Polska i Włochy królami magazynów. Reszta Europy na dnie

Europejski rynek energii przechodzi pierwszy poważny test geopolityczny od czasu kryzysu energetycznego w 2022 roku – i jak dotąd radzi sobie dobrze – to nagłówek z Bloomberga, który trafnie podsumowuje nastroje wśród traderów i analityków. Pierwsze reakcje na atak Izraela i USA na Iran były oczywiście nerwowe. Ceny w holenderskim hubie TTF podskoczyły o dwie trzecie, potem jednak uczestnicy rynku się uspokoili. Przechwałki Donalda Trumpa o zwycięskim zakończeniu starcia z Iranem powodowały chwilowe spadki, udane ataki Irańczyków na rafinerie i inne instalacje w Katarze, Omanie czy Arabii Saudyjskiej powodowały skoki wzwyż. Wreszcie statki przez Cieśninę Ormuz przestały pływać w ogóle, a Katar wygasił największy na świecie terminal załadunkowy LNG Ras Laffan. Sytuacja chwilowo stała się jasna – Cieśnina jest zamknięta. Rynek jednak reaguje spokojnie, pomimo chaotycznych komunikatów z Waszyngtonu.

  • Ceny gazu w holenderskim hubie TTF ustabilizowały się na poziomie 50 euro za MWh po początkowej zwyżce o dwie trzecie. Powód? Import LNG z Bliskiego Wschodu do UE spadł – w lutym wyniósł 0,82 mld m³ (7 proc. całego importu), podczas gdy w 2022 sięgał ponad 2 mld m³ miesięcznie. Globalna podaż LNG rośnie (w tym roku o 35 mld m³), co równoważy rynek. Mimo chaosu w komunikacji z USA i faktycznej blokady Cieśniny, rynek wycenia sytuację z ostrożnym optymizmem.
  • Drogi gaz podbija ceny prądu – w większości krajów UE to elektrownie gazowe wyznaczają cenę krańcową. W Hiszpanii, dzięki dużej podaży OZE i atomu, gaz wyznacza ceny tylko przez 1700 godzin rocznie, a we Włoszech przez ponad 7000. W Holandii ceny wieczorne sięgnęły 400 euro za MWh. OZE łagodzą skutki wzrostów – bez nich ceny byłyby o jedną trzecią wyższe. W Polsce wciąż cenę wyznacza węgiel, ale rola gazu rośnie.
  • Ujemny spread lato-zima (ponad 2,5 euro) zniechęca do magazynowania gazu na zimę. Tegoroczna zima opróżniła magazyny – Niderlandy mają poniżej 9 proc., Niemcy i Francja rekordowo nisko, a napełnianie dopiero ruszyło. Polska i Włochy bronią się najlepiej (48 i 45 proc.), ale to może nie wystarczyć. W Polsce Orlen będzie zatłaczać gaz, ale jeśli spready się nie poprawią, może potrzebować dopłaty z budżetu. UE ma obowiązek utrzymywania zapasów, ale ryzyko ponoszą firmy handlujące.

Parę dni temu amerykański sekretarz energii Chris Wright ogłosił w mediach społecznościowych, że pierwszy tankowiec pod eskortą US Navy pomyślnie pokonał Cieśninę, co oczywiście spowodowało spadek rynkowych notowań ropy. Bardzo szybko okazało się jednak, że komunikat Wrighta był pomyłką i ropa wróciła do poprzednich poziomów. Pozostały tylko plotki, że na takim manewrze ktoś solidnie mógł zarobić, o ile był odpowiednio blisko administracji Trumpa. W konkursie na mistrza wojennego humoru bezapelacyjnie prowadzi jednak sekretarz wojny USA Pete Hegseth, który stwierdził, że cieśnina w zasadzie jest otwarta, jedynym problemem jest to, że Irańczycy strzelają do statków.

Tymczasem pojawiły się już nawet opinie, że Cieśniny nie da się odblokować bez lądowej inwazji na Iran i opanowania przez amerykańskie wojsko okolic portu Bandar Abbas i wyspy Keszm. Cała awantura może więc rzeczywiście potrwać miesiące. Na razie nic nie wskazuje, aby rząd USA miał rozwiązać problem, który stworzył.

Zapisz się do newslettera!

Jest drogo, ale stabilnie

Do końca roku notowania kontraktów miesięcznych i kwartalnych są bez większych zmian – na poziomie 50 euro za MWh. Dopiero późną jesienią nieśmiało zmierzają ku 45 euro, poniżej 40 euro spadają dopiero za rok. Tak czy inaczej są niższe niż przed tygodniem. Patrząc na wahania z ostatnich dni można zaryzykować tezę, że przez najbliższy rok TTF wpisuje już z ostrożności do wyceny blokadę Cieśniny Ormuz. Bierze też pewnie jednak pod uwagę to, ile rzeczywiście Europa sprowadza gazu z Zatoki.

Lutowy import skroplonego gazu z Bliskiego Wschodu to 0,82 miliarda metrów sześciennych, w styczniu było jeszcze mniej – 0,57 miliarda metrów sześciennych. Rok temu bywało to i 1,4 miliarda metrów sześciennych miesięcznie, a w 2022 roku zdarzały się miesiące z wolumenem ponad 2 miliardów metrów sześciennych. Zatem w lutym z Bliskiego Wschodu pochodziło niecałe 7 procent LNG importowanego przez Unię Europejską. W ciągu ostatniego roku maksymalny miesięczny wolumen sięgnął raptem 1,4 miliarda metrów sześciennych. To niby niewiele, ale trzeba ten gaz gdzieś na świecie znaleźć.

Według zrewidowanych już prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej globalna zdolność produkcji LNG wzrośnie w tym roku o niecałe 27 milionów ton rocznie, czyli 35 miliardów metrów sześciennych. Więc być może to wystarczy do zrównoważenia europejskiego rynku. Który, powtórzmy to, reaguje jednak dość powściągliwie, wskazując na cenę rzędu 50 euro za MWh. W kryzysowym roku 2022 średnia wysokość zrealizowanych kontraktów miesięcznych na TTF wynosiła 133 euro za MWh, aby w kolejnym roku spaść do nieco ponad 40 euro za MWh.

Polski rynek gazu. Ceny poszły w górę, ale bez histerii

Podobnie jak paliwa na stacjach benzynowych, ceny gazu na Towarowej Giełdzie Energii także ostro poszły w górę na wieść o wojnie. A potem zachowały się tak jak i na innych europejskich rynkach, wahając się, ale już na sporo wyższych poziomach niż w lutym. I podobnie jak na TTF, wyraźny spadek widać dopiero za rok.

Konkurencja o LNG między Europą a Azją, która wykończyła kilka biedniejszych krajów w 2022 roku, na razie jest umiarkowana. Media piszą o dziewięciu gazowcach podkupionych przez azjatyckie firmy po drodze do Europy, ale to jeszcze nie jest mordercza walka o surowiec, która rozegrała się cztery lata temu.

Podniesiony poziom cen gazu nie wróży dobrze rynkowi energii elektrycznej. W większości krajów Unii Europejskiej najdroższe potrzebne w danej godzinie jednostki to elektrownie gazowe. W Polsce wciąż cenę wyznaczają w większości godzin w roku elektrownie węglowe, które odczują też ulgę z powodu lekkiego spadku cen CO2. Ale rola jednostek gazowych rośnie, choć nikt w Polsce oficjalnie nie zbiera danych dotyczących roli poszczególnych technologii w wyznaczaniu ceny. W ciągu kolejnych 10 lat większość węglówek zostanie zamknięta, bo będą liczyć już pół wieku i skończy się czas życia. Ich rolę przejmą budowane teraz elektrownie gazowe i to one będą wyznaczać cenę krańcową. Im więcej uda nam się zbudować przez najbliższe lata odnawialnych źródeł, tym niższą cenę hurtową będziemy mieli.

To, co teraz obserwujemy, to transformacja energetyczna w praktyce – mówi Bloombergowi Jorge Martinez, dyrektor ds. rozwoju w firmie zajmującej się odnawialnymi źródłami energii Nadara. Nawet gdy ceny gazu rosną w odpowiedzi na napięcia geopolityczne, rosnące moce w energetyce słonecznej i odnawialnej w Europie pomagają złagodzić skutki.

Hiszpania i Włochy. Dwa kraje, dwie różne historie

Doskonale to widać na przykładzie Hiszpanii i Włoch. Oba kraje nie mają elektrowni węglowych, w obu krajach cenę krańcową wyznaczają jednostki gazowe. Ale w Hiszpanii, która ma dużo więcej OZE i dodatkowo kilka starych, choć działających jeszcze elektrowni atomowych, gaz wyznacza ceny zaledwie przez około 1700 godzin. We Włoszech to ponad 7 tysięcy godzin. Średnie ceny hurtowe we Włoszech należą do najwyższych w Europie. W Italii ceny prądu podążają wprost za cenami gazu, podczas gdy w Hiszpanii warunki dla OZE są bardzo podobne jak w Italii, ale wpływ gazu na ceny jest dużo niższy dzięki większej ilości odnawialnych źródeł.

Odnawialne źródła energii nie tylko obniżają średnie ceny energii elektrycznej – ograniczają również gwałtowne skoki cen. Bez OZE oraz sezonowego spadku popytu, ceny energii elektrycznej w Europie byłyby już o około jedną trzecią wyższe, wynika z raportu holenderskiego Rabobanku, cytowanego przez Bloomberga.

W Niemczech korelacja między cenami gazu a cenami prądu jest większa niż w Hiszpanii, choć nie tak wielka jak we Włoszech. W Polsce związek między cenami gazu a cenami prądu na razie nie jest duży. Z kolei z danych think tanku Ember wynika, że w 2025 roku, w porównaniu do 2024, wzrósł udział godzin, w których produkcja z gazu jest opłacalna. Wpływ na to mogła mieć surowa zima. Gaz jest wciąż niezbędny, gdy produkcja z OZE spada, a inne źródła, na przykład magazyny, nie są w stanie pokryć luki.

Wieczorami – gdy produkcja energii słonecznej spada, a popyt pozostaje stosunkowo wysoki – ceny rosną. W Holandii ceny wieczorne przekroczyły na początku miesiąca 400 euro za megawatogodzinę, a w Niemczech odnotowano podobne skoki.

Dla kogo to wszystko ma znaczenie?

Głównie dla tych przedsiębiorców, którzy kupili prąd i gaz w kontraktach indeksowanych cenami giełdowymi. Zwłaszcza takie kontrakty na sprzedaż prądu były bardzo popularne, bo pozwalały często zaoszczędzić więcej niż te ze stałymi cenami. Ci, którzy mają kontrakty ze stałą ceną w roku – a tak wciąż rozliczana jest większość gospodarstw domowych – podwyżki odczują dopiero w 2027 roku.

Wraz z wojennym skokiem cen wrócił problem spreadu lato-zima – podstawowego rynkowego bodźca do napełniania magazynów gazu na kolejny sezon zimowy. O ile z końcem lutego spread ten był marginalny, skłaniający rynek do przyjęcia postawy wyczekującej, to teraz sytuacja wygląda dużo gorzej. Spread jest ujemny i przekracza 2,5 euro za MWh. Oznacza to, że gaz z dostawą na lato jest droższy niż z dostawą na następną zimę, czyli nie ma żadnej zachęty do kupowania taniej latem i magazynowania, aby sprzedać drożej zimą, kiedy zużycie gazu jest tradycyjnie wyższe. A to rodzi pytania, jak zgromadzimy zapasy.

Tegoroczna zima mocno przetrzebiła magazyny. W Niderlandach wręcz widać w nich dno, ponieważ poziom napełnienia jest poniżej 9 procent i dalej spada. Francja i Niemcy też kończą zimę na rekordowych minimach stanów magazynowych, ale tam przynajmniej zaczął się już proces napełniania. Z dużych konsumentów gazu najlepiej obroniły się Polska i Włochy, które mają wciąż odpowiednio 48 i 45 procent wypełnienia magazynów.

Czy traderzy będą sprowadzać gaz żeby zapełnić magazyny? Teoretycznie państwa UE mają taki obowiązek, choć nie kwapią się żeby za niego dodatkowo zapłacić. Ryzyko muszą wziąć na siebie firmy handlujące gazem. W zeszłym roku było nerwowo, ale spready w końcu wróciły do letnio-zimowej normy.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu