Światowa gospodarka stanęła w obliczu kryzysu, którego skali nie notowano od dekad. Wojna na Bliskim Wschodzie, która wybuchła w lutym 2026 roku, przekształciła się w konflikt o zasięgu regionalnym, a jej konsekwencje odbijają się echem w każdym zakątku globu. To, co zaczęło się jako starcie militarne, szybko przerodziło się w najpoważniejszy kryzys energetyczny, przemysłowy i żywnościowy od czasów szoków naftowych lat 70. XX wieku. Przywódcy międzynarodowych instytucji – Międzynarodowej Agencji Energetycznej, Międzynarodowej Izby Handlowej i Światowej Organizacji Handlu – biją na alarm. Ich ostrzeżenia są zbieżne: świat stoi w obliczu największego zagrożenia dla gospodarki, a żaden kraj nie pozostanie na nie odporny, jeśli sytuacja będzie się nadal rozwijać w obecnym kierunku.
- Skala obecnego kryzysu przewyższa historyczne szoki naftowe z lat 70., kiedy to świat tracił po 5 mln baryłek ropy dziennie podczas każdego z dwóch kryzysów. Dziś straty wynoszą 11 mln baryłek dziennie, a na rynku gazu ziemnego utracono 140 mld m sześc. – niemal dwukrotność strat z 2022 roku po wybuchu wojny w Ukrainie. Co najmniej 40 obiektów energetycznych w dziewięciu krajach regionu zostało poważnie uszkodzonych, a Cieśnina Ormuz – kluczowa arteria światowej gospodarki – jest faktycznie zablokowana. W odpowiedzi Międzynarodowa Agencja Energetyczna uwolniła ze strategicznych rezerw historyczną liczbę 400 mln baryłek ropy.
- John Denton z Międzynarodowej Izby Handlowej ostrzegł, że zakłócenia wykraczają poza rynek energetyczny. Przez Cieśninę Ormuz normalnie przepływa jedna trzecia światowych dostaw nawozów sztucznych – ich blokada, w połączeniu z gwałtownie rosnącymi cenami, stwarza realne ryzyko dla następnego sezonu żniwnego. Rolnicy na całym świecie, szczególnie w Afryce, stoją w obliczu niedoborów dostaw i wzrostów cen, które mogą wymusić niższe dawki stosowania nawozów. To – jak podkreślił – nieuchronnie przełoży się na znacznie niższe plony i ryzyko dla bezpieczeństwa żywnościowego w drugiej połowie 2026 roku.
- Kryzys zmienił także priorytety globalnego biznesu. Geraldine Slattery, prezes australijskiej części BHP – największej spółki wydobywczej na świecie – przyznała wprost, że bezpieczeństwo i dostępność zasobów energetycznych wyprzedziły dekarbonizację łańcuchów dostaw jako dominujący priorytet polityczny w wielu głównych gospodarkach. W efekcie BHP i Rio Tinto już wstrzymują lub spowalniają wydatki na redukcję emisji. Transformacja energetyczna nie zniknęła z agendy, ale – jak wynika z deklaracji największych graczy przemysłowych – została odsunięta na dalszy plan wobec pilnej potrzeby zabezpieczenia dostaw surowców.
John Denton z Międzynarodowej Izby Handlowej ostrzegł, że zakłócenia wykraczają poza rynek energetyczny. Przez Cieśninę Ormuz normalnie przepływa jedna trzecia światowych dostaw nawozów sztucznych – ich blokada, w połączeniu z gwałtownie rosnącymi cenami, stwarza realne ryzyko dla następnego sezonu żniwnego. Rolnicy na całym świecie, szczególnie w Afryce, stoją w obliczu niedoborów dostaw i wzrostów cen, które mogą wymusić niższe dawki stosowania nawozów. To – jak podkreślił – nieuchronnie przełoży się na znacznie niższe plony i ryzyko dla bezpieczeństwa żywnościowego w drugiej połowie 2026 roku.
Gdy 23 marca 2026 roku Fatih Birol, dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej, zabierał głos w National Press Club w Canberze, jego słowa były jednymi z najbardziej dramatycznych w historii instytucji. Birol oświadczył, że światowa gospodarka stoi w obliczu poważnego, poważnego zagrożenia z powodu wojny w Iranie. Aby zrozumieć skalę zagrożenia, Birol odwołał się do porównań historycznych. Podczas dwóch kryzysów naftowych w latach 70. – w 1973 i 1979 roku – świat tracił za każdym razem około 5 mln baryłek ropy dziennie, co łącznie dało 10 mln baryłek dziennie strat. Tymczasem w wyniku obecnego konfliktu świat utracił już 11 mln baryłek dziennie – więcej niż podczas obu historycznych szoków naftowych razem wziętych.
– Jeszcze bardziej dramatyczna jest sytuacja na rynku gazu ziemnego. Po wybuchu wojny Rosji z Ukrainą w 2022 roku europejski rynek gazu stracił około 75 mld metrów sześciennych dostaw. Obecnie, w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie, utracono około 140 mld metrów sześciennych – to niemal dwukrotność strat sprzed czterech lat. Żaden kraj nie uniknie skutków tego kryzysu, jeśli sytuacja będzie się nadal rozwijać w tym kierunku – ostrzegł Birol, wzywając do globalnych działań.
Birol ujawnił, że w wyniku działań wojennych co najmniej 40 obiektów energetycznych w dziewięciu krajach regionu zostało poważnie lub bardzo poważnie uszkodzonych. Są to zarówno instalacje wydobywcze, jak i rafinerie, terminale eksportowe oraz infrastruktura przesyłowa. Ataki te nie ograniczają się do terytorium Iranu. Zatoka Perska stała się areną regularnych uderzeń, które dotknęły Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt, Bahrajn oraz inne państwa regionu. Według doniesień, w emirackim Abu Zabi obywatel Indii został ranny od spadających odłamków przechwyconej rakiety manewrującej. W Kuwejcie drony uderzyły w zbiornik paliwa na lotnisku międzynarodowym, wywołując pożar.
– Niektóre kluczowe arterie światowej gospodarki – petrochemia, nawozy, siarka, hel – cała ta działalność handlowa została zakłócona, co będzie miało poważne konsekwencje dla światowej gospodarki – podkreślił Birol.
Cieśnina Ormuz odcięta. 20 procent światowej ropy nie wypływa
Sercem kryzysu jest Cieśnina Ormuz, wąski przesmyk między Zatoką Perską a Zatoką Omańską, przez który w normalnych warunkach przepływa około 20 proc. światowego transportu ropy naftowej i gazu płynnego. Od początku wojny cieśnina jest faktycznie zablokowana – Iran uniemożliwia przepływ statków, a jednostki państw uznanych za strony konfliktu są całkowicie wykluczone z żeglugi. Irańscy urzędnicy przekazali Międzynarodowej Organizacji Morskiej, że statki, sprzęt i wszelkie aktywa należące do państw-agresorów – czyli Stanów Zjednoczonych i reżimu izraelskiego – nie kwalifikują się do nieszkodliwego lub nieagresywnego przejścia. Jednocześnie Iran zasygnalizował, że jednostki z krajów niebędących stronami konfliktu mogą przepływać po spełnieniu odpowiednich warunków bezpieczeństwa.
Zamknięcie cieśniny spowodowało gwałtowny wzrost cen surowców. Od początku walk ceny ropy wzrosły o około 40 proc., choć po doniesieniach o możliwej deeskalacji spadły nieco do około 101 dolarów za baryłkę Brent. W odpowiedzi na kryzys Międzynarodowa Agencja Energetyczna podjęła decyzję o uwolnieniu 400 mln baryłek ropy ze strategicznych rezerw państw członkowskich. Jak podkreślił Birol, to historyczna liczba. Nigdy wcześniej nie wypuściliśmy na rynek tak dużej ilości ropy. Agencja jest gotowa do kolejnych interwencji, jeśli sytuacja będzie tego wymagać. Birol poinformował, że konsultuje się z rządami w Europie, Azji, Ameryce Północnej i na Bliskim Wschodzie w sprawie możliwości kontynuowania uwalniania rezerw. Japońska premier Sanae Takaichi zwróciła się do agencji o przygotowanie do dodatkowej interwencji na wypadek, gdyby sytuacja się przedłużała.
Najgorszy kryzys przemysłowy w żywej pamięci
John Denton, dyrektor generalny Międzynarodowej Izby Handlowej, zabrał głos 25 marca 2026 roku w Jaunde w Kamerunie, w przededniu spotkania ministrów Światowej Organizacji Handlu. Jego wystąpienie było jednym z najbardziej dramatycznych w historii organizacji reprezentującej ponad 45 mln firm w ponad 170 krajach.
Denton rozpoczął od przywołania ostrzeżenia Fatiha Birola. – Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej ostrzegł, że świat stoi w obliczu kryzysu energetycznego poważniejszego niż szoki naftowe lat 70. Z perspektywy biznesowej uważamy, że może to stać się najgorszym kryzysem przemysłowym w żywej pamięci – oświadczył Denton.
– Nie tylko z powodu gwałtownie rosnących cen energii, ale dlatego, że sama produkcja przemysłowa jest zakłócana i dezorganizowana przez niedobory gazu i innych kluczowych surowców – wyjaśnił . Dodał, że już teraz mamy do czynienia z sytuacją, w której duże firmy ogłaszają siłę wyższą na kontraktach dostawczych i ograniczają produkcję, gdy niedobory rozprzestrzeniają się w łańcuchach dostaw energii, chemikaliów i innych krytycznych sektorów.
Nawozy idą w górę. Cichy głód nadchodzi
Jednym z najbardziej niepokojących wątków wystąpienia Dentona było ostrzeżenie przed skutkami kryzysu dla globalnego bezpieczeństwa żywnościowego. Przez Cieśninę Ormuz normalnie przepływa jedna trzecia światowych dostaw nawozów sztucznych. Ich blokada, w połączeniu z gwałtownie rosnącymi cenami, stanowi podwójne zagrożenie.
– Zakłócenia w handlu nawozami rolniczymi stwarzają obecnie bardzo realne ryzyko dla następnego sezonu żniwnego – ostrzegł Denton. – Rolnicy na całym świecie – a być może najbardziej dotkliwie w Afryce – stoją w obliczu niedoborów dostaw i wzrostów cen, które mogą wymusić niższe dawki stosowania niezbędnych składników odżywczych.
Konsekwencje są nieuniknione: sytuacja, która ostatecznie – i nieuchronnie – przełoży się na znacznie niższe plony rolne i ryzyko dla bezpieczeństwa żywnościowego w drugiej połowie tego roku. Denton wezwał społeczność międzynarodową do zdecydowanych działań. Przyłączył się do inicjatywy Sekretarza Generalnego ONZ dotyczącej kryzysu w Cieśninie Ormuz, niosąc bardzo jasne przesłanie od biznesu: tylko skoordynowana i skuteczna międzynarodowa odpowiedź może teraz zapobiec głębokiej dezorganizacji gospodarki i poważnym zagrożeniom dla globalnego bezpieczeństwa żywnościowego.
System handlu pod presją, a moratorium na cła cyfrowe wisi na włosku
Choć Światowa Organizacja Handlu od lat zmaga się z kryzysem legitymizacji i skuteczności, kryzys w Cieśninie Ormuz stał się dla niej testem sprawności. Denton, mimo wcześniejszej krytyki WTO, przyznał organizacji uznanie za szybkość, z jaką zareagowała na kryzys na Bliskim Wschodzie. Nowe narzędzie do śledzenia kluczowych dostaw przez Cieśninę Ormuz to – zdaniem szefa ICC – dokładnie taki praktyczny, responsywny rodzaj wsparcia, jakiego firmy potrzebują od systemu wielostronnego w chwilach kryzysu.
W swoim wystąpieniu Denton przedstawił dramatyczny obraz stanu globalnego systemu handlowego. Środowisko handlowe, w którym działają nasi członkowie, ma dziś niewiele wspólnego z systemem opartym na zasadach, który przez wiele lat zapewniał stabilność i wzrost, ale który systematycznie ulega erozji od czasu kryzysu finansowego w 2008 roku. Liczby są wymowne. Niepewność polityki handlowej wzrosła dziesięciokrotnie w porównaniu ze średnią z ostatniej dekady. Udział światowego handlu prowadzonego na zasadach klauzuli największego uprzywilejowania – fundamentalnej zasady WTO – spadł z 80 do 72 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat. WTO prognozuje wzrost handlu towarowego poniżej 2 proc. w 2026 roku, z ostrzeżeniem, że może on spaść jeszcze niżej, jeśli zakłócenia energetyczne z Bliskiego Wschodu się utrzymają.
Denton wezwał do gruntownej reformy WTO, ostrzegając, że bezczynność nie utrzyma status quo, a jedynie utrwali dysfunkcję. Każdy miesiąc bezczynności osłabia system WTO – system, który po utracie będzie prawie niemożliwy do odbudowania w obecnym środowisku geopolitycznym. Wskazał na trzy kluczowe funkcje WTO – negocjacyjną, rozstrzygania sporów i deliberacyjną – które uległy zablokowaniu. Wezwał do formalnej rundy negocjacji reformatorskich, z konkretnym, ograniczonym czasowo programem prac, jasnymi kamieniami milowymi i mechanizmami odpowiedzialności.
Denton poruszył również kwestię moratorium na cła od transmisji elektronicznych – kluczowego mechanizmu, który od ponad 25 lat utrzymuje handel cyfrowy otwarty i przystępny cenowo. Moratorium umożliwiło małym firmom i przedsiębiorcom na całym świecie dostęp do usług chmurowych, platform cyfrowych i narzędzi online bez konieczności ponoszenia ceł granicznych.
– Środowisko biznesowe nie prosi o kolejne tymczasowe przedłużenie. Wzywamy do uczynienia tego moratorium stałym – oświadczył Denton . Ostrzegł, że dopuszczenie do wygaśnięcia moratorium podczas konferencji ministerialnej WTO wysłałoby dokładnie zły sygnał – że WTO nie może chronić nawet swoich najbardziej podstawowych zobowiązań na rzecz otwartej, nowoczesnej gospodarki globalnej.
Denton ogłosił, że ponad 230 izb handlowych i stowarzyszeń biznesowych z każdego regionu podpisało wspólne oświadczenie skierowane do ministrów WTO. To nie jest ćwiczenie lobbingowe. To stwierdzenie zbiorowego niepokoju i zbiorowej determinacji – podkreślił. Zaproponował, aby strukturalne zaangażowanie sektora prywatnego zostało wbudowane w sam proces reform – nie jako obserwatorów, ale jako użytkowników końcowych systemu, których praktyczne spostrzeżenia mogą pomóc zapewnić, że to, co powstanie, będzie wykonalne.
Bezpieczeństwo energetyczne wygrywa z klimatem
Gdy 24 marca 2026 roku Geraldine Slattery, prezes australijskiej części BHP – największej spółki wydobywczej na świecie – zabierała głos w Canberze, jej słowa odbiły się szerokim echem w świecie biznesu i polityki energetycznej. Slattery, kierująca globalnym gigantem górniczym, przyznała wprost, że priorytety uległy radykalnej zmianie.
– Bezpieczeństwo i dostępność zasobów energetycznych wyprzedziły dekarbonizację łańcuchów dostaw jako dominujący priorytet polityczny w wielu głównych gospodarkach – oświadczyła Slattery.
Slattery podkreśliła, że fragmentacja geopolityczna sprawiła, iż surowce stały się narzędziami władzy narodowej. To fundamentalna zmiana w porównaniu z poprzednią dekadą, kiedy globalizacja i współzależność były uznawane za wartości same w sobie. Dziś, w obliczu wojny w Iranie, blokady Cieśniny Ormuz i napięć między mocarstwami, dostępność surowców stała się kwestią bezpieczeństwa państwowego.
Konsekwencje tego przesunięcia priorytetów są już widoczne. Slattery ostrzegła, że dekarbonizacja dużych sektorów przemysłowych wymaga technologii, które nie są jeszcze komercyjnie dostępne na skalę masową, a ich łańcuchy dostaw są w powijakach. W efekcie BHP i Rio Tinto – dwaj najwięksi gracze na globalnym rynku wydobywczym – już wstrzymują lub spowalniają swoje wydatki na redukcję emisji. To sygnał, że nawet firmy, które jeszcze niedawno deklarowały ambitne cele klimatyczne, w obliczu kryzysu energetycznego i geopolitycznego przesuwają priorytety w kierunku bezpieczeństwa dostaw i stabilności operacyjnej.
Niemcy pierwszymi ofiarami
Pierwsze ofiary kryzysu są już widoczne. Niemiecki instytut Ifo poinformował, że morale niemieckiego biznesu spadło w marcu z powodu skutków wojny na Bliskim Wschodzie. Barometr zaufania spadł z 88,4 punktów w lutym do 86,4 punktów w marcu. Wzrost cen energii wywołuje obawy przed wyższą inflacją w największej gospodarce Europy. Analitycy ostrzegają, że zakłócenia w dostawach energii i nawozów, w połączeniu z wysokimi cenami, mogą doprowadzić do globalnej recesji. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy przygotowują się do obniżenia prognoz wzrostu gospodarczego na 2026 i 2027 rok, a rządy wielu krajów wprowadzają środki osłonowe dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.
3 scenariusze na najbliższe miesiące
W najbardziej optymistycznym wariancie międzynarodowa presja dyplomatyczna prowadzi do deeskalacji konfliktu i otwarcia Cieśniny Ormuz dla żeglugi handlowej. Ceny ropy i gazu spadają, łańcuchy dostaw nawozów zostają przywrócone, a światowa gospodarka unika recesji. Ten scenariusz wymaga jednak szybkiego działania społeczności międzynarodowej – czego nie gwarantują zwaśnione strony konfliktu.
Bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz przedłużającego się kryzysu. Cieśnina Ormuz pozostaje częściowo zablokowana, ceny surowców utrzymują się na wysokim poziomie, a gospodarki świata wchodzą w fazę stagflacji – niskiego wzrostu przy wysokiej inflacji. Przemysł ogranicza produkcję, a ceny żywności rosną, uderzając w najuboższych.
W scenariuszu pesymistycznym konflikt rozszerza się na inne państwa regionu, dochodzi do ataków na infrastrukturę naftową Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru. Cieśnina Ormuz zostaje całkowicie zamknięta na dłuższy czas, a ceny ropy sięgają poziomów uniemożliwiających funkcjonowanie wielu gałęzi przemysłu. Recesja staje się nieunikniona, a kryzys żywnościowy dotyka setki milionów ludzi na całym świecie.
Niezależnie od scenariusza, jedno wydaje się pewne: transformacja energetyczna ulegnie spowolnieniu. Jak przyznała prezes BHP, bezpieczeństwo energetyczne wyprzedziło dziś dekarbonizację jako priorytet polityczny. Firmy, które jeszcze niedawno inwestowały miliardy w zielone technologie, dziś wstrzymują wydatki, koncentrując się na zabezpieczeniu dostaw surowców. Czy to oznacza koniec zielonego ładu? Nie, ale z pewnością oznacza jego realne dostosowanie do geopolitycznej rzeczywistości. W świecie, w którym surowce stały się narzędziami władzy narodowej, transformacja energetyczna nie może być realizowana kosztem bezpieczeństwa energetycznego – musi iść z nim w parze. Problem w tym, że na razie wygląda to tak, jakby bezpieczeństwo całkowicie zdominowało debatę, spychając klimat na dalszy plan.
Opracowano na podstawie: wystąpień Fatiha Birola, dyrektora wykonawczego Międzynarodowej Agencji Energetycznej, z 23 marca 2026 roku, przemówienia Johna Dentona, dyrektora generalnego Międzynarodowej Izby Handlowej, z 25 marca 2026 roku, wypowiedzi Geraldine Slattery, prezes BHP Australia, z 24 marca 2026 roku, danych niemieckiego instytutu Ifo, informacji Międzynarodowej Organizacji Morskiej oraz prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego.

