Dlaczego Polak woli kupić mieszkanie pod wynajem niż wesprzeć technologiczną spółkę?

Zaledwie około dwóch tysięcy Polaków inwestuje w rodzime start-upy – to garstka przy ponad milionie osób zarabiających na wynajmie nieruchomości. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych i Wroclaw Tech Business Angel Club przygotowały pakiet postulatów podatkowych: odliczenie 50 proc. zainwestowanej kwoty od dochodu oraz zwolnienie z podatku Belki przy wyjściu z inwestycji po pięciu latach.

  • Dwa filary proponowanej ulgi. Pierwszy mechanizm pozwala odliczyć od podatku 50 proc. kwoty zainwestowanej w start-up – przy skali podatkowej 32 proc. oznacza to realną oszczędność 16 tys. zł od każdej zainwestowanej 100 tys. zł. Drugi to zwolnienie z 19-proc. podatku od zysków kapitałowych (podatku Belki) przy sprzedaży udziałów po pięciu latach – przy zysku 500 tys. zł inwestor oszczędza 95 tys. zł.
  • Przepaść między inwestycjami w cegły a w innowacje. W Polsce ponad milion osób osiąga przychody z wynajmu nieruchomości, a liczba rachunków maklerskich przekroczyła 2,6 miliona – tymczasem w start-upy kapitał lokuje zaledwie około dwóch tysięcy Polaków. Obecny system podatkowy faworyzuje bezpieczne, płynne aktywa, nie oferując żadnej premii za wyższe ryzyko i dłuższe zamrożenie kapitału w młodych spółkach technologicznych.
  • Brytyjski wzór do naśladowania. Wielka Brytania dzięki programom EIS i SEIS (30 proc. odliczenia od podatku dochodowego i zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych po trzech latach) skierowała miliardy funtów prywatnego kapitału do rodzimych start-upów. Polska propozycja idzie dalej – 50 proc. odliczenia i pięć lat utrzymania inwestycji – co ma być odpowiedzią na wyższe postrzegane ryzyko na rodzimym rynku.

Zaledwie około 2 tysięcy Polaków lokuje swój kapitał w nowo powstałe innowacyjne spółki. To garstka w zestawieniu z ponad milionem osób zarabiających na wynajmie nieruchomości i przeszło 2,6 miliona rachunków maklerskich. Dystans między popularnością inwestycji w cegły a zainteresowaniem rodzimymi start-upami technologicznymi jest w Polsce przepaścią, która od lat nie maleje. Środowiska związane z rynkiem kapitałowym i innowacjami postanowiły wreszcie zaproponować narzędzia, które mogłyby tę przepaść zmniejszyć.

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych oraz Wroclaw Tech Business Angel Club, zrzeszający społeczność menedżerów, inwestorów i aniołów biznesu z Dolnego Śląska, przygotowały pakiet postulatów podatkowych, które w maju trafią do Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Cyfryzacji. Celem jest radykalne zwiększenie liczby Polaków inwestujących w rodzime start-upy – poprzez mechanizmy, które sprawdzą się już w wielu krajach Europy Zachodniej i Stanach Zjednoczonych.

Pierwsza propozycja to możliwość odliczenia od podatku do 50 procent kwoty zainwestowanej w start-up. Mechanizm działałby na zasadzie ulgi podatkowej – inwestor indywidualny, który w danym roku podatkowym zdecyduje się wesprzeć kapitałem młode, innowacyjne przedsiębiorstwo, mógłby odliczyć połowę tej kwoty od swojego dochodu przed opodatkowaniem. W praktyce oznaczałoby to, że przy skali podatkowej wynoszącej 32 procent, zainwestowanie 100 tysięcy złotych w start-up przyniosłoby realną oszczędność podatkową rzędu 16 tysięcy złotych (50 tysięcy odliczenia od dochodu pomnożone przez 32 procent). Dla inwestorów na podatku liniowym 19 procent oszczędność wyniosłaby 9,5 tysiąca złotych.

Druga propozycja jest jeszcze bardziej rewolucyjna – zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych przy wyjściu z inwestycji w start-up po pięciu latach. To rozwiązanie znane między innymi z brytyjskiego programu Enterprise Investment Scheme (EIS) oraz Seed Enterprise Investment Scheme (SEIS), które od lat skutecznie przekierowują prywatny kapitał w kierunku młodych, ryzykownych spółek technologicznych. Inwestor, który kupi udziały lub akcje start-upu i utrzyma je przez co najmniej pięć lat, nie zapłaci podatku Belki (19 procent od zysków kapitałowych) przy sprzedaży tych papierów. Przy zysku wynoszącym, powiedzmy, 500 tysięcy złotych oznacza to oszczędność 95 tysięcy złotych.

Zapisz się do newslettera!

Dlaczego Polacy nie inwestują w start-upy?

Bariery są co najmniej trzy. Po pierwsze – wysoki poziom ryzyka. Start-upy upadają częściej niż dojrzałe firmy, a według statystyk nawet 90 procent młodych spółek technologicznych nie przeżywa pierwszych trzech lat działalności. Po drugie – brak płynności. Inwestycja w start-up to zamrożenie kapitału na lata, bez gwarancji, że kiedykolwiek uda się znaleźć kupca na udziały. Po trzecie – niekorzystne traktowanie podatkowe. Zysk z inwestycji w start-up jest opodatkowany na takich samych zasadach jak zysk z giełdowych spekulacji – 19 procent podatku Belki. Tymczasem ryzyko jest nieporównywalnie wyższe, a horyzont inwestycyjny znacznie dłuższy.

Obecny system podatkowy w Polsce faworyzuje bezpieczne, płynne aktywa. Wynajem nieruchomości, mimo że również obarczony ryzykiem (pustostany, niepłacący lokatorzy), daje się rozliczać w ramach ryczałtu 8,5 procent od przychodu, co przy wyższych kosztach amortyzacji bywa bardzo korzystne. Giełdowe akcje spółek notowanych na GPW można sprzedać w każdej chwili, a podatek Belki wynosi tyle samo co przy start-upach – 19 procent. Inwestor nie otrzymuje żadnej premii za to, że zdecydował się na większe ryzyko i dłuższe zamrożenie kapitału.

Brytyjski sukces do powtórzenia

Wielka Brytania wprowadziła programy EIS i SEIS w latach 90. i 2000. Efekt? Setki tysięcy brytyjskich inwestorów indywidualnych rocznie lokują miliardy funtów w rodzime start-upy. Mechanizm jest prosty: inwestor odlicza 30 procent zainwestowanej kwoty od podatku dochodowego, a przy utrzymaniu inwestycji przez trzy lata – zysk ze sprzedaży udziałów jest zwolniony z podatku od zysków kapitałowych. W praktyce oznacza to, że przy inwestycji 100 tysięcy funtów, inwestor natychmiast oszczędza 30 tysięcy na podatku dochodowym, a po trzech latach – nie płaci ani grosza od zysku.

Polska propozycja jest podobna, choć z wyższym progiem odliczenia (50 procent zamiast 30) i dłuższym okresem utrzymania inwestycji (5 lat zamiast 3). To odpowiedź na specyfikę polskiego rynku – wyższe ryzyko postrzegane przez inwestorów wymaga silniejszej zachęty. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych i Wroclaw Tech Business Angel Club argumentują, że bez takich mechanizmów polskie start-upy będą skazane na kapitał zagraniczny (fundusze venture capital z USA i Europy Zachodniej) lub na publiczne dotacje, które są ograniczone i obarczone biurokracją.

Co już działa w Polsce?

Polski system podatkowy nie jest całkowicie pozbawiony narzędzi wspierających innowacje, ale są one skierowane przede wszystkim do firm, a nie do inwestorów indywidualnych. Ulga badawczo-rozwojowa (B+R) pozwala firmom odliczyć od 100 do 200 procent kosztów prac B+R, ale nie pomaga inwestorowi, który chce wesprzeć start-up kapitałowo. Ulga IP Box daje preferencyjne opodatkowanie 5 procent dla dochodów z praw własności intelektualnej – ale znów – dla samej spółki, a nie dla jej inwestorów . Estoński CIT pozwala start-upom odroczyć podatek do momentu wypłaty dywidendy, co jest korzystne, ale nie przyciąga nowego kapitału.

Polska Strefa Inwestycji oferuje zwolnienia z CIT lub PIT dla firm realizujących nowe inwestycje, ale to instrument dla przedsiębiorców, nie dla inwestorów finansowych . Działają też specjalne strefy ekonomiczne, ale ich znaczenie maleje, a koncentrują się na przemyśle, nie na start-upach technologicznych . Żaden z tych mechanizmów nie adresuje problemu, przed którym stoi przeciętny Polak z oszczędnościami: dlaczego miałbym zainwestować w ryzykowny start-up, skoro mogę kupić mieszkanie pod wynajem i płacić niższy podatek?

Reakcje rynku i polityków

Propozycja spotkała się z ostrożnym optymizmem ze strony części środowisk politycznych. Ministerstwo Finansów nie wydało jeszcze oficjalnego stanowiska, ale w rozmowach nieoficjalnych pojawiają się głosy, że zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych po pięciu latach jest do zaakceptowania – pod warunkiem że nie zostanie wykorzystane do obejścia podatków w innych obszarach (np. inwestowanie w start-upy przez fundacje rodzinne). Ministerstwo Cyfryzacji, które odpowiada za strategię innowacyjności, widzi w propozycji narzędzie do zwiększenia liczby polskich start-upów na arenie międzynarodowej. Krytycy wskazują na ryzyko fiskalne – zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych oznacza mniejsze wpływy do budżetu. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych odpowiada, że obecnie wpływów i tak prawie nie ma, bo Polacy nie inwestują w start-upy. Jeśli ulga zachęci choćby 50 tysięcy osób do zainwestowania średnio 50 tysięcy złotych, to 2,5 miliarda złotych trafi do młodych spółek, a z tego część wygeneruje przyszłe zyski i podatki (już na etapie działalności firm, które przetrwają). Ponadto – inwestorzy, którzy skorzystają z ulgi, mogą przesunąć kapitał z lokat bankowych i nieruchomości do start-upów, co jest korzystne dla gospodarki jako całości.

Horyzont wdrożenia

Pakiet postulatów zostanie przekazany resortom w maju 2026 roku. Jeśli spotka się z pozytywnym odbiorem, projekt ustawy mógłby trafić do Sejmu jeszcze w 2026 roku. Wejście w życie przepisów – optymistycznie – w 2027 roku. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych zapowiada, że będzie lobbować za tym rozwiązaniem niezależnie od układu politycznego po ewentualnych wyborach.

Dla polskich start-upów każdy rok zwłoki to rok, w którym najlepsze pomysły wyjeżdżają za granicę. Founderzy, którzy nie mogą zebrać kapitału od polskich inwestorów, szukają go w Londynie, Berlinie lub Dolinie Krzemowej – i tam rejestrują spółki, płacą podatki i tworzą miejsca pracy. Nowe pomysły na wsparcie polskich start-upów nie są więc tylko kolejną ulgą podatkową. Są próbą zatrzymania w kraju kapitału, który dziś ucieka za granicę – i talentów, które za tym kapitałem podążają.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu