Ukraińskie jaja tuż za granicą. Czy polskie kury mają się czego bać

Ukraiński koncern Oliyar, znany dotąd z produkcji oleju roślinnego, buduje w obwodzie lwowskim gigantyczny kompleks drobiarski na 2,3 miliona kur niosek. Po osiągnięciu pełnej mocy zakład ma produkować 1,7 miliona jaj dziennie, czyli ponad 620 milionów rocznie. To ferma niespotykanej w Polsce skali – największa polska ferma ma 1,5 miliona niosek. Jaja trafią do Unii Europejskiej, głównie do Niemiec, gdzie sieci handlowe coraz częściej rezygnują z jaj klatkowych i szukają tańszych dostawców. Ukraińskie koszty produkcji są o 30–40 procent niższe niż polskie. Bliskość granicy (80 km do przejścia w Medyce) sprawia, że logistyka nie jest barierą. Polscy producenci już czują pierwsze sygnały presji cenowej w negocjacjach z odbiorcami.

Oliyar to ukraińska firma znana przede wszystkim jako jeden z największych producentów oleju roślinnego na Ukrainie. Eksportuje olej słonecznikowy m.in. do krajów Unii Europejskiej, na Bliski Wschód, do Kanady, Stanów Zjednoczonych i Afryki. Teraz wchodzi w branżę jajczarską. Nowa inwestycja znajduje się w obwodzie lwowskim – regionie bezpośrednio sąsiadującym z Polską (od granicy w Medyce do Lwowa jest około 70 km). Już teraz w zakładzie znajduje się ponad 100 tys. kur.

Docelowo kompleks ma obejmować 20 kurników, zakład pakowania jaj oraz powierzchnie magazynowe. Łączna pojemność to 2,3 mln kur niosek.

Dla porównania, największa polska ferma jaj (Fermy Drobiu Woźniak w województwie łódzkim) ma około 1,5 mln niosek. W całej Polsce pogłowie kur niosek w 2025 roku wynosiło około 45 mln sztuk (dane GUS). 2,3 mln to zatem około 5 procent polskiego stada, ale w skali jednego zakładu – skala niespotykana w Polsce, gdzie dominują fermy od 50 tys. do 300 tys. sztuk.

Zapisz się do newslettera!

System ściółkowy zamiast klatkowego

Wybór systemu ściółkowego (wolierowego) nie jest przypadkowy. W Unii Europejskiej od 2012 roku obowiązuje zakaz chowu kur w niezbogaconych klatkach (dyrektywa 1999/74/WE). Obecnie w UE dozwolone są systemy klatkowe wzbogacone (większa powierzchnia na kurę, grzędy, gniazda), ale coraz więcej sieci handlowych i producentów żywności rezygnuje z jaj z chowu klatkowego.

W Polsce w 2025 roku około 35 procent jaj pochodziło z chowu ściółkowego, 20 procent z ekologicznego, a 45 procent z klatkowego (dane Krajowej Rady Drobiarstwa). W Niemczech, które są największym rynkiem zbytu dla jaj z Europy Środkowo-Wschodniej, udział jaj klatkowych spadł do 12 procent w 2025 roku. Sieci handlowe, takie jak Aldi, Lidl czy Rewe, zobowiązały się do wycofania jaj klatkowych do 2028 roku.

Oliyar, produkując jaja w systemie ściółkowym, od razu celuje w segment rynku, który ma największy potencjał wzrostu w UE. Ukraińskie koszty produkcji są niższe niż polskie – przede wszystkim ze względu na niższe ceny pasz (Ukraina jest jednym z największych producentów kukurydzy i pszenicy na świecie) oraz niższe koszty pracy. Średnie miesięczne wynagrodzenie w rolnictwie na Ukrainie w 2025 roku wynosiło około 250 euro wobec 950 euro w Polsce.

Bliskość granicy

Zakład w obwodzie lwowskim jest oddalony od przejścia granicznego w Medyce (województwo podkarpackie) o około 80 km. Droga ekspresowa S17 łączy Lwów z granicą, a po stronie polskiej droga krajowa nr 28 prowadzi do Przeworska i dalej do autostrady A4.

Transport ciężarówką z zakładu Oliyar do przejścia granicznego to około 1,5 godziny. Z Medyki do centrów dystrybucyjnych w Rzeszowie (ok. 60 km) – kolejna godzina. Do Warszawy – około 5 godzin. Do Berlina – około 8 godzin. Dla porównania, jaja z południowej Polski (np. z ferm w Małopolsce) do Berlina jadą podobnie długo. Różnica w kosztach logistyki między Lwowem a Krakowem jest niewielka – około 0,02 zł za jajo (przy założeniu transportu 1,7 mln jaj dziennie na 4 ciężarówkach). Znacznie większa różnica tkwi w kosztach produkcji.

1,7 mln jaj dziennie

Pełna moc produkcyjna zakładu to około 1,7 mln jaj dziennie. W skali roku daje to ponad 620 mln jaj.

Dla porównania, Polska wyprodukowała w 2025 roku około 11 mld jaj (dane Krajowej Rady Drobiarstwa), z czego około 2,5 mld trafiło na eksport (głównie do Niemiec, Holandii, Czech, Włoch). Ukraina przed wojną (2021) produkowała około 16 mld jaj rocznie, z czego 60 procent na eksport (głównie do Rosji, Białorusi, krajów Bliskiego Wschodu). Po inwazji rosyjskiej w 2022 roku produkcja spadła o około 30 procent, ale od 2024 roku rośnie – głównie dzięki inwestycjom w zachodniej Ukrainie, bezpieczniejszej przed atakami.

Jeśli Oliyar osiągnie pełną moc, będzie produkować około 5-6 procent ukraińskiej produkcji jaj (zakładając, że Ukraina wróci do poziomu 10-12 mld jaj rocznie). Ale kierunek eksportu – Unia Europejska – jest nowy. Przed wojną Ukraina eksportowała do UE głównie jaja w proszku i płynie, nie jaja świeże, ze względu na bariery weterynaryjne.

Czy Ukraina spełni unijne normy?

Produkcja jaj na rynek unijny wymaga spełnienia szeregu norm: weterynaryjnych (kontrola salmonelli, pasze), środowiskowych (odpady, emisje amoniaku) oraz dobrostanu (woliera, ściółka, dostęp do grzęd, gniazd). Ukraina od 2022 roku posiada umowę o bezcłowym handlu z UE (tzw. Autonomous Trade Measures), która zniosła cła i kontyngenty na większość produktów rolnych, w tym jaja. Ale nadal obowiązują unijne wymogi sanitarne.

W 2025 roku Komisja Europejska przeprowadziła audyt ukraińskich zakładów drobiarskich pod kątem możliwości eksportu jaj świeżych do UE. Według raportu opublikowanego w styczniu 2026 roku, tylko 12 ukraińskich zakładów spełniało wymogi unijne (na ponad 200). Oliyar nie był na tej liście, ale jego zakład jest w budowie, więc certyfikacja może nastąpić po ukończeniu inwestycji. Zakład dostosowano do standardów eksportowych na rynki unijne – w tym system ściółkowy i sortownie z kamerami do wykrywania mikropęknięć.

Ceny i konkurencyjność

Głównym atutem Oliyaru będą ceny. W 2025 roku średnia cena jaj w skupie w Polsce wynosiła 0,55 zł za sztukę (dane Krajowej Rady Drobiarstwa). Na Ukrainie – równowartość 0,30-0,35 zł za sztukę.

Różnica wynika przede wszystkim z kosztów paszy. Kukurydza w 2025 roku kosztowała na Ukrainie średnio 140 dolarów za tonę, w Polsce – 210 dolarów. Śruta sojowa – 380 dolarów za tonę w Ukrainie, 520 dolarów w Polsce. Do tego dochodzi energia (prąd na Ukrainie dla przemysłu jest tańszy o około 30 procent, mimo zniszczeń infrastruktury energetycznej przez rosyjskie ataki).

Przy transporcie do Berlina, doliczając logistykę (około 0,02 zł za jajo), cena ukraińskiego jaja na niemieckim rynku mogłaby wynosić 0,40-0,45 zł, a polskiego – 0,55-0,60 zł. Dla sieci handlowej różnica 0,10-0,15 zł na jaju przy milionach sprzedawanych sztuk ma znaczenie.

Oliyar nie jest doświadczonym producentem drobiu ani jaj. Firma od 1993 roku zajmowała się tłoczeniem oleju roślinnego (słonecznik, soja, rzepak). W 2020 roku uruchomiła swoją pierwszą fermę drobiu (kurczaki brojlery) w obwodzie winnickim, a w 2022 roku – zakład przetwórstwa mięsa.

Inwestycja w jaja to dywersyfikacja. Dla holdingu, który notuje roczne przychody rzędu 1,5 mld dolarów (szacunki z 2025 roku), wydatek rzędu 100-150 mln dolarów na budowę kompleksu drobiarskiego nie jest ryzykiem nie do udźwignięcia. Zwłaszcza że Ukraina odbudowuje swoją gospodarkę i szuka rynków zbytu na zachodzie. Unia Europejska jest naturalnym kierunkiem.

W komunikacie inwestycyjnym z grudnia 2025 roku (udostępnionym na stronie Lwowskiej Izby Handlowej) Oliyar zadeklarował, że zakład ma być „w pełni zgodny z wymogami UE w zakresie dobrostanu zwierząt i bezpieczeństwa żywności”. Wszystkie kurniki będą wyposażone w systemy wolierowe włoskiej firmy Valmetal oraz sortownie jaj holenderskiej firmy Moba (model Omnia XF, wydajność 120 tys. jaj na godzinę).

Co na to polscy producenci?

Prezes Krajowej Rady Drobiarstwa w rozmowie z portalem sadyogrody.pl w kwietniu 2026 roku powiedział, że polskie fermy są przygotowane na konkurencję, ale ukraińskie koszty produkcji są nie do zignorowania. Dodał, że kluczowe będzie to, czy Ukraina rzeczywiście uzyska pełny dostęp do rynku unijnego bez dodatkowych barier celnych, które UE może nałożyć w przypadku zakłóceń na rynku.

Polska Izba Producentów Drobiu i Pasz w swoim stanowisku z lutego 2026 roku wezwała Komisję Europejską do monitorowania wpływu ukraińskiego eksportu jaj na rynek unijny. Wskazała na przykład na sektor zbóż, gdzie po zniesieniu ceł na ukraińską kukurydzę i pszenicę w 2022 roku ceny w Polsce spadły o 30 procent, a protesty rolników trwały przez kolejne dwa lata. Jeśli podobny scenariusz powtórzy się z jajami, konsekwencje mogą być poważne.

– Nie chcemy wojny handlowej, ale też nie możemy pozwolić, by ukraińskie produkty niszczyły rodzime rynki – powiedział anonimowo przedstawiciel jednej z dużych ferm drobiarskich.

Czy Polska straci rynek jaj?

Produkcja jaj w Polsce w ostatnich latach rosła. W 2025 roku wzrost wyniósł 3,5 procent rok do roku. Eksport do Niemiec – naszego największego odbiorcy – wzrósł o 6 procent. Ale niemieckie sieci handlowe coraz częściej szukają tańszych dostawców. W 2025 roku Niemcy zaimportowały z Ukrainy 0,8 mld jaj (dane z niemieckiego urzędu statystycznego Destatis) – dwa razy więcej niż w 2024 roku. I to zanim Oliyar uruchomił swój zakład.

Jeśli Oliyar osiągnie pełną moc – 620 mln jaj rocznie – i większość tego wolumenu trafi do UE, ukraiński eksport jaj do Niemiec może przebić 1,5 mld sztuk. To już poziom, przy którym polscy producenci zaczną odczuwać presję na ceny.

Z drugiej strony, Ukraina ma też swoje problemy. Wojna trwa. Ataki rakietowe na infrastrukturę energetyczną (ostatni duży atak na obwód lwowski w marcu 2026 roku) mogą paraliżować działanie dużych ferm drobiarskich, które wymagają stałego chłodzenia jaj i wentylacji kurników. Oliyar zainwestował w agregaty prądotwórcze (diesel) na 72 godziny autonomii, ale to podnosi koszty i ryzyko.

Polscy producenci mają też przewagę w postaci renomy. Polskie jaja, oznaczone kodem PL, są rozpoznawalne na rynkach zachodnich jako produkt wysokiej jakości. Ukraińskie jaja muszą budować markę od zera. W Niemczech konsumenci często pytają o pochodzenie jaj – w 2025 roku 68 procent niemieckich konsumentów zadeklarowało, że preferuje jaja z krajowych lub sąsiednich ferm (badanie przeprowadzone przez agencję YouGov). Ukraina nie jest postrzegana jako sąsiad.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu