Lutowy odczyt PMI dla polskiego przemysłu spadł do 47,1 punktu, grzebiąc nadzieje na szybkie ożywienie. To najniższy poziom od sierpnia 2025 roku i dziesiąty z rzędu miesiąc spadków. Nowe zamówienia kurczą się w najszybszym tempie od lipca, a koszty produkcji wystrzeliły do poziomu najwyższego od 37 miesięcy. Firmy tną etaty w najszybszym tempie od maja 2024 roku. Jedynym promykiem nadziei są optymistyczne prognozy na najbliższe 12 miesięcy.
- Wskaźnik PMI dla polskiego sektora przemysłowego spadł w lutym 2026 roku do 47,1 punktu z 48,8 punktu w styczniu, wyraźnie rozminając się z prognozami ekonomistów (49,3 pkt). To najniższy poziom od sierpnia 2025 roku i dziesiąty z rzędu miesiąc, w którym wskaźnik utrzymuje się w strefie spadkowej. Oznacza to odwrócenie ostrożnego ożywienia z drugiej połowy 2025 roku.
- Głównym powodem tąpnięcia było załamanie popytu – nowe zamówienia spadają nieprzerwanie od niemal roku, a w lutym tempo spadku przyspieszyło do poziomu niewidzianego od lipca 2025 roku (jedenasty miesiąc spadków z rzędu). Skurczył się również napływ zamówień eksportowych, choć tempo spadku było relatywnie słabsze niż ogólnego popytu.
- Koszty produkcji wzrosły w lutym do poziomu najwyższego od 37 miesięcy (od początku 2023 roku), głównie za sprawą drożejących surowców – metali i drewna. Producenci znaleźli się w potrzasku: rosnące koszty i słaby popyt nie pozwalają na przerzucenie ich na klientów. Presja konkurencyjna sprawiła, że ceny wyrobów gotowych w lutym nawet minimalnie spadły, co dodatkowo zdusiło marże.
- W odpowiedzi na brak zleceń fabryki cięły etaty – zatrudnienie malało w najszybszym tempie od maja 2024 roku, co oznacza dziesiąty miesiąc z rzędu spadku liczby miejsc pracy w sektorze. Zmniejszenie liczby pracowników odzwierciedlało również ponowne obniżenie poziomu realizowanych zleceń – zaległości produkcyjne spadły w najszybszym tempie od trzech miesięcy.
- Jeden promyk nadziei: sama produkcja spadła w lutym tylko nieznacznie, a tempo spadku było najsłabsze od listopada (dziesiąty miesiąc spadków, ale najwolniej od trzech miesięcy). Firmy patrzą w przyszłość z optymizmem, wierząc w ożywienie w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Ekonomiści wskazują, że na słabe dane mogła wpłynąć wyjątkowo mroźna zima, która utrudniła transport i logistykę, a także ryzyko geopolityczne związane z konfliktem w Iranie, które może dodatkowo podbić ceny energii.
Opublikowany 2 marca przez S&P Global wskaźnik PMI dla polskiego sektora przemysłowego spadł w lutym 2026 roku do 47,1 punktu z 48,8 punktu w styczniu. To najniższy poziom od sierpnia 2025 roku. Oznacza to, że po serii kilku miesięcy ostrożnego zbliżania się do granicy 50 punktów, która oddziela regres od ożywienia, koniunktura ponownie wyraźnie się pogorszyła.
– Luty był trudnym miesiącem dla polskiego sektora wytwórczego – nowe zamówienia spadły, a koszty produkcji gwałtownie wzrosły – skomentował Trevor Balchin, dyrektor ekonomiczny w S&P Global Market Intelligence. Ekspert zwrócił uwagę, że główny wskaźnik PMI spadł, niwelując znaczną część ożywienia gospodarczego obserwowanego w drugiej połowie 2025 roku.
Wskaźnik PMI, obliczany na podstawie ankiet wśród menedżerów logistyki, waha się od 0 do 100 punktów. Wynik powyżej 50 oznacza optymizm wśród przedsiębiorstw i rozwój sektora, a poniżej tej granicy – pesymizm i spowolnienie.
Załamanie popytu. Nowe zamówienia w dół jedenasty miesiąc z rzędu
Głównym powodem tąpnięcia wskaźnika było załamanie popytu. Nowe zamówienia spadają nieprzerwanie od niemal roku, jednak w lutym tempo tego zjawiska przyspieszyło do poziomu niewidzianego od lipca 2025 roku. Spadek nowych zamówień odnotowano jedenasty miesiąc z rzędu.
Co gorsza, skurczył się również napływ zamówień eksportowych. To trzeci miesiąc spadków z rzędu, choć tempo spadku było relatywnie słabsze w porównaniu do ogólnego spadku popytu. W odpowiedzi na brak zleceń fabryki cięły etaty – zatrudnienie malało w najszybszym tempie od maja 2024 roku. To już dziesiąty miesiąc z rzędu, w którym spada liczba miejsc pracy w sektorze.
Zmniejszenie liczby pracowników odzwierciedlało również ponowne obniżenie poziomu realizowanych zleceń. Zaległości produkcyjne spadły w najszybszym tempie od trzech miesięcy, odwracając styczniowy wzrost.
Koszty w górę, marże pod presją. Najwyższa inflacja kosztów od 37 miesięcy
Do listy wyzwań stojących przed polskimi producentami dołączył w lutym znaczący wzrost kosztów produkcji . Jak wynika z raportu S&P Global, koszty produkcji wystrzeliły do poziomu najwyższego od 37 miesięcy, czyli od początku 2023 roku. Drożały przede wszystkim surowce – metale i drewno.
Producenci znaleźli się w potrzasku. Z jednej strony koszty rosną w najszybszym tempie od ponad trzech lat, z drugiej słaby popyt nie pozwala przerzucić ich na klientów. Presja konkurencyjna i walka o klienta sprawiają, że firmy nie są w stanie podnieść cen wyrobów gotowych, które w lutym nawet minimalnie spadły.
– Wywarło to presję na marże, ponieważ w związku ze spadkiem liczby nowych zamówień producenci powstrzymali się od podwyższania własnych cen, aby utrzymać konkurencyjność – wyjaśnił Trevor Balchin.
Jeden promyk nadziei. Produkcja spada wolniej, prognozy optymistyczne
W ponurym obrazie polskiego sektora wytwórczego, który wyłania się z najnowszego odczytu PMI, pojawiła się jedna pozytywna informacja. Pomimo zapaści w zamówieniach, sama produkcja spadła w lutym tylko nieznacznie, a tempo tego spadku było najsłabsze od listopada. Produkcja spada wprawdzie dziesiąty miesiąc z rzędu, ale najwolniej od trzech miesięcy.
Co więcej, firmy patrzą w przyszłość z optymizmem, wierząc, że kolejne 12 miesięcy przyniesie upragnione ożywienie i nowe kontrakty. Prognozy na najbliższy rok są całkiem dobre, a przedsiębiorcy spodziewają się ożywienia gospodarczego.
Ekonomiści zwracają uwagę, że lutowy odczyt wpisuje się w szerszy kontekst słabszych danych makroekonomicznych z początku 2026 roku. Na kondycję przemysłu wpływ miały nie tylko czynniki rynkowe, jak osłabiony popyt zagraniczny, ale również wyjątkowo mroźna i długa zima.
Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, ocenia, że dane te są „negatywnym zaskoczeniem”. Jej zdaniem niskie temperatury i obfite opady śniegu mogły negatywnie wpłynąć na transport, logistykę i ciągłość dostaw.
Ryzyko geopolityczne. Atak na Iran może pogłębić problemy
Ankiety do badania PMI były zbierane jeszcze przed izraelsko-amerykańskim uderzeniem na Iran, które miało miejsce pod koniec lutego. Konflikt na Bliskim Wschodzie, który doprowadził do gwałtownych wzrostów cen ropy, może negatywnie wpłynąć na europejski przemysł.
Analitycy banku ING skomentowali na platformie X: „Trudny początek roku dla polskich przetwórców, prawdopodobnie przez pogodę. Sytuacja na Bliskim Wschodzie może dodatkowo podbić koszty energii, ale też opóźnić oczekiwane ożywienie w przemyśle, bo uderzenie w Iran i wzrost cen ropy oraz gazu, to nieco wyższa inflacja, ale także negatywny czynnik dla słabego przemysłu w Europie”.
– Jeśli zakończy się szybko, ustąpi niepewność i ograniczenia podażowe, polska gospodarka będzie mieć w mojej ocenie wciąż szansę na około 4,0-proc. wzrost PKB w tym roku – powiedziała Monika Kurtek.
Niemcy kluczem do ożywienia
Problem rosnących kosztów produkcji przy jednoczesnym spadku zamówień nie jest wyłącznie polską specyfiką. W całej Europie sektor przemysłowy mierzy się z podobnymi wyzwaniami. Szczególnie niepokojąco wyglądają dane z Niemiec, gdzie mimo oznak odbicia produkcji, firmy wciąż ograniczają zatrudnienie, a popyt zagraniczny pozostaje słaby.
Dla polskich eksporterów rynek niemiecki ma kluczowe znaczenie. Wskaźnik PMI dla Niemiec wzrósł w lutym do 50,7 punktu, przekraczając granicę 50 punktów po raz pierwszy od czerwca 2022 roku. To może zwiastować ożywienie w gospodarce niemieckiej, co zdaniem ekspertów powinno pozytywnie wpłynąć również na polski przemysł.
Sytuacja w strefie euro poprawia się – wskaźnik PMI dla przemysłu wzrósł w lutym do 50,8 punktu. Jeśli jednak prognozy o wiosennym ożywieniu się sprawdzą, a napięcia geopolityczne nie przełożą się na długotrwałe zakłócenia w łańcuchach dostaw, polski przemysł ma szansę odrobić straty z początku roku.
Fot. Unsplash.
Opracowano na podstawie: danych S&P Global, raportów Bankier.pl, Interii, Money.pl.

