Koniec systemu ETS? Niemcy chcą przesunięcia, Francja i Włochy przytakują

System handlu emisjami (ETS), filar unijnej polityki klimatycznej, znalazł się pod ostrzałem ze strony największych gospodarek Europy. Po krytycznych wypowiedziach kanclerza Niemiec Friedricha Merza, który zasugerował możliwość przesunięcia lub rewizji systemu, cena uprawnień do emisji CO₂ spadła poniżej 70 euro za tonę, osiągając najniższy poziom od pięciu miesięcy. Do grona krytyków dołączyli przywódcy Francji, Włoch, Czech i Belgii, ostrzegając przed nadmiernymi kosztami dla przemysłu. Komisja Europejska ma przedstawić propozycje reform w marcu 2026 roku.

  • Cena uprawnień do emisji CO₂ w unijnym systemie EU ETS spadła w lutym 2026 roku poniżej 70 euro za tonę, osiągając najniższy poziom od pięciu miesięcy po krytycznych wypowiedziach kanclerza Niemiec.
  • Friedrich Merz zasugerował możliwość rewizji lub przesunięcia niektórych elementów systemu ETS, jeśli jego koszty będą zagrażać konkurencyjności europejskiego przemysłu i utrzymaniu miejsc pracy.
  • Do krytyki systemu przyłączyli się przywódcy największych państw UE, w tym Giorgia Meloni, Emmanuel Macron oraz Andrej Babiš, wskazując na nadmierne koszty dla gospodarki.
  • Ursula von der Leyen broni systemu, podkreślając, że od jego wprowadzenia emisje w sektorach objętych ETS spadły o 39 procent, przy jednoczesnym wzroście gospodarki o 71 procent.
  • Komisja Europejska zapowiedziała przedstawienie propozycji reformy ETS w marcu 2026 roku, w tym możliwych mechanizmów stabilizujących ceny uprawnień i wydłużenia darmowych przydziałów dla przemysłu.

Dwunastego lutego 2026 roku cena uprawnień do emisji CO₂ w unijnym systemie handlu emisjami spadła do 72,82 euro za tonę, co oznaczało spadek o 7,15 procent w stosunku do poprzedniego dnia i najniższy poziom od sierpnia 2025 roku. Bezpośrednią przyczyną załamania były wypowiedzi kanclerza Niemiec Friedricha Merza, który podczas European Industry Summit w Antwerpii zakwestionował dotychczasowy kształt ETS.

Merz, zwracając się bezpośrednio do przedstawicieli europejskiego przemysłu i Komisji Europejskiej, stwierdził, że system nie spełnia w wystarczającym stopniu swojego zadania wspierania transformacji przemysłu w kierunku neutralności klimatycznej.

– ETS nie jest obecnie najlepszym narzędziem, jeśli nie umożliwia realnej, sprawiedliwej i konkurencyjnej transformacji naszych zakładów produkcyjnych – powiedział kanclerz.

Kluczowe znaczenie miała jednak dalsza część jego wypowiedzi. Merz zasugerował, że Europa powinna być gotowa na otwarty przegląd i ewentualną rewizję lub odroczenie niektórych elementów ETS, jeśli nie uda się osiągnąć równowagi między ambitnymi celami klimatycznymi a zachowaniem konkurencyjności i miejsc pracy.

– Musimy być bardzo otwarci na zmianę instrumentów, jeśli obecne rozwiązania nie przynoszą oczekiwanych efektów. Potrzebujemy więcej marchewek, a nie tylko coraz ostrzejszego bata – dodał.

Służby prasowe niemieckiego rządu doprecyzowały później, że „kanclerz jest otwarty na dostosowanie w ETS 1 aż po przesunięcie”. Rynek zareagował błyskawicznie – ceny uprawnień runęły, a inwestorzy zaczęli wyceniać ryzyko politycznej ingerencji w mechanizm, który dotąd funkcjonował jak każdy inny rynek towarowy.

Ceny uprawnień najniższe od pięciu miesięcy

Spadek cen uprawnień do emisji był gwałtowny i głęboki. Benchmarkowy kontrakt na uprawnienia do emisji CO₂ spadł o 7,15 procent do 72,82 euro za tonę, a w ciągu dnia zanotowano nawet poziom 72,18 euro – najniższy od sierpnia 2025 roku. W szerszej perspektywie, w ciągu miesiąca poprzedzającego wystąpienie Merza, ceny uprawnień spadły już o 19,75 procent, a w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego – o 6,70 procent.

Dla porównania, w lutym 2023 roku ceny osiągnęły historyczne maksimum na poziomie 105,73 euro za tonę. Obecny spadek jest wyrazem erozji zaufania inwestorów do stabilności i przewidywalności systemu, który przez lata był fundamentem europejskiej polityki klimatycznej.

Analitycy zwracają uwagę, że ceny uprawnień spadały już wcześniej w związku z postrzeganym ryzykiem politycznej ingerencji w rynek. Wypowiedzi Merza jedynie spotęgowały ten efekt, pokazując, że nawet największe gospodarki UE są gotowe kwestionować dotychczasowe rozwiązania.

Chór niezadowolonych. Meloni, Babis i Macron dołączają do krytyki

Do krytyki systemu przyłączyli się inni europejscy przywódcy. Premier Włoch Giorgia Meloni, wypowiadając się przed szczytem w belgijskim zamku poświęconym konkurencyjności Europy, wezwała do „dogłębnego przeglądu systemu ETS i położenia kresu spekulacjom finansowym wokół niego”.

Jeszcze dalej poszedł premier Czech Andrej Babiš, który zasugerował rewizję swojej wcześniejszej propozycji wprowadzenia pułapu cenowego na poziomie 30 euro za tonę CO₂.

– To jedyna rzecz, która może natychmiast uratować przemysł – stwierdził.

Prezydent Francji Emmanuel Macron, tradycyjnie broniący europejskich rozwiązań, zajął bardziej wyważone stanowisko. Wezwał do zachowania ETS, ale dał do zrozumienia, że rozumie perspektywę innych krajów.

– Jest jasne, że w niektórych państwach nie działa to dobrze, bo ciągle mają zbyt duży udział paliw kopalnych, które wyznaczają koszt krańcowy energii. Na rynku uprawnień jest też zbyt dużo spekulacji. Poza tym cena, która powinna wynosić 30-40 euro za tonę, dziś wynosi około 80 euro, co ma duży wpływ na niektóre gospodarki – zaznaczył.

Do dyskusji włączyła się również Estonia. Premier Kristen Michal stwierdził, że jego kraj jest gotowy dyskutować o wszystkich propozycjach, które uczyniłyby system bardziej przewidywalnym.

– Ponieważ ceny uprawnień w ETS są dość spekulacyjne i nieprzewidywalne, system powinien zostać poddany przeglądowi. Pojawiły się różne propozycje. Mówiło się o pułapie cenowym, o dodawaniu uprawnień do systemu – wszystkie te opcje są na stole – powiedział Michal.

Szefowa KE w ogniu krytyki. Von der Leyen broni ETS

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, również obecna na szczycie w Antwerpii, stanęła w obronie systemu handlu emisjami. Przypomniała, że od momentu jego wprowadzenia w 2005 roku emisje w sektorach objętych ETS spadły o 39 procent, podczas gdy gospodarka w tych sektorach wzrosła o 71 procent

– Pokazuje to, że dekarbonizacja i konkurencyjność mogą iść w parze – argumentowała.

Von der Leyen skrytykowała jednak państwa członkowskie za niewystarczające wykorzystywanie dochodów z ETS na wsparcie przemysłu.

Państwa członkowskie inwestują mniej niż 5 procent dochodów z ETS w dekarbonizację przemysłu. Uważam, że najwyższy czas, aby państwa członkowskie zwiększyły swoje zaangażowanie – powiedziała.

Dodała, że przekierowanie większej części dochodów z ETS z powrotem do przemysłu będzie głównym celem nadchodzącej reformy systemu handlu emisjami latem tego roku.

– Te środki pochodzą z przemysłu i muszą być w niego reinwestowane, tam, skąd pochodzą – podkreśliła.

Przyczyny kryzysu

Presja na rewizję ETS narasta na fali szerszego kryzysu europejskiego przemysłu. Jak wynika ze wspólnych analiz branżowych, ceny energii w Europie pozostają dwukrotnie wyższe niż w okresie przedkryzysowym, a koszty emisji CO₂ wzrosły czterokrotnie w porównaniu z 2020 rokiem. Europejscy producenci muszą konkurować z chińskimi i amerykańskimi firmami, które ponoszą znacznie niższe koszty regulacyjne i energetyczne.

Szef niemieckiego giganta chemicznego BASF Marcus Kamieth w wywiadzie dla „Financial Times” stwierdził, że „UE strzela sobie w stopę”, a ETS jest „przestarzały”. Przemysł chemiczny, hutniczy i cementowy od miesięcy ostrzegają przed zamykaniem zakładów i utratą miejsc pracy.

W Polsce system ETS uderza szczególnie w małe, lokalne ciepłownie. Jak podawała „Rzeczpospolita”, 16 firm nie rozliczyło się z emisji CO₂, a pierwszym głośnym przypadkiem była EC Zagłębie Dąbrowskie, na którą nałożono karę 248 milionów złotych za nieumorzenie 2,1 miliona certyfikatów EUA. Branża argumentuje, że system kar jest wadliwy – tę samą sankcję dostaje podmiot, który spóźnił się jeden dzień, i ten, który w ogóle nie dokonał rozliczenia.

Czy ETS stał się instrumentem finansowym a nie klimatycznym?

Jednym z głównych zarzutów formułowanych pod adresem ETS jest nadmierna spekulacja, która oderwała ceny uprawnień od realnej gospodarki. Premier Meloni mówiła wprost o konieczności „położenia kresu spekulacjom finansowym”. Premier Michał z Estonii wskazywał, że ceny uprawnień są „dość spekulacyjne i nieprzewidywalne”.

Eksperci zwracają uwagę, że system, który miał motywować do redukcji emisji, stał się przedmiotem gry finansowej. Raivo Vare, estoński ekspert ekonomiczny, podkreślał, że najlepszym rozwiązaniem byłaby stabilność.

– Jak w przypadku każdego podatku – bo to zasadniczo zielony podatek – powinien być stabilny. Moglibyśmy wiedzieć, że kosztuje 25 euro za tonę i to by było na tyle. Jak w Chinach. Wtedy inwestorzy by wiedzieli i wszyscy by wiedzieli, że nawet za 20 lat będzie tyle kosztować – powiedział.

Tymczasem obecnie inwestorzy nie mają żadnej pewności, bo rynek jest spekulacyjny i źle zaprojektowany.

Reforma w marcu. Czego można się spodziewać po propozycjach KE?

Komisja Europejska ma przedstawić propozycje reformy ETS w marcu 2026 roku, a wcześniej – bo 25 lutego – opublikować projekt Industrial Accelerator Act (IAA), który ma wzmocnić unijny przemysł w sektorach kluczowych dla transformacji energetycznej.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że propozycje mogą obejmować:

  • pozostawienie darmowych uprawnień dla przemysłu na dłużej, niż pierwotnie planowano,
  • wprowadzenie mechanizmów kontroli cen, takich jak „korytarz cenowy” lub możliwość zwiększania liczby uprawnień w przypadku gwałtownych wzrostów cen,
  • przesunięcie w czasie niektórych redukcji wskaźników benchmarkowych,
  • zwiększenie wymogów dotyczących reinwestowania dochodów z ETS w dekarbonizację przemysłu na poziomie krajowym .

Niewykluczone, że część postulatów przemysłu zostanie uwzględniona, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego i rosnących nastrojów antyunijnych w niektórych państwach członkowskich.

ETS 2 przesunięty. Kolejny system pod lupą

Przypadek ETS 2, systemu handlu emisjami dla budynków i transportu drogowego, który miał wystartować w 2027 roku, pokazuje, że Komisja Europejska jest gotowa do ustępstw. Ze względu na obawy o koszty energii dla gospodarstw domowych i sprzeciw społeczny, zdecydowano o przesunięciu jego uruchomienia na 2028 rok.

Merz w swoim wystąpieniu w Antwerpii bezpośrednio nawiązywał do tego precedensu, argumentując, że skoro można było przesunąć ETS 2, to można również rozważyć korekty w ETS 1. To porównanie spotkało się z ostrą reakcją obrońców systemu, którzy wskazują, że ETS 1 obowiązuje od 2005 roku i nie da się go przesunąć z dnia na dzień ze względu na prawa nabyte.

Znaczenie dla Polski. Miliony złotych z budżetu i problemy przemysłu

Dla Polski kwestia reformy ETS ma szczególne znaczenie. Z jednej strony polski budżet ma uzyskać z systemu około 15 miliardów złotych w 2026 roku. Z drugiej jednak strony Polska jako całość ma niedobór uprawnień, co oznacza, że polskie firmy muszą je kupować także w innych państwach UE, generując koszty.

Przemysł, zwłaszcza sektor ciepłowniczy, jest szczególnie narażony na rosnące ceny uprawnień. Eksperci z CAKE/KOBIZE ostrzegają, że koszty emisji mogą się nawet podwoić do 2030 roku, co dla wielu małych, lokalnych ciepłowni oznacza ryzyko bankructwa.

Polska domagała się podczas szczytu w Belgii daleko idących zmian, w tym wyłączenia części sektorów z systemu i wprowadzenia pułapów cenowych. Choć nie znalazło to poparcia większości państw, polskie postulaty są dyskutowane w ramach szerszej debaty o przyszłości ETS.

Czy ETS przetrwa w obecnym kształcie?

System handlu emisjami jest fundamentem unijnej polityki klimatycznej, ale presja na jego zmianę rośnie z każdym miesiącem. Przywódcy największych gospodarek Europy – Niemiec, Francji, Włoch – publicznie kwestionują jego dotychczasowy kształt, a przemysł ostrzega przed nieodwracalną utratą konkurencyjności.

Zegar Zagłady, ustawiany przez Bulletin of the Atomic Scientists, wskazuje 85 sekund do północy . Choć symbolika ta dotyczy przede wszystkim zagrożenia nuklearnego, oddaje też ogólny nastrój niepewności i ryzyka, w jakim funkcjonuje dziś Europa. Ryzyko dotyczy nie tylko bezpieczeństwa militarnego, ale także gospodarczego – w tym stabilności systemów, które przez lata budowały przewagę konkurencyjną Starego Kontynentu.

Komisja Europejska ma przedstawić swoje propozycje w marcu. Od ich kształtu zależeć będzie, czy uda się pogodzić cele klimatyczne z utrzymaniem przemysłu w Europie, czy też system ETS czeka długa i bolesna agonii, której pierwszym objawem były lutowe spadki cen i polityczne wystąpienia w Antwerpii i belgijskim zamku.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu