Chiny kontrolują około 70 proc. światowego przetwórstwa litu, mimo że to Australia jest największym producentem wydobywczym tego surowca. Europa nie ma ani jednej komercyjnej rafinerii produkującej węglan lub wodorotlenek litu w klasie bateryjnej, podczas gdy chińskie moce rafineryjne sięgają 1,2 mln ton rocznie. Pierwsze europejskie projekty – w Portugalii – planują uruchomienie dopiero na 2028-2030 rok.
- Prawdziwa władza nad litem leży w rafineriach, nie w kopalniach. Australia wydobywa rocznie około 120 tys. ton litu, ale większość koncentratu musi wysyłać do przetworzenia do Chin. Chiny kontrolują 60-70 proc. światowych mocy rafineryjnych, podczas gdy w Europie nie działa jeszcze ani jedna komercyjna rafineria litu klasy bateryjnej.
- Chiny stosują dumping, by zniechęcić konkurencję. W 2024 roku chińskie moce produkcyjne węglanu litu osiągnęły 1,2 mln ton rocznie przy krajowym zapotrzebowaniu 800 tys. ton. Nadwyżka trafia na rynki spotowe, obniżając ceny do 9-12 tys. USD za tonę – o 65 proc. mniej niż rok wcześniej – co utrudnia rentowność inwestycji poza Chinami.
- Europa uruchamia programy ratunkowe, ale z dużym opóźnieniem. RESourceEU Action Plan zakłada 3 mld euro na projekty surowcowe w latach 2026-2027, z celem przetwarzania 40 proc. zużycia surowców krytycznych wewnątrz UE do 2030 roku. Portugalska Lifthium Energy otrzymała 180 mln euro grantu na budowę rafinerii (start do 2030 r.), a Savannah Resources planuje pierwszą produkcję z własnego złoża na 2028 rok.
Wbrew powszechnemu przekonaniu, to nie Chiny są największym producentem litu – tytuł ten od 2014 roku należy do Australii. Australia wydobywa lit z twardej skały, a jej produkcja w 2025 roku osiągnęła około 120 tys. ton w przeliczeniu na węglan litu. Tuż za nią plasuje się Chile, które pozyskuje lit z salmury – tańszym i bardziej ekologicznym kosztem. Jednak według prognoz, Chiny mają wyprzedzić Australię i zostać największym producentem litu na świecie już w 2026 roku, a do 2035 roku chińscy górnicy mogą wydobywać 900 tys. ton rocznie .
Jeszcze ważniejsza od wydobycia jest jednak kwestia rezerw – czyli ilości surowca, którą można ekonomicznie wydobyć. Tu prym wiedzie tzw. trójkąt litowy (Chile, Argentyna, Boliwia), skupiający około 58 proc. światowych zasobów i 53 proc. rezerw. Boliwia, choć posiada ogromne bogactwa, nie odgrywa jeszcze większej roli w wydobyciu ze względów technologicznych i politycznych. Co istotne, Chiny nie są potentatem ani w wydobyciu, ani w rezerwach. Ich przewaga leży zupełnie gdzie indziej – w przetwarzaniu.
Prawdziwe centrum władzy. Chińskie rafinerie decydują o wszystkim
Surowy koncentrat litu z Australii, Chile czy Zimbabwe ma niewielką wartość rynkową. Prawdziwy skok wartości następuje w momencie, gdy zostaje on przekształcony w węglan litu lub wodorotlenek litu – związki o wysokiej czystości, które trafiają do produkcji baterii. I tu właśnie leży sedno chińskiej dominacji. Według danych Międzynarodowej Agencji Energii, Chiny kontrolują około 60-70 proc. światowych mocy rafineryjnych litu . Oznacza to, że nawet jeśli surowiec pochodzi z australijskich kopalń, to i tak w ogromnej większości trafia do chińskich rafinerii, gdzie nabiera ostatecznej wartości.
Jak ujmuje to raport Mordor Intelligence, Australia dominuje w wydobyciu z twardej skały, ale musi wysyłać większość koncentratu do przetworzenia, pozostawiając możliwości tworzenia wartości dodanej niewykorzystane. To zdanie doskonale oddaje paradoks australijskiej pozycji: największy producent na świecie jest jednocześnie dostawcą surowca dla swojego głównego konkurenta.
Dlaczego akurat Chiny? Przyczyny są złożone. Po pierwsze, Chiny przez lata budowały zaplecze rafineryjne, nie oglądając się na opłacalność – kierowały się strategiczną kalkulacją. Po drugie, chińskie koncerny, takie jak Ganfeng Lithium czy Tianqi Lithium, przejęły udziały w kopalniach na całym świecie – od Australii po Argentynę – zapewniając sobie dostęp do surowca. Po trzecie, niskie koszty energii i pracy, a także mniej restrykcyjne przepisy środowiskowe, uczyniły Chiny najtańszym miejscem do lokalizacji rafinerii.
Przepaść między Chinami a Europą. Zero komercyjnych rafinerii w UE
Podczas gdy Chiny budowały swoje imperium rafineryjne, Europa spała. Przez lata Bruksela koncentrowała się na dwóch rzeczach: regulacjach klimatycznych (które zwiększały popyt na baterie) oraz wspieraniu końcowego etapu łańcucha wartości – produkcji samochodów i ogniw. Pomijano natomiast kluczowe ogniwo pośrednie: przetwórstwo litu. Skutki tej polityki są dziś widoczne gołym okiem. O ile Chiny mają dziesiątki rafinerii litu działających na skalę przemysłową, o tyle w Europie nie istnieje jeszcze ani jedna komercyjna rafineria produkująca węglan lub wodorotlenek litu w klasie bateryjnej. Wszystkie projekty, które są dziś w toku, znajdują się na etapie planowania, budowy lub dopiero poszukują finansowania.
Przykładem jest portugalska firma Lifthium Energy, która otrzymała w styczniu 2026 roku grant w wysokości 180 mln euro od rządu na budowę rafinerii w Estarreja . Duarte Braga, CEO Lifthium, przyznaje, że projekt postępuje z ostrożnością, ponieważ otoczenie przemysłowe w Europie i rynek litu stały się bardziej wymagające w ciągu ostatnich dwóch lat.
– Publiczny zastrzyk jest ważny, ale teraz skupiamy się na znalezieniu strategicznego partnera oraz ustaleniu warunków rynkowych i finansowych przed ostateczną decyzją inwestycyjną – mówi Braga.
Rafineria ma ruszyć do 2030 roku, a docelowa wydajność to 50 tys. ton wodorotlenku litu rocznie. To krok w dobrym kierunku, ale dopiero za 4 lata. Podobnie projekt Savannah Resources w Portugalii – złoża Barroso to największe złoże spodumenu w Europie. Firma spodziewa się uzyskać ostateczną licencję środowiskową w III kwartale 2026 roku i podjąć ostateczną decyzję inwestycyjną przed końcem roku, ale pierwsza produkcja planowana jest dopiero na 2028 rok.
Dumping jako broń. Chiny mogą sprzedawać lit poniżej kosztów
Nie wystarczy mieć rafinerie – trzeba jeszcze, by produkcja była opłacalna. I tu pojawia się kolejna przewaga Chin: kontrola kosztów. Chińskie rafinerie działają na skalę, o której Europa może tylko pomarzyć. W 2024 roku moce produkcyjne węglanu litu w Chinach osiągnęły 1,2 mln ton rocznie, podczas gdy krajowe zapotrzebowanie wynosiło zaledwie 800 tys. ton. Ta gigantyczna nadwyżka mocy oznacza jedno: Chiny mogą pozwolić sobie na sprzedaż litu poniżej kosztów produkcji (dumping), by utrzymać swoje rafinerie w ruchu i zniechęcić potencjalnych konkurentów do inwestycji.
Jak czytamy w raporcie Mordor Intelligence, chińscy konwerterzy, mając ograniczone długoterminowe kontrakty, zrzucają nadwyżkę produktu na rynki spotowe, obniżając ceny węglanu litowego do 9000-12 000 USD za tonę – o 65 proc. mniej niż rok wcześniej. Ta zmienność cen zniechęca do inwestycji gdzie indziej i wywiera presję na producentów o wyższych kosztach. Dla potencjalnych europejskich inwestorów oznacza to, że nie ma gwarancji rentowności. Kto dziś wyłoży miliardy euro na budowę rafinerii, nie wie, czy za 5 lat będzie w stanie konkurować z chińskim dumpingiem.
Czy Europa ma jeszcze szansę?
Mimo pesymistycznego obrazu, nie wszystko jeszcze stracone. Po pierwsze, Unia Europejska wreszcie obudziła się i uruchomiła szereg inicjatyw. RESourceEU Action Plan, zaprezentowany w grudniu 2025 roku, zakłada uruchomienie około 3 mld euro finansowania na projekty surowcowe w latach 2026-2027, ze szczególnym uwzględnieniem recyklingu i gospodarki o obiegu zamkniętym . Celem jest, aby do 2030 roku UE wydobywała co najmniej 10 proc. swojego rocznego zużycia surowców krytycznych wewnątrz Wspólnoty, przetwarzała 40 proc. i poddawała recyklingowi 25 proc.
Po drugie, technologia Direct Lithium Extraction może zrewolucjonizować wydobycie litu z solanek. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod, DLE pozwala na selektywną ekstrakcję litu bez zakłócania równowagi chemicznej solanki, skracając czas produkcji z 18 miesięcy do kilku godzin i zmniejszając zużycie wody. Niemiecki Instytut Fraunhofer ISE pracuje nad procesem pompy litowo-jonowej, który w testach laboratoryjnych wykazał 900 cykli ekstrakcji .
Joachim Koschikowski z Fraunhofer ISE jest optymistą.
– Jesteśmy optymistami, że nasz proces zadziała również na większą skalę i że w przyszłości będziemy mogli wydobywać lit bezpośrednio z solanki podczas pracy elektrowni geotermalnej. Umożliwi nam to poprawę zaopatrzenia w surowce w Europie z krajowych źródeł – mówi Koschikowski.
Po trzecie, recykling staje się priorytetem. RESourceEU przewiduje ograniczenie eksportu złomu ziem rzadkich i zużytych baterii litowo-jonowych od 2026 roku, aby zapewnić ich dostępność dla europejskich recyklerów . W perspektywie 2030 roku Europa będzie miała własne źródło litu z przetwarzania zużytych baterii.
Opracowano na podstawie: danych Międzynarodowej Agencji Energii , raportu Mordor Intelligence, informacji o projekcie Lifthium Energy , danych Savannah Resources , materiałów Fraunhofer ISE , RESourceEU Action Plan oraz notatki źródłowej.

