Izrael i USA przeprowadziły wyprzedzający atak na irańską infrastrukturę nuklearną i rakietową. Iran odpowiedział rakietami i dronami na Izrael oraz bazy USA w Zatoce Perskiej. Konflikt błyskawicznie skoncentrował się wokół Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 20 proc. globalnych dostaw ropy. Ceny Brent wzrosły do 72,48 dolara, a analitycy ostrzegają przed dalszymi wzrostami. OPEC+ zwołuje nadzwyczajne posiedzenie, a Indie radykalnie zmieniają kierunki dostaw.
- W sobotę 27 lutego 2026 roku Izrael, przy wsparciu militarnym Stanów Zjednoczonych, przeprowadził serię precyzyjnych uderzeń na irańskie obiekty nuklearne i rakietowe. Prezydent Donald Trump ogłosił rozpoczęcie „wielkich operacji bojowych” przeciwko Teheranowi. W odwecie Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej wystrzelił dziesiątki rakiet balistycznych i dronów w kierunku Izraela oraz amerykańskich baz w Bahrajnie, Katarze, ZEA i Kuwejcie, powodując ofiary śmiertelne i pożary.
- Konflikt błyskawicznie skoncentrował się wokół Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20 milionów baryłek ropy dziennie, czyli 20 proc. globalnego zużycia. Iran ogłosił tymczasowe zamknięcie cieśniny dla żeglugi, co natychmiast podniosło stawki ubezpieczeń i skłoniło armatorów do zawieszania rejsów. Huti z Jemenu odnowili groźby ataków na żeglugę na Morzu Czerwonym, co może sparaliżować drugi kluczowy szlak handlowy.
- Ceny ropy Brent wzrosły o ponad 2 proc., zamykając się na poziomie 72,48 dolara za baryłkę – najwyższym od lipca 2025 roku. Analitycy Barclays Bank szacują, że premia za ryzyko geopolityczne wynosi 8-10 dolarów, a w przypadku utrzymania się napięcia ceny mogą skoczyć w okolice 80 dolarów. Wzrosty odczują konsumenci na całym świecie, od stacji benzynowych w Europie po przemysł w Azji.
- OPEC+ ogłosił zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia na 1 marca w celu rozważenia agresywnego zwiększenia produkcji ropy. Celem jest stworzenie bufora płynnościowego i oddzielenie cen od chaosu geopolitycznego. Decyzja będzie trudna, bo znacząca podwyżka produkcji oznacza niższe ceny i przychody dla samych producentów, ale Arabia Saudyjska stara się przekonać członków sojuszu do uniknięcia globalnej recesji.
- Indie, trzecie co do wielkości państwo importujące ropę, ogłosiły gotowość zakupu wszystkich dostępnych produktów energetycznych od Kanady, w tym ropy, LNG i LPG. To bezprecedensowa deklaracja pokazująca głęboki niepokój New Delhi o stabilność dostaw z Zatoki Perskiej. Bangladesz, dla którego 90 proc. importu energii przepływa przez Cieśninę Ormuz, stoi w obliczu groźby blackoutu i utraty konkurencyjności przemysłu.
Izrael i USA przeprowadziły wyprzedzający atak na irańską infrastrukturę nuklearną i rakietową. Iran odpowiedział rakietami i dronami na Izrael oraz bazy USA w Zatoce Perskiej. Konflikt błyskawicznie skoncentrował się wokół Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa 20 proc. globalnych dostaw ropy. Ceny Brent wzrosły do 72,48 dolara, a analitycy ostrzegają przed dalszymi wzrostami. OPEC+ zwołuje nadzwyczajne posiedzenie, a Indie radykalnie zmieniają kierunki dostaw.
Izrael, przy wsparciu militarnym Stanów Zjednoczonych, przeprowadził serię precyzyjnych uderzeń na irańskie obiekty nuklearne i rakietowe. Operacja, którą prezydent Donald Trump nazwał później „wielkimi operacjami bojowymi”, miała na celu trwałe osłabienie zdolności Teheranu do produkcji broni jądrowej.
Stany Zjednoczone oficjalnie potwierdziły swój udział w ataku. Pentagon wydał krótkie oświadczenie, w którym poinformowano, że amerykańskie siły zbrojne „działają w ścisłej koordynacji z izraelskimi partnerami, aby zneutralizować bezpośrednie zagrożenie ze strony Iranu”. Anonimowe źródła w administracji USA ujawniły później, że atak był planowany od tygodni, a bezpośrednim impulsem do jego przeprowadzenia były najnowsze dane wywiadowcze wskazujące na przyspieszenie prac nad bronią jądrową w podziemnych kompleksach w okolicach Teheranu i Kom.
Reakcja Iranu była natychmiastowa i gwałtowna. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił, że w odwecie wystrzelono dziesiątki rakiet balistycznych i dronów kamikadze w kierunku Izraela oraz amerykańskich baz wojskowych rozsianych po całym regionie Zatoki Perskiej. Celem stały się obiekty w Bahrajnie, gdzie stacjonuje Piąta Flota USA, w Katarze, gdzie znajduje się ogromne centrum dowodzenia Al Udeid, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz w Kuwejcie. Część pocisków została przechwycona przez systemy obrony powietrznej, ale kilka trafiło w cele, powodując pożary i ofiary śmiertelne wśród personelu wojskowego.
Cieśnina Ormuz na celowniku. Kluczowy szlak handlowy zagrożony
Konflikt błyskawicznie skoncentrował się wokół Cieśniny Ormuz, wąskiego korytarza morskiego łączącego Zatokę Perską z Oceanem Indyjskim. To jedno z najbardziej strategicznych miejsc na świecie – codziennie przepływa tędy około 20 milionów baryłek ropy, co stanowi mniej więcej 20 procent globalnego zużycia.
Już kilka godzin po pierwszym ataku Iran ogłosił tymczasowe zamknięcie cieśniny dla żeglugi. Choć formalnie zamknięcie trwało tylko kilka godzin, jego skutki były natychmiast odczuwalne na całym świecie. Stawki ubezpieczeń dla statków wpływających do Zatoki Perskiej poszybowały w górę, a kilka dużych armatorów ogłosiło czasowe zawieszenie rejsów w tym regionie.
Huti z Jemenu, sojusznicy Iranu, natychmiast odnowili groźby ataków na żeglugę na Morzu Czerwonym. Ich rzecznik ogłosił w telewizji Al-Masirah, że „operacje przeciwko izraelskim i amerykańskim statkom zostaną wznowione z całą mocą”. To oznacza, że drugi kluczowy szlak handlowy łączący Azję z Europą również może zostać sparaliżowany.
Mocarstwa zachodnie zareagowały błyskawicznie. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada i Indie zaleciły swoim obywatelom natychmiastową ewakuację z Iranu i okolicznych krajów. W komunikacie Departamentu Stanu USA podkreślono, że „poziom zagrożenia dla amerykańskich obywateli w regionie jest obecnie nie do zaakceptowania”. Chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało ostrzeżenie, w którym stwierdzono, że „zewnętrzne ryzyko bezpieczeństwa w Iranie znacznie wzrosło” i zalecono chińskim firmom wstrzymanie się od podróży do tego kraju.
Ropa w ogniu. Ceny wystrzeliwują, analitycy ostrzegają przed dalszymi wzrostami
Gdy pierwsze rakiety spadały na cele w Iranie, handlowcy na giełdach w Azji, Europie i Ameryce patrzyli w ekrany z zapartym tchem. Reakcja rynków była natychmiastowa i gwałtowna.
W piątek 27 lutego ceny ropy Brent wzrosły o ponad 2 procent, zamykając się na poziomie 72,48 dolara za baryłkę. Był to najwyższy poziom od lipca 2025 roku. Amerykańska ropa WTI poszła w górę do 67,02 dolara za baryłkę, najwyżej od sierpnia ubiegłego roku. W ciągu kilku godzin kapitalizacja rynku paliw wzrosła o miliardy dolarów.
Analitycy zgodnie szacują, że w obecnej cenie baryłki zawarta jest tak zwana premia za ryzyko geopolityczne w wysokości od 8 do 10 dolarów. To oznacza, że rynek wycenia już nie tylko fizyczny koszt wydobycia i transportu ropy, ale także ryzyko jej niedostępności w najbliższych tygodniach.
Barclays Bank w swoim porannym raporcie ostrzegł, że jeśli napięcie się utrzyma, a zwłaszcza jeśli dojdzie do znaczących zakłóceń w dostawach przez Cieśninę Ormuz, ceny Brent mogą skoczyć w okolice 80 dolarów za baryłkę. Niektórzy bardziej pesymistycznie nastawieni analitycy dopuszczają nawet wzrosty do górnych granic przedziału 70-80 dolarów w ciągu najbliższych dni.
Dla przeciętnego konsumenta oznacza to prostą rzecz: ceny na stacjach benzynowych pójdą w górę. Wszędzie tam, gdzie paliwa są uzależnione od globalnych notowań, podwyżki są nieuniknione. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie ceny paliw ustalane są na podstawie średnich notowań z poprzedniego miesiąca, marcowe ceny będą już odzwierciedlać lutowe wzrosty. Mieszkańcy Emiratów, którzy cieszyli się obniżkami w lutym, w marcu zobaczą na stacjach wyższe kwoty.
OPEC+ szykuje odpowiedź. Nadzwyczajne posiedzenie i możliwa podwyżka produkcji
W obliczu narastającego kryzysu OPEC+, sojusz największych producentów ropy na świecie, ogłosił zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia na niedzielę 1 marca. Decyzja zapadła po serii gorączkowych telefonów między ministrami energii Arabii Saudyjskiej, Rosji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Celem spotkania jest rozważenie agresywnego zwiększenia produkcji ropy, aby stworzyć bufor płynnościowy dla globalnych rynków i oddzielić ceny paliw od natychmiastowego chaosu geopolitycznego. Źródła zbliżone do OPEC+ sugerują, że zamiast planowanych wcześniej skromnych podwyżek sojusz może zalać rynek dodatkowymi barylkami, aby uspokoić nerwowych inwestorów.
Decyzja nie będzie łatwa. Z jednej strony członkowie OPEC+ zdają sobie sprawę, że stabilne ceny leżą w ich długoterminowym interesie. Z drugiej strony każda znacząca podwyżka produkcji oznacza niższe ceny, a co za tym idzie – niższe przychody dla samych producentów. Arabia Saudyjska, która od lat stara się utrzymać dyscyplinę w sojuszu, będzie musiała przekonać pozostałych członków, że krótkoterminowe straty są warte uniknięcia globalnej recesji.
Ministrowie gospodarki Malezji i innych krajów regionu już teraz wyrażają zaniepokojenie. W rozmowie z agencją Reutera malezyjski minister przyznał, że skutki kryzysu dla jego kraju mogą być dwojakie: bezpośrednie, poprzez handel z Iranem, i pośrednie, poprzez globalne łańcuchy dostaw. „Nie możemy sobie pozwolić na kolejny szok” – powiedział.
Indie radykalnie zmieniają kierunki dostaw. Kanada nowym partnerem
W cieniu tych dramatycznych wydarzeń Indie, trzecie co do wielkości państwo importujące ropę na świecie, podjęły radykalne kroki w celu dywersyfikacji dostaw. Indyjska Wysoka Komisarz w Kanadzie ogłosiła w oficjalnym komunikacie, że jej kraj jest gotowy kupić wszystkie dostępne produkty energetyczne od Kanady – ropę naftową, LNG i LPG – jakie ten kraj jest w stanie zaoferować.
To bezprecedensowa deklaracja, która pokazuje, jak głęboki jest niepokój New Delhi o stabilność dostaw z regionu Zatoki Perskiej. Indie, które przez lata były jednym z największych odbiorców irańskiej ropy, a po nałożeniu sankcji na Iran zwiększyły import z Rosji, dziś szukają jeszcze bardziej stabilnych i przewidywalnych partnerów.
Decyzja Indii jest także odpowiedzią na rosnącą presję ze strony Stanów Zjednoczonych. Waszyngton, niezadowolony z bliskich związków Indii z rosyjskim przemysłem naftowym, nałożył na ten kraj dodatkowe cła. Dywersyfikacja dostaw w kierunku Kanady to sposób na uniknięcie dalszych sankcji i zabezpieczenie się przed wahaniami cen.
Indie mają jednak pewne zabezpieczenie w postaci strategicznych rezerw ropy naftowej o łącznej pojemności około 5,08 miliona ton. Władze w New Delhi zapewniają, że obecne dostawy paliw są zabezpieczone na kilka tygodni, co daje im czas na negocjacje nowych kontraktów i dostosowanie się do nowej rzeczywistości geopolitycznej.
Bangladesz na krawędzi. Kryzys energetyczny u bram
Dla Bangladeszu cieśnina Ormuz to nie odległy punkt zapalny, ale kwestia życia i śmierci energetycznej. Niemal 90 procent importu energii tego kraju, w tym ropy i LNG, przepływa przez ten wąski kanał. Każde zakłócenie w żegludze oznacza dla Bangladeszu bezpośrednie zagrożenie blackoutem i paraliżem gospodarczym.
Analitycy ostrzegają przed gwałtownym wzrostem kosztów importu, presją na rezerwy walutowe, wyższymi kosztami wytwarzania energii elektrycznej i w efekcie – utratą konkurencyjności przemysłu. Bangladesz, który w ostatnich latach stał się globalnym centrum produkcji odzieży, może stracić swoją największą przewagę konkurencyjną: tanią energię.
Istnieje realne ryzyko nowej fali inflacyjnej. Ceny żywności, transportu i podstawowych dóbr mogą pójść w górę, uderzając w najuboższych mieszkańców kraju. Rząd w Dhace stoi przed trudnym wyborem: subsydiować energię, ryzykując destabilizacją finansów publicznych, lub przerzucić wyższe koszty na konsumentów, ryzykując społecznymi niepokojami.
Wietnam i Malezja pod presją. Wzrost cen paliw już odczuwalny
W Wietnamie ceny detaliczne paliw wzrosły już o prawie 3 procent podczas ostatniej korekty. To dopiero początek – jeśli globalne notowania utrzymają się na wysokim poziomie, wietnamscy kierowcy muszą przygotować się na kolejne podwyżki.
Malezyjski minister gospodarki przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że rząd bacznie obserwuje sytuację. Skutki dla jego kraju mogą być dwojakie: bezpośrednie, wynikające z handlu z Iranem, i pośrednie, związane z globalnymi łańcuchami dostaw. Malezja, jako jeden z największych producentów elektroniki i komponentów dla światowego przemysłu, jest szczególnie wrażliwa na wszelkie zakłócenia w transporcie morskim.
Globalna gospodarka wstrzymuje oddech
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie to nie tylko kolejna odsłona wieloletniego sporu między Izraelem a Iranem. To moment, w którym światowa gospodarka staje przed jednym z najpoważniejszych wyzwań od czasu pandemii COVID-19 i wojny w Ukrainie.
Ceny ropy, które jeszcze kilka tygodni temu utrzymywały się na relatywnie niskim poziomie, teraz pną się w górę, a analitycy nie wykluczają dalszych wzrostów. Inflacja, którą ledwie udało się okiełznać w większości rozwiniętych gospodarek, może powrócić ze zdwojoną siłą. Banki centralne, które właśnie szykowały się do obniżek stóp procentowych, będą musiały ponownie rozważyć swoje plany.
Fot. Heute.at
Opracowano na podstawie: doniesień agencji Reuters, Associated Press, Bloomberg, informacji Departamentu Stanu USA, oświadczeń OPEC+, wypowiedzi przedstawicieli rządów Indii, Malezji i Bangladeszu oraz analiz rynkowych Barclays Bank i innych instytucji finansowych.

