Polscy producenci cementu spodziewają się w 2026 roku spadku produkcji o 2 procent, do 16,8 mln ton. Przyczyną nie jest brak popytu – przed Polską Tarcza Wschód, budowa schronów i atom. Problemem jest rekordowy import (1,73 mln ton w 2025 roku, w tym lawinowy wzrost z Ukrainy o ponad 3800 procent od 2019) oraz najwyższe w Europie ceny energii.
- Przed wojną w 2021 roku import cementu z Ukrainy wyniósł 53 tysiące ton. Prognoza na 2026 rok to ponad milion ton – o ile nie zadziała mechanizm CBAM, który dopiero od 2027 roku ma wyrównać koszty emisji CO₂.
- Ceny energii w kontraktach terminowych na lata 2027-28 wynoszą w Polsce około 100 euro za MWh. Dla porównania w Hiszpanii i Francji to 50-53 euro za MWh, a w ogarniętych kryzysem Niemczech – 80 euro za MWh.
- W ciągu najbliższych 10 lat na inwestycje związane z bezpieczeństwem (Tarcza Wschód, bunkry, schrony) potrzeba będzie około 3 milionów ton cementu, a budowa pierwszej elektrowni jądrowej (start w 2028 roku) pochłonie ponad milion metrów sześciennych betonu.
W 2026 roku polscy producenci cementu spodziewają się kolejnego spadku produkcji – tym razem o około 2 procent, do poziomu 16,8 mln ton. Przyczyną nie jest brak zapotrzebowania. Przeciwnie – przed Polską gigantyczne inwestycje: Tarcza Wschód, budowa schronów, bunkrów, a w 2028 roku start budowy pierwszej elektrowni jądrowej. Problem leży gdzie indziej. Cementownie w Polsce przegrywają z importem, który w 2025 roku osiągnął rekordowe 1,73 mln ton, czyli ponad 10 procent krajowej produkcji. Szczególnie dynamicznie rośnie import z Ukrainy – od 2019 roku wzrósł o ponad 3800 procent. Do tego dochodzą najwyższe w Europie ceny energii elektrycznej oraz rosnące koszty uprawnień do emisji CO₂, które według prognoz sięgną w 2030 roku nawet 150 euro za tonę. Sytuacja jest na tyle poważna, że branża bije na alarm: bez pilnych zmian regulacyjnych i osłonowych, strategiczne inwestycje mogą zostać zrealizowane z opóźnieniem, a polski przemysł cementowy straci konkurencyjność na zawsze.
Zima ujawniła słabość rynku
Rok 2026 nie rozpoczął się dobrze dla cementowni. Po styczniu i lutniu produkcja cementu w Polsce była niższa o 45 procent rok do roku. Głównym powodem była ostra zima i ekstremalnie niskie temperatury, które uniemożliwiły prowadzenie większości prac budowlanych. Eksperci Stowarzyszenia Producentów Cementu uspokajają jednak, że dane za pierwsze dwa miesiące nie są reprezentatywne dla całego roku. Ostateczną ocenę tendencji rynkowych będzie można wskazać po publikacji danych GUS za pierwsze półrocze 2026 roku. Mimo to prognozy na cały rok są ostrożne – spadek produkcji o 2 procent, do 16,8 mln ton, to scenariusz, który branża uznaje za bardzo prawdopodobny.
Włodzimierz Chołuj, członek zarządu Stowarzyszenia Producentów Cementu i prezes zarządu Cemex Polska, nie ma wątpliwości, gdzie leży główna przyczyna problemów.
– Przed wojną, w 2021 roku, import cementu z Ukrainy wyniósł 53 tysiące ton. Prognoza na 2026 rok to ponad milion ton – chyba że zadziała CBAM i wyrówna te szanse – mówi Chołuj.
Szok naftowy może uderzyć w całą gospodarkę
Niepewność związana z wojną na Bliskim Wschodzie i blokadą Cieśniny Ormuz uderza w cały sektor budowlany. Ceny paliw rosną, transport drożeje, a wykonawcy muszą waloryzować kontrakty. Dr Bohdan Wyżnikiewicz, prezes Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych, wskazuje na kluczową niewiadomą.
– Największą niepewnością jest to, jak długo będzie trwała wojna na Bliskim Wschodzie – mówi Wyżnikiewicz.
Eksperci z PMR Market Experts przygotowali symulację, która pokazuje, co może się wydarzyć, jeśli konflikt się przedłuży. Szymon Jungiewicz z PMR przedstawił scenariusz, w którym cena ropy Brent utrzymuje się na poziomie około 150 dolarów za baryłkę, a pakiet CPN obowiązuje do końca 2027 roku.
– W scenariuszu szoku naftowego inflacja może wzrosnąć do 4,9 procent w 2026 roku i aż do 6,2 procent w 2027 roku, wobec bazowych 3 procent. Z kolei realna dynamika PKB w latach 2026-27 wyniosłaby odpowiednio 2,4 procent i 1,3 procent – wobec bazowych wartości 3,5 procent i 2,8 procent – wylicza Jungiewicz.
3 miliony ton cementu na obronność. Atom też czeka
Polska jest filarem wschodniej flanki NATO, a w ciągu najbliższych 10 lat na inwestycje związane z bezpieczeństwem – Tarczę Wschód, budowę schronów, bunkrów i miejsc schronienia – potrzeba będzie około 3 milionów ton cementu. Do tego dochodzi budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, która ma wystartować w 2028 roku. Samo zapotrzebowanie na beton do jej realizacji szacowane jest na ponad milion metrów sześciennych. W obliczu tak szeroko zakrojonego programu inwestycyjnego, cement staje się materiałem o znaczeniu strategicznym.
Mariusz Adamek, prezes zarządu Cement Ożarów, podkreśla, że lokalna produkcja to nie tylko kwestia ekonomii, ale i bezpieczeństwa.
– Cement produkowany jest lokalnie, z lokalnych surowców, których użycie minimalizuje ryzyko przerwania dostaw w sytuacjach kryzysowych – mówi Adamek.
Branża postuluje, aby w ramach reformy systemu handlu emisjami uwzględnić produkcję na rzecz obronności. Chodzi o to, by cement i stal wykorzystywane do budowy fortyfikacji i infrastruktury wojskowej były objęte innymi zasadami niż te przeznaczone na zwykły rynek komercyjny.
Ceny CO₂ zabijają konkurencyjność
Koszt zakupu uprawnień do emisji CO₂ w ramach unijnego systemu EU ETS to jeden z kluczowych czynników obniżających konkurencyjność polskiego cementu. Ceny uprawnień przekraczały już 100 euro za tonę, a prognozy na 2030 rok mówią o poziomie od 123 do nawet 150 euro za tonę. Dla porównania, importerzy spoza Unii Europejskiej takich kosztów nie ponoszą. Według danych EY, sami tylko producenci cementu w Polsce w 2021 roku wydali na zakup uprawnień ponad 224 miliony złotych. Problem pogłębia sposób obliczania bezpłatnych uprawnień. Opiera się on na tzw. benchmarkach, które są niższe niż rzeczywista emisja. Producenci postulują dostosowanie wartości benchmarku do faktycznych danych emisyjnych i utrzymanie go na poziomie 0,693 t CO₂ na tonę klinkieru – co odpowiada 10 procentom najbardziej efektywnych instalacji w Unii Europejskiej. To jeden z kluczowych postulatów Polski w trwających rozmowach z Komisją Europejską.
Import z Ukrainy to nieuczciwa konkurencja
Import cementu spoza Unii Europejskiej, zwłaszcza z Ukrainy, rośnie w zastraszającym tempie. W 2025 roku osiągnął rekordowe 1,73 mln ton, a prognozy na 2026 rok mówią o ponad 2 mln ton. Ukraińskie cementownie nie ponoszą kosztów polityki klimatycznej Unii Europejskiej, co daje im ogromną przewagę cenową. Krzysztof Kieres, przewodniczący Stowarzyszenia Producentów Cementu, nie pozostawia złudzeń co do skali zagrożenia.
– W mojej ocenie, import cementu spoza Unii Europejskiej – w tym z Ukrainy – to nierówna i nieuczciwa konkurencja. Tamtejsze zakłady nie ponoszą kosztów polityki klimatycznej. Dostawa surowców strategicznych może być wykorzystywana jako groźna broń – tak jak w przypadku ropy i gazu. Inwestycje, zwłaszcza w sektorze obronnym, nie mogą być zależne od eksporterów z krajów ościennych – ocenia Kieres.
Skala problemu jest widoczna gołym okiem. Dwa podmioty, które przywożą do Polski cement z Ukrainy, zatrudniają w naszym kraju łącznie 18 osób. Dla porównania, jedna cementownia o porównywalnej skali produkcji zatrudnia 300 pracowników i generuje, wraz z łańcuchem dostaw, ponad 1,2 tysiąca miejsc pracy. Każda tona cementu importowanego spoza Unii Europejskiej oznacza stratę dla polskiej gospodarki i budżetu państwa w wysokości 136 złotych. W przypadku napływu ponad 1,5 mln ton cementu z Ukrainy w latach 2024-2025, szacowany spadek wpływów podatkowych wynosi około 200 mln złotych.
Mechanizm CBAM, który miał wyrównać koszty emisji CO₂ między europejskimi producentami a importerami, w praktyce nie działa tak, jak powinien. Opłaty dla importerów spoza Unii Europejskiej zaczną obowiązywać dopiero od 2027 roku. Co gorsza, obecna klasyfikacja cementu w ramach CBAM nie opiera się na zawartości klinkieru, który ma bezpośrednie przełożenie na ślad węglowy.
Maciej Sypek, członek zarządu Stowarzyszenia Producentów Cementu i prezes zarządu Holcim Polska, wskazuje, co trzeba zmienić, by mechanizm spełnił swoją rolę.
– Chcielibyśmy podkreślić znaczenie uszczelnienia mechanizmu CBAM – mówi Sypek.
Branża apeluje o eliminację nieprawidłowości takich jak pozorne koszty emisji w krajach trzecich, konieczność weryfikacji możliwych ulg, aktualizację kodów TARIC pod kątem deklarowanej zawartości klinkieru, a także walkę z procederem resource shuffling, czyli uruchamianiem w krajach trzecich zakładów produkujących wyłącznie na potrzeby eksportu do Unii Europejskiej. Konieczne są też kontrole jakości importowanego cementu już na granicy.
Ceny energii w Polsce najwyższe w Europie
Polski przemysł cementowy, mimo że konsekwentnie podąża drogą dekarbonizacji i zainwestował już ponad 12 miliardów złotych w nowoczesne technologie, jest europejskim rekordzistą jeśli chodzi o ceny energii. Według danych Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu, ceny w kontraktach terminowych na lata 2027-28 wynoszą w Polsce około 100 euro za MWh. Dla porównania, w Hiszpanii i Francji to 50-53 euro za MWh, a w ogarniętych kryzysem Niemczech – 80 euro za MWh.
Zbigniew Pilch, dyrektor wykonawczy Stowarzyszenia Producentów Cementu, wyjaśnia, dlaczego to taki problem.
– Przemysł cementowy w Polsce konsekwentnie podąża drogą dekarbonizacji. Dzięki realizacji programu inwestycyjnego o wartości przekraczającej 12 miliardów złotych, cementownie w Polsce należą do najnowocześniejszych w Europie. Rozwijają także projekty OZE, w tym farmy fotowoltaiczne, pozyskując czystą energię ze słońca i wiatru. Jednak sam proces wytwarzania cementu wymaga znacznego zapotrzebowania na energię, zatem jej wysokie ceny stanowią już ponad 35 procent kosztów produkcji tego materiału w Polsce – mówi Pilch.
Sławomir Kaźmierczak, członek zarządu Cementownia Warta, dodaje, że sytuacja w pierwszych miesiącach 2026 roku była wyjątkowo trudna.
– Ceny energii w styczniu i lutym wzrosły znacznie powyżej prognoz – podkreśla Kaźmierczak, wyrażając obawy o dalszy wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie na gospodarkę i energetykę.
Branża apeluje o objęcie przemysłu energochłonnego rekompensatami kosztów pośrednich energii. Komisja Europejska wskazała wytyczne CISAF, pozwalające na wdrożenie programu stabilizacji cen energii na poziomie 50 euro za MWh. Warunkiem otrzymania wsparcia jest przeznaczenie co najmniej 50 procent uzyskanej pomocy na inwestycje w odnawialne źródła energii, poprawę efektywności energetycznej lub zwiększenie elastyczności zużycia energii. Branża apeluje do polskich ministerstw o jak najszybsze wdrożenie analogicznego programu.
Opracowano na podstawie: danych Stowarzyszenia Producentów Cementu, symulacji PMR Market Experts, wypowiedzi Włodzimierza Chołuja, dr. Bohdana Wyżnikiewicza, Szymona Jungiewicza, Mariusza Adamka, Krzysztofa Kieresa, Macieja Sypka, Zbigniewa Pilcha i Sławomira Kaźmierczaka.
Fot. Freepik

