Ponad 5 mln Polaków (30,3 proc. siły roboczej) jest zagrożonych automatyzacją przez AI. Najbardziej narażone sektory to BPO/SSC, produkcja, logistyka, finanse i administracja. Polska zajmuje 4. miejsce w OECD pod względem ryzyka automatyzacji.
W 2026 roku Polska znajduje się w grupie państw Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) o najwyższym odsetku stanowisk pracy zagrożonych automatyzacją. Zgodnie z analizami Międzynarodowej Organizacji Pracy oraz NASK, ponad 5 milionów etatów, czyli 30,3 procent całej siły roboczej, może zostać częściowo zautomatyzowanych za pomocą generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI).
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju szacuje, że w Polsce automatyzacja może dotknąć nawet 34 procent obecnych miejsc pracy, co jest wynikiem wyraźnie wyższym od średniej unijnej wynoszącej 27 procent, co w niechlubnym rankingu ryzyka automatyzacji plasuje Polskę na czwartym miejscu wśród wszystkich państw OECD, tuż za Węgrami (36,2 procent), Słowacją oraz Estonią. Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, aż 3,68 miliona Polaków pracuje w zawodach uznawanych za szczególnie podatne na zakłócenia spowodowane przez sztuczną inteligencję, co stanowi około 22 procent wszystkich zatrudnionych w kraju i obejmuje przede wszystkim osoby wykonujące rutynowe czynności umysłowe oraz analityczne. Sytuację dodatkowo zaogniają działania samych przedsiębiorstw: badanie firmy doradczej EY z 2025 roku wykazało, że trzy na cztery organizacje w Polsce, czyli 74 procent, ograniczyły już rekrutację w związku z implementacją rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

Sektor nowoczesnych usług dla biznesu (BPO/SSC) jako epicentrum zmian
Najbardziej widoczne i dramatyczne skutki automatyzacji w Polsce dotyczą sektora nowoczesnych usług dla biznesu, który obejmuje centra outsourcingu procesów biznesowych (BPO) oraz centra usług wspólnych (SSC). Branża ta, skoncentrowana przede wszystkim w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, Łodzi i Trójmieście, zatrudnia około pół miliona osób i odpowiada za blisko 6 procent polskiego produktu krajowego brutto.
To właśnie w tym sektorze proces automatyzacji jest najbardziej zaawansowany, a jego skutki najbardziej dotkliwe. Zgodnie z danymi zgromadzonymi przez lokalny urząd pracy w Krakowie, w październiku 2025 roku aż 32 firmy z sektora BPO zawiadomiły o planach zwolnienia 4 tysięcy 195 pracowników, co oznaczało wzrost o 70 procent w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Sytuacja ta jest bezpośrednim następstwem wdrażania narzędzi automatyzacji procesów robotycznych (RPA) oraz generatywnej sztucznej inteligencji, które przejmują zadania polegające na ręcznym wprowadzaniu danych, obsłudze klienta pierwszego kontaktu, przetwarzaniu faktur, księgowaniu prostych operacji czy weryfikacji dokumentów.

Według danych ABSL, 60 procent pracowników sektora usług biznesowych w Polsce korzysta już z narzędzi sztucznej inteligencji w codziennej pracy, podczas gdy rok wcześniej odsetek ten wynosił zaledwie 37 procent, co świadczy o tempie, w jakim automatyzacja pochłania kolejne obszary odpowiedzialności.
Równolegle do redukcji zatrudnienia na stanowiskach operacyjnych, w sektorze BPO/SSC rośnie zapotrzebowanie na pracowników o wysokich kwalifikacjach, zdolnych do nadzorowania i optymalizowania zautomatyzowanych procesów. Jak wskazują analizy rynku pracy, firmy coraz częściej podnoszą stawki dla ról trudnych do obsadzenia, w szczególności dla specjalistów od automatyzacji, analityków danych, ekspertów od transformacji cyfrowej oraz menedżerów odpowiedzialnych za wdrażanie rozwiązań AI.

Zmiana ta ma jednak charakter polaryzacyjny – z jednej strony znikają stanowiska wymagające niskich lub średnich kwalifikacji i polegające na powtarzalnych czynnościach, z drugiej strony powstają nieliczne nowe miejsca pracy dla wysoko wyspecjalizowanych ekspertów, co nie równoważy skali utraty zatrudnienia w segmencie operacyjnym. Sektor BPO/SSC w Polsce, który przez lata był motorem wzrostu zatrudnienia w dużych ośrodkach miejskich, przechodzi zatem głęboką restrukturyzację, której tempo i skala nie mają precedensu w historii nowoczesnych usług biznesowych w kraju.
Erozja tradycyjnych stanowisk
Przemysł produkcyjny i przetwórczy, stanowiący od dziesięcioleci fundament polskiej gospodarki, znajduje się w grupie sektorów o najwyższym potencjale automatyzacyjnym. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju wprost wskazuje, że prace powtarzalne, narażone na ryzyko automatyzacji, są w dużej mierze związane właśnie z sektorem przemysłu. Wśród gałęzi przemysłu najbardziej zagrożonych wymienia się przede wszystkim przemysł spożywczy, budowlany oraz szeroko pojętą produkcję wyrobów przemysłowych charakteryzujących się wysokim stopniem standaryzacji i powtarzalności procesów.
W polskich fabrykach i zakładach produkcyjnych sztuczna inteligencja znajduje zastosowanie przede wszystkim w takich obszarach jak planowanie produkcji, zarządzanie zapasami, kontrola jakości, optymalizacja łańcuchów dostaw oraz predykcyjne utrzymanie ruchu. Według danych KPMG, aż 96 procent firm produkcyjnych wykorzystujących sztuczną inteligencję odnotowało poprawę efektywności operacyjnej, co dodatkowo przyspiesza wdrażanie rozwiązań AI w kolejnych przedsiębiorstwach.
Jednocześnie prognozy wskazują, że do 2025 roku automatyzacja będzie odpowiadać za ponad połowę roboczogodzin w przemyśle, co oznacza fundamentalną zmianę w strukturze zatrudnienia. Zmiana ta nie oznacza jednak całkowitej eliminacji ludzi z hal produkcyjnych – jak zauważają analitycy, tworzy ona popyt na nowe, wyspecjalizowane umiejętności związane z programowaniem robotów, utrzymaniem zautomatyzowanych linii produkcyjnych oraz analizą danych pochodzących z czujników i systemów monitorujących.

Szczególnym przypadkiem w ramach przemysłu jest branża motoryzacyjna, która odgrywa kluczową rolę w polskiej gospodarce. W zakładach produkcyjnych zlokalizowanych na terenie całego kraju – od Dolnego Śląska przez Wielkopolskę po Podkarpacie – automatyzacja i robotyzacja linii montażowych są najbardziej zaawansowane spośród wszystkich gałęzi przemysłu.
Tradycyjne stanowiska pracy przy taśmie produkcyjnej, zdominowane przez czynności powtarzalne i wymagające niskich kwalifikacji, są systematycznie zastępowane przez zrobotyzowane ramiona, autonomiczne pojazdy transportowe oraz systemy wizyjne sterowane przez algorytmy uczenia maszynowego. Redukcja zatrudnienia w tym segmencie nie jest procesem nagłym, ale postępującym od lat, a sztuczna inteligencja stanowi obecnie kolejny, wyższy poziom automatyzacji, umożliwiający nie tylko wykonywanie zaprogramowanych ruchów, ale także adaptację do zmieniających się warunków produkcji oraz samodzielne diagnozowanie usterek i nieprawidłowości.
Transformacja pod presją kosztów
Sektor transportu, logistyki i gospodarki magazynowej, który w polskiej gospodarce odgrywa szczególną rolę ze względu na centralne położenie kraju w Europie, znajduje się w grupie branż o najwyższej podatności na automatyzację wspieraną przez sztuczną inteligencję. W 2025 roku korzystanie z rozwiązań automatyzacji i AI deklarowało 51 procent firm z branży transportu i logistyki, a 19 procent planowało ich wdrożenie w najbliższej przyszłości.
Zastosowania sztucznej inteligencji w tym sektorze obejmują optymalizację tras przewozowych, zarządzanie flotą pojazdów, planowanie obciążenia magazynów, robotyzację procesów kompletacji zamówień oraz autonomiczne dostawy. Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego z 2024 roku, aż 3,68 miliona obywateli Polski zatrudnionych jest w zawodach szczególnie podatnych na automatyzację, a znaczącą część tej grupy stanowią pracownicy sektora TSL.
W praktyce automatyzacja w logistyce przejawia się przede wszystkim w postaci autonomicznych wózków widłowych (AMR – Autonomous Mobile Robots), systemów sortujących opartych na widzeniu komputerowym oraz algorytmów optymalizacyjnych, które w czasie rzeczywistym dostosowują plany przewozowe do zmieniających się warunków na drogach, prognoz pogody oraz fluktuacji popytu.

W Polsce, gdzie sektor logistyczny tradycyjnie opierał się na dużej podaży pracowników magazynowych i kierowców, automatyzacja ta prowadzi do stopniowej erozji zatrudnienia na najniższych szczeblach. Równolegle jednak rośnie zapotrzebowanie na specjalistów od analizy danych, inżynierów automatyki oraz menedżerów odpowiedzialnych za integrację systemów AI z istniejącą infrastrukturą logistyczną. Jak wynika z Barometru Rynku Pracy, firmy coraz częściej inwestują w nowoczesne technologie, aby zwiększyć wydajność i redukować koszty, co w dłuższej perspektywie oznacza trwałe zmniejszenie zapotrzebowania na pracowników wykonujących rutynowe czynności manualne i administracyjne w łańcuchach dostaw.
Banki pod presją cyfryzacji
Sektor finansowy i księgowość, obejmujący banki, zakłady ubezpieczeń, firmy inwestycyjne oraz biura rachunkowe, znajduje się w absolutnej czołówce branż najbardziej narażonych na utratę miejsc pracy w wyniku automatyzacji opartej na sztucznej inteligencji. Jest to konsekwencją tego, że ogromna część zadań wykonywanych w tych instytucjach ma charakter powtarzalny, oparty na przetwarzaniu dużych wolumenów danych oraz podlega ścisłym regułom i procedurom.
W europejskim sektorze bankowym, którego istotną częścią są polskie banki, prognozy mówią o redukcji ponad 200 tysięcy miejsc pracy do 2030 roku w wyniku rosnącego wykorzystania sztucznej inteligencji. Automatyzacja obejmuje takie obszary jak uzgadnianie bankowe, analiza i księgowanie faktur, prognozowanie przepływów pieniężnych, obsługa klienta za pośrednictwem chatbotów i wirtualnych asystentów, weryfikacja dokumentów kredytowych oraz wykrywanie transakcji podejrzanych.
W polskich bankach i instytucjach finansowych proces automatyzacji jest szczególnie widoczny w oddziałach detalicznych, gdzie rola kasjerów i doradców klienta ulega systematycznej marginalizacji na rzecz bankowości internetowej i mobilnej wspieranej przez algorytmy AI. Coraz więcej czynności – od otwarcia rachunku, przez złożenie wniosku kredytowego, po uzyskanie pomocy technicznej – może być wykonanych bez udziału człowieka, z wykorzystaniem systemów automatycznej weryfikacji tożsamości, skoringu kredytowego oraz wirtualnych asystentów.
W obszarze księgowości, będącej jednym z filarów polskiego rynku usług biznesowych, automatyzacja procesów robotycznych (RPA) w połączeniu z generatywną AI prowadzi do przejmowania zadań takich jak dekretacja faktur, księgowanie operacji bankowych, przygotowywanie deklaracji podatkowych oraz tworzenie raportów okresowych. Stanowiska pracy tradycyjnie zajmowane przez księgowych i asystentów księgowych są stopniowo eliminowane, a ich miejsce zajmują wąskie grono specjalistów ds. automatyzacji procesów finansowych oraz analityków danych.
Automatyzacja biurokracji
Choć Polska pod względem skali wdrażania rozwiązań AI w administracji publicznej pozostaje w tyle za sektorem prywatnym, to automatyzacja w tym obszarze nabiera coraz większego tempa, a jej potencjalne skutki dla zatrudnienia są znaczące ze względu na wielkość zatrudnienia w sferze budżetowej. Według badań NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy, generatywna sztuczna inteligencja może częściowo zautomatyzować ponad 5 milionów stanowisk w polskiej gospodarce, a istotny odsetek tych miejsc pracy znajduje się właśnie w sektorze publicznym. W administracji rządowej i samorządowej AI wykorzystywana jest przede wszystkim do automatyzacji procesów przetwarzania dokumentów, weryfikacji wniosków, odpowiadania na zapytania obywateli za pośrednictwem systemów IVR i chatbotów, analizy danych statystycznych oraz wspomagania procesów decyzyjnych.
Szczególnie widoczne zmiany zachodzą w urzędach skarbowych, Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych oraz w jednostkach obsługi świadczeń społecznych, gdzie systemy AI przejmują zadania polegające na weryfikacji poprawności składanych deklaracji, wykrywaniu nieprawidłowości oraz automatycznym naliczaniu należności. Wymiernym skutkiem automatyzacji w sektorze publicznym jest spadek zapotrzebowania na pracowników administracyjnych niższego szczebla, wykonujących rutynowe czynności związane z obsługą korespondencji, rejestracją dokumentów oraz obsługą interesantów. Zgodnie z prognozami, proces ten będzie postępował wraz z uruchamianiem kolejnych usług publicznych w modelu cyfrowym, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do znaczącej redukcji zatrudnienia w administracji publicznej.
Nowe spektrum zagrożenia
W przeciwieństwie do wcześniejszych fal automatyzacji, które dotykały przede wszystkim nisko wykwalifikowanych pracowników fizycznych i administracyjnych, rozwój generatywnej sztucznej inteligencji spowodował przesunięcie epicentrum zagrożenia w kierunku zawodów wymagających wykształcenia wyższego i wykonujących pracę umysłową. Zgodnie z raportem Polskiego Instytutu Ekonomicznego, aż 82 procent osób pracujących w zawodach wysokiego ryzyka automatyzacji posiada wyższe wykształcenie, co stanowi radykalną zmianę w porównaniu z wcześniejszymi falami technologicznymi. Oznacza to, że osoby z wyższym wykształceniem – prawnicy, analitycy finansowi, specjaliści ds. kadr i płac, tłumacze, redaktorzy, specjaliści ds. marketingu i reklamy – znajdują się dziś w grupie większego ryzyka niż wielu pracowników fizycznych.
Badanie opublikowane przez PIE identyfikuje 20 profesji najbardziej podatnych na zakłócenia ze strony sztucznej inteligencji, obejmujących między innymi finansistów, prawników, urzędników państwowych, a także programistów. Specjaliści ci wykonują zadania często oparte na rutynowej analizie danych, przetwarzaniu tekstu oraz generowaniu dokumentów i raportów, czyli czynnościach, w których generatywna AI wykazuje szczególną skuteczność. Dla przykładu, w kancelariach prawnych i działach prawnych sztuczna inteligencja przejmuje coraz więcej zadań związanych z badaniem due diligence, analizą dokumentów, tworzeniem umów o charakterze generycznym oraz przygotowywaniem opinii prawnych. Zgodnie z danymi rynkowymi, 76 procent prawników z działów prawnych i 68 procent z kancelarii korzysta z pomocy sztucznej inteligencji przynajmniej raz w tygodniu.
Podobna sytuacja ma miejsce w branży mediów, marketingu i reklamy, gdzie AI służy do tworzenia tekstów, grafik, wideo i strategii marketingowych. Do 2030 roku sztuczna inteligencja ma całkowicie zrewolucjonizować branżę medialną i kreatywną, zautomatyzować wiele zadań marketerów i przekształcić wiele zawodów w sektorze, wymuszając rozwój nowych kompetencji. W sektorze IT z kolei, 68 procent specjalistów codziennie korzysta z narzędzi AI, a trzy czwarte polskich firm IT zachęca pracowników do korzystania ze sztucznej inteligencji, co prowadzi do stopniowej automatyzacji wielu rutynowych zadań programistycznych i administracyjnych.
Podatność kobiet na automatyzację i regionalne zróżnicowanie ryzyka
Analizy wpływu sztucznej inteligencji na polski rynek pracy ujawniają wyraźne zróżnicowanie płciowe w zakresie podatności na automatyzację. W Polsce 28 procent pracujących kobiet pracuje w zawodach o wysokim stopniu narażenia na automatyzację, podczas gdy w przypadku mężczyzn odsetek ten wynosi zaledwie 17 procent. Dysproporcja ta wynika przede wszystkim z faktu, że kobiety są nadreprezentowane w sektorach usług oraz administracji – w administracji publicznej, edukacji, opiece zdrowotnej oraz usługach biurowych – gdzie zadania często mają charakter rutynowy i podlegają automatyzacji. W praktyce oznacza to, że kobiety mogą być bardziej narażone na utratę pracy w wyniku rozwoju AI niż mężczyźni, co rodzi pytania o politykę przeciwdziałania skutkom automatyzacji i konieczność ukierunkowania programów przekwalifikowania właśnie na grupy najbardziej zagrożone.
Równolegle do zróżnicowania płciowego występuje wyraźne regionalne zróżnicowanie ryzyka automatyzacji. Regiony o wysokiej koncentracji sektora nowoczesnych usług dla biznesu, takie jak Kraków, Wrocław, Warszawa czy Łódź, doświadczają obecnie najbardziej gwałtownych zmian struktury zatrudnienia związanych z wdrażaniem AI. W Krakowie, gdzie sektor BPO/SSC zatrudnia około jednej piątej wszystkich pracowników tej branży w Polsce, zwolnienia grupowe w 2025 roku osiągnęły poziom niespotykany w poprzednich latach. Z kolei regiony o dominacji przemysłu ciężkiego i wydobywczego, takie jak Górny Śląsk, stoją przed wyzwaniem automatyzacji tradycyjnych stanowisk pracy w kopalniach, hutach i elektrowniach, gdzie robotyzacja i systemy AI stopniowo przejmują funkcje dotychczas wykonywane przez ludzi.
Brak mechanizmów osłonowych i wyzwania dla polityki publicznej
Jednym z kluczowych wniosków płynących z analizy sektorów najbardziej narażonych na utratę pracy przez AI jest brak kompleksowych mechanizmów osłonowych i programów przekwalifikowania, które odpowiadałyby na skalę nadchodzących zmian. Polska, w przeciwieństwie do niektórych państw Europy Zachodniej, nie posiada jeszcze strategicznego planu zarządzania transformacją rynku pracy wywołaną przez sztuczną inteligencję, co sprawia, że pracownicy z sektorów zagrożonych automatyzacją są pozostawieni samym sobie.
Według danych PARP, blisko 60 procent Polaków obawia się automatyzacji swoich miejsc pracy przez AI, podczas gdy około 60 procent pracowników sektora usług biznesowych już dziś korzysta z narzędzi AI w codziennej pracy. Rozbieżność między skalą zagrożenia a gotowością systemu edukacji i polityki społecznej do odpowiedzi na to wyzwanie jest jednym z najpoważniejszych problemów, z jakimi mierzy się polski rynek pracy w 2026 roku.
Fot. Unsplash

