Premier w pierwszych dniach kwietnia zainteresował się polityką surowcową państwa i postanowił ją zreformować – powołał zespół pod przewodnictwem głównego geologa kraju. Tyle że od ponad dziesięciu lat podobne gremia już istniały, a ich efektem są tomy akt i żadna nowa kopalnia. Deficyt handlowy surowcami (bez gazu) przekroczył 50 miliardów złotych w 2024 roku.
- Według statystyk za 2024 rok ogólny deficyt handlowy polskiego sektora surowcowego (bez kosztów importu gazu ziemnego) wyniósł ponad 50 miliardów złotych – nawet w samych kruszywach wydobywanych w kamieniołomach i żwirowniach sięgnął prawie 250 milionów złotych. To chroniczny element polskiej gospodarki od czasu przełomu politycznego 1989 roku, z którym kolejne rządy nie potrafią sobie poradzić.
- Na czele nowo powołanego zespołu stoi główny geolog kraju – wiceminister, który nie wchodzi w skład Rady Ministrów, co skazuje inicjatywę na polityczny margines. Przez ostatnie dziesięć lat podobne gremia produkowały tomy akt z budującymi deklaracjami i prognozami, ale w rzeczywistości nie powstała żadna nowa kopalnia – wręcz przeciwnie, wiele z nich zlikwidowano.
- Na żadnej polskiej uczelni nie wykłada się gospodarki surowcami – od strony merytorycznej nikt nie jest podpisany pod dokumentami, a politycy biorą za nie odpowiedzialność polityczną (czyli co najwyżej dymisję), a nie merytoryczną. Bez edukacji, bez poszukiwań, bez nowych szybów i odkrywek polityka surowcowa pozostaje martwym dokumentem, a nie realnym działaniem na miliardy złotych.
Coraz trudniejsza światowa sytuacja na rynku surowców energetycznych oraz wszelkich innych produktów mineralnych spowodowała, że w pierwszych dniach kwietnia premier zainteresował się polityką surowcową państwa i postanowił ją zreformować. Byłby to znaczący krok w kierunku rozbudowy naszego potencjału górniczego, tak aby uniezależnić się od dominującego w tej materii importu. Ten zaś jest chronicznie deficytowy we wszystkich branżach za wyjątkiem metali, co zawdzięczmy eksportowi miedzi i srebra z KGHM.
Ogólny deficyt tej branży, bez kosztów importu gazu ziemnego, według statystyki za 2024 rok, wyniósł sumarycznie ponad 50 miliardów złotych. Nawet w popularnych kruszywach wydobywanych w kamieniołomach, piaskowniach i żwirowniach wyniósł on prawie 250 milionów złotych. Jest więc czym się zająć, aby odwrócić ten niekorzystny i coraz bardziej niebezpieczny trend deficytu surowcowego. Nie jest to przypadek szczególny, bo deficyt ten jest chronicznym elementem naszej gospodarki od czasu przełomu politycznego w 1989 roku.
Inicjatyw premiera
Aby to zmienić premier postanowił zorganizować wsparcie dla tej polityki poprzez wydanie zarządzenia o powołaniu zespół do spraw polityki surowcowej.Podano, że do zadań zespołu należeć będzie m.in. wspieranie działań w zakresie aktualizacji polityki surowcowej państwa, wspieranie działań w zakresie inicjowania i koordynowania realizacji tej polityki oraz wydawanie opinii i rekomendacji w sprawie wdrażania w Polsce działań wynikających z unijnych rozporządzeń dotyczących ustanowienia ram na potrzeby zapewnienia bezpiecznych i zrównoważonych dostaw surowców krytycznych.Przewodniczącym zespołu będzie główny geolog kraju, a w skład zespołu wejdą przedstawiciele resortów aktywów państwowych, budownictwa, energii, finansów publicznych i klimatu. Opinia publiczna oraz media z uznaniem przyjęły inicjatywę premiera.
Trzeba zauważyć, że aktualna inicjatywa premiera jest kontynuacją tego stylu działania realizowanego przez ostatnie blisko trzydzieści lat. Polityka surowcowa państwa nadal ma być realizowana w sposób biurokratyczny, co przynajmniej formalnie zadowala wszystkich zainteresowanych. Deficyt handlowy tego sektora zbliżony do 10 procent budżetu uważa się za umiarkowany i nie zagrażający naszej gospodarce.
To, że inne kraje maja w tej materii odwrotne relacje, nikogo zasadniczo nie interesuje. O tym że, krajowe surowce nie są ważnym elementem naszej gospodarki świadczy też skład powołanej przez premiera komisji, która ma być ona organem pomocniczym Rady Ministrów. Jest to jedna z najniżej prawnie usytuowanych rządowych struktur z odpowiednim do tej roli wiceministrem, który nie wchodzi w skład Rady Ministrów. Od kilku lat podobne gremia były już powoływane, a ich skład mówi sam za siebie, o randze i jej kompetencjach zawodowych. Istniałaby szansa na uzdrowienie tej polityki , gdyby premier lub wicepremier podjęli się kierowania owym zespołem. Czwartorzędowa pozycja polityczna Głównego Geologa Kraju sprawia, że osiągnięte wyniki będą też w tej samej skali.
Sztab surowcowy
Powołany skład zespołu polityki surowcowej tworzą przedstawiciele różnych ministerstw i urzędów, niezależnie od posiadanych kwalifikacji. To rzecz oczywista, że jeżeli mamy być bezpieczni od strony wojskowej to polegamy na generałach, a nie na dowolnie dobranych pupilach politycznych. To samo ma dotyczyć strategii surowcowej. W składzie tego zespołu mają być doświadczeni eksperci, których kwalifikacje w tej materii nie podlegają żadnej dyskusji.
Operacyjne pod tym względem obowiązki winien pełnić Państwowy Instytut Geologiczny (PIG) w Warszawie, co jest jego podstawowym zadaniem. Natomiast naukowe ambicje tej instytucji należy docenić, ale nie mogą one eliminować jego obowiązków dotyczących naszego bezpieczeństwa surowcowego. Pewne podstawy do tego już istnieją, choćby w postaci corocznie wydawanego przez tę PIG Bilansu zasobów złóż kopalin w Polsce. Jego uzupełnieniem winne być sprawozdania owego zespołu zmierzające do wykorzystania krajowych zasobów. Natomiast od strony rządowej i politycznej oczekiwać należałoby ram prawnych i organizacyjnych istnienia odpowiedniego sztabu oraz funkcjonującej w praktyce strategii surowcowej państwa.
Biurokratyczny wymiar
Od ponad dziesięciu lat polityka surowcowa była realizowana w formie dokumentów lub zapowiedzi inwestycyjnych, które stale badano, rozpatrywano, oceniano i prognozowano. Jej dotychczasowy dorobek jest imponujący w formie tomów akt zawierających budujące deklaracje i jej prognozy na przyszłość. W wyniku tych intensywnych prac administracyjnych nie powstała, dotąd żadna kopalnia, a nawet wręcz przeciwnie wiele z nich zlikwidowano. Od tej strony politykę ta ocenić trzeba negatywnie., ponieważ deficyt budżetowy związany z importem surowców stale się utrzymuje.
Atrapa polityka surowcowej państwa
Na pewno polityka surowcowa państwa nie jest tylko dokumentem. Ten zaś ma ją tylko w jakiś sposób porządkować, ale nigdy nie zastępować. Polityka to konkretne działanie oparte na priorytetach rozwojowych państwa. Zapisanie tych priorytetów nie zastępuje braku tejże polityki w rzeczywistości. Co jeszcze ważniejsze, że skuteczną, rozwojową i wielce dochodową politykę surowcową można prowadzić bez tego rodzaju dokumentu.
Jak to możliwe? Ano tak, że po pierwsze trzeba się na niej znać, a po drugie trzeba wprowadzać ją w życie, choćby na początek małymi krokami. Po prostu, żaden biurokratyczny dokument nie zastąpi prawdziwej polityki rozwoju wydobycia krajowych surowców. Dokument jest, ale związanych z nim działań nadal nie ma. Dlatego uwagi kierowane pod jego adresem, jako biurokratycznej atrapy tejże polityki, jest czymś mało interesującym, aby poświęcać mu więcej uwagi.
Martwa polityka surowcowa
Warto zapytać, czy każda działalność gospodarcza musi nosić znamię polityki? Powszechna odpowiedź jest pozytywna, ale czy uzasadniona? Otóż wydaje się, że nie ma takiego uzasadnienia, aby to czynić. Wydaje się, że chodzi tu tylko o słowa. Owszem, ale należy je dobierać stosownie do rangi i znaczenia tej działalności. Otóż, surowce mogą obejść się bez polityki. Za to nie mogą one zrezygnować z działań gospodarczych, poszukiwawczych, edukacyjnych, eksploatacyjnych i to w skali zarówno krajowej jak i globalnej. Tego wszystkiego właśnie brakuje. Nie należy górnolotnymi terminami polityki surowcowej nadawać jej większego znaczenia, aniżeli posiada je gospodarka surowcami.
Składa się na nią przede wszystkim edukacja, potem poszukiwania i odkrycia, a następnie: kopalnie, odkrywki, sztolnie, szyby, przynoszące odpowiednio skalkulowane dochody. Pisząc o polityce surowcowej państwa zapomina się o podstawowej dziedzinie jaką jest gospodarka surowcami, bez której owa polityka jest martwa. Tak się składa, że na żadnym polskim uniwersytecie, czy innej wyższej uczelni specjalność ta nie jest wykładana. Trudno zatem powiedzieć, aby mogła być ona kompetentnie realizowana.
Odpowiedzialność polityczna i merytoryczna
Z samej istoty rzeczy wiadomo, że politykę piszą politycy. Nie mam nic przeciwko politykom, ale wiadomo, że nie są oni fachowcami od gospodarki surowcowej. Potwierdzeniem tej tezy jest fakt, że za zaakceptowane przez nich zapisy ponoszą oni nie merytoryczną odpowiedzialność, ale polityczną. Ta ostania dotyczy co najwyżej dymisji. Od strony merytorycznej nikt nie jest podpisany. Wygląda na to że autorem jest Główny Geolog Kraju, który jako wiceminister też jest politykiem. Czyli od strony merytorycznej za treść tego dokumentu też nikt nie jest odpowiedzialny.
Czy musi być odpowiedzialny? Owszem, wszak chodzi o miliardy złotych, a przy innych okolicznościach, to za każdą złotówkę trzeba się podpisać imieniem i nazwiskiem. Tak jest to przyjęte w innych krajowych i zagranicznych tego rodzaju dokumentach. Od strony merytorycznej prezentuje go zespół najwyższej klasy fachowców, którzy nie ukrywają swojej tożsamości. Dopiero potem ich kompetencje potwierdza np. premier i minister swoim podpisem biorąc za nich odpowiedzialność polityczną. Tego w polskiej polityce surowcowej brakuje, co jest jej słabą stroną.
Brak tych personaliów z dokumentu tego czyni twór na wpół anonimowy, za który w wyniku jego porażki, praktycznie nikt nie odpowiada. Już ta kwestia powoduje, że sporządzanie na piśmie celów tejże polityki, jest co najmniej wątpliwe. Jednocześnie praktycznymi efektami polityki surowcowej nikt się nie interesuje, mimo, że są one zerowe, a nawet ujemne w czasie jej obowiązywania.

