MON tworzy rezerwę wysokiej gotowości – dobrowolną formę służby z benefitami, która wraz z armią i WOT ma dać 500 tys. żołnierzy.
- Rezerwa wysokiej gotowości to przeszkoleni rezerwiści, powiązani z konkretnymi jednostkami wojskowymi, gotowi do mobilizacji w 5–7 dni.
- Dobrowolne uczestnictwo wiąże się z benefitami, m.in. wynagrodzeniem za ćwiczenia oraz dostępem do szkoleń i kursów wojskowych.
- Rezerwiści będą odbywać minimum 8 dni ćwiczeń rocznie i podlegać „mobilization day check” – kontroli gotowości do szybkiego stawienia się w jednostce.
- MON wprowadza też szkoły podchorążych rezerwy, które pozwolą zdobyć stopień oficerski – kształcenie trwa 3 lata i obejmuje 139 dni szkolenia.
- System rezerw ma wzmocnić armię zawodową i WOT, zwiększając siły zbrojne do 500 tys. żołnierzy, przygotowanych do szybkiej reakcji kryzysowej.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział zmiany w funkcjonowaniu rezerw wojskowych, które mają doprowadzić do powstania tzw. rezerwy wysokiej gotowości. Nowa struktura, w połączeniu z armią zawodową i Wojskami Obrony Terytorialnej, ma utworzyć siły zbrojne o liczebności 500 tysięcy żołnierzy. Członkostwo w rezerwie wysokiej gotowości ma być dobrowolne i ma wiązać się z dodatkowymi benefitami dla ochotników.
Szef MON poinformował, że od 7 marca ruszy tegoroczna edycja szkoleń dla cywilów pod nazwą „wGotowości”, której pilotaż odbył się jesienią ubiegłego roku. Szkolenia mają na celu przygotowanie uczestników do pełnienia funkcji w rezerwie wojskowej oraz zwiększenie gotowości obronnej kraju.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że obok szkoleń planowany jest rozwój całego systemu rezerw osobowych Wojska Polskiego oraz zmiany w zasadach jego funkcjonowania.
– Zmiany te wiążą się m.in. z nieuchronnymi zmianami demograficznymi, przez które z roku na rok wojsko będzie mogło liczyć na coraz mniejszą liczbę rekrutów – powiedział wicepremier. W związku z tym, wprowadzenie rezerwy wysokiej gotowości ma wzmocnić zdolności obronne kraju poprzez zwiększenie liczby gotowych do działania żołnierzy.
Rezerwa „wysokiej gotowości”
Szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Kosiniak-Kamysz, przedstawił koncepcję powołania tzw. rezerwy wysokiej gotowości. Obejmuje ona przeszkolonych rezerwistów, którzy regularnie uczestniczą w ćwiczeniach wojskowych.
– Łącznie z wojskiem zawodowym, Wojskami Obrony Terytorialnej i innymi formami służby wojskowej, ma to dać 500 tys. żołnierzy gotowych do szybkiej mobilizacji – poinformowano.
Dobrowolne uczestnictwo w rezerwie wysokiej gotowości będzie wiązało się z różnymi benefitami.
– Rezerwiści będą otrzymywać wynagrodzenia za udział w ćwiczeniach, a także mieć dostęp do kursów i szkoleń – przekazano. Dodatkowo osoby zaangażowane w rezerwę będą mogły samodzielnie wybierać terminy ćwiczeń oraz jednostki wojskowe, w których będą służyć.
Kosiniak-Kamysz zaznaczył również, że służba w rezerwie ma być atrakcyjna i nie powinna „niszczyć wyobrażenia o wojsku”. W rezerwie będą mogły uczestniczyć na równych zasadach zarówno kobiety, jak i mężczyźni.
Nowe jednostki w wojsku
W ramach zmian w systemie rezerw wojskowych w Polsce powstaną rezerwy wysokiej i stałej gotowości, a rezerwiści będą przypisani na stałe do konkretnych jednostek wojskowych – poinformował Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła. Jak dodał, każdy rezerwista będzie zobowiązany do odbycia co najmniej 8 dni ćwiczeń w roku.
Gen. Kukuła wyjaśnił, że jednostki wojskowe zostały podzielone na tzw. tiery, czyli stopnie gotowości.
– Jednostki pierwszego tieru to najlepsze jednostki Wojska Polskiego, które muszą być gotowe w ciągu 5-7 dni od mobilizacji – stwierdził. W tych jednostkach służyć będą żołnierze zawodowi oraz rezerwiści wysokiej gotowości, którzy raz w roku będą poddawani sprawdzeniu gotowości do szybkiego stawienia się w jednostce na wezwanie. Jednostki drugiego i trzeciego tieru będą miały więcej czasu na przygotowanie do działań w razie kryzysu, a z nimi powiązani będą w dużej mierze rezerwiści stałej gotowości.
Szkolenia rezerwistów będą dostosowane do ich potrzeb i zadań. Każdy rezerwista będzie podlegał tzw. „mobilization day check”, czyli sprawdzeniu, czy w razie wezwania może stawić się w jednostce z wymaganym wyposażeniem. Za udział w ćwiczeniach i utrzymywanie gotowości przewidziane są wynagrodzenia.
W planach jest również utworzenie tzw. szkół podchorążych rezerwy, umożliwiających osobom niezwiązanym zawodowo z wojskiem zdobycie przeszkolenia pozwalającego na uzyskanie stopnia oficerskiego – podporucznika rezerwy. Kształcenie takiego oficera ma trwać trzy lata i obejmować co najmniej 139 dni szkolenia, w tym podstawowego i oficerskiego.
Źródło: PAP
Fot. Wojsko Polskie

