Filipiny zawieszają rynek prądu. Azja na krawędzi kryzysu

Konflikt w Zatoce Perskiej, który wybuchł w lutym 2026 roku, z dnia na dzień obnażył kruchość architektury energetycznej Azji Południowo-Wschodniej. Region, który przez dekady opierał swój rozwój gospodarczy na tanich dostawach ropy i gazu z Bliskiego Wschodu, nagle stanął w obliczu rzeczywistości, w której jego główne źródło surowców stało się areną działań wojennych. Blisko 50 proc. importu ropy do krajów ASEAN płynie przez zagrożoną Cieśninę Ormuz, a starzejące się złoża własne i ograniczenia rafineryjne sprawiają, że państwa regionu są skrajnie uzależnione od dostaw z Zatoki Perskiej. Dla 670 mln mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej oznacza to nie tylko gwałtowny wzrost cen paliw, ale realne zagrożenie dla stabilności systemów elektroenergetycznych, bezpieczeństwa żywnościowego i wzrostu gospodarczego.

  • Filipiny, które importują 95 proc. swojego zapotrzebowania na ropę – z czego ponad 90 proc. z państw Zatoki Perskiej – podjęły najbardziej radykalne kroki. Prezydent Ferdinand Marcos Jr. ogłosił narodowy stan wyjątkowy w energetyce, a Energy Regulatory Commission zawiesiła funkcjonowanie Wholesale Electricity Spot Market na wszystkich trzech głównych wyspach. Od 1 kwietnia wprowadzony zostanie zmodyfikowany mechanizm cen administrowanych, w którym elektrownie węglowe otrzymają stałą stawkę, gazowe będą działać na cenach kontraktowych, a odnawialne – ceny administrowane z preferencyjnym dysponowaniem, co ma chronić konsumentów przed niekontrolowanym wzrostem cen.
  • Tajlandia zmaga się z natychmiastowym szokiem cenowym po ograniczeniu dotacji paliwowych. Podwyżka o 6 bahtów na litrze przełożyła się na łączny wzrost cen paliw o 22 proc., wywołując kolejkę na stacjach benzynowych i efekt domina w całej gospodarce. Mięso wieprzowe podrożało o 3-5 bahtów za kg, boczek o 20 bahtów, mięso drobiowe o 20 bahtów, a przejazdy mototaxi wzrosły o 30 proc. Ministerstwo Handlu ogłosiło wzmożony monitoring cen produktów pierwszej potrzeby, takich jak papier toaletowy, szampony i detergenty.
  • Eksperci wskazują, że kryzys obnażył strukturalną słabość regionu – uzależnienie od importu ropy z Zatoki Perskiej sięga w poszczególnych krajach od 20 proc. w Indonezji do 95 proc. na Filipinach. Ramnath N Iyer z Institute for Energy Economics and Financial Analysis podkreśla, że negatywny wpływ na wzrost gospodarczy jest nieunikniony, a pytanie brzmi, jak głęboki będzie. Dinita Setyawati z Ember dodaje, że skok cen paliw kopalnych wywoła efekt kaskadowy – inflację, racjonowanie paliw i wzrost dotacji energetycznych – a jedynym wyjściem jest przyspieszenie transformacji w kierunku lokalnych źródeł odnawialnych.

Filipiny, liczące ponad 100 mln mieszkańców, są najbardziej narażonym krajem w Azji Południowo-Wschodniej na skutki kryzysu w Zatoce Perskiej. Według analiz Maybank Investment Bank, Filipiny importują 95 proc. swojego zapotrzebowania na ropę. Co więcej, niemal całość tego importu – ponad 90 proc. – pochodzi z państw Zatoki Perskiej. Oznacza to, że każde zakłócenie w dostawach przez Cieśninę Ormuz uderza w filipińską gospodarkę z siłą, której nie doświadczają inne kraje regionu.

We wtorek, 24 marca 2026 roku, prezydent Ferdinand Marcos Jr. podpisał Rozporządzenie Wykonawcze nr 110, ogłaszające na terenie całego kraju narodowy stan wyjątkowy w energetyce. Akt ten otworzył drogę do zastosowania nadzwyczajnych środków zaradczych, w tym uprawnienia do zawieszenia ceł na paliwa oraz czasowego wstrzymania funkcjonowania rynku energii elektrycznej.

26 marca 2026 roku Energy Regulatory Commission podjęła decyzję o charakterze precedensowym nie tylko w skali Filipin, ale całego regionu ASEAN. Komisja zarządziła całkowite zawieszenie działania Wholesale Electricity Spot Market na wszystkich trzech głównych wyspach archipelagu – Luzon, Visayas i Mindanao. Decyzja zapadła na wniosek Departamentu Energii, który uznał, że utrzymanie rynkowych mechanizmów wyceny energii w obecnych warunkach groziłoby niekontrolowanym wzrostem cen i destabilizacją systemu.

ERC w swoim oświadczeniu podkreśliła, że natychmiastowe działania regulacyjne są konieczne, aby zapewnić adekwatność, stabilność i niezawodność dostaw energii elektrycznej w kraju. System od tego momentu działa w trybie awaryjnym, według specjalnych wytycznych operacyjnych wydanych przez Departament Energii. Priorytetem jest optymalne dysponowanie dostępnymi źródłami energii odnawialnej, konserwacja krytycznych zapasów paliw w obliczu globalnych zakłóceń dostaw oraz zapewnienie ram operacyjnych dla dyspozycji mocy systemu.

W okresie zawieszenia WESM, ERC wprowadza zmodyfikowany mechanizm cen administrowanych, który ma obowiązywać od 1 kwietnia 2026 roku po zakończeniu konsultacji społecznych. Nowe podejście zakłada zróżnicowanie stawek w zależności od technologii wytwarzania. Elektrownie węglowe otrzymają stałą stawkę, co ma stabilizować koszty przy wysokiej zmienności cen węgla. Elektrownie gazowe będą rozliczane według cen kontraktowych, wykorzystujących istniejące długoterminowe umowy. Źródła OZE – hydro i geotermia – otrzymają ceny administrowane z preferencyjnym dysponowaniem, by maksymalizować wykorzystanie źródeł lokalnych, niezależnych od importu. Źródła olejowe będą ostatnim źródłem w hierarchii, uruchamianym tylko w razie konieczności.

Przewodniczący ERC Francis Saturnino Juan wyjaśnił, że w czasach globalnych zakłóceń energetycznych priorytet jest jasny: chronić konsumentów przed nadmiernymi skokami cen, jednocześnie zapewniając, że wytwórcy pozostaną finansowo zdolni do utrzymania niezawodnych dostaw energii. Tymczasowe zawieszenie WESM i wdrożenie zmodyfikowanego mechanizmu cen administrowanych są koniecznymi środkami, by złagodzić skutki zmiennych cen paliw i zabezpieczyć integralność systemu elektroenergetycznego.

Równolegle z działaniami na poziomie systemu elektroenergetycznego, władze filipińskie wprowadziły pakiet środków oszczędnościowych adresowanych bezpośrednio do obywateli i instytucji. Promowanie pojazdów elektrycznych jako alternatywy dla transportu spalinowego, skracanie dni nauki w szkołach, obniżenie temperatury klimatyzacji w biurowcach oraz kampanie informacyjne na temat oszczędzania energii – to tylko niektóre z działań, które mają ograniczyć zapotrzebowanie na paliwa importowane.

Zapisz się do newslettera!

Tajlandia podnosi ceny paliw o 22 procent w jeden dzień

W Tajlandii skutki kryzysu są już odczuwalne bezpośrednio przez każdego obywatela. Rząd, zmuszony do ograniczenia dotacji paliwowych, zarządził podwyżkę cen paliw o 6 bahtów na litrze, co przełożyło się na łączny wzrost cen o 22 proc. w ciągu ostatniej doby. Decyzja ta wywołała prawdziwą gorączkę na stacjach benzynowych – tysiące kierowców ustawiło się w kolejkach, by zatankować przed wejściem w życie nowych cen. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania z całonocnych kolejek przed stacjami w Bangkoku i innych dużych miastach.

Podwyżka cen paliw w Tajlandii uruchomiła mechanizm, który ekonomiści nazywają efektem domina. Jako że diesel jest głównym paliwem dla transportu towarowego i publicznego, jego wzrost ceny natychmiast przełożył się na koszty logistyki, a te – na ceny produktów w sklepach i na targowiskach. W Bangkoku mięso wieprzowe podrożało z 150 do 155 bahtów za kg, boczek z 180 do 200 bahtów za kg, a mięso drobiowe z 70 do 90 bahtów za kg. Posiłki w ulicznych restauracjach zdrożały o 5 bahtów na daniu, a kolejne podwyżki o 5-10 bahtów planowane są od kwietnia.

Operatorzy transportu publicznego również biją na alarm. Firma obsługująca szybkie łodzie na rzece Chao Phraya poinformowała, że obecnie płaci za diesel 35 bahtów za litr, co przekracza granice jej rentowności. Firma ostrzegła, że jeśli straty będą się utrzymywać, może być zmuszona do ograniczenia liczby kursów lub czasowego zawieszenia usług. Szacowane wzrosty cen usług i towarów sięgają kilkunastu procent: dania gotowe w restauracjach podrożeją o 5-10 bahtów, fast food o 10 proc., przejazdy mototaxi o 30 proc., strzyżenie męskie o 20 proc., a szampony i detergenty o 3-5 proc.

W obliczu narastającej presji inflacyjnej, tajskie Ministerstwo Handlu ogłosiło wzmożony monitoring cen. Resort zapewnia, że większość producentów ma wystarczające zapasy, by w najbliższym czasie nie podnosić cen, i wymaga od przedsiębiorców zgłaszania planowanych podwyżek z wyprzedzeniem. Obszar nadzoru obejmuje m.in. papier toaletowy, szampony i detergenty – produkty pierwszej potrzeby, których wzrost cen uderzyłby w najuboższych.

Malezja tnie limity subsydiowanego paliwa z 300 do 200 litrów

Malezja, choć sama jest producentem ropy naftowej, również odczuwa skutki kryzysu. Według analiz Maybank Investment Bank, Malezja importuje 69 proc. swojego zapotrzebowania na ropę z krajów Zatoki Perskiej. W ciągu zaledwie tygodnia od wybuchu konfliktu, koszty dotacji paliwowych wzrosły z 700 mln ringgit do 3,2 mld ringgit. Premier Anwar Ibrahim ostrzegł, że jeśli ceny ropy utrzymają się powyżej 110 dolarów za baryłkę, roczne wydatki budżetu na subsydia mogą sięgnąć 240 mld ringgit.

W odpowiedzi na rosnące koszty, rząd malezyjski planuje zaostrzenie kryteriów dostępu do subsydiowanego paliwa. Zgodnie z informacjami portalu The Edge, powołującego się na źródła rządowe, miesięczny limit subsydiowanej benzyny RON95 zostanie obniżony z 300 do 200 litrów dla uprawnionych obywateli. Nowe limity mają obowiązywać od kwietnia 2026 roku. Zużycie przekraczające ten limit będzie rozliczane po cenach rynkowych, które od 11 marca wzrosły już dwukrotnie, łącznie o 45 proc. Program BUDI MADANI RON95, który kieruje subsydia do określonych grup obywateli, pozostanie w mocy, ale jego parametry zostaną zaostrzone. Jednocześnie ceny niesubsydiowanego paliwa zostały już podniesione, by odzwierciedlić wzrost kosztów zakupu.

Według danych Maybank Investment Bank, udział importu ropy z Zatoki Perskiej w poszczególnych krajach ASEAN przedstawia się następująco. Filipiny importują 95 proc., Wietnam 88 proc., Malezja 69 proc., Tajlandia 59 proc., Singapur 52 proc., a Indonezja tylko 20 proc. Indonezja, dzięki polityce dywersyfikacji dostaw i własnemu wydobyciu, jest najmniej narażona na zakłócenia w Zatoce Perskiej.

Tajlandia importuje 74 procent nawozów z Zatoki. Kryzys żywnościowy nadchodzi

Kryzys w Zatoce Perskiej uderza nie tylko w rynek paliw, ale także w rolnictwo – poprzez zakłócenia w dostawach nawozów sztucznych. Przez Cieśninę Ormuz normalnie przepływa jedna trzecia światowych dostaw nawozów. Ich blokada, w połączeniu z gwałtownie rosnącymi cenami, stanowi podwójne zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa żywnościowego.

Tajlandia jest szczególnie narażona na ten aspekt kryzysu. Aż 67 proc. importu nawozów azotowych do Tajlandii pochodzi z krajów Zatoki Perskiej, a Arabia Saudyjska jest jej głównym dostawcą. Jeszcze bardziej wymowny jest wskaźnik dla mocznika, najpopularniejszego nawozu azotowego – 74 proc. importu Tajlandii pochodzi z Zatoki. Inne kraje ASEAN są mniej zależne od bliskowschodnich nawozów: Filipiny importują z tego źródła 10 proc. nawozów azotowych, a Malezja – 7 proc.

Wietnam jest najbardziej uzależnionym krajem ASEAN od dostaw gazu z Zatoki Perskiej – 49 proc. importu gazu pochodzi z tego regionu. Większość tego wolumenu stanowi gaz płynny LPG, z czego około 70 proc. trafia z Bliskiego Wschodu. Tajlandia importuje 28 proc. swojego gazu z Zatoki Perskiej. Indonezja – 37 proc., z czego LPG z Bliskiego Wschodu stanowi 30 proc. całkowitego importu tego surowca. Singapur, który opiera swoją generację energii w 95 proc. na gazie ziemnym, importuje z Zatoki 17 proc. swojego gazu – głównie z Kataru.

Maybank Investment Bank ostrzega również przed wtórnymi skutkami kryzysu – ograniczeniem eksportu produktów rafineryjnych przez Chiny. W 2025 roku Chiny wyeksportowały 5,8 mln ton produktów rafineryjnych, a kluczowymi rynkami były Singapur, Wietnam, Japonia i Korea Południowa. Singapur odgrywa krytyczną rolę jako regionalne centrum dystrybucji paliwa lotniczego. Jakiekolwiek zakłócenia w przepływach produktów rafineryjnych uderzą w całe łańcuchy dostaw regionu. W imporcie diesla Singapur jest najbardziej uzależniony od Zatoki Perskiej spośród krajów ASEAN – 16 proc. importu pochodzi z tego źródła. Dla porównania, Indonezja importuje 8,4 proc., a Tajlandia 6,8 proc.

Negatywny wpływ na wzrost gospodarczy nieunikniony

Ramnath N Iyer, kierownik ds. zrównoważonych finansów w Azji w Institute for Energy Economics and Financial Analysis, w rozmowie z malezyjską agencją Bernama nie pozostawia złudzeń co do perspektyw regionu.

– W najbliższym czasie negatywny wpływ na wzrost gospodarczy jest niemal nieunikniony. Pytanie nie brzmi, czy ten wpływ nastąpi, ale jak głęboki będzie. To zależy bezpośrednio zarówno od czasu trwania zakłóceń, jak i od stopnia, w jakim poszczególne gospodarki uzależniły się od importu ropy i gazu – powiedział Iyer.

Jego zdaniem, kraje ASEAN absolutnie potrzebują podjąć spójne i celowe działania polityczne, aby zbudować bezpieczeństwo energetyczne i gospodarcze oraz uniknąć takiego uzależnienia od importowanych paliw. W krótkim okresie konieczne będą działania osłonowe dla najuboższych warstw społeczeństwa. Jednak – jak podkreśla Iyer – subsydiowanie nieefektywnego i drogiego zużycia paliw nie jest długoterminową odpowiedzią.

Dinita Setyawati, główna analityczka ds. energii w Azji w think-tanku Ember z siedzibą w Dżakarcie, wskazuje na mechanizm, który już uruchomił kryzys.

– Skok cen paliw kopalnych wywoła efekt kaskadowy – inflację, racjonowanie paliw i wzrost dotacji energetycznych – ostrzega Setyawati.

Jej zdaniem, jedynym wyjściem z sytuacji jest przyspieszenie transformacji energetycznej. Decydenci powinni natychmiast zwrócić się ku lokalnym źródłom energii odnawialnej i wykorzystać regionalną współpracę w ramach sieci ASEAN, aby umożliwić większe współdzielenie zasobów energii odnawialnej w regionie. Setyawati przestrzega również przed pogłębianiem nierówności.

– W gospodarkach wschodzących ASEAN wpływ kryzysu może wykraczać daleko poza ceny energii, przeradzając się w walkę o zabezpieczenie dostaw paliw. Zakłócenia mogą również przełożyć się na utratę dostępu do energii elektrycznej z szerszymi konsekwencjami gospodarczymi i społecznymi – dodaje.

W marcowym raporcie Ember zwrócono uwagę na jeszcze jeden wymiar kryzysu – nierówności wewnątrz państw. Przedłużająca się sytuacja na Bliskim Wschodzie grozi nasileniem presji społeczno-ekonomicznej, poszerzając dysproporcje dochodowe nie tylko między krajami, ale także w ich obrębie, ponieważ wyższe koszty energii przenoszą się na gospodarstwa domowe i przemysł – czytamy w raporcie.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu