Ropna interwencja stulecia. MAE walczy z cenami

Międzynarodowa Agencja Energetyczna planuje nadzwyczajne uwolnienie rezerw ropy naftowej o wolumenie przekraczającym 182 mln baryłek – to największa interwencja w historii. Decyzja ma zapaść 11 marca, o ile żaden z 31 krajów członkowskich nie zgłosi sprzeciwu. To odpowiedź na gwałtowny wzrost cen wywołany wojną USA i Izraela z Iranem, która sparaliżowała transport przez Cieśninę Ormuz (ok. 20 proc. światowej ropy). Po doniesieniach ceny spadły, ale analitycy ostrzegają przed utrzymującą się zmiennością w przedziale 75–105 dolarów.

  • Międzynarodowa Agencja Energetyczna proponuje uwolnienie rekordowych 182 mln baryłek ropy z rezerw strategicznych, co stanowi więcej niż łączne dwie transze z 2022 roku po inwazji Rosji na Ukrainę. Decyzja ma zapaść 11 marca, o ile żaden z 31 krajów członkowskich nie zgłosi formalnego sprzeciwu. G7 zwróciła się do MAE z prośbą o przygotowanie scenariuszy interwencji, a Stany Zjednoczone rozważają skoordynowaną sprzedaż ropy z własnych rezerw.
  • Bezpośrednią przyczyną bezprecedensowej interwencji jest eskalacja konfliktu w Zatoce Perskiej, która praktycznie sparaliżowała transport przez Cieśninę Ormuz – kluczowy szlak, którym normalnie przepływa około 20 proc. światowej ropy. Ceny Brent chwilowo sięgnęły 119 dolarów, a Irak i Kuwejt ograniczyły wydobycie z powodu zapełnionych magazynów, co dodatkowo pogłębiło obawy o podaż. Rynek zareagował gwałtownymi wzrostami, największymi od 1983 roku.
  • Po doniesieniach o planowanej interwencji MAE i komentarzach Donalda Trumpa sugerujących rychłe zakończenie konfliktu, ceny ropy znacząco spadły – Brent do ok. 92 dolarów, WTI do 90 dolarów. Analitycy prognozują jednak utrzymującą się wysoką zmienność w przedziale 75–105 dolarów, napędzaną doniesieniami z Bliskiego Wschodu i decyzjami dotyczącymi rezerw. Historycznie skoordynowane uwolnienia rezerw skutecznie chłodziły ceny, łagodząc obawy rynku o ograniczoną podaż.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna, zrzeszająca 31 krajów uprzemysłowionych, postanowiła sięgnąć po najpotężniejsze narzędzie w swoim arsenale. Jak poinformował we wtorek „Wall Street Journal”, powołując się na urzędników zaznajomionych ze sprawą, planowany wolumen uwolnienia ma przekroczyć 182 miliony baryłek. To dokładnie tyle, ile kraje członkowskie MAE skierowały na rynek w ramach dwóch transz w 2022 roku, tuż po rozpoczęciu przez Rosję pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę.

Agencja zwołała w tej sprawie nadzwyczajne spotkanie, a ostateczna decyzja spodziewana jest w środę 11 marca . Plan zostanie przyjęty, o ile żaden z krajów członkowskich nie zgłosi formalnego sprzeciwu. Z kolei protest nawet jednego z państw może opóźnić realizację tego planu. Wcześniej w tym tygodniu G7 zwróciła się do MAE z prośbą o przygotowanie scenariuszy uwolnienia ropy z jej strategicznych zapasów.

Jak wynika z doniesień Reutera, Sekretarz Energii USA Chris Wright powiedział w poniedziałek, że Stany Zjednoczone rozważają skoordynowaną sprzedaż ropy z Amerykańskiej Strategicznej Rezerwy Ropy Naftowej wraz z uwolnieniami z rezerw innych państw. Rozmowy toczą się w momencie, gdy ceny ropy wzrosły do najwyższych poziomów od połowy 2022 roku, a notowania Brent na krótko przekroczyły 119 dolarów za baryłkę.

Zapisz się do newslettera!

Geneza kryzysu, czyli wojna w Zatoce i blokada Cieśniny Ormuz

Bezpośrednią przyczyną bezprecedensowej interwencji MAE jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem doprowadziła do praktycznego sparaliżowania transportu przez Cieśninę Ormuz – kluczowy szlak morski, którym normalnie przepływa około jedna piąta światowej ropy.

Sytuacja na rynkach surowców energetycznych stała się dramatyczna w ciągu ostatnich dni. W poniedziałkowy poranek baryłka ropy Brent kosztowała 118,22 dolara, a baryłka WTI – 118,21 dolara . Cena amerykańskiej ropy WTI wystrzeliła o ponad 31 procent do poziomu 119,21 dolara za baryłkę, podczas gdy europejska ropa Brent podrożała o 29 procent do 119,50 dolara. Tak gwałtowny wzrost był bezpośrednim wynikiem ataków na infrastrukturę energetyczną oraz obaw o długotrwałe zakłócenia dostaw.

Sytuację dodatkowo skomplikowało mianowanie Modżtaby Chameneia na nowego najwyższego przywódcę Iranu, co rynek odczytał jako zapowiedź kontynuacji radykalnej polityki Teheranu. Blokada cieśniny sparaliżowała transport morski i skłoniła Irak oraz Kuwejt do ograniczenia wydobycia, a podobny krok rozważała Arabia Saudyjska.

Reakcja rynków, czyli gwałtowne wahania i uspokojenie nastrojów

Rynki zareagowały natychmiast na doniesienia o planowanej interwencji MAE oraz na zmieniające się jak w kalejdoskopie komentarze administracji amerykańskiej. We wtorek po oświadczeniu Donalda Trumpa, w którym zasugerował, że wojna z Iranem niebawem się zakończy, ceny znacząco spadły. Brent był wyceniany na 92 dolary, a WTI na 90 dolarów.

Prezydent USA Donald Trump zamieścił w mediach społecznościowych informacje na temat Cieśniny Ormuz. Trump podał we wtorek, że nie posiada informacji na temat tego, by Iran zaminował cieśninę, jednak jeśli jakieś ładunki podłożono, mają zostać natychmiast usunięte. W przeciwnym razie Iran czekają konsekwencje, jakich dotąd nie widziano.

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt oświadczyła we wtorek, że amerykańska marynarka wojenna jeszcze nie eskortowała tankowców przez cieśninę Ormuz. Taką informację przekazał wcześniej tego dnia minister energii Chris Wright, lecz następnie usunął wpis na ten temat . Prezydent USA sugerował w rozmowie ze stacją CBS News, że wkrótce może zakończyć się wojna z Iranem i nie wykluczył przejęcia Cieśniny Ormuz.

Tony Sycamore, analityk rynku z IG w Sydney, prognozuje, że cena ropy pozostanie bardzo zmienna.

– Nadal spodziewamy się, że cena ropy naftowej pozostanie bardzo zmienna, napędzana nagłówkami prasowymi, utrzymując się w szerokim przedziale między 75 a 105 USD w nadchodzących sesjach – ocenił analityk.

Perspektywa europejska

Komisarz ds. energii Unii Europejskiej Dan Joergensen poinformował, że Komisja Europejska prowadzi rozmowy z Międzynarodową Agencją Energii w sprawie ewentualnego uwolnienia zapasów ropy. Jak podkreślił, na razie w Europie nie ma problemów z bezpieczeństwem dostaw, ale ważną kwestią są ceny paliwa.

– W tych godzinach i dniach omawiamy z naszymi partnerami z Międzynarodowej Agencji Energii możliwość uwolnienia części zapasów ropy naftowej – powiedział unijny komisarz. Według niego MAE przedstawi dogłębną analizę zalet i wad uwolnienia zapasów w tym momencie oraz informacje na temat tego, jak duże są te zapasy.

Joergensen podkreślił, że sytuacja na europejskim rynku energii nie jest na razie tak poważna, jak w 2022 roku.

– Jeśli znajdziemy się w sytuacji, w której kryzys będzie na tyle poważny, że będziemy musieli interweniować na szczeblu europejskim, to będą musiały to być środki tymczasowe i precyzyjne. Nie mówimy więc o fundamentalnej zmianie struktury ustalania cen – dodał.

Charu Chanana, główna strateg ds. inwestycji w Saxo Markets, tak skomentowała sytuację: „Informacja dotycząca ropy i MAE jest zarówno +zaworem bezpieczeństwa+, jak i sygnałem ostrzegawczym. Może to tymczasowo zwiększyć podaż, ale jednocześnie to sygnał dla rynku, że ryzyko zakłóceń w dostawach surowca jest na tyle poważne, że wymaga jednak podjęcia działań nadzwyczajnych.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu