych warunkach wiatrowych. Oznacza to, że koszt wytworzenia zielonego wodoru, a tym samym zielonego amoniaku, będzie w Polsce wyższy niż w optymalnych lokalizacjach.

30–50 proc. tańszy amoniak z Afryki Północnej. Grupa Azoty już sprowadza

Afryka Północna, a szczególnie takie kraje jak Maroko, Egipt, Mauretania, a także Jordania i Oman, dysponują jednymi z najlepszych na świecie warunków do produkcji energii słonecznej i wiatrowej. W regionach tych promieniowanie słoneczne jest znacznie wyższe niż w Europie, a koszty wytwarzania energii z OZE – niższe. Według prognoz, do 2030 roku w sprzyjających lokalizacjach koszty produkcji zielonego amoniaku mogą spaść do 300–500 dolarów za tonę, co zbliżyłoby je do kosztów amoniaku konwencjonalnego. To sprawia, że Afryka Północna może stać się naturalnym dostawcą zielonego amoniaku dla Europy. Poziomowane koszty produkcji zielonego amoniaku w tych lokalizacjach mogą być o 30–50 proc. niższe niż w Polsce.

Polska już dziś importuje amoniak z Afryki Północnej. W lutym 2025 roku Grupa Azoty zakończyła rozładunek statku z amoniakiem z Afryki Północnej w swoim terminalu w Policach. Import ten – początkowo używany do optymalizacji kosztów w sytuacji rosnących cen gazu – może stać się stałym elementem strategii zaopatrzenia w zielony amoniak w przyszłości.

Terminal w Policach kluczowym hubem. Import z USA też w grze

Grupa Azoty Police posiada jedyny w Polsce terminal przeładunkowy amoniaku, który jest systematycznie rozbudowywany. Planowana jest budowa nowych zbiorników oraz rozwój trakcji kolejowej, co pozwoli na pełnienie funkcji hubu logistycznego dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Integrując obszary logistyczne, Grupa Azoty może nie tylko importować tańszy amoniak, ale także odgrywać kluczową rolę w jego dalszej dystrybucji – zarówno w ramach Grupy, jak i do firm zewnętrznych.

Stany Zjednoczone są trzecim co do wielkości producentem amoniaku na świecie, a region Zatoki Meksykańskiej ma potencjał, by stać się globalnym hubem eksportu wodoru i amoniaku. Teksas produkuje już 3,5 mln ton wodoru rocznie, a stany nad Zatoką Meksykańską tworzą hub wodorowy z możliwością eksportu amoniaku. Federalne wsparcie, w tym ulgi podatkowe na mocy amerykańskiej ustawy IRA, znacząco obniżają koszty produkcji zielonego wodoru i amoniaku. Rozbudowana infrastruktura portowa umożliwia tani transport morski do Europy.

Podczas konferencji US Gulf Coast Europe Cooperation in Clean Hydrogen Grupa Azoty omawiała możliwość importu zielonego amoniaku z USA. Przedstawiciele sektora chemicznego ze Stanów Zjednoczonych dyskutowali nad współpracą w zakresie dekarbonizacji nawozów.

Dylemat Grupy Azoty: produkować czy importować? „Już nie opłaca się wytwarzać”

Zbigniew Wadach, dyrektor departamentu korporacyjnego techniki i energii Grupy Azoty, jednoznacznie stwierdza, że produkcja własna nie jest już opłacalna ze względu na rosnące koszty gazu ziemnego i presję regulacyjną systemu ETS.

Spółka analizuje, czy będzie w stanie produkować zielony amoniak w swoich zakładach, czy też koszty wytwarzania ekologicznego komponentu do nawozów zmuszą ją do przeniesienia produkcji lub importu.

Prezes Grupy Azoty Police dodał, że z perspektywy spółki w Policach kluczowe jest to, że jest jedyną spółką w Grupie posiadającą terminal amoniakalny – terminal ten może służyć właśnie do importu.

Szacuje się, że do 2030 roku w Europie może powstać luka rzędu 7,2 mln ton rocznie między popytem a produkcją zielonego amoniaku.

Raport dotyczący zapotrzebowania na RFNBO wskazuje, że do 2030 roku w Polsce potrzebne będzie około 189 tys. ton zielonego wodoru. Krajowa produkcja nie wystarczy – import będzie konieczny. Rynek RFNBO w Polsce jest dziś mało płynny. Brakuje zachęt zarówno dla producentów, jak i odbiorców. Eksperci wskazują na potrzebę wprowadzenia mechanizmów podobnych do niemieckiego aukcyjnego systemu H2Global, w którym publiczny podmiot łączy producentów i odbiorców, ograniczając ryzyko inwestycyjne.

Szacunki kosztów. Import nawet o połowę tańszy

Dla porównania, produkcja krajowa zielonego amoniaku w perspektywie 2026–2030 to koszt 700–1200 dolarów za tonę. Import z Afryki Północnej to 350–600 dolarów za tonę, a z USA – 400–650 dolarów za tonę.

Dla porównania, konwencjonalny szary amoniak kosztuje 240–480 dolarów za tonę. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia, import z Afryki Północnej lub USA jest w perspektywie 2030 roku bardziej opłacalny niż produkcja krajowa.

Różnica kosztów może sięgać 30–50 proc. na korzyść importu, co przy skali produkcji nawozów w Polsce daje ogromne oszczędności.

Produkcja krajowa ma sens wyłącznie dla zabezpieczenia strategicznej niezależności, ale z dokumentów Grupy Azoty wynika, że Polska jest skłonna zaakceptować pewien poziom zależności importowej – już dziś 40 proc. zużycia jest pokrywane importem.

Kluczową rolę odgrywa terminal w Policach – niezależnie od tego, czy polskie firmy będą produkować, czy importować zielony amoniak, ten hub logistyczny zapewnia elastyczność i zdolność do przeładunku, magazynowania i dalszej dystrybucji surowca w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

To nie wybór zero-jedynkowy. 5 rekomendacji dla Polski

Nie jest to wybór zero-jedynkowy. Polska może i powinna rozwijać własne zdolności produkcyjne w skali pilotażowej, co już robi, i budować kompetencje technologiczne, jednocześnie stopniowo zwiększając import z Afryki Północnej i USA, które są tańsze i bardziej konkurencyjne.

Eksperci zalecają, aby nie budować na obecnym etapie dużej, komercyjnej fabryki zielonego amoniaku opartej wyłącznie na krajowych źródłach OZE – koszty byłyby zbyt wysokie, a inwestycja niekonkurencyjna. Należy rozwijać krajowe projekty pilotażowe, takie jak SOEC w Puławach czy projekt ANWILU, w celu budowania kompetencji technologicznych i przygotowania się na przyszły spadek kosztów elektrolizerów.

Kluczowe jest wykorzystanie terminalu w Policach jako hubu importowego dla zielonego amoniaku z Afryki Północnej i USA. Rozbudowa infrastruktury portowej, zbiorników i trakcji kolejowej jest niezbędna. Konieczne jest wprowadzenie mechanizmów wsparcia wzorowanych na niemieckim H2Global – gwarancje państwowe, aukcje łączące producentów i odbiorców – w celu obniżenia ryzyka inwestycyjnego i zwiększenia płynności rynku.

Polskie firmy powinny rozważyć udział w projektach zagranicznych, na przykład w Afryce Północnej, jako inwestorzy lub odbiorcy, zabezpieczając długoterminowe dostawy po konkurencyjnych cenach.

Odpowiedź na pytanie, czy Polska powinna budować fabrykę zielonego amoniaku, jest złożona. W czysto ekonomicznej kalkulacji – przy obecnych i prognozowanych na 2030 rok kosztach – import z Afryki Północnej lub USA jest bardziej opłacalny niż produkcja krajowa. Różnica kosztów jest na tyle znacząca, że decyzja o budowie dużej, komercyjnej instalacji w Polsce mogłaby obciążyć krajowych producentów nawozów i uczynić ich niekonkurencyjnymi wobec firm korzystających z tańszego importu. Jednak nie można całkowicie rezygnować z krajowych zdolności produkcyjnych. Kluczowe jest znalezienie właściwej równowagi – między pilotażowymi projektami krajowymi a komercyjnym importem, między budowaniem niezależności a akceptowaniem zależności importowej. Terminal w Policach jest kluczowym atutem – niezależnie od modelu zaopatrzenia. Może on służyć zarówno do odbioru importowanego amoniaku, jak i ewentualnie – w przyszłości – do dystrybucji produkcji krajowej, gdyby ta stała się konkurencyjna.

Opracowano na podstawie: informacji Grupy Azoty, projektu HySTrAm ANWIL, danych o demonstratorze SOEC w Puławach, raportów dotyczących rynku zielonego amoniaku w Afryce Północnej i USA, wypowiedzi Zbigniewa Wadacha i prezesa Grupy Azoty Police.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu