Bliskowschodni konflikt uderza w stal. Iran znika z rynku

Iran jest dziesiątym największym producentem stali na świecie – w 2025 roku wyprodukował 31,8 mln ton. Znaczna część trafia na eksport (ok. 250 tys. ton miesięcznie kęsów i kęsisk), głównie do Chin, Indonezji i Turcji. Wojna w Zatoce Perskiej i zamknięcie Cieśniny Ormuz zatrzymują zarówno eksport irańskiej stali, jak i import z innych krajów regionu (np. HRC z Arabii Saudyjskiej, HDG z ZEA). Do tego dochodzą rosnące koszty energii (ropa, gaz) i transportu (wydłużenie tras o 4-6 tyg.). Rynek już reaguje podwyżkami.

  • Iran jest dziesiątym największym producentem stali na świecie – w 2025 roku wyprodukował 31,8 mln ton stali. Znaczna część tej produkcji trafia na eksport. Średni miesięczny eksport kęsów i kęsisk wynosi około 250 000 ton. Główne kierunki to Chiny, Indonezja i Turcja.
  • Pierwsze podwyżki cen półwyrobów pojawiły się już w grudniu i styczniu podczas masowych protestów w Iranie. Po wybuchu konfliktu indonezyjscy producenci podnieśli ceny kęsisk o 5 dolarów/t, a kręgów walcowanych na gorąco (HRC) o 10 dolarów/t. Rynek spodziewa się zawieszenia irańskich ofert w najbliższej przyszłości.
  • Zamknięcie Cieśniny Ormuz zatrzymuje nie tylko irański eksport, ale także import stali do regionu oraz dostawy z Bliskiego Wschodu do UE. W drugiej połowie 2025 do Unii trafiło m.in. 165 000 ton blach HRC z Arabii Saudyjskiej i 130 000 ton blach galwanizowanych HDG ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
  • Problemy logistyczne dotkną także handel z Dalekim Wschodem. Chińscy eksporterzy informują o wzroście kosztów transportu o 15-20 proc. i podnoszą ceny. Wydłużenie tras morskich (unikających Kanału Sueskiego, który jest w zasięgu irańskich rakiet) o 4-6 tygodni oznacza więcej paliwa i wyższe koszty frachtu.
  • Na razie rynek reaguje głównie niepewnością i niewielkimi wzrostami, ale jeśli konflikt będzie się przedłużał, skutki będą coraz bardziej odczuwalne. Wzrost cen energii (ropy i gazu) dodatkowo podbija koszty produkcji w hutach, zwłaszcza tych wykorzystujących piece elektryczne.

Iran od lat utrzymuje się w ścisłej światowej czołówce producentów stali. Według danych Światowego Stowarzyszenia Stali (World Steel Association) za 2025 rok, kraj ten wyprodukował około 31,8 miliona ton stali, co dało mu dziesiąte miejsce na świecie. W samym grudniu 2025 roku irańskie huty wyprodukowały 3 miliony ton stali, co oznaczało wzrost o ponad 16 procent w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego.

Co istotne, Iran jest nie tylko znaczącym producentem, ale także ważnym eksporterem półwyrobów stalowych, przede wszystkim kęsów i kęsisk (półprodukty stalowe wykorzystywane do dalszej przeróbki). W 2024 roku, kiedy Iran wyprodukował 31 milionów ton stali, eksport kęsów i kęsisk z tego kraju wynosił średnio około 250 tysięcy ton miesięcznie. Główne rynki zbytu dla irańskiej stali to Chiny, Indonezja i Turcja.

Według danych Irańskiego Stowarzyszenia Producentów Stali (ISPA), w pierwszych siedmiu miesiącach irańskiego roku kalendarzowego (od września do października 2025) kraj wyprodukował 12,7 miliona ton wyrobów stalowych. Eksport irańskiego żelaza i stali trafia przede wszystkim do Turcji, Armenii, Iraku, Afganistanu, Gruzji, Azerbejdżanu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Pakistanu, Rosji i Turkmenistanu.

Konflikt uderza w logistykę. Zamknięte porty i zablokowana Cieśnina Ormuz

Wybuch konfliktu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi pod koniec lutego 2026 roku natychmiast odbił się na funkcjonowaniu morskich szlaków handlowych w regionie Zatoki Perskiej. Kluczowym punktem zapalnym jest Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa około 20-30 procent światowego handlu ropą naftową, ale także znaczące wolumeny innych towarów, w tym stali.

Dane z pierwszych dni marca 2026 roku są alarmujące. Według serwisu branżowego MySteel, irańskie porty zostały zamknięte, a komunikacja z krajem została poważnie zakłócona. Doradca dowódcy irańskiej Gwardii Rewolucyjnej poinformował, że Cieśnina Ormuz została zamknięta, a Iran będzie otwierał ogień do każdej próbującej przepłynąć jednostki. Setki statków utknęły w rejonie Zatoki Perskiej, a operatorzy logistyczni wstrzymali nowe rezerwacje ładunków do regionu.

Władze Iranu ogłosiły również siedmiodniowe święto państwowe, co dodatkowo paraliżuje jakąkolwiek działalność gospodarczą. W praktyce oznacza to całkowite wstrzymanie eksportu irańskiej stali na czas nieokreślony.

Problem nie dotyczy jednak tylko samego Iranu. Ataki odbiły się także na infrastrukturze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Doniesiono o pożarze w hotelu Burj Al Arab w Dubaju oraz o tymczasowym zamknięciu portu Jebel Ali – kluczowego węzła przeładunkowego dla całego regionu. Port Jebel Ali to jeden z największych portów na Bliskim Wschodzie i główna brama dla towarów płynących z Azji na rynki arabskie. Jego zamknięcie, choć tymczasowe, spowodowało gigantyczne zatory logistyczne – według doniesień w porcie utknęło ponad 200 statków, a ładunki zaczęto przekierowywać do portów w Fudżajrze i Szardży, które również zostały przeciążone.

Wzrost kosztów frachtu i czasu dostaw. Powtórka z kryzysu sueskiego

Konsekwencje konfliktu odczuwalne są daleko poza Zatoką Perską. Główne linie żeglugowe, w tym duński Maersk i niemiecki Hapag-Lloyd, ogłosiły zmianę tras swoich statków, rezygnując z przeprawy przez Kanał Sueski i wybierając dłuższą trasę wokół Przylądka Dobrej Nadziei. To wydłuża czas transportu z Azji do Europy o około 10-15 dni, a w niektórych przypadkach nawet o 4-6 tygodni.

Wydłużenie trasy to nie tylko czas, ale przede wszystkim koszty. Statki muszą spalić więcej paliwa, co przy rosnących cenach ropy (która również gwałtownie drożeje w wyniku konfliktu) winduje koszty frachtu. Chińska firma handlowa dostarczająca kęsy i kęsiska do Turcji poinformowała, że jej koszty transportu wzrosły już o 15-20 procent. Kolejnym problemem są ubezpieczenia. W związku z gwałtownym wzrostem ryzyka w regionie, składki ubezpieczeniowe dla statków płynących przez Zatokę Perską i Morze Czerwone wzrosły o około 50 procent. Linie żeglugowe zaczęły także wprowadzać dodatkowe opłaty, tzw. „Emergency Conflict Surcharge” (nadzwyczajną opłatę konfliktową), która w przypadku francuskiego armatora CMA CGM sięga od 2000 do 4000 dolarów za kontener.

Zapisz się do newslettera!

Wpływ na ceny. Półwyroby drożeją, europejskie huty zyskują oddech

Pierwsze efekty konfliktu są już widoczne w cenach. Według serwisu Eurometal, w marcu 2026 roku ceny gorącowalcowanych kręgów (HRC) w Europie Północnej wzmocniły się, osiągając poziom 700 euro za tonę ex-works, głównie ze względu na obawy przed wydłużeniem czasu dostaw z Azji i wzrostem kosztów energii . W Europie Południowej ceny również wzrosły do około 680 euro za tonę.

Już wcześniej, podczas protestów i zamieszek w Iranie w grudniu i styczniu, pierwsza fala podwyżek cen półwyrobów była odczuwalna. Według serwisu Argus Media, jeden z indonezyjskich producentów podniósł ceny kęsisk o 5 dolarów za tonę, a kręgów walcowanych na gorąco o 10 dolarów za tonę w reakcji na niepokoje w Iranie.

Dla europejskich hut konflikt ma dwojakie znaczenie. Z jednej strony rosnące ceny energii (ropy i gazu) uderzają w ich marże, szczególnie w przypadku hut wykorzystujących piece elektryczne. Z drugiej strony, ograniczenie podaży z Iranu i Bliskiego Wschodu oraz wydłużenie czasu dostaw z Azji zmniejsza presję importową na europejski rynek, pozwalając lokalnym producentom na podnoszenie cen. To zjawisko było już widoczne w 2024 roku, kiedy dostawy stali z regionu do Europy rosły – w drugiej połowie 2024 roku do UE trafiło między innymi 165 tysięcy ton blach walcowanych na gorąco z Arabii Saudyjskiej i 130 tysięcy ton blach galwanizowanych ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Reakcja rynków finansowych. Banki obniżają rekomendacje

Gwałtowny wzrost niepewności geopolitycznej odbił się także na rynkach finansowych. Analitycy JP Morgan wydali ostrą rekomendację dla inwestorów, obniżając perspektywy dla sektora wydobywczego i stalowego w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka) do „negatywnych”. Bank ostrzegł, że eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie może negatywnie wpłynąć na ceny metali i zyski sektora, spodziewając się ponad 10-procentowego spadku wycen akcji europejskich spółek górniczych i hutniczych.

JP Morgan obniżył rekomendacje dla takich gigantów jak ArcelorMittal czy Voestalpine, a ich akcje zareagowały gwałtownymi spadkami – akcje ArcelorMittal straciły ponad 8 procent wartości.

Wszystko zależy od czasu trwania konfliktu

To, jak mocno wskazane czynniki wpłyną na rynek, zależy przede wszystkim od czasu trwania konfliktu. Na razie mamy przede wszystkim zapowiedzi problemów i lekki wzrost kosztów. Jeżeli konflikt będzie się przedłużał, jego koszty w coraz większym stopniu będą oddziaływać na rynek.

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że operacje wojskowe mogą potrwać do czterech tygodni. Iran jest jednak znacznie silniejszym i bardziej zróżnicowanym gospodarczo przeciwnikiem niż inne państwa, z którymi USA toczyły wojny w ostatnich dekadach, a jego sojusznicy w regionie (Hezbollah, Huti, milicje w Iraku i Syrii) są w stanie prowadzić długotrwałą wojnę partyzancką i asymetryczną. Eksperci obawiają się, że konflikt może trwać znacznie dłużej, a jego skutki dla globalnej gospodarki będą odczuwalne przez wiele miesięcy, jeśli nie lat.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu