Elektrownie gazowe wracają do łask. Powód? Sztuczna inteligencja

W 2025 roku planowana moc nowych elektrowni gazowych w USA niemal się potroiła, osiągając 252 GW – to 3,5-krotność całkowitego zapotrzebowania Polski na energię. Powodem jest rosnące zapotrzebowanie ze strony centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję i chmury obliczeniowe. W Teksasie 80,6 GW nowych mocy ma bezpośrednio zasilać infrastrukturę AI. Eksperci uspokajają, że gaz może być paliwem przejściowym, a emisje sektora energetycznego utrzymają się na stałym poziomie do 2030 dzięki OZE i atomowi.

  • Z raportu Global Energy Monitor wynika, że w 2025 roku planowana moc nowych elektrowni gazowych w USA osiągnęła 252 GW, czyli niemal potroiła się w skali roku. To około 3,5-krotność całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce. Głównym motorem wzrostu jest rosnące zapotrzebowanie ze strony centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję i chmury obliczeniowe.
  • Kluczową rolę odgrywa Teksas, gdzie planowana jest budowa 80,6 GW nowych mocy, z czego ponad 40 GW ma bezpośrednio zasilać centra danych i infrastrukturę AI. Deweloperzy często lokalizują elektrownie bezpośrednio przy tych obiektach, aby ominąć długie procedury przyłączeniowe do sieci.
  • Michał Lewarski z CAKE wskazuje, że po 15 latach stagnacji popyt na energię elektryczną w gospodarkach rozwiniętych ponownie przyspiesza. Głównymi motorami wzrostu są przemysł, pojazdy elektryczne, klimatyzacja oraz centra danych. W USA zapotrzebowanie wzrosło o 2,1 proc. w 2024 i ma rosnąć o blisko 2 proc. rocznie do 2030.
  • Gaz ziemny staje się paliwem przejściowym ze względu na swoją elastyczność i możliwość współpracy z niesterowalnymi OZE. Bateryjne magazyny energii i zielony wodór nie osiągnęły jeszcze wystarczającego poziomu rozwoju, by zastąpić gaz w stabilizacji systemów elektroenergetycznych. W przyszłości turbiny gazowe mogą wykorzystywać gazy niskoemisyjne lub być wyposażone w instalacje CCS.
  • Mimo boomu na gaz, globalne emisje sektora energetycznego utrzymały się w 2025 na niezmienionym poziomie i według prognoz MAE pozostaną stabilne do 2030 dzięki rozwojowi OZE i energetyki jądrowej. Intensywność emisji CO₂ związana z wytwarzaniem energii elektrycznej spadła o 14 proc. w porównaniu z poprzednią dekadą i ma spadać szybciej.

Przez ostatnie półtorej dekady w gospodarkach rozwiniętych panował swoisty zastój, jeśli chodzi o popyt na energię elektryczną. Wzrost gospodarczy, choć występował, był od niego odcinany dzięki postępującej efektywności energetycznej, która sprawiała, że każda kolejna jednostka PKB wymagała coraz mniej prądu. Wiele analiz zakładało, że ten trend utrzyma się w nieskończoność, a przyszłość energetyki to będzie stopniowe zastępowanie starych, emisyjnych źródeł nowymi, zeroemisyjnymi, przy względnie stabilnym popycie. Tymczasem, jak wskazuje Międzynarodowa Agencja Energii, po 15 latach stagnacji popyt na energię elektryczną w gospodarkach rozwiniętych ponownie przyspiesza.

To ożywienie zapowiada nową erę, w której energia elektryczna stanie się głównym źródłem zasilania dla niektórych z najbardziej dynamicznych motorów światowej gospodarki, takich jak sztuczna inteligencja, centra danych i zaawansowana produkcja przemysłowa. Już w ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrosło o 2,1 procent, a prognozy zakładają, że do 2030 roku będzie rosło o blisko 2 procent rocznie. To tempo, które jeszcze kilka lat temu uznano by za niemożliwe do osiągnięcia w tak dojrzałej gospodarce.

Głównymi motorami tego wzrostu są cztery sektory: przemysł, pojazdy elektryczne, klimatyzacja oraz właśnie centra danych obsługujące sztuczną inteligencję. Ich udział w globalnym wzroście zapotrzebowania będzie zróżnicowany regionalnie, ale to właśnie AI i związana z nią infrastruktura cyfrowa stanowią największe zaskoczenie i najtrudniejsze wyzwanie dla planujących przyszły miks energetyczny.

Zapisz się do newslettera!

Stany Zjednoczone jako laboratorium nowego trendu

Stany Zjednoczone stały się światowym liderem w rozwoju nowych elektrowni gazowych, a przyczyną tego boomu jest właśnie rosnące zapotrzebowanie na energię ze strony centrów danych. Z raportu Global Energy Monitor wynika, że w 2025 roku planowana moc nowych elektrowni gazowych w USA niemal się potroiła, osiągając poziom 252 gigawatów. To prawie jedna czwarta wszystkich globalnie planowanych mocy gazowych i około 3,5-krotność całkowitego zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce.

Kluczową rolę w tym procesie odgrywa Teksas, stan będący sercem amerykańskiego przemysłu naftowego i gazowego, a jednocześnie jeden z głównych hubów technologicznych kraju. W samym Teksasie planowana jest budowa elektrowni gazowych o łącznej mocy 80,6 gigawata, z czego ponad 40 gigawatów ma bezpośrednio zasilać centra danych i infrastrukturę sztucznej inteligencji. Co charakterystyczne, deweloperzy często lokalizują nowe elektrownie bezpośrednio przy tych obiektach, aby ominąć długie i skomplikowane procedury przyłączeniowe do sieci przesyłowych. To rozwiązanie pragmatyczne, ale też pokazujące, jak bardzo tradycyjna energetyka musi dostosowywać się do potrzeb nowej gospodarki cyfrowej.

Wzrost zainteresowania gazem w USA wynika nie tylko z potrzeb samych centrów danych, ale także z elastyczności tego typu jednostek i ich zdolności do współpracy z niestabilnymi źródłami odnawialnymi. Elektrownie gazowe, w przeciwieństwie do węglowych czy jądrowych, mogą szybko zwiększać i zmniejszać swoją moc, co czyni je idealnym uzupełnieniem dla farm wiatrowych i fotowoltaicznych, które produkują energię tylko wtedy, gdy wieje wiatr i świeci słońce. W tej chwili są one najtańszym sposobem na zapewnienie stabilności systemu elektroenergetycznego w sytuacji, gdy magazyny energii i inne technologie bilansujące nie osiągnęły jeszcze wystarczającego poziomu dojrzałości i opłacalności.

Gaz ziemny jako paliwo przejściowe, czyli nadzieja i ryzyko

W tej sytuacji pojawia się pytanie o rolę gazu ziemnego w transformacji energetycznej i o to, czy jego rozwój nie zablokuje na dobre drogi do zeroemisyjności. Michał Lewarski, ekspert w zakresie modelowania sektora energii z Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych, zwraca uwagę, że wzrost zainteresowania gazem wynika w dużej mierze z jego elastyczności i możliwości współpracy z niesterowalnymi źródłami odnawialnymi, które są dziś najtańszymi źródłami energii. Bateryjne magazyny energii, które mogłyby stanowić alternatywę dla gazowych mocy szczytowych, nie osiągnęły jeszcze wystarczającego poziomu rozwoju, by całkowicie wyeliminować potrzebę budowy nowych elektrowni gazowych.

Jednocześnie istnieje perspektywa, że w przyszłości elektrownie te będą mogły wykorzystywać gazy niskoemisyjne, na przykład biometan czy zielony wodór, lub zostać wyposażone w instalacje do wychwytu i składowania dwutlenku węgla. To sprawia, że ich rola w walce z kryzysem klimatycznym nie jest jeszcze przesądzona i będzie zależeć od przyszłych światowych regulacji wspierających nisko- i zeroemisyjne technologie oraz tempa, w jakim uda się obniżyć koszty alternatywnych rozwiązań.

W krótkiej i średniej perspektywie gaz ziemny może więc stać się paliwem przejściowym, które umożliwi dalszy rozwój sztucznej inteligencji i elektryfikację gospodarki, nie powodując jednocześnie natychmiastowego skoku emisji. Wszystko zależy od tego, jak szybko uda się zastąpić go czystszymi źródłami i na ile ambitne będą cele klimatyczne poszczególnych państw.

Globalne zużycie gazu i jego wpływ na klimat

Stany Zjednoczone są dziś motorem globalnego wzrostu popytu na gaz, który ma się nasilić w ciągu najbliższych pięciu lat. Realizacja projektów gazowych w USA może zwiększyć globalną moc wytwórczą opartą na gazie nawet o 50 procent. To ogromna skala, która nie pozostanie bez wpływu na światowe emisje dwutlenku węgla.

Jednocześnie najnowsze dane pokazują, że globalne emisje sektora energetycznego pozostały na niezmienionym poziomie w 2025 roku, a prognozy na lata 2026–2030 zakładają ich stabilizację . To zasługa przede wszystkim dynamicznego rozwoju odnawialnych źródeł energii i energetyki jądrowej, które stopniowo wypierają najbardziej emisyjne paliwa, zwłaszcza węgiel. Wytwarzanie energii elektrycznej pozostaje jednak największym źródłem emisji związanych z energią, generując około 13,9 miliarda ton dwutlenku węgla rocznie.

W porównaniu z poprzednią dekadą globalna intensywność emisji CO₂ związana z wytwarzaniem energii elektrycznej spadła o 14 procent i według prognoz ma się dalej zmniejszać w szybszym tempie do 2030 roku. To pozytywny sygnał, pokazujący, że transformacja energetyczna, choć wolniejsza, niżbyśmy chcieli, jednak postępuje. Pojawienie się nowego, potężnego źródła popytu w postaci centrów danych stawia jednak pod znakiem zapytania, czy to tempo spadku intensywności emisyjnej będzie wystarczające, by skompensować rosnące wolumeny produkowanej energii.

Przyszłość zależy od technologii magazynowania i regulacji

Kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju sytuacji będzie miał postęp w technologiach magazynowania energii oraz regulacje prawne, które mogą przyspieszyć lub spowolnić transformację. Eksperci z CAKE zwracają uwagę, że energia elektryczna stanie się najważniejszym źródłem energii w perspektywie 2050 roku, a droga do neutralności klimatycznej prowadzi przez jej powszechną elektryfikację. Oznacza to, że prądu będziemy potrzebować coraz więcej, nie tylko do zasilania centrów danych, ale także do ogrzewania domów, ładowania samochodów i napędzania przemysłu.

W tej sytuacji wybór nie polega na tym, czy zwiększać produkcję energii elektrycznej, ale jak ją zwiększać, by nie doprowadzić do katastrofy klimatycznej. Gaz ziemny, choć emisyjny, jest znacznie czystszy od węgla, a jego elastyczność czyni go naturalnym partnerem dla odnawialnych źródeł w okresie przejściowym. Problem w tym, że okres przejściowy może się przedłużyć, a inwestycje w gazową infrastrukturę, które dziś wydają się rozsądne, za 20 lat mogą okazać się pułapką, która zablokuje dalszą dekarbonizację.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu