Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego, do 2060 r. ekonomiczne koszty nadwagi i otyłości pochłoną 4,86 proc. polskiego PKB – więcej niż planowane wydatki na obronność w przyszłym roku. Obecnie z problemem nadmiernej masy ciała zmaga się już ok. 65 proc. dorosłych Polaków.
- PIE wskazuje, że otyłość to nie tylko problem zdrowotny, ale także poważne obciążenie gospodarki – globalnie w 2019 r. jej koszty stanowiły 2,19 proc. światowego PKB.
- W Polsce w 2019 r. koszty te wyniosły 2,58 proc. PKB, a do 2060 r. mają wzrosnąć do 4,86 proc., co plasowałoby kraj na 2. miejscu w UE po Bułgarii.
- W skali globalnej do 2060 r. udział kosztów otyłości w PKB wzrośnie do 3,29 proc., a w UE do 3,02 proc.
- Kraje o niższych dochodach odczują wzrost kosztów nawet 25-krotnie, głównie z powodu urbanizacji, siedzącego trybu życia i niezdrowej diety.
- PIE rekomenduje wprowadzenie podatku od produktów wysokotłuszczowych, słodkich i słonych – podobne regulacje obowiązują już w 12 krajach UE, a Komisja Europejska rozważa ich harmonizację.
Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) ostrzega, że w perspektywie najbliższych dekad problem otyłości i nadwagi może stać się jednym z najpoważniejszych obciążeń dla polskiej gospodarki. Według prognoz ekspertów, w 2060 roku ekonomiczne skutki tych chorób pochłoną aż 4,86 proc. polskiego PKB, co oznacza, że koszty związane z otyłością będą wyższe niż obecnie planowane wydatki państwa na obronność, które w przyszłym roku mają wynieść około 4,7 proc. PKB.
PIE zwraca uwagę, że nadwaga i otyłość to nie tylko kwestie zdrowotne, ale również realne obciążenie dla finansów publicznych oraz gospodarki jako całości. Wysokie koszty wynikają m.in. ze zwiększonych wydatków na leczenie chorób współistniejących – takich jak cukrzyca typu 2, choroby sercowo-naczyniowe czy niektóre nowotwory – a także z niższej produktywności pracowników oraz częstszej absencji chorobowej.
Według danych instytutu, blisko 65 proc. dorosłych Polaków zmaga się obecnie z nadwagą lub otyłością, a liczba ta z roku na rok rośnie. Problem dotyczy więc większości społeczeństwa, a jego konsekwencje mogą mieć wpływ na przyszłą kondycję całej gospodarki – zarówno poprzez wzrost wydatków publicznych, jak i spadek efektywności pracy.
Jak wskazują analizy PIE, zjawisko to jest globalne. W badaniu obejmującym 161 krajów świata oszacowano, że już w 2019 roku koszty ekonomiczne otyłości i nadwagi sięgały 2,19 proc. światowego PKB. Największy udział w tych kosztach miały Stany Zjednoczone, które odpowiadały aż za 38 proc. światowych strat wynikających z tego zjawiska.
Obecne trendy zagrażają
Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) ostrzega, że jeśli obecne trendy dotyczące wzrostu otyłości i nadwagi utrzymają się, świat w kolejnych dekadach stanie przed ogromnym wyzwaniem ekonomicznym. Według prognoz ekspertów, do 2060 roku globalne koszty związane z tymi schorzeniami wzrosną do 3,29 proc. światowego PKB, co oznacza znaczący wzrost w porównaniu z poziomem 2,19 proc. odnotowanym w 2019 roku.
Równie niepokojące są przewidywania dotyczące Europy. W krajach Unii Europejskiej udział tych kosztów w PKB ma wzrosnąć z 2,16 proc. w 2019 r. do 3,02 proc. w 2060 r.. Dla Polski prognozy są jednak jeszcze bardziej pesymistyczne – ekonomiczne skutki otyłości i nadwagi mogą sięgnąć aż 4,86 proc. PKB, co uplasowałoby nasz kraj na drugim miejscu w całej UE, tuż za Bułgarią, gdzie – według szacunków – koszty te mogą wynieść nawet 7,08 proc. PKB.
Analitycy PIE zwracają uwagę, że największy wzrost kosztów otyłości i nadwagi nastąpi w krajach o niskich i średnich dochodach. W niektórych z nich wydatki związane z leczeniem chorób wynikających z niezdrowego stylu życia mogą wzrosnąć nawet 25-krotnie w ciągu najbliższych dekad. Przyczyną tego zjawiska są gwałtowne przemiany społeczno-ekonomiczne, jakie zachodzą w tych regionach.
Wśród kluczowych czynników wymienia się m.in.:
- intensywną urbanizację, która sprzyja ograniczeniu codziennej aktywności fizycznej,
- zmianę charakteru pracy – coraz więcej osób wykonuje zawody biurowe,
- wymagające wielogodzinnego siedzenia,
- spadek aktywności fizycznej w czasie wolnym, wynikający z braku czasu i powszechnego stylu życia opartego na wygodzie,
- oraz dietę wysokokaloryczną, obfitującą w tłuszcze, cukry i sól, a ubogą w składniki odżywcze.
PIE podkreśla, że te czynniki tworzą mieszankę, która w dłuższej perspektywie stanowi nie tylko zagrożenie dla zdrowia społeczeństw, ale także poważne wyzwanie gospodarcze. Rosnące koszty opieki zdrowotnej, utrata produktywności oraz obciążenia dla systemów ubezpieczeń społecznych mogą w wielu państwach znacząco spowolnić rozwój gospodarczy.
Coraz większe obciążenie krajów
Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) zwrócił uwagę, że skutki ekonomiczne otyłości i nadwagi stanowią coraz większe obciążenie nie tylko dla poszczególnych krajów, ale również dla całego systemu ochrony zdrowia w państwach rozwiniętych. Z szacunków przytoczonych przez Instytut wynika, że do 2050 roku kraje OECD będą musiały przeznaczać nawet do 8 proc. swoich budżetów zdrowotnych na leczenie powikłań związanych z otyłością. Oznacza to, że coraz większa część publicznych wydatków medycznych będzie kierowana nie na profilaktykę czy rozwój nowych technologii medycznych, ale na walkę ze skutkami niewłaściwego stylu życia i złych nawyków żywieniowych.
Eksperci PIE podkreślają, że rozwiązaniem tego narastającego problemu mogą być działania systemowe, w tym wprowadzenie mechanizmów finansowych, które zniechęcałyby konsumentów do sięgania po produkty niezdrowe. Jednym z najczęściej wskazywanych narzędzi jest opodatkowanie żywności o wysokiej zawartości tłuszczu, cukru i soli, czyli tzw. „podatki od niezdrowej żywności”.
Jak przypomina Instytut, takie rozwiązania funkcjonują już w 12 krajach Unii Europejskiej – w różnych formach i zakresie. Celem tych regulacji jest nie tylko ograniczenie spożycia niezdrowych produktów, ale także zwiększenie świadomości społecznej na temat wpływu diety na zdrowie oraz generowanie środków finansowych, które mogą być następnie przeznaczone na programy profilaktyczne.
PIE wskazuje również, że Komisja Europejska analizuje obecnie możliwość harmonizacji takich podatków na poziomie całej Wspólnoty, co oznaczałoby wprowadzenie wspólnych zasad dotyczących opodatkowania niezdrowej żywności w całej UE. Taki krok miałby zapewnić spójność polityki zdrowotnej między krajami członkowskimi i wzmocnić skuteczność działań ograniczających epidemię otyłości w Europie.
Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny

