5 maja 2026 roku Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych (OKI), który wejdzie w życie 1 stycznia 2027 roku. Podatek Belki nie zostanie zniesiony, ale OKI pozwoli go ominąć – do 100 tysięcy złotych dla akcji i funduszy oraz do 25 tysięcy złotych dla lokat i obligacji oszczędnościowych. Powyżej tych progów obowiązywać będzie zryczałtowany podatek od wartości aktywów, wzorowany na szwedzkim Investeringssparkonto. To największa zmiana na polskim rynku kapitałowym od lat.
Podatek od dochodów kapitałowych, potocznie nazywany podatkiem Belki od nazwiska Marka Belki, ówczesnego ministra finansów, został wprowadzony w 2002 roku przez rząd Leszka Millera jako rozwiązanie tymczasowe mające załatać dziurę budżetową z lat 2001–2002. Początkowo wynosił 20 procent i obejmował wyłącznie odsetki od depozytów bankowych i lokat, ale w 2004 roku zakres rozszerzono na dochody z Giełdy Papierów Wartościowych i innych instrumentów finansowych, jednocześnie obniżając stawkę do obecnych 19 procent. To, co miało być prowizorką, okazało się niezwykle stabilnym i istotnym źródłem dochodów budżetu państwa, a skala wpływów jest znacząca, ponieważ w 2023 roku wyniosła około 9 miliardów złotych, w 2024 roku rekordowe 10,559 miliarda złotych przy wzroście o 16,4 procent rok do roku, w 2025 roku około 9,3 miliarda złotych, a prognoza na 2026 rok zakłada nieco ponad 9 miliardów złotych, czyli spadek o około 300 milionów złotych względem 2025 roku.
Podatek Belki od lat znajduje się w czołówce największych barier wskazywanych przez inwestorów indywidualnych na polskim rynku kapitałowym, obok niskiego poziomu edukacji finansowej i wpływu polityki na rynek, a był to też jeden z flagowych postulatów wyborczych Koalicji Obywatelskiej, mianowicie 37. z 100 konkretów Tuska. Debata o jego losach trwa od lat, a mimo wielokrotnych zapowiedzi zmian, do realnej reformy doszło dopiero teraz, przyjmując jednak zupełnie inną formę niż pierwotnie obiecywano, ponieważ zamiast całkowitej likwidacji rząd postanowił stworzyć alternatywny instrument w postaci Osobistych Kont Inwestycyjnych.
Dlaczego całkowita likwidacja podatku Belki jest nierealna mimo wieloletnich obietnic?
Minister finansów Andrzej Domański wielokrotnie i wprost stwierdzał, że całkowitej likwidacji podatku od zysków kapitałowych nie będzie, a głównym powodem jest fiskalny koszt takiej operacji, ponieważ według ministra całkowite zniesienie podatku Belki kosztowałoby finanse publiczne około 14 do 15 miliardów złotych rocznie, na co obecnie nie ma środków, a jest to kwota porównywalna z rocznymi wydatkami na program Rodzina 500 plus w pierwszych latach jego funkcjonowania.
Przez ponad 20 lat podatek Belki stał się trwałym elementem systemu fiskalnego, a jego wpływy są stosunkowo stabilne i łatwe do prognozowania, co ma znaczenie przy planowaniu budżetu, ponieważ tegoroczna ustawa budżetowa zakłada dochody państwa na poziomie 647,2 miliarda złotych, z czego z samego PIT ma trafić ponad 32 miliardy złotych.
Rząd uznał, że bardziej racjonalne niż całkowite zniesienie podatku jest stworzenie ukierunkowanych zachęt, które nie tylko zwiększą atrakcyjność oszczędzania, ale przede wszystkim przesuną kapitał z bezpiecznych depozytów bankowych na rynek kapitałowy, ponieważ Polacy posiadają łączne oszczędności rzędu 4 bilionów złotych, ale w dużej mierze są one trzymane w depozytach, a nie na giełdzie.
Mimo zapowiedzi, że zmiany mogłyby wejść w życie na początku 2026 roku, nie zostały uwzględnione w projekcie budżetu na 2025 rok, co praktycznie przesunęło realne wdrożenie, a minister Domański mówił w 2024 roku o pierwszej połowie 2025 roku jako terminie przedstawienia propozycji i o 2026 roku jako dacie wejścia w życie, jednak ostatecznie prace trwały znacznie dłużej i projekt ustawy został przyjęty przez Radę Ministrów dopiero 5 maja 2026 roku.
Kontekstem dla dyskusji o podatku Belki są również ogromne oszczędności Polaków oraz zjawisko szarej strefy w inwestycjach, ponieważ podobnie jak w segmencie gier online, część aktywności inwestycyjnej może przenosić się do nielegalnych platform, nierejestrowanych transakcji kryptowalutowych lub inwestycji za granicą bez deklarowania dochodów, a OKI mają stanowić zachętę do wychodzenia z szarej strefy i legalnego, udokumentowanego inwestowania.
Osobiste Konto Inwestycyjne jako kompromisowe rozwiązanie wzorowane na Szwecji
OKI to dobrowolny instrument inwestycyjno oszczędnościowy dla osób fizycznych, który umożliwia inwestowanie z pełnym zwolnieniem od podatku Belki, ale do określonych limitów, przy czym kluczowe cechy to dobrowolność, ponieważ każdy może, ale nie musi zakładać OKI, dostępność wyrażająca się możliwością założenia kilku kont, płynność oznaczająca, że środki można wpłacać i wypłacać w każdej chwili bez utraty preferencji podatkowych, oraz bezpłatność podstawowych czynności, takich jak otwarcie konta, wpłaty i wypłaty.
Projekt ustawy wprowadza dwa różne progi zwolnienia, mianowicie 100 tysięcy złotych dla aktywów inwestycyjnych, czyli akcji, obligacji innych niż oszczędnościowe, jednostek funduszy inwestycyjnych i instrumentów finansowych denominowanych w złotych, oraz 25 tysięcy złotych dla aktywów oszczędnościowych, czyli lokat bankowych i skarbowych obligacji oszczędnościowych. Różnica czterokrotna nie jest przypadkowa, ponieważ stanowi wyraźny komunikat polityki gospodarczej, że państwo premiuje aktywa inwestycyjne, takie jak giełda i fundusze, kosztem tradycyjnych, bezpiecznych lokat bankowych, a jak ujął to jeden z komentatorów, możesz trzymać pieniądze bezpiecznie, ale prawdziwe podatkowe bonusy dostaniesz dopiero wtedy, gdy wejdziesz na giełdę.
Powyżej progów obowiązywać będzie nowy podatek od wartości aktywów, a nie od zysków, przy czym stawka wyniesie 19 procent wartości stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego obowiązującej na dzień 31 października roku poprzedzającego rok podatkowy, a przy obecnej stopie referencyjnej wynoszącej 5,75 procent według stanu na koniec kwietnia 2026 roku, stawka podatku od wartości aktywów wyniosłaby około 1,09 procent, natomiast w 2027 roku ma to być 0,85 procent jako okres promocyjny.
Jest to rozwiązanie zaczerpnięte ze szwedzkiego modelu Investeringssparkonto, czyli ISK, wprowadzonego w Szwecji w 2012 roku, gdzie tradycyjny podatek od zysków kapitałowych wynosi 30 procent, czyli znacznie więcej niż polskie 19 procent, a ISK opodatkowuje aktywa, nie zyski, co eliminuje konieczność samodzielnego raportowania każdej transakcji, dzięki czemu inwestor nie musi martwić się o wyliczanie zysków z każdej sprzedanej akcji czy jednostki funduszu. Efektywna stawka podatku od aktywów w Szwecji wynosiła historycznie od 0,63 procent do 1,086 procent, czyli podobny poziom, jaki przewidziano w Polsce, a model szwedzki okazał się sukcesem, ponieważ zdopingował oszczędności gospodarstw domowych i zwiększył zaangażowanie detalicznych inwestorów na rynku kapitałowym.
Kluczowe ograniczenia OKI to waloryzacja progów dopiero od 2030 roku, czyli przez pierwsze cztery lata limity pozostaną nominalnie zamrożone, brak możliwości rozliczenia straty, ponieważ jeśli inwestor poniesie stratę, aktywa mogą nadal podlegać opodatkowaniu, a samej straty nie będzie można rozliczyć podatkowo, ograniczenia dotyczące aktywów kwalifikowanych, ponieważ akcje muszą pochodzić od spółek, których kapitał zakładowy jest denominowany w złotych, co wyklucza niektóre duże polskie podmioty notowane na GPW z kapitałem w walutach obcych, oraz wysoki poziom skomplikowania, na co w opiniach nadesłanych do ministerstwa w ramach konsultacji społecznych zwraca uwagę między innymi Konfederacja Lewiatan.
Projekty alternatywne oraz zróżnicowane opinie inwestorów na temat przyszłości podatku Belki
Konfederacja wniosła do Sejmu projekt ustawy dotyczący częściowej likwidacji podatku Belki od 2025 roku, sprowadzający się do zwolnienia dochodów z obligacji Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego i wkładów oszczędnościowych do łącznej wysokości 100 tysięcy złotych, a projekt został skierowany do dalszych prac w komisji sejmowej. Dotychczasowe formy oszczędzania emerytalnego, czyli IKE i IKZE, pozwalają uniknąć podatku Belki, ale ich główną wadą jest zamrożenie środków do osiągnięcia wieku emerytalnego, a w odróżnieniu od OKI nie ma limitu zwolnienia, ale jest limit rocznych wpłat, który dla IKE w 2025 roku wynosi 24 342 złote, przy czym wpłaty nie są odliczane od podatku.
Pierwotna obietnica Koalicji Obywatelskiej z kampanii 2023 roku zakładała zniesienie podatku Belki dla oszczędności i inwestycji do 100 tysięcy złotych rocznie, ale została ona uznana za nierealną do realizacji, a zamiast tego wprowadzono OKI jako rozwiązanie bardziej skomplikowane i ograniczone, ale tańsze dla budżetu.
Z Ogólnopolskiego Badania Inwestorów 2025 przeprowadzonego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych na próbie 6009 inwestujących Polek i Polaków wynika, że inwestorzy nie są jednomyślni co do pożądanego kierunku zmian, ponieważ tylko około 20 procent wszystkich uczestników opowiada się za całkowitym zniesieniem podatku Belki dla wszystkich inwestycji. Większość inwestorów dzieli się na dwie grupy, z których pierwsza chce obniżenia podatku dla wszystkich inwestycji, ale nie całkowitego zniesienia, a druga chce obniżenia dla inwestycji długoterminowych, przy czym inwestorzy, którzy chcą zmian dla wszystkich inwestycji niezależnie od czasu trwania, wśród swoich preferencji co do docelowej stawki w 38,6 procent opowiadają się za całkowitym zniesieniem, co stanowi jednak tylko 19,9 procent wszystkich badanych. Oznacza to, że radykalna likwidacja podatku Belki nie ma większościowego poparcia nawet wśród samych inwestorów indywidualnych, a dominuje pragmatyczne podejście, które zakłada obniżenie podatku, ale nie jego całkowite zniesienie.
4 scenariusze przyszłości
Ministerstwo Finansów liczy, że program OKI przyciągnie od 60 do 100 miliardów złotych w ciągu pierwszych trzech lat funkcjonowania, a szacunki największego polskiego banku wskazują, że do nowych produktów może trafić nawet 200 miliardów złotych w ciągu dwóch lat, ale są to optymistyczne prognozy, które zweryfikuje praktyka.
W scenariuszu optymistycznym, który zakłada sukces OKI, napływ kapitału wyniesie od 100 do 200 miliardów złotych, co przełożyłoby się na wzrost płynności Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, wzrost kapitalizacji i większe zaangażowanie inwestorów detalicznych, a GPW może zyskać nowy, stabilny strumień kapitału detalicznego, a nawet częściowe przesunięcie oszczędności Polaków z depozytów na rynek kapitałowy zdopinguje płynność i kapitalizację.
W scenariuszu umiarkowanym, który jest obecnie najbardziej prawdopodobny, OKI osiąga zakładany poziom zainteresowania, ale bez spektakularnego przełomu, a napływ kapitału wyniesie od 60 do 100 miliardów złotych w ciągu trzech lat, co poprawi sytuację na rynku kapitałowym, ale nie zrewolucjonuje go, a instytucje finansowe, takie jak banki, domy maklerskie i towarzystwa funduszy inwestycyjnych, pozyskają nowy produkt do swojej oferty, a konkurencja o klienta OKI będzie zacięta.
W scenariuszu pesymistycznym OKI nie osiągnie zakładanego poziomu zainteresowania z powodu wysokiego poziomu skomplikowania instrumentu, braku waloryzacji progów do 2030 roku, co w warunkach nawet umiarkowanej inflacji na poziomie 3 do 4 procent rocznie może realnie obniżyć atrakcyjność limitu 100 tysięcy złotych o 15 do 20 procent do 2030 roku, oraz historycznie wysokiej awersji Polaków do ryzyka i dominacji depozytów bankowych. W tym pesymistycznym wariancie napływ kapitału do OKI wyniesie poniżej 50 miliardów złotych w ciągu trzech lat, co oznaczałoby, że reforma nie spełni swojego głównego celu, czyli przesunięcia akcji oszczędnościowych na rynek kapitałowy, a jedynie stworzy kolejny, mało wykorzystywany instrument.
Czwarty scenariusz zakłada modyfikację lub rozszerzenie OKI w przyszłości, ponieważ możliwe kierunki ewolucji to podniesienie limitów przed 2030 rokiem pod presją polityczną, włączenie szerszego katalogu aktywów kwalifikowanych, ujednolicenie progu zwolnienia dla wszystkich produktów przez zniesienie dysproporcji między 100 tysięcy a 25 tysięcy złotych, oraz wprowadzenie możliwości odliczania strat, a taka modyfikacja byłaby możliwa po pierwszych dwóch lub trzech latach funkcjonowania OKI, gdy zbierze się pierwsze doświadczenia.
Przywrócenie idei całkowitej likwidacji podatku Belki jest scenariuszem o bardzo niskim prawdopodobieństwie, ponieważ wymagałoby radykalnej poprawy sytuacji budżetowej państwa, na przykład wzrostu wpływów z VAT lub CIT o 15 do 20 miliardów złotych rocznie, lub zmiany priorytetów fiskalnych, a w obecnej sytuacji makroekonomicznej, z deficytem budżetowym i rosnącymi wydatkami socjalnymi i obronnymi, jest to po prostu nierealne.

