Stany Zjednoczone ostrzegły europejskich sojuszników o prawdopodobnych opóźnieniach w dostawach broni – w tym rakiet Patriot, F-35 i systemów HIMARS. Powód? Wojna z Iranem, która wybuchła 28 lutego 2026 roku, wyczerpała amerykańskie arsenały. Pentagon zużył już 30 proc. Tomahawków i 40 proc. pocisków przeciwlotniczych. Sekretarz stanu Marco Rubio nie pozostawia złudzeń: najpierw interesy USA.
- Konflikt z Iranem, który trwa od 28 lutego 2026 roku, pochłonął ogromne ilości amerykańskiej amunicji.
- Opóźnienia mają dotknąć państwa bałtyckie i skandynawskie – Estonię, Łotwę, Litwę, Norwegię, Danię i Szwecję – które w ostatnich latach intensywnie modernizowały swoje siły zbrojne w oparciu o amerykański sprzęt.
- Sekretarz stanu Marco Rubio w wywiadzie pod koniec marca potwierdził, że jeśli Stany Zjednoczone będą miały potrzeby wojskowe – czy to w celu uzupełnienia zapasów, czy realizacji misji w interesie narodowym – zawsze będą na pierwszym miejscu.
Druga połowa kwietnia 2026 roku przyniosła Europie wiadomość, która w wielu stolicach wywołała niepokój sięgający dalej niż zwykłe kwestie logistyczne. Agencja Reuters, powołując się na trzy wtajemniczone źródła, poinformowała, że Stany Zjednoczone ostrzegły państwa europejskie o prawdopodobnych opóźnieniach w dostawach niektórych systemów uzbrojenia. Przyczyną jest wyczerpywanie się amerykańskiego arsenału w wyniku trwającej od 28 lutego 2026 roku wojny z Iranem, która pochłania ogromne ilości amunicji, rakiet i części zamiennych. Opóźnienia mają dotyczyć kilku krajów, w tym państw bałtyckich i skandynawskich, a także kontraktów realizowanych w ramach programu Foreign Military Sales, czyli głównego kanału zakupów broni od amerykańskiego rządu przez sojuszników z NATO.
Dla państw takich jak Estonia, Łotwa, Litwa, Norwegia, Dania czy Szwecja, które w ostatnich latach intensywnie modernizowały swoje siły zbrojne w oparciu o amerykański sprzęt, te opóźnienia nie są jedynie niedogodnością administracyjną. Oznaczają, że w sytuacji rosnącego napięcia z Rosją i niepewności co do dalszego wsparcia USA, kluczowe systemy – od rakiet Patriot po artylerię dalekiego zasięgu – mogą trafić do jednostek bojowych z miesięcznym, a nawet kilkumiesięcznym poślizgiem. A to z kolei otwiera pole do pytań o wiarygodność amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, które od dziesięcioleci stanowią fundament architektury obronnej Europy Północnej i Środkowo-Wschodniej.
Wojna z Iranem wyczerpuje amerykańskie zapasy
Bezpośrednią przyczyną opóźnień jest konflikt zbrojny między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, który wybuchł 28 lutego 2026 roku po serii nalotów USA i Izraela na irańskie instalacje nuklearne oraz obiekty naftowe. W odpowiedzi Iran przeprowadził zmasowane ataki rakietowe i dronowe na amerykańskie bazy w regionie Zatoki Perskiej, w tym w Katarze, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a także na pozycje sił koalicyjnych w Iraku i Syrii. Straty amerykańskie były znaczne – według nieoficjalnych danych, w ciągu pierwszych sześciu tygodni konfliktu zużyto ponad 500 rakiet przeznaczonych dla systemów obrony powietrznej Patriot, które zestrzeliwały irańskie pociski balistyczne i manewrujące.
Do tego dochodzą dostawy amunicji dla lotnictwa, artylerii i sił specjalnych, a także ogromne zapotrzebowanie na części zamienne do samolotów F-35, F-16 i dronów MQ-9 Reaper, które wykonują loty bojowe nad terytorium Iranu i Iraku. Według szacunków amerykańskiego think tanku Center for Strategic and International Studies, w ciągu pierwszych dwóch miesięcy konfliktu Stany Zjednoczone wydały na amunicję i uzupełnienie zapasów około 8-10 miliardów dolarów, a tempo zużycia przewyższa możliwości produkcyjne amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, który wciąż odbudowuje swoje moce po latach ograniczonych inwestycji.
W tej sytuacji Pentagon stanął przed wyborem: kontynuować dostawy dla europejskich sojuszników według wcześniejszych harmonogramów, ale ryzykować wyczerpanie własnych rezerw operacyjnych, które są niezbędne do prowadzenia wojny z Iranem; lub wstrzymać część dostaw i przekierować produkcję na potrzeby własne. Administracja Trumpa wybrała to drugie rozwiązanie, o czym w połowie kwietnia poinformowano europejskich partnerów.
Które kraje i które systemy ucierpią?
Reuters nie podał szczegółów, jakich konkretnie systemów uzbrojenia będą dotyczyć opóźnienia ani jakie kraje znajdą się na liście najbardziej dotkniętych. Według źródeł agencji, chodzi o państwa w regionie bałtyckim i Skandynawii, które w ostatnich latach podpisały z USA kontrakty na zakup zaawansowanych systemów uzbrojenia w ramach programu Foreign Military Sales. Wśród potencjalnie zagrożonych dostaw wymienia się rakiety do systemów Patriot, które są na wyposażeniu Polski, Rumunii, Szwecji i Niemiec, a także pociski JASSM-ER (Joint Air-to-Surface Standoff Missile – Extended Range) zamówione przez Finlandię i Norwegię, systemy HIMARS (High Mobility Artillery Rocket System) dla Estonii i Łotwy oraz samoloty F-35 dla Danii i Norwegii.
Szczególnie bolesne może okazać się wstrzymanie dostaw rakiet do systemów obrony powietrznej, ponieważ państwa bałtyckie i skandynawskie w ostatnich latach skupiły się na budowie tarczy antyrakietowej w odpowiedzi na rosyjskie zagrożenie. Estonia, Łotwa i Litwa zakupiły w 2024 roku wspólnie systemy średniego zasięgu, które miały być dostarczone w latach 2026-2027. Jeśli dostawy się opóźnią, te kraje pozostaną przez wiele miesięcy bez skutecznej ochrony przed atakiem z powietrza, co w obliczu agresywnej polityki Rosji stwarza poważne ryzyko.
Marco Rubio: najpierw interesy USA
Podobne doniesienia – dotyczące możliwości przekierowania broni zakupionej przez państwa NATO dla Ukrainy na własne potrzeby USA – pojawiały się już w marcu 2026 roku, a częściowo potwierdził je sekretarz stanu USA Marco Rubio. W wywiadzie udzielonym pod koniec marca Rubio powiedział, że nic jeszcze nie zostało przekierowane, ale może się zdarzyć. Szef dyplomacji USA wyjaśnił, że chodzi o broń sprzedawaną w ramach Priority Ukraine Requirements List (PURL) przez NATO, i że jeśli Stany Zjednoczone będą miały wojskowe potrzeby – czy to w celu uzupełnienia zapasów, czy wypełnienia jakiejś misji w interesie narodowym – zawsze będą na pierwszym miejscu.
Wypowiedź Rubio wywołała poruszenie w europejskich stolicach, ponieważ ujawniła, że administracja USA traktuje sojusznicze zobowiązania jako drugorzędne wobec własnych interesów bezpieczeństwa. Dla państw takich jak Polska, która zainwestowała miliardy dolarów w system Patriot i inne amerykańskie uzbrojenie, to niepokojący sygnał, że w sytuacji kryzysowej Waszyngton może jednostronnie zmienić warunki umów. Szczególnie drażliwa jest kwestia rakiet do Patriotów, których zapasy szybko zużyły się podczas walk z Iranem, a także podczas wcześniejszych ostrzałów w Jemenie i Syrii. Według źródeł wojskowych, amerykańskie zapasy pocisków do Patriotów spadły do poziomu poniżej 40 procent stanów wymaganych na wypadek wojny na dwóch frontach, co jest nieakceptowalne z punktu widzenia planowania obronnego.
Reakcja Europy
Wiadomość o opóźnieniach dostaw broni spotkała się z zaniepokojeniem w kwaterach głównych NATO w Brukseli oraz w stolicach państw członkowskich. Sekretarz generalny NATO, w oświadczeniu wydanym 16 kwietnia, wezwał USA do jak najszybszego wyjaśnienia sytuacji i zapewnienia, że sojusznicze zobowiązania będą respektowane. Jednocześnie europejscy przywódcy rozpoczęli rozmowy o tym, jak zwiększyć własne zdolności produkcyjne amunicji i rakiet, aby uniezależnić się od amerykańskich dostaw w przyszłości.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który od początku wojny z Rosją opiera się na amerykańskim wsparciu wojskowym, 16 kwietnia otwarcie wyraził obawy dotyczące możliwych opóźnień w dostawach broni, zwłaszcza systemów Patriot, które są kluczowe dla obrony ukraińskiego nieba przed rosyjskimi atakami rakietowymi i dronowymi. Zełenski powiedział, że ma nadzieję, iż prezydent USA rozumie wszystkie konsekwencje ewentualnego wstrzymania dostaw lub podobnych decyzji. Dodał, że ma nadzieję, iż rozumie to nie tylko prezydent, ale cały jego zespół.
Dla Ukrainy, która w 2025 roku otrzymała od USA pomoc wojskową o wartości ponad 25 miliardów dolarów, w tym setki rakiet do Patriotów i HIMARS-ów, jakiekolwiek opóźnienie w dostawach może być krytyczne. Ukraińskie wojsko od miesięcy sygnalizuje, że zapasy amunicji artyleryjskiej i rakiet są na wyczerpaniu, a nowe dostawy z USA i Europy nie nadążają za tempem walk. Jeśli amerykańskie dostawy zostaną ograniczone lub opóźnione z powodu konfliktu z Iranem, Ukraina może stracić zdolność do prowadzenia skutecznych działań ofensywnych i będzie zmuszona przejść do defensywy.
Długoterminowe konsekwencje dla europejskiego bezpieczeństwa
Opóźnienia w dostawach amerykańskiej broni do Europy mają wymiar nie tylko militarny, ale także polityczny. Podważają zaufanie do gwarancji bezpieczeństwa, jakie Stany Zjednoczone oferują swoim sojusznikom w ramach NATO. Jeśli najpotężniejsze państwo sojuszu w sytuacji własnego konfliktu zbrojnego jest gotowe przekierować broń przeznaczoną dla Europy na własne potrzeby, to europejskie państwa muszą zadać sobie pytanie, czy mogą polegać na amerykańskim wsparciu w przypadku wojny z Rosją.
Już teraz w Berlinie, Paryżu i Warszawie pojawiają się głosy, że Europa musi przyspieszyć budowę własnego przemysłu zbrojeniowego i uniezależnić się od amerykańskich dostaw, zwłaszcza w zakresie rakiet dalekiego zasięgu, systemów obrony powietrznej i amunicji. W marcu 2026 roku Komisja Europejska zaproponowała program o wartości 1,5 miliarda euro na zwiększenie produkcji amunicji artyleryjskiej i rakiet, ale to kropla w morzu potrzeb. Aby w pełni zastąpić amerykańskie dostawy, Europa musiałaby wydać dziesiątki miliardów euro na nowe fabryki, linie produkcyjne i rozwój technologii.
Na razie jednak państwa bałtyckie i skandynawskie pozostają w niepewności. Część zamówionego sprzętu może zostać dostarczona z opóźnieniem, a część – jak sugerują źródła Reutera – może nigdy nie trafić do Europy, jeśli wojna z Iranem przedłuży się na kolejne miesiące. Pentagon nie odpowiedział oficjalnie na pytania agencji w tej sprawie, a administracja Trumpa milczy, co tylko potęguje nerwowość europejskich sojuszników.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie a europejskie arsenały
Konflikt USA z Iranem, który wybuchł 28 lutego 2026 roku, wchodzi w ósmy tydzień. Amerykańskie siły zbrojne przeprowadziły setki nalotów na irańskie instalacje wojskowe, nuklearne i naftowe, ponosząc straty w postaci zestrzelonych dronów i śmigłowców, ale przede wszystkim – ogromne koszty logistyczne i amunicyjne. Według szacunków, do połowy kwietnia Stany Zjednoczone zużyły około 30 procent swoich zapasów rakiet manewrujących Tomahawk oraz 40 procent zapasów pocisków przeciwlotniczych do systemów Patriot i THAAD. To poziomy, które w normalnych warunkach są uznawane za alarmujące i wymagające natychmiastowego uzupełnienia.
Ponieważ amerykański przemysł zbrojeniowy nie jest w stanie w krótkim czasie zwiększyć produkcji do poziomu wystarczającego do jednoczesnego zaopatrywania wojny na Bliskim Wschodzie, uzupełniania wyczerpanych zapasów i realizacji kontraktów eksportowych dla Europy i innych regionów, Pentagon musiał podjąć decyzję o priorytetach. Zgodnie z wypowiedziami Rubio, priorytetem są interesy narodowe USA, czyli wojna z Iranem i odbudowa własnych arsenałów. Kontrakty dla sojuszników zostały przesunięte na dalszy plan, a część z nich może zostać anulowana lub przełożona na lata 2027-2028.
Przyszłość amerykańskich gwarancji
Dla państw Europy Środkowo-Wschodniej, które od 2014 roku, czyli od aneksji Krymu przez Rosję, opierają swoją politykę bezpieczeństwa na bliskiej współpracy wojskowej z USA, ta sytuacja jest gorzką lekcją. Estonia, Łotwa i Litwa, które łącznie zamówiły w USA systemy HIMARS, rakiety JASSM, a także nowoczesne systemy obrony powietrznej, teraz muszą liczyć się z tym, że ich siły zbrojne przez kolejne lata nie osiągną pełnej gotowości. Podobnie Szwecja i Norwegia, które oczekują na dostawy samolotów F-35 i pocisków JASSM-ER, mogą otrzymać je z opóźnieniem, co opóźni również osiągnięcie przez nie zdolności do uderzeń w głąb terytorium Rosji.
W tej sytuacji europejscy przywódcy będą musieli odpowiedzieć na pytanie, które do niedawna wydawało się retoryczne: czy Stany Zjednoczone są wiarygodnym sojusznikiem, jeśli w razie potrzeby są gotowe poświęcić bezpieczeństwo Europy dla własnych interesów. Odpowiedź na to pytanie zadecyduje o kształcie europejskiej architektury bezpieczeństwa na najbliższe dekady. Póki co, Europa czeka na dostawy, które mogą nigdy nie nadejść. A czas działa na niekorzyść tych, którzy polegają na amerykańskim wsparciu.
Fot. Leszek Chemperek

