W Kaustinen w zachodniej Finlandii ruszyło wydobycie litu w kopalni Keliber. To nie jest kolejny projekt wydobywczy – to pierwszy i na razie jedyny w Europie kompletny łańcuch produkcji litu, od skały po bateryjny wodorotlenek. Dla Europy uzależnionej od chińskiego importu to moment przełomowy.
- W Kaustinen rozpoczęto wydobycie litu, surowca krytycznego dla produkcji baterii i akumulatorów, w tym do pojazdów elektrycznych.
- Kompleks obejmuje kopalnię oraz lokalne zakłady wzbogacania i rafinacji w Kokkoli, produkujące wodorotlenek litu gotowy do użycia w przemyśle.
- Finlandia stanie się jednym z niewielu producentów w Europie z pełnym cyklem wytwarzania litu – konkurencja ogranicza się do rud w Portugalii i wstrzymanych projektów w Serbii.
- Szacowana produkcja wyniesie 15 tys. ton wodorotlenku litu rocznie, które trafi do zakładów w całej Europie; w 2025 roku importowano 50 tys. ton litu.
- Całkowita wartość inwestycji w Finlandii to ok. 800 mln euro. 80% udziałów posiada Sibanye-Stillwater, a 20% Finnish Minerals Group.
Fińskie radio Yle podało informację, na którą europejski przemysł motoryzacyjny i energetyczny czekał od lat. W Kaustinen, niewielkiej miejscowości w zachodniej Finlandii, firma górniczo-chemiczna Keliber rozpoczęła wydobycie litu ze złoża Syväjärvi. To nie jest zwykła kopalnia. To pierwszy i jak dotąd jedyny w Europie zintegrowany projekt, który obejmuje nie tylko wydobycie rudy, ale także jej wzbogacanie i rafinację do postaci wodorotlenku litu – surowca niezbędnego do produkcji baterii do samochodów elektrycznych, telefonów komórkowych, elektronarzędzi i wielkoskalowych magazynów energii.
Historia tego projektu sięga daleko wstecz. Złoże odkrył ponad 60 lat temu lokalny rolnik, a sama spółka Keliber została założona 25 lat temu. Przez ćwierćwiecze inwestycja była kilkukrotnie odkładana z powodu braków finansowych. Przełom nastąpił pod koniec 2022 roku, gdy południowoafrykański potentat górniczo-hutniczy Sibanye-Stillwater przejął 80 procent udziałów w spółce, a pozostałe 20 procent pozostało w rękach państwowej Finnish Minerals Group. Łączna wartość inwestycji sięgnęła około 800 milionów euro.
15 tysięcy ton rocznie. Co to oznacza dla europejskiego rynku
Kopalnia w Kaustinen wraz z zakładem wzbogacania w Päiväneva oraz zakładami chemicznymi w Kokkoli mają docelowo produkować 15 tysięcy ton wodorotlenku litu rocznie. Dla porównania, w ubiegłym roku do całej Europy sprowadzono 50 tysięcy ton tego związku, głównie z Chin. Oznacza to, że fińska inwestycja jest w stanie pokryć około 30 procent dotychczasowego zapotrzebowania kontynentu.
Hannu Hautala, dyrektor generalny Keliber, nie ma wątpliwości, że to przełom.
– Będziemy pierwsi, którzy wprowadzą europejską produkcję, i jest to oczywiście przewaga konkurencyjna ze względu na krótszy dystans dostaw w porównaniu z importem z Chin – powiedział w rozmowie z Yle. Co istotne, złoża w Kaustinen i Rapasaari szacowane są na wystarczające do prowadzenia wydobycia przez co najmniej 18 lat, a spółka prowadzi dalsze poszukiwania w regionie.
Dlaczego to jedyny taki projekt w Europie
Pytanie, które natychmiast się nasuwa, brzmi: skoro lit jest tak kluczowy, dlaczego nikt w Europie nie zrobił tego wcześniej? Odpowiedź jest złożona. Portugalia dysponuje pokaźnymi złożami litu, ale oferuje na rynku wyłącznie rudę i koncentrat, bez możliwości rafinacji do postaci bateryjnej. Rząd w Lizbonie od lat próbuje przeprowadzić przetarg na koncesje wydobywcze, ale blokują go protesty lokalnych społeczności i opóźnienia administracyjne.
Serbia z kolei posiada gigantyczne złoże Jadar, którym zainteresowany jest potentat Rio Tinto. Wartość inwestycji szacowana jest na 2,55 miliarda euro, a projekt mógłby dostarczać 58 tysięcy ton litu rocznie przez 40 lat. Jednak w listopadzie 2025 roku, pod wpływem masowych protestów ekologicznych i politycznych zawirowań, projekt został wstrzymany. Rio Tinto wciąż czeka na kluczowe pozwolenia środowiskowe, a lokalni aktywiści nie ustępują.
Finlandia znalazła się więc w uprzywilejowanej pozycji nie tylko ze względu na zasoby geologiczne, ale także na stabilność polityczną i społeczną. Jak podkreślają przedstawiciele Keliber, projekt uzyskał wszelkie niezbędne pozwolenia i jest realizowany zgodnie z najwyższymi standardami środowiskowymi.
Technologia z fińskim rodowodem
Za sukcesem inwestycji stoi również zaawansowana technologia. W 2022 roku Keliber podpisał kontrakt z Metso Outotec o wartości około 120 milionów euro na dostawę kluczowych technologii do rafinerii w Kokkoli oraz zakładu wzbogacania. Firma dostarczyła m.in. autorską technologię ługowania sodą ciśnieniową, która ma zapewnić wyjątkową efektywność materiałową i energetyczną.
Z kolei Rejlers odpowiadał za projekt zakładu oczyszczania ścieków przemysłowych w rafinerii. Jak podkreślają przedstawiciele Sibanye-Stillwater, prace projektowe wykonano w rekordowym tempie, a rozwiązania techniczne pozwoliły zmieścić się w napiętym budżecie . Antti Mäki, menedżer projektu ze strony Sibanye-Stillwater, nie krył uznania: „Rejlers poradził sobie wzorowo, nie szczędząc wysiłków, by dotrzymać harmonogramu. Od samego początku zespół naprawdę zwracał uwagę na nasze wyzwania budżetowe”.
Ceny litu studzą entuzjazm
Mimo przełomowego charakteru inwestycja startuje w trudnym momencie rynkowym. Ceny litu spadły dramatycznie od czasu, gdy Sibanye-Stillwater podejmowało decyzję inwestycyjną. Gdy południowoafrykański koncern wchodził do projektu, ceny były dziesięciokrotnie wyższe niż w dołku lata 2025 roku. Odbicie, które nastąpiło później, wciąż nie przywróciło notowań do średniej pięcioletniej.
Dlatego Keliber i Sibanye-Stillwater zdecydowały się na stopniowe uruchamianie produkcji. Richard Stewart, dyrektor generalny Sibanye-Stillwater, tłumaczył, że podejście etapowe pozwala odpowiedzialnie zarządzać projektem, ograniczać ryzyko związane z rozruchem i dostosowywać wydatki inwestycyjne do realiów rynkowych. Zakład w Kokkoli ma rozpocząć produkcję pod koniec 2026 roku.
Geopolityczny wymiar inwestycji. Europa odrabia lekcje
Unia Europejska od dawna umieściła lit na liście surowców krytycznych i w swoich strategiach przemysłowych podkreśla konieczność uniezależnienia się od importu z Chin. Fińska inwestycja jest pierwszym, namacalnym dowodem na to, że te strategie mogą przekształcić się w realne projekty.
Dla europejskich producentów samochodów, którzy w najbliższych latach będą musieli gwałtownie zwiększać produkcję pojazdów elektrycznych, własne źródło litu to nie tylko kwestia prestiżu, ale przede wszystkim bezpieczeństwa łańcuchów dostaw. Wodorotlenek litu z Kokkoli trafi do zakładów w Niemczech, Polsce i na Węgrzech, gdzie powstają kolejne gigafabryki baterii.
Źródło: Yle news

