Ponad stuletnia firma, będąca symbolem bydgoskiego przemysłu, przechodzi do historii. Bydgoskie Zakłady Przemysłu Gumowego Stomil, znany producent wyrobów gumowych, z powodu gigantycznych problemów finansowych zmuszony został do masowych zwolnień. Pracę straciły 92 osoby, a w zakładzie pozostanie zaledwie 40 pracowników. Zwolnieni, w większości ludzie po pięćdziesiątce z wieloletnim stażem, są załamani i z obawą patrzą w przyszłość.
- Bydgoski Stomil, czołowy producent wyrobów gumowych w Polsce, znalazł się na skraju upadku z powodu nie do wytrzymania konkurencji ze strony krajów azjatyckich. Prezes Krzysztof Molen wyjaśnia, że przychody spadały od 2022 r. o 35 proc., a skumulowana strata za lata 2022-2025 przekroczyła 36 mln zł. Firma od grudnia 2025 znajduje się w postępowaniu sanacyjnym – najbardziej zaawansowanej sądowej procedurze restrukturyzacyjnej.
- Pracę straciły 92 osoby, co stanowi ogromną większość załogi. Wśród zwolnionych są ludzie z wieloletnim stażem, często tuż przed emeryturą. „Czujemy wielki smutek, wielki żal. Pomimo naszej ciężkiej pracy, wielu wyrzeczeń dla firmy, zostaliśmy zwolnieni” – mówią Janusz Dalecki i Radosław Lubiszewski, związkowcy pracujący w firmie od prawie 40 lat. Szczególnie trudna jest sytuacja osób z zajęciami komorniczymi, którym komornicy chcą zabrać 100 proc. odpraw.
- Pracownicy w liście do „Gazety Pomorskiej” ujawniają, że dwa lata temu zakład otrzymał 22 mln zł na restrukturyzację, ale pieniądze „się rozpłynęły”. Prezes Molen stanowczo zaprzecza, by składał obietnice dodatkowych odpraw, wskazując na ograniczenia postępowania sanacyjnego. W zakładzie pozostanie 40 osób – tylko rentowna produkcja płyt gumowych. Dla zwolnionych pomoc oferuje Polskie Towarzystwo Ekonomiczne w ramach projektów aktywizacji zawodowej.
Bydgoski Stomil funkcjonował na rynku od ponad stu lat i był czołowym producentem wyrobów gumowych w Polsce. Zakład specjalizował się w wytwarzaniu węży hydraulicznych, węży przemysłowych, wykładzin, płyt gumowych oraz uszczelnień. Przez dekady jego produkty trafiały do przemysłu w całym kraju i za granicę, a firma uchodziła za stabilnego pracodawcę i symbol gospodarczej potęgi regionu.
Jak wskazuje TVP Bydgoszcz, zakład z problemami finansowymi borykał się od lat. Główną przyczyną trudnej sytuacji okazała się nie do wytrzymania konkurencja ze strony krajów azjatyckich, które zalały rynek tańszymi wyrobami. Harald Matuszewski, przewodniczący Rady Wojewódzkiej OPZZ, w rozmowie z bydgoszcz.tvp.pl podkreślał, że sytuacja jest wynikiem nierównej konkurencji.
– Wyroby, które spełniają normy unijne, są sprzedawane na rynku polskim i muszą konkurować z wyrobami chińskimi, które tych norm nie spełniają – mówił Matuszewski.
Prezes Stomilu Krzysztof Molen w rozmowie z Polskim Radiem PiK wskazał dodatkowo na zaniedbania sprzed lat oraz stary park maszynowy.
– Na przestrzeni lat przychody ze sprzedaży znacznie spadały, od 2022 r. o 35 proc., a skumulowana strata za lata 2022-2025 przekroczyła 36 mln zł – wyjaśnił prezes.
92 osoby na bruk
Z końcem lutego 2026 roku wypowiedzenia otrzymały 92 osoby, co stanowi ogromną większość załogi liczącej 134 pracowników. W Powiatowym Urzędzie Pracy w Bydgoszczy Stomil zgłosił zwolnienia grupowe dotyczące 114 osób, a proces ma zakończyć się do końca kwietnia.
Wśród zwolnionych są ludzie, którzy całe swoje życie zawodowe związali z zakładem. To w większości pracownicy z wieloletnim stażem, często tuż przed emeryturą. W rozmowie z mediami nie kryją rozgoryczenia i smutku.
– Jesteśmy przyzwyczajeni do samodzielnej, często ciężkiej i odpowiedzialnej pracy. I parę słów do przyszłych pracodawców: możecie nam zaufać, że dla nowych pracodawców będziemy pracować równie sumiennie – mówił Janusz Dalecki, pracownik Stomilu, w rozmowie z TVP Bydgoszcz.
W rozmowie z Polskim Radiem PiK ci sami pracownicy byli jeszcze bardziej dosadni.
– Przyjęliśmy wypowiedzenia z niedowierzaniem. Nigdy nie byliśmy na bezrobociu. Co my możemy? Rozejść się, podać sobie rękę i podziękować za współpracę. Czujemy wielki smutek, wielki żal. Pomimo naszej ciężkiej pracy, wielu wyrzeczeń dla firmy, zostaliśmy zwolnieni – relacjonowali dziennikarzom Janusz Dalecki i Radosław Lubiszewski, związkowcy pracujący w firmie od prawie 40 lat.
Janusz Dalecki w rozmowie z TVP Bydgoszcz dodał później: „Jesteśmy przybici i często zrezygnowani, ale każda wzmianka o potencjalnej pracy powoduje ożywienie i daje nadzieję, że nowa praca zapewni stabilność, której zabrakło w ostatnim czasie”.
Szczególnie trudna jest sytuacja osób, które mają zajęcia komornicze. Jak alarmowali pracownicy w liście do „Gazety Pomorskiej”, komornicy żądają po 100 procent zarówno z odprawy, jak i z odszkodowań, co oznacza, że niektórzy zostaną bez środków do życia.
List pracowników: „Pieniądze się rozpływały”
Do redakcji „Gazety Pomorskiej” dotarł dramatyczny list od pracowników Stomilu, który rzuca nowe światło na sytuację w firmie. Dokument zaczynał się od słów: „Jesteśmy pracownikami Stomilu. To firma państwowa, trzy czwarte załogi pracuje tutaj całe swoje życie i są krótko przed emeryturą. Zakład od dłuższego czasu jest nierentowny, a w dużej mierze wina za to leży po stronie osób zarządzających. Wiele razy dostawał pieniądze od państwa na poprawę sytuacji. Ona jednak pozostawała bez zmian, a pieniądze się rozpływały”.
Autorzy listu ujawnili, że dwa lata temu zakład otrzymał 22 mln zł w dwóch transzach na restrukturyzację. Jednak z tych pieniędzy nic nie zostało zakupione ani zmienione.
– One, po prostu, przepadły. Dużo by pisać, co działo się przez ostatnie lata… – czytamy w liście .
Kontrolę nad Bydgoskimi Zakładami Przemysłu Gumowego „STOMIL” S.A. sprawuje Agencja Rozwoju Przemysłu. Pracownicy w swoim liście wyrazili też rozczarowanie postawą związków zawodowych, które ich zdaniem zamiast pomóc załodze, działają na swoją korzyść.
Prezes odpowiada na zarzuty
Krzysztof Molen, który funkcję prezesa objął w sierpniu 2025 roku, w rozmowie z naszą redakcją odniósł się do zarzutów formułowanych przez pracowników. Jak wyjaśnił, od 17 grudnia 2025 roku spółka znajduje się w postępowaniu sanacyjnym, czyli najbardziej zaawansowanej sądowej procedurze restrukturyzacyjnej.
– Oznacza to, że wszelkie decyzje dotyczące wydatkowania środków finansowych, zawierania ugód, wypłaty dodatkowych świadczeń czy zaciągania dodatkowych zobowiązań, podejmowane są wyłącznie w granicach obowiązujących przepisów prawa restrukturyzacyjnego. Jako prezes zarządu nie mam prawnej możliwości samodzielnego przyznawania jakichkolwiek „dodatkowych odpraw”, finansowania polis ubezpieczeniowych czy innych świadczeń wykraczających poza Kodeks pracy i zatwierdzony plan restrukturyzacyjny, albowiem stanowiłoby to uprzywilejowanie jednych wierzycieli (pracowników) kosztem pozostałych wierzycieli. Nigdy też nie składałem pracownikom takich obietnic – podkreślił stanowczo Krzysztof Molen.
– Od momentu objęcia przeze mnie funkcji prezesa, w sierpniu 2025 r., spółka znajdowała się w stanie skrajnego zagrożenia utraty płynności finansowej. Wobec wieloletniego pogarszania się jej sytuacji finansowo-gospodarczej istniało realne ryzyko niewypłacalności już we wrześniu ubiegłego roku. Na przestrzeni lat przychody ze sprzedaży znacznie spadały, od 2022 r. o 35 proc., a skumulowana strata za lata 2022-2025 przekroczyła 36 mln zł – wyliczał Molen.
Prezes zapewnił, że jego nadrzędnym celem od pierwszego dnia było ograniczenie skali likwidacji spółki i uratowanie maksymalnej liczby miejsc pracy.
– Jako prezes podjąłem wiele aktywności zmierzających do przywrócenia płynności oraz utrzymania Stomilu w całości lub przynajmniej części. Efektem powyższego jest przemyślany plan restrukturyzacyjny, dający realne szanse na kontynuację działalności, jednakże tylko w rentownym obszarze produkcyjnym (płyt gumowych) oraz handlowym – tłumaczył.
Ostatecznie podjęto decyzję o zwolnieniach grupowych. Jak zaznaczył prezes, w procesie restrukturyzacyjnym udało się zachować 40 miejsc pracy. Mowa tutaj o pracownikach zakładu płyt gumowych, który jako jedyny przynosi zyski. Pozostałe działy: produkcja węży hydraulicznych, węży przemysłowych, uszczelek i artykułów formowych – idą do likwidacji.
Odnosząc się do sugestii dotyczących nieprawidłowości finansowych sprzed swojej kadencji, prezes Molen stwierdził: „W zakresie sugestii dotyczących rzekomych nieprawidłowości finansowych sprzed mojej kadencji, pozostają one w gestii odpowiednich organów. Na dziś nie posiadam informacji potwierdzających takie zarzuty”.
Postępowanie sanacyjne zamiast upadłości
Dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy Tomasz Zawiszewski wyjaśnił, że w firmie trwa postępowanie sanacyjne, ale nie zostanie ona całkowicie zlikwidowana. Postępowanie sanacyjne to najbardziej zaawansowana sądowa procedura restrukturyzacyjna, która ma na celu uzdrowienie sytuacji finansowej przedsiębiorstwa zagrożonego upadłością. Pozwala na wdrożenie głębokich działań naprawczych, ochronę przed wierzycielami, renegocjację umów oraz zawarcie układu, przy jednoczesnym ograniczeniu zarządu dłużnika nad majątkiem.
Zwolnieni pracownicy przekazywali, że co miesiąc dostawali informacje o zwolnieniach, szukali nowej pracy, a wtedy odwoływano wypowiedzenia. Jak relacjonowali, sprawę przeciągano miesiącami aż do stycznia 2026 roku.
Wymieniali także szereg obietnic, jakie mieli otrzymać: wypłatę dodatkowej jednorazowej odprawy dla wszystkich w wysokości 12 400 zł brutto na osobę, pokrycie kosztów obowiązującej polisy ubezpieczenia grupowego do końca okresu jej obowiązywania, wypłatę nagród jubileuszowych i uruchomienie programu aktywizacji zawodowej dla zwalnianych osób.
Prezes Molen stanowczo zaprzeczył, by składał takie obietnice, wskazując na ograniczenia wynikające z postępowania sanacyjnego.
Wsparcie dla zwolnionych. Polskie Towarzystwo Ekonomiczne oferuje pomoc
Zwolnieni pracownicy nie pozostają jednak całkiem bez wsparcia. Pomoc zaoferował między innymi bydgoski oddział Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, który realizuje dwa projekty z zakresu aktywizacji zawodowej skierowane do mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego.
Agnieszka Kahlau, kierowniczka projektu z zakresu aktywizacji zawodowej w PTE, szczegółowo opisała oferowane formy pomocy.
– Zwalniani pracownicy Stomilu kwalifikują się do wsparcia w ramach projektu, który obecnie realizujemy. Możemy zaoferować zarówno ścieżkę pozostania na rynku pracy w podobnym charakterze, czyli przekwalifikowanie, staże zawodowe w pokrewnej lub innej branży, szkolenia zawodowe i kursy, ale też inną ścieżkę. Jeśli ktoś chciałby zmienić troszeczkę swoje życie zawodowe, to w grę wchodzą dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej – wyjaśniła Kahlau w rozmowie z Polskim Radiem PiK.
W rozmowie z TVP Bydgoszcz dodała: „W samozatrudnieniu zapewniamy wsparcie doradcze oraz finansowe na start działalności gospodarczej. Natomiast w ścieżce aktywizacji zawodowej oferujemy pomoc w uzupełnieniu kwalifikacji, kompetencji i doświadczenia, tak aby dostosować je do obecnego rynku pracy”.
Polskie Towarzystwo Ekonomiczne realizuje projekty „Outplacement z PTE – skuteczny powrót na rynek pracy” oraz „Nowy Start – pewne jutro”. Ten drugi skierowany jest do osób znajdujących się w niekorzystnej sytuacji na rynku pracy – zatrudnionych na umowach krótkoterminowych, pracujących w oparciu o umowy cywilnoprawne, osób ubogich pracujących, niepełnosprawnych oraz odchodzących z rolnictwa.
Spotkanie w przyszłym tygodniu. Dołączą urzędnicy
Spotkanie z pracownikami Stomilu ma się odbyć w przyszłym tygodniu. Jak zapowiada prezes zakładu, do rozmów dołączy również Powiatowy Urząd Pracy. Prezes Stomilu zapowiedział też zatrudnienie agenta, który miałby pomóc zwalnianym w znalezieniu nowych miejsc pracy.
Zwolnieni pracownicy z nadzieją czekają na rozwój wydarzeń.
– Jesteśmy przybici i często zrezygnowani, ale każda wzmianka o potencjalnej pracy powoduje ożywienie i daje nadzieję, że nowa praca zapewni stabilność, której zabrakło w ostatnim czasie – mówił Janusz Dalecki.
Interpelacja radnego do marszałka
W sprawie ratowania miejsc pracy w bydgoskim zakładzie interpelację do marszałka województwa Piotra Całbeckiego złożył radny województwa Jarosław Wenderlich. Radny zwrócił uwagę na znaczenie Stomilu dla rynku pracy oraz lokalnej gospodarki. W dokumencie pojawiło się pytanie o działania podejmowane przez instytucje publiczne w celu ochrony miejsc pracy oraz wsparcia spółek znajdujących się w trudnej sytuacji.
– Jednym z zadań województwa jest przeciwdziałanie bezrobociu, więc marszałek jest jak najbardziej właściwym adresatem, by pomóc tej firmie – tłumaczył Jarosław Wenderlich, radny Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
Interpelacja odnosiła się także do sytuacji spółki Inofama z Inowrocławia, firmy funkcjonującej od końca XIX wieku, przez ponad 145 lat związanej z produkcją maszyn oraz wyposażenia dla rolnictwa i przemysłu.
Co dalej ze Stomilem?
W zakładzie po restrukturyzacji pozostanie 40 pracowników. Działalność będzie kontynuowana tylko w rentownym obszarze produkcji płyt gumowych oraz w handlu . Bydgoski Stomil, który przez ponad sto lat był synonimem solidności i przemysłowej tradycji, przechodzi do historii w okrojonym, znacznie skromniejszym wymiarze.
Fot. Stomil
Opracowano na podstawie: artykułu JD z 14 marca 2026 roku, doniesień TVP Bydgoszcz, Polskiego Radia PiK, informacji Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Toruniu, portalu WP Finanse oraz „Gazety Pomorskiej”.

