Kryzys żywnościowy nadciąga, a Polska jest na niego zupełnie nieprzygotowana. Susza w USA objęła 61 procent kraju, wojna w Iranie zablokowała Cieśninę Ormuz odpowiadającą za jedną trzecią światowych dostaw nawozów, a ceny paliwa rosną. Polskie rolnictwo zajmuje 75 miejsce na świecie z rocznym wzrostem plonów poniżej jednego procenta.
- Polskie rolnictwo od lat jest marginalizowane w polityce gospodarczej państwa. Brakuje inwestycji w retencję wodną, regulację rzek i dostęp do nawozów. W ogólnej produkcji żywności na świecie zajmujemy 75 miejsce z rocznym wzrostem plonów poniżej jednego procenta. Państwo woli przeznaczać miliardy na ratowanie nierentownych kopalń niż na rozwój rolnictwa.
- Warunki naturalne i geopolityczne pogłębiają kryzys. Tegoroczna wiosenna susza objęła 61 procent kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. Wojna w Iranie zamknęła Cieśninę Ormuz, przez którą przepływa jedna trzecia światowych dostaw nawozów. Ceny nawozów i paliwa rosną gwałtownie, a wielu rolników nie stać na ich zakup.
- Europa nie jest odporna na skutki zmian klimatu. Brytyjski The Guardian ostrzega, że miejsca, z których czerpiemy żywność, wyschną, a standardowe wzorce uprawy i konsumpcji zostaną zmuszone do zmiany. Rolnicy zmagają się z rosnącymi kosztami nawozów, paszy, siły roboczej i paliwa. Nadciągający kryzys żywnościowy zagraża podstawom egzystencji wielu narodów.
Nie ulega wątpliwości, że potrzebny jest nowy ład gospodarczy, który zastąpiłby niewydolne już porozumienia z czasów zakończenia drugiej wojny światowej. Ponieważ nie bardzo wiadomo, kto się ma tym zająć, warto zacząć od siebie. Jaki jest stan naszej gospodarki każdy widzi. Propagandowe zaliczenie jej do 20 największych gospodarczych państw świata, przypomina podobne twierdzenia, kiedy pod koniec PRL, mielibyśmy w tym rankingu zająć 10 miejsce O ile od tego czasu polski system polityczny został całkowicie zmieniony, to zarządzanie gospodarką zostało na tym samym poziomie zarządzania, formalnie tylko dostosowane do przepisów handlowych UE.
Choć dokonano wielkich zmian, podstawowa własność największych przedsiębiorstw, jak była państwowa, tak nadal pozostała. Obrońcy tego systemu twierdza, że niema istotnej różnicy, w tym do kogo należy firma, jeżeli jest dobrze zarządzana i odprowadzała podatki do Skarbu Państwa. Jednak klasycy polskiej ekonomii mają w tej sprawie odwrotne zdanie. Twierdząc, że im więcej państwa w gospodarce, tym dla niej gorzej. Najlepsze w tej sytuacji firmy przynoszą niewielki zysk, lub znacznie częściej odnotowują straty. Górnictwo węgla kamiennego na Górnym Śląsku jest tego najlepszym przykładem. Skutkiem czego budżet zmuszony do utrzymania tego rodzaju firm jest zmuszony do zaciągania długów, aby je finansować. Skutkiem czego na rolnicze inwestycje brakuj funduszy.
Tymczasem samofinansujące się krajowe rolnictwo, jest marginalizowane w polityce gospodarczej państwa. I nie chodzi tu o dofinansowywanie poszczególnych gospodarstw rolnych, ale o państwowe inwestycje wspierające ten sektor w skali kraju. Do tego rodzaju należą inwestycje retencyjne zabezpieczające wodę dla potrzeb tego sektora, jak i regulacje cieków, rzek orazdostępu do nawozów mineralnych.
Daleko za innymi
Tu mimo prywatnej produkcji żywności daleko jesteśmy za innymi krajami UE. Światowe statystyki lokują nasz kraj jako jeden z najbardziej zaniedbanych rolniczo państw Europy i świata. W ogólnej produkcji żywności na świecie mierzonej bazowym wzrostem od lat 2006 – 2009 do 2022 roku,zajęliśmy 75 miejsce z rocznym wzrostem plonów poniżej jednego procenta.
Znacznie lepsze bo 55 miejsce zajmujemy w produkcji żywności per capita, czyli na jedną osobę. Podobnie jesteśmy na 58 miejscu pod względem wykorzystania gruntów rolnych. Nie zostaliśmy w ogóle ujęci w amerykańskiej statystyce 50 najbardziej bezpiecznych krajów świata pod względem żywności. Za to mamy 12 miejsce na świecie w jej eksporcie. To jakby w sektorze tym nic nie zmieniło się od czasów PRL.
Kryzys żywnościowy
Tymczasem nakładające się na siebie wydarzenia przyrodnicze i geopolityczne powodują powstawanie kolejnych kryzysów. Po kryzysie energetycznym i surowcowym, nadszedł kryzys militarny w postaci wojny najpierw ukraińsko – rosyjskiej, a następnie irańsko – izraelskiej i amerykańskiej. Każda z nich skutkuje coraz szerszą gamą początkowo efektów ubocznych, które szybko się nasilając tworząc nowy kryzys, tym razem żywnościowy. Ten ostatni wydaje się być najpoważniejszym, gdyż wspierają go zarówno działania natury, jak i ludzi. Ci ostatni robią to z wojennym upodobaniem niszcząc morski handel dostaw produktów żywnościowych do krajów, które z przyczyn naturalnych nie są w stanie zapewnić sobie samowystarczalności. Dotyczy to przede wszystkim państw Afryki, ale i Europa nie jest w najlepszej sytuacji, gdyż jej rolnictwo oparte jest na nawozach mineralnych, do których z tych samych powodów dostęp jest coraz trudniejszy, a ich ceny szybko idą w górę.
Zachodnie media bija na alarm, gdyż nadciągający kryzys żywnościowy zagraża podstawom egzystencji wielu narodów. Sprawia to coraz bardziej ograniczony dostęp do wody pitnej i produktów rolniczych, Okazuje się, że największe trudności przeżywają Stany Zjednoczone, będące dotąd globalnym spichlerzem i największym jej eksporterem. Jak podał po koniec kwietnia tego roku nowojorski magazyn gospodarczy FORTUNE, problemy zaczęły się w zeszłym roku, gdy radykalny system taryfowy administracji Trumpa wypaczył politykę handlową kraju, podnosząc koszty środków produkcji dla rolników i wypierając dotychczasowych międzynarodowych nabywców. W tym roku wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała załamanie się globalnego handlu paliwami i nawozami, co jeszcze bardziej ograniczyło dochody rolników.
Susza i El Nino
Tegoroczna wiosenna susza objęła 61% kontynentalnych Stanów Zjednoczonych. W Europie jest całkiem podobnie. Dla rolników konsekwencją są zmniejszone plony i potencjalnie nieurodzajne zbiory. Dla wszystkich pozostałych narastająca fala kryzysów prawdopodobnie oznacza wyższe ceny żywności przez resztę roku. Na domiar złego zapowiada się, że tegoroczne lato może okazać się jeszcze cieplejsze niż zwykle w niektórych krajach.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Stany Zjednoczone zostaną w tym roku nawiedzone przez El Niño, cykliczne zjawisko klimatyczne, które może zmienić rozkład temperatur i opadów w całym świecie. Na dodatek, od miesięcy rolnicy zmagają się ze stale rosnącymi kosztami nakładów – takimi jak nawozy, pasza dla zwierząt gospodarskich, siła robocza i paliwo.
Nadal utrzymują się trudne warunki dla rolnictwa, ponieważ żegluga w Cieśninie Ormuz, kluczowym szlaku wodnym Bliskiego Wschodu, nad którym Iran sprawował kontrolę podczas wojny z USA i Izraelem, stanęła w miejscu i stanowi punkt krytyczny dla jednej trzeciej światowych dostaw nawozów .Ich rosnące szybko ceny powodują, że wielu rolników nie stac na kich kupno. Kolejnym elementem niszczącym rolnictwo jest gwałtownie rosnąca cena paliwa. Zamknięcie Cieśniny Ormuz jest szczególnie dotkliwe dla użytkowników silników Diesla, w tym rolników obsługujących ciężki sprzęt.
Europejski kryzys
Sytuację tę jednoznacznie ocenia kwietniowe wydanie brytyjskiego TheGuardian, który stwierdza, że Europa i Wyspy Brytyjskie nie są odporne na skutki zmian klimatu. Miejsca, z których czerpiemy żywność, wyschną. Użytkowanie gruntów ulegnie zmianie. Uzależnienie od wody zostanie poddane próbie. Uprawy, które dobrze się rozwijały, będą zanikać. Produktywność zostanie zakłócona. Standardowe wzorce uprawy i konsumpcji zostaną zmuszone do zmiany. Zmiany te dotyczą wszystkich mieszkańców naszego kontynentu, jednak każdy, kto myśli, że nas nie dotkną, powinien to dobrze przemyśleć.

