IKEA w Polsce zamknęła rok 2025 z rekordowym wzrostem zysku (ponad 88 proc.) i zapowiada otwarcie 20 kompaktowych sklepów, w tym w Białymstoku. Sieć rezygnuje z modelu tylko wielkich hal na rzecz handlu online i małych formatów.
- Szwedzki gigant meblowy wyraźnie poprawił efektywność swojego biznesu w Polsce. Przychody wzrosły symbolicznie, ale zysk ze sprzedaży niemal się podwoił, a wynik operacyjny skoczył o ponad 88 proc. – to dowód, że firma nie potrzebuje już wielkich nakładów i rosnących załóg, by generować coraz większe pieniądze. Zatrudnienie spadło średnio o 4 osoby, rotacja pracowników zmniejszyła się z 16,6 do 13,9 proc., a na podwyżki i benefity poszło 54 mln zł.
- Model jednego wielkiego sklepu jako jedynego punktu kontaktu z klientem właśnie odchodzi do lamusa. IKEA planuje otworzyć 20 kompaktowych lokalizacji w ciągu pół roku – pierwszy z nich, w Białymstoku, powstanie wewnątrz istniejącej galerii handlowej. Nowe punkty będą miały od 2 do 4 tysięcy metrów kwadratowych (ułamek wielkich hal) i mają uzupełniać sprzedaż online oraz tradycyjne sklepy, a nie je zastępować.
- Sieć w Polsce to już nie tylko 12 wielkich sklepów, ale także 17 studiów planowania, ponad 50 punktów odbioru (w tym mobilnych), paczkomaty i mocna sprzedaż zdalna. IKEA buduje cały ekosystem, w którym wielka hala jest jednym z wielu elementów – wciąż ważnym, ale już nie jedynym. Po 2026 roku firma sprawdzi, jak wypadł eksperyment z mniejszymi formatami i zdecyduje o dalszych krokach.
Dla pokolenia Polaków, które wychowało się na katalogach z nazwami jak Billy, Malm czy Lack, wizyta w IKEA przez długie lata przypominała małą wyprawę. Dojazd na obrzeża miasta, często autostradą lub drogą ekspresową, kilkaset metrów przejścia przez labirynt wypełniony aranżacjami pokoi, obowiązkowy posiłek z klopsikami w sosie brusznym i wreszcie godzina spędzona na składaniu płaskich kartonów z półkami. W 2025 roku ten model przestał być jedynym, a dane finansowe opublikowane w kwietniu 2026 roku pokazują, że IKEA Retail w Polsce nie tylko świetnie sobie radzi, ale robi to przy mniejszym zatrudnieniu i z wyraźnym zwrotem w kierunku małych formatów oraz handlu zdalnego.
Przychody sieci w roku obrotowym zakończonym w sierpniu 2025 roku wzrosły do 6,273 miliarda złotych, co oznacza wzrost o 2,7 procent w porównaniu z 6,109 miliarda złotych rok wcześniej. Prawdziwą niespodzianką okazały się jednak wyniki operacyjne – zysk ze sprzedaży niemal się podwoił, skacząc z 253,2 miliona złotych do 502,7 miliona złotych. Zysk netto wzrósł o 12,7 procent, osiągając 371,5 miliona złotych. Wszystkie te liczby zostały wypracowane przy średnim zatrudnieniu wynoszącym 5277 osób, czyli o cztery etaty mniej niż rok wcześniej. To symboliczna różnica, ale wyraźnie wskazująca kierunek: IKEA nie potrzebuje już więcej pracowników w stacjonarnych halach, by zarabiać więcej.
Największą zmianę widać jednak nie w bilansie, lecz w strategii lokalizacyjnej. Ingka Group, operator wszystkich sklepów IKEA na świecie, ogłosiła plan otwarcia 20 kompaktowych lokalizacji w ciągu zaledwie sześciu miesięcy, a Polska znajduje się na liście krajów, które obejmie ta ekspansja. Jeszcze w 2026 roku ruszy mniejszy sklep w Białymstoku, umieszczony wewnątrz istniejącej galerii handlowej, a nie na zielonym polu za miastem. To całkowicie nowe podejście do obecności marki w przestrzeni miejskiej.
Nowe punkty będą miały od 2 do 4 tysięcy metrów kwadratowych – to ułamek powierzchni typowego dużego sklepu IKEA, który w Polsce osiąga średnio około 25-30 tysięcy metrów kwadratowych. W tych kompaktowych lokalizacjach klient nie znajdzie całego asortymentu, nie będzie mógł przejść przez pełen labirynt wzorcowych mieszkań, ale będzie mógł zobaczyć kluczowe produkty, skonsultować się z doradcą i zamówić towar z dostawą do domu lub odbiorem w punkcie. Według komunikatu Ingka Group, te nowe punkty mają pomagać dużym sklepom, a nie całkowicie je zastępować – po 2026 roku firma sprawdzi, jak eksperyment wypadł, i zdecyduje o dalszych krokach.
Dlaczego IKEA zmienia strategię po dekadach sukcesu?
Model gigantycznych hal poza centrami miast służył IKEA przez ponad pół wieku. Założenie było proste: tani grunt na obrzeżach, niskie koszty budowy, ogromny parking, a klient i tak przyjedzie, bo oferta jest unikalna, a ceny konkurencyjne. Przez lata to działało – w Polsce sieć rozrosła się do 12 wielkich sklepów, od Janki pod Warszawą po Lubień koło Poznania. Jednak od około 2020 roku zaczęły pojawiać się sygnały, że klienci, zwłaszcza w dużych miastach, są zmęczeni dalekimi dojazdami i wielogodzinnymi wyprawami. Pandemia COVID-19 przyspieszyła zmianę nawyków – zakupy online stały się normą, a IKEA musiała odpowiedzieć na to wyzwanie.
W Polsce IKEA działa już nie tylko poprzez 12 wielkich sklepów, ale także 17 studiów planowania (mniejszych punktów w centrach handlowych, gdzie można skonsultować projekt wnętrza), ponad 50 punktów odbioru (w tym mobilnych), paczkomaty oraz silną sprzedaż zdalną. W 2025 roku zakupy online oficjalnie stały się drugim filarem działalności sieci, obok tradycyjnych hal. Nowe kompaktowe sklepy w Białymstoku i docelowo w innych miastach mają wypełnić lukę między studiem planowania a pełnowymiarową halą – oferując więcej przestrzeni ekspozycyjnej niż studio, ale bez konieczności budowania od podstaw ogromnego obiektu.
Białystok jako poligon nowego formatu
Białystok, miasto około 300 tysięcy mieszkańców na północno-wschodnich krańcach Polski, do tej pory nie miał własnego sklepu IKEA. Najbliższe duże hale znajdują się w Warszawie (Janki, około 200 kilometrów) oraz w Olsztynie (około 180 kilometrów). Dla mieszkańców Podlasia wyprawa do IKEA oznaczała co najmniej trzy godziny jazdy w jedną stronę, co zniechęcało wielu do planowania zakupów. Nowy kompaktowy sklep, otwierany wewnątrz istniejącej galerii handlowej (prawdopodobnie Atrium Biała), skróci ten dystans do kilkunastu minut, a klienci będą mogli obejrzeć kluczowe produkty na miejscu. Decyzja o lokalizacji nie jest przypadkowa. Białystok to dynamicznie rozwijające się miasto z młodą populacją i rosnącą siłą nabywczą, ale bez dostępu do wielu międzynarodowych sieci, które koncentrują się w większych aglomeracjach. IKEA testuje w Białymstoku model, który może być następnie replikowany w innych miastach średniej wielkości – takich jak Rzeszów, Kielce, Radom, Częstochowa czy Zielona Góra, które również nie mają własnych pełnowymiarowych sklepów. Po 2026 roku, w zależności od wyników, firma zdecyduje o ewentualnym otwarciu kolejnych kompaktowych lokalizacji.
Podwojony zysk przy mniejszym zatrudnieniu
Liczby, które IKEA opublikowała za rok obrotowy 2025, są wymownym dowodem na skuteczność nowej strategii. Przychody wzrosły o 164 miliony złotych, ale zysk ze sprzedaży podskoczył o 249,5 miliona złotych – to oznacza, że każda dodatkowa złotówka przychodu przyniosła znacznie więcej zysku niż wcześniej. Głównym motorem tej poprawy są wyższe marże (mniej przecen, lepsze zarządzanie łańcuchem dostaw) oraz niższe koszty operacyjne w przeliczeniu na złotówkę sprzedaży. Sprzedaż online, która ma wyższe marże niż stacjonarna (brak kosztów wynajmu i oświetlenia ogromnej powierzchni), odgrywa tu kluczową rolę.
Zatrudnienie spadło o cztery osoby – to przy skali ponad 5 tysięcy pracowników zmiana symboliczna, ale istotna jako sygnał. IKEA nie zwiększa już załóg w sklepach stacjonarnych, a nawet minimalnie je optymalizuje, przenosząc zasoby do działów e-commerce, logistyki i obsługi klienta online. Jednocześnie firma przeznaczyła 54 miliony złotych na podwyżki i benefity dla obecnych pracowników, a rotacja spadła z 16,6 procent do 13,9 procent, co oznacza, że pracownicy chętniej zostają w firmie. Luka płacowa między kobietami a mężczyznami wynosi w IKEA zaledwie 1,29 procent – to jeden z najlepszych wyników w polskim handlu detalicznym.
Mimo ekspansji w kierunku małych formatów i handlu online, dwanaście tradycyjnych hal IKEA w Polsce pozostaje fundamentem działalności. To one generują większość przychodów, to one oferują pełen asortyment (ponad 10 tysięcy produktów) i to one są wizytówką marki. Klienci wciąż przyjeżdżają do Janki, Lubonia, Targówka, Gdańska, Wrocławia, Krakowa, Łodzi, Poznania, Katowic, Olsztyna, Torunia i Szczecina, by spędzić kilka godzin na zakupach, zjeść klopsiki i zabrać ze sobą duże meble od ręki. Nowe kompaktowe sklepy nie mają na celu zastąpienia tych gigantów, ale uzupełnienie ich sieci i przechwycenie klientów, którzy nie chcą lub nie mogą dojechać do dużej hali.
Każdy z wielkich sklepów IKEA w Polsce to nie tylko miejsce sprzedaży, ale także restauracja (serwująca około 10 milionów klopsików rocznie), sklep spożywczy z produktami szwedzkimi, strefa zabaw dla dzieci Småland, punkt planowania kuchni i sypialni oraz magazyn z setkami tysięcy kartonów. Zamykanie takich obiektów nie wchodzi w grę – ale ich dalsze rozbudowywanie również nie jest priorytetem. Wszystkie nowe inwestycje idą w kierunku małych formatów i cyfryzacji.
Rywalizacja z innymi graczami na zmieniającym się rynku
Decyzja IKEA o wejściu w małe formaty nie jest podejmowana w próżni. Konkurencja – taka jak polska sieć BRW, niemiecki Porta, czy międzynarodowe JYSK i Sconto – od dawna działa w mniejszych lokalizacjach, często w centrach handlowych. IKEA przez lata pozostawała wierna swojemu modelowi, ale rosnąca presja ze strony e-commerce (zwłaszcza platform takich jak Allegro i Amazon, które sprzedają meble wielu producentów) oraz zmieniające się oczekiwania klientów wymusiły zmianę. Kompaktowe sklepy to odpowiedź na tych, którzy nie chcą jeździć na obrzeża, ale chcą zobaczyć produkt na żywo przed zakupem.
W Polsce IKEA ma przewagę nad konkurencją w postaci rozpoznawalności marki i lojalności klientów. Według badań przeprowadzonych w 2025 roku, IKEA jest drugą najbardziej rozpoznawalną marką w Polsce (po sieci Biedronka), a jej wizerunek kojarzy się z przystępnymi cenami i nowoczesnym designem. Kompaktowe sklepy mogą tę przewagę wykorzystać, docierając do klientów, którzy do tej pory wybierali meble z innych sieci tylko dlatego, że były bliżej.
Jak IKEA dostarcza zakupy?
Nowa strategia IKEA opiera się na rozbudowanej sieci logistycznej, która pozwala na szybką dostawę zamówień online oraz odbiór w punktach. W Polsce działa ponad 50 punktów odbioru, w tym mobilne (np. okresowe punkty w galeriach handlowych w mniejszych miastach) oraz stacjonarne. IKEA współpracuje także z firmami kurierskimi i operatorami paczkomatów – klient może zamówić mniejsze produkty (np. ramki, świeczki, tekstylia) z dostawą do skrzynki paczkowej. Duże meble, takie jak szafy czy sofy, są dostarczane przez własną flotę IKEA lub zewnętrznych przewoźników, często z montażem na miejscu za dodatkową opłatą.
Centralny magazyn IKEA w Jarostach koło Łodzi, o powierzchni około 100 tysięcy metrów kwadratowych, obsługuje zamówienia online dla całej Polski. W 2025 roku magazyn ten został rozbudowany o nowy moduł zautomatyzowanego kompletowania zamówień, co skróciło czas realizacji dostaw z 5-7 dni do 2-3 dni roboczych w większości lokalizacji. Kompaktowe sklepy w Białymstoku i innych miastach będą pełnić rolę dodatkowych punktów odbioru i zwrotów, odciążając magazyn centralny.
Koniec z wyprawami
Dla przeciętnego klienta zmiana strategii IKEA oznacza jedno: koniec z koniecznością planowania całego dnia na wycieczkę do sklepu. Kompaktowe lokalizacje w galeriach handlowych, dostępne pieszo lub krótkim dojazdem autem czy komunikacją miejską, pozwolą na szybkie obejrzenie mebli i złożenie zamówienia z dostawą do domu. Klienci, którzy wolą tradycyjne zakupy i samodzielne pakowanie kartonów do bagażnika, wciąż będą mogli pojechać do dużej hali – ale nie będą już musieli.
Nowe sklepy nie będą miały restauracji na taką skalę, jak duże hale – przewidywane są jedynie małe kawiarnie lub automaty z przekąskami. Klopsiki zatem pozostaną domeną wypraw do Janki czy Lubonia, ale to właśnie te wyprawy przestają być dominującym modelem. IKEA, która przez dekady uczyła Polaków, że meble kupuje się poza miastem, teraz uczy ich, że można kupić je także w centrum handlowym na osiedlu. I robi to przy rekordowych zyskach, które w 2025 roku podwoiły się w porównaniu z rokiem poprzednim. Wszystko bez zwiększania zatrudnienia, a przy mniejszej liczbie pracowników w sklepach stacjonarnych. Nowa strategia działa – pytanie tylko, jak szybko IKEA zdąży z nią do mniejszych miast, zanim zrobi to konkurencja.
Fot. freepik

