Branża alarmuje: nowelizacja Prawa energetycznego może zatrzymać inwestycje OZE za miliardy

Procedowana nowelizacja Prawa energetycznego (UC84) budzi ogromne kontrowersje wśród inwestorów OZE. Branża ostrzega, że nowe opłaty i rygorystyczne terminy mogą doprowadzić do strat rzędu 2-3 mld euro i zatrzymać projekty o mocy nawet 100 GW. Eksperci apelują o wydłużenie kamieni milowych i proporcjonalne zabezpieczenia finansowe, by nie wyeliminować polskich małych i średnich firm z rynku.

  • Projekt ustawy UC84, przyjęty przez Radę Ministrów 7 stycznia 2026 roku, ma uporządkować system przyłączeń do sieci i wyeliminować tzw. „projekty zombie”. Według resortu, wydano warunki na 240 GW, co trzykrotnie przewyższa moce zainstalowane w Polsce, a 10-12 podmiotów kontroluje ponad 120 GW. Branża zgadza się z diagnozą, ale ostrzega przed radykalizmem proponowanych rozwiązań.
  • Nowe obciążenia finansowe budzą największe kontrowersje. Wzrasta zaliczka na poczet opłaty przyłączeniowej (z 30 do 60 zł/kW, maks. 6 mln zł), wprowadzono opłatę administracyjną (1 zł/kW, do 100 tys. zł) oraz zabezpieczenie finansowe (30-60 zł/kW, do 12 mln zł). „Z trzech milionów złotych robi się dwanaście w krótkim czasie” – alarmuje branża, szacując konieczność natychmiastowego zaangażowania 8,9–13,3 mld zł.
  • Projekt wprowadza obowiązkowe „kamienie milowe” – umowy o przyłączenie będą wygasać, jeśli w ciągu 24 miesięcy (PV i magazyny) lub 36 miesięcy (wiatr i biogaz) inwestor nie uzyska pozwolenia na budowę. Branża postuluje wydłużenie tych okresów odpowiednio do 3 i 5 lat, argumentując, że proces inwestycyjny obejmuje skomplikowane procedury planistyczne i środowiskowe, a nie tylko kwestie energetyczne.
  • Szczególnie kontrowersyjne jest zastosowanie nowych przepisów do projektów już będących w toku. Inwestorzy, którzy ponieśli znaczące nakłady na przygotowanie inwestycji, mogą stracić nabyte prawa przyłączeniowe. Prezes PSE przyznaje, że wejście ustawy w życie może spowodować przecenę projektów i zmusić deweloperów do wyprzedaży aktywów.
  • Branża ostrzega, że wyhamowanie inwestycji w OZE przełoży się na wyższe ceny energii. Energia z lądowych farm wiatrowych i PV kosztuje 300–350 zł/MWh, podczas gdy z gazu bywa 2-3 razy droższa. Organizacje branżowe apelują o proporcjonalne rozwiązania, realne terminy i ochronę projektów w toku, by nie dopuścić do wyeliminowania polskich małych i średnich firm na rzecz zagranicznych koncernów.

Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo energetyczne oraz niektórych innych ustaw (numer UC84) został przyjęty przez Radę Ministrów 7 stycznia 2026 roku i stanowi element tzw. pakietu antyblackoutowego. Głównym celem nowelizacji jest uporządkowanie systemu przyłączeń do sieci elektroenergetycznych i wyeliminowanie tzw. „projektów zombie” – inwestycji, które uzyskały warunki przyłączenia, ale nie są realizowane, blokując moce przyłączeniowe dla rzeczywistych projektów.

Jak podkreślają projektodawcy, konieczne jest przyspieszenie transformacji energetycznej, którą wciąż blokują projekty OZE sprzed kilku lat, które w obecnych realiach rynkowych są już nieopłacalne. Według danych Ministerstwa Energii, w Polsce wydano warunki przyłączenia na 240 GW, co trzykrotnie przewyższa moc zainstalowaną w kraju (ok. 75 GW). Resort szacuje, że zaledwie 10-12 podmiotów kontroluje ponad 50% wszystkich wydanych mocy przyłączeniowych (ponad 120 GW).

– Ta ustawa jest po to, żeby usystematyzować, uczynić bardziej transparentnym, uczynić tańszym, mniej spekulacyjnym model wydawania warunków przyłączenia – argumentował sekretarz stanu w Ministerstwie Energii Wojciech Wrochna, dodając, że koszty obecnego systemu „wszyscy płacimy w ostatecznym rachunku za energię”.

Branża OZE zgadza się z diagnozą problemu, ale ostrzega przed radykalizmem proponowanych rozwiązań.

Uważamy, że bardzo dobrze, że ta ustawa się pojawiła, bo porządkuje cały szereg istotnych zagadnień, ale niestety zawiera kilka bardzo poważnych zapisów, które sprawiają, że staje się niewykonalna dla inwestorów – powiedział prof. Henryk Majchrzak z Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej podczas konferencji prasowej.

Zapisz się do newslettera!

Skala zagrożenia dla inwestycji OZE

Kluczowym problemem jest skala potencjalnych strat. W systemie funkcjonuje dziś ok. 205 GW wydanych warunków przyłączenia dla OZE i magazynów energii. Z perspektywy branży nie oznacza to jednak „nadmiaru mocy”, lecz naturalny bufor inwestycyjny – statystycznie realizowana jest jedynie część projektów.

Gdyby przyjąć założenie, że tylko połowa z tej mocy zostanie dotknięta skutkami tej regulacji, czyli że zostanie zatrzymany ich rozwój i inwestorzy nie będą mogli skompensować poniesionych wydatków, to mamy do czynienia ze stratami na poziomie 100 GW mocy – wyliczał prof. Majchrzak.

Doprowadzenie projektu OZE w fazie dewelopmentu do pozwolenia na budowę kosztuje ok. 20-30 tys. euro na megawat.

– Gdyby to pomnożyć przez zagrożoną połowę – to jest 2-3 mld euro strat bezpośrednich związanych z poniesionymi nakładami – dodał, zaznaczając, że stracą też kooperanci.

Z danych operatora systemu przesyłowego wynika, że po wyłączeniu projektów offshore, portfel projektów OZE przekracza 145 GW, z czego ok. 70 proc. warunków przyłączenia znajduje się w rękach prywatnych inwestorów.

Nowe obciążenia finansowe. „Z 3 milionów robi się 12”

Projekt ustawy wprowadza szereg nowych opłat i zabezpieczeń finansowych, które budzą największe kontrowersje wśród inwestorów:

  • Zaliczka na poczet opłaty przyłączeniowej – wzrost z 30 zł do 60 zł na każdy kW mocy przyłączeniowej, z podwyższeniem pułapu z 3 do 6 mln zł
  • Opłata administracyjna za rozpatrzenie wniosku – 1 zł za 1 kW mocy przyłączeniowej, maksymalnie do 100 tys. zł
  • Zabezpieczenie finansowe – 30 zł/kW dla mocy do 100 MW oraz 60 zł/kW dla mocy powyżej 100 MW, nie więcej niż 12 mln zł

– W najbardziej negatywnym scenariuszu przy dużych projektach z trzech milionów złotych robi się dwanaście – zaliczki i zabezpieczenia rosną skokowo i w bardzo krótkim czasie – wskazuje Paweł Konieczny, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Słonecznej.

Według branży oznacza to konieczność natychmiastowego zaangażowania 8,9–13,3 mld zł – kwot, których sektor nigdy dotąd nie musiał wykładać na tak wczesnym etapie rozwoju projektów.

– To ekonomicznie nieuzasadnione i technicznie niewykonalne – ocenia Ewa Magiera, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki i Magazynowania Energii.

Paweł Konieczny zwraca uwagę, że nowe obciążenia szczególnie uderzają w polskie małe i średnie firmy.

– Dla polskiego średniego przedsiębiorcy, już nie mówię o małym, który ma tych projektów kilkanaście czy kilkadziesiąt, to są często pieniądze nie do zorganizowania. Być może spowoduje to, że część tych firm co najmniej ograniczy swoją działalność, a ich lukę być może wypełnią wielkie zagraniczne koncerny o nieograniczonej kapitalizacji – ostrzega.

Kamienie milowe pod presją czasu

Projekt ustawy wprowadza obowiązek realizacji tzw. kamieni milowych. Umowy o przyłączenie do sieci o napięciu wyższym niż 1 kV będą wygasać z mocy prawa, jeżeli podmiot przyłączany w określonym terminie nie wykaże uzyskania ostatecznych decyzji o pozwoleniu na budowę. Terminy te wynoszą:

  • 24 miesiące dla instalacji fotowoltaicznych i magazynów energii
  • 36 miesięcy dla turbin wiatrowych i biogazowni
  • 60 miesięcy dla infrastruktury kolejowej

– Te przepisy w kilku pozornie drobnych zapisach czynią sytuację inwestorów dramatyczną. W praktyce mogą zatrzymać rozwój projektów, na które rynek już wydał realne pieniądze – podkreśla prof. Henryk Majchrzak.

Branża postuluje wydłużenie tych okresów: z 2 do 3 lat dla PV i magazynów oraz z 3 do 5 lat dla farm wiatrowych na lądzie. Argumentuje, że proces inwestycyjny jest skomplikowany i obejmuje nie tylko kwestie energetyczne, ale także planowanie przestrzenne i procedury środowiskowe.

Tomasz Drzał, prezes Krajowej Izby Klastrów Energii i OZE, zwraca uwagę, że „grzechem pierworodnym tych, którzy tę ustawę przygotowywali, było niezrozumienie jak funkcjonuje rynek, jak funkcjonuje inwestycja OZE, chociażby przez taki drobny aspekt jak założenie, że tylko i wyłącznie z perspektywy energetycznej możemy narzucić jakieś terminy co do prowadzenia całej skomplikowanej inwestycji”.

Problem retroaktywności przepisów

Szczególnie kontrowersyjne jest zastosowanie nowych wymogów do inwestycji już będących w toku. Nowe wymagania będą miały zastosowanie zarówno do nowych instalacji, jak i do tych, dla których uzyskano już warunki przyłączenia do sieci lub złożono wniosek.

– Ustawa zasadniczo wpływa na projekty, które od iluś lat, miesięcy są przygotowane przez inwestorów – mówi Paweł Konieczny, zwracając uwagę na konieczność poniesienia nieplanowanych nakładów finansowych.

W liście do Ministerstwa Energii sygnatariusze z branży argumentują, że nowe ograniczenia zaszkodzą tym, którzy zdążyli już nabyć prawa przyłączeniowe na starych zasadach, a teraz będą musieli mocno zmienić harmonogram realizacji projektu. W przeciwnym razie stracą nabyte już warunki.

Prezes PSE Grzegorz Onichimowski przyznaje, że „wejście ustawy w życie może spowodować przecenę projektów – część deweloperów będzie sprzedawać je taniej, by odzyskać choć część środków przed utratą warunków przyłączenia”.

Konsekwencje dla cen energii. Ryzyko wzrostu kosztów

Branża ostrzega, że ograniczenie inwestycji w OZE przełoży się na wyższe ceny energii dla przemysłu i gospodarstw domowych. Energia z lądowych farm wiatrowych i fotowoltaiki może być wytwarzana na poziomie kosztu ok. 300–350 zł/MWh, podczas gdy energia z gazu – przy obecnych kosztach paliwa i emisji CO₂ – bywa 2–3 razy droższa.

– Jeżeli wyhamujemy rozwój OZE, rachunek zapłaci przemysł i konsumenci. To kwestia konkurencyjności Polski, a nie spór jednej branży z administracją – podkreśla prof. Majchrzak.

Także Paulina Hennig-Kloska, Minister Klimatu i Środowiska, w specjalnym liście przedstawiła obawy, że wzrosty opłat spadną ostatecznie na odbiorców końcowych energii.

Postulaty branży. Apel o proporcjonalne rozwiązania

Organizacje branżowe, w tym Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej, Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki i Magazynowania Energii, Polskie Stowarzyszenie Energetyki Słonecznej, Polska Izba Magazynowania Energii i Elektromobilności oraz Krajowa Izba Klastrów Energii OZE, formułują dwa kluczowe postulaty:

  1. Realne terminy realizacji projektów – wydłużenie okresów na uzyskanie kluczowych decyzji i spełnienie kamieni milowych (PV i magazyny: 2 → 3 lata; wiatr na lądzie: 3 → 5 lat)
  2. Proporcjonalne zasady finansowe oraz ochrona projektów w toku – tak, aby nowe wymogi zabezpieczeń i zaliczek były dostosowane do rzeczywistego harmonogramu finansowego inwestycji i nie eliminowały inwestorów administracyjnie

– Nie blokujemy reformy. Chcemy, aby była wykonalna, proporcjonalna i zgodna z zasadą zaufania do państwa prawa. Deklarujemy gotowość do dalszego dialogu z rządem i parlamentem nad rozwiązaniami, które uporządkują system przyłączeń, wyeliminują patologie, a jednocześnie nie zahamują inwestycji finansowanych w ogromnej mierze przez prywatny polski kapitał – czytamy w apelu branży.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu