Technicy magazynów energii nowym zawodem przyszłości. 34 tysiące etatów w offshore

Polska energetyka przechodzi transformację o niespotykanej dotąd skali i tempie. Moc zainstalowana odnawialnych źródeł energii przekroczyła już 30 GW, a według prognoz do 2040 roku ma potroić się do 90 GW. Ta gigantyczna zmiana to nie tylko nowa infrastruktura i technologie, ale przede wszystkim głęboka transformacja polskiego rynku pracy. Według prognoz Konfederacji Lewiatan, do 2030 roku zielona transformacja stworzy w Polsce aż 300 tysięcy nowych miejsc pracy. To nie są tylko liczby – za nimi stoi realne zapotrzebowanie na konkretnych specjalistów: instalatorów fotowoltaiki, serwisantów turbin wiatrowych, techników magazynów energii, inżynierów i projektantów.

  • Fotowoltaika jest liderem zatrudnienia – w 2023 roku pracowało w niej 113 tys. osób, co daje Polsce drugie miejsce w Europie. Według prognoz zatrudnienie w PV podwoi się do 2030 roku, co oznacza, że w samej tylko fotowoltaice może pracować nawet 200-250 tys. osób. Najbardziej deficytowe zawody to monterzy paneli, instalatorzy systemów PV, elektrycy i automatycy. Doświadczeni specjaliści mogą liczyć na wynagrodzenie rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie.
  • Energetyka wiatrowa stworzy 200 tys. miejsc pracy w ciągu najbliższych 15 lat. W fazie inwestycyjnej morskich farm potrzeba 34 tys. etatów, a w fazie operacyjnej – 70 tys. pracowników. Dla lądowej energetyki wiatrowej prognozy mówią o 97 tys. nowych miejsc pracy. Kluczowe są certyfikaty Global Wind Organisation (GWO), które otwierają drogę do pracy na europejskich farmach. Program „Wiatr – Kopalnia Możliwości” przekwalifikowuje górników na techników turbin.
  • Magazyny energii to nowy, dynamicznie rozwijający się segment. Poszukiwani są technicy magazynów energii, specjaliści od technologii bateryjnych, inżynierowie systemów zarządzania energią (EMS) oraz specjaliści Internetu Rzeczy (IoT). Według prognoz IRENA, zatrudnienie w zielonej energetyce może wzrosnąć czterokrotnie do 2050 roku, sięgając 850 tys. osób. Mimo optymistycznych prognoz, eksperci biją na alarm – polski system edukacji nie nadąża za tempem zmian, a luka kadrowa jest dziś największą barierą transformacji.

Już dziś polski sektor OZE zatrudnia ponad 212 tysięcy osób, co daje Polsce drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby zielonych miejsc pracy – tuż za Niemcami. Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej prognozuje, że do 2050 roku zatrudnienie w tym sektorze może wzrosnąć czterokrotnie. To perspektywa, która stawia przed Polską ogromne wyzwanie, ale także bezprecedensową szansę. Eksperci są zgodni: dziś największą barierą dla transformacji energetycznej nie są już pieniądze, polityka czy technologia, ale luka kadrowa. Bez odpowiednio wykwalifikowanych ludzi nawet najlepiej finansowane projekty mogą utknąć w miejscu.

Fotowoltaika jest dziś absolutnym liderem pod względem zatrudnienia w polskim sektorze odnawialnych źródeł energii. Według danych SolarPower Europe, w 2023 roku w polskiej branży solarnej pracowało 113 tysięcy osób – głównie w obszarze instalacji i serwisu. To sprawia, że Polska jest drugim rynkiem PV w Europie pod względem wielkości zatrudnienia, ustępując jedynie Niemcom. Sukces ten nie jest przypadkowy. Polska od lat notuje skokowy wzrost mocy zainstalowanej w fotowoltaice, a prognozy wskazują, że tendencja ta będzie kontynuowana.

Eksperci przewidują, że zatrudnienie w obszarze PV podwoi się do 2030 roku. To oznacza, że w perspektywie najbliższych lat w samej tylko fotowoltaice może pracować nawet 200-250 tysięcy osób. W segmencie fotowoltaiki najbardziej deficytową grupą pracowników są monterzy paneli fotowoltaicznych oraz instalatorzy systemów PV. To zawody wymagające zarówno umiejętności technicznych, jak i znajomości przepisów oraz procedur bezpieczeństwa. Poszukiwani są również projektanci instalacji fotowoltaicznych – specjaliści, którzy przygotowują dokumentację techniczną i optymalizują układy pod kątem wydajności. Rośnie zapotrzebowanie na elektryków i automatyków odpowiedzialnych za podłączenie instalacji do sieci i integrację z systemami zarządzania energią. Coraz częściej poszukiwani są także specjaliści ds. magazynowania energii, łączący instalacje PV z systemami bateryjnymi, oraz audytorzy energetyczni oceniający opłacalność i efektywność instalacji.

Praca w sektorze PV wymaga nie tylko wiedzy technicznej, ale także odpowiednich uprawnień. Kluczowe certyfikaty to uprawnienia SEP, niezbędne do wykonywania instalacji elektrycznych, certyfikat montażysty PV potwierdzający kwalifikacje do montażu systemów fotowoltaicznych oraz uprawnienia F-Gas wymagane przy instalacjach pomp ciepła, które często towarzyszą systemom PV. Według raportu Randstad, niedobór specjalistów w branży OZE sprawia, że fachowcy z sektora zielonej energii należą do najlepiej wynagradzanych na rynku, a doświadczeni specjaliści nierzadko mogą liczyć na pensje rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie.

Zapisz się do newslettera!

Energetyka wiatrowa. 200 tysięcy miejsc pracy w ciągu 15 lat

Przez lata rozwój energetyki wiatrowej w Polsce hamowany był przez tzw. zasadę 10H, która wymuszała lokalizację turbin w dużej odległości od zabudowań. Złagodzenie tych przepisów – minimalna odległość została zmniejszona do 700 m, a rząd proponuje dalszą redukcję do 500 m – odblokowało potencjał dla budowy nawet 4–10 GW nowych mocy lądowych do 2030 roku. To z kolei oznacza potrzebę stworzenia tysięcy nowych miejsc pracy dla techników i inżynierów. Równolegle dynamicznie rozwija się morska energetyka wiatrowa. Pierwsza polska morska farma wiatrowa – Baltic Power, inwestycja Grupy Orlen i Northland Power – jest już w fazie budowy. Przygotowania do budowy kolejnych farm, takich jak Baltica 2, rozpoczęły się w 2025 roku, a ich uruchomienie planowane jest na 2027 rok.

Skala zapotrzebowania na pracowników w sektorze wiatrowym jest imponująca. Według raportu Randstad Zielona Energia, w fazie inwestycyjnej morskich farm wiatrowych potrzeby szacowane są na 34 tysiące etatów. W fazie operacyjnej, kiedy farmy wiatrowe będą już produkowały energię, na stałe będzie potrzebnych przynajmniej 70 tysięcy pracowników. Dla lądowej energetyki wiatrowej prognozy mówią o możliwości utworzenia do 97 tysięcy nowych miejsc pracy. Łącznie w ciągu najbliższych 15 lat sektor wiatrowy może stworzyć około 200 tysięcy miejsc pracy.

Wśród najbardziej deficytowych zawodów w sektorze wiatrowym wymienia się techników i serwisantów turbin wiatrowych – osoby odpowiedzialne za regularne przeglądy, diagnostykę i naprawy. Rośnie zapotrzebowanie na specjalistów od napraw łopat – wyspecjalizowaną grupę techników pracujących na wysokościach. Potrzebni są inżynierowie konstrukcji budowlanych i hydrotechnicy, którzy będą pracować przy budowie morskich farm, a także automatycy do wdrażania systemów sterowania farmami. Praca przy turbinach wiatrowych wymaga specjalnych kwalifikacji i certyfikatów. Kluczowe są certyfikaty Global Wind Organisation, które potwierdzają umiejętności pracy na wysokościach, bezpieczeństwa pożarowego, udzielania pierwszej pomocy i ewakuacji. Szkolenia GWO są standardem w branży i otwierają możliwość pracy nie tylko w Polsce, ale także na europejskich i globalnych farmach wiatrowych.

Technicy magazynów energii. Nowy zawód, który będzie jednym z najbardziej pożądanych

Rozwój OZE, zwłaszcza fotowoltaiki, rodzi potrzebę elastycznego zarządzania energią. Systemy magazynowania energii – bateryjne, ale także inne technologie – stają się kluczowym elementem stabilizacji sieci i optymalizacji autokonsumpcji. Według prognoz, rynek magazynowania energii w Polsce będzie rósł dynamicznie, generując zapotrzebowanie na wyspecjalizowanych techników i inżynierów.

W obszarze magazynowania energii poszukiwani są przede wszystkim technicy magazynów energii – osoby odpowiedzialne za montaż, konfigurację i serwis systemów bateryjnych. Rośnie zapotrzebowanie na specjalistów od technologii bateryjnych znających zasady działania różnych typów ogniw, takich jak litowo-jonowe, przepływowe czy sodowo-jonowe. Potrzebni są inżynierowie systemów zarządzania energią, którzy projektują i wdrażają algorytmy optymalizujące pracę magazynów. Coraz częściej poszukiwani są także elektrycy i automatycy łączący magazyny z instalacjami PV i siecią elektroenergetyczną.

Eksperci z Randstad podkreślają, że rośnie popyt na inżynierów danych przemysłowych, którzy przekształcają dane z sensorów w decyzje inwestycyjne, oraz specjalistów Internetu Rzeczy odpowiedzialnych za zdalne monitorowanie i sterowanie systemami magazynowania. To zawody, które jeszcze kilka lat temu nie istniały w polskim sektorze energetycznym, a dziś są jednymi z najbardziej deficytowych.

300 tysięcy nowych miejsc pracy do 2030 roku, a do 2050 roku nawet 850 tysięcy

Zebrane dane pozwalają na sformułowanie spójnej prognozy zapotrzebowania na pracowników w polskiej energetyce odnawialnej. Fotowoltaika, która obecnie zatrudnia 113 tysięcy osób, według prognoz podwoi to zatrudnienie do 2030 roku. Łącznie sektor OZE, który dziś zatrudnia 212 tysięcy osób, ma według prognoz stworzyć 300 tysięcy nowych miejsc pracy do 2030 roku. W perspektywie 2040-2050, według prognoz IRENA, zatrudnienie w zielonej energetyce może wzrosnąć czterokrotnie, sięgając 850 tysięcy osób.

Morska energetyka wiatrowa w fazie inwestycyjnej będzie potrzebować 34 tysięcy etatów, a w fazie operacyjnej – 70 tysięcy pracowników. Lądowa energetyka wiatrowa może utworzyć do 97 tysięcy nowych miejsc pracy, a łącznie w ciągu najbliższych 15 lat sektor wiatrowy może stworzyć około 200 tysięcy miejsc pracy. Według prognoz Instytutu Badań Strukturalnych, łączny wzrost zatrudnienia w polskim przemyśle w latach 2025-2030 wyniesie 450 tysięcy miejsc pracy, w latach 2035-2040 – 250 tysięcy, a po 2040 – 150 tysięcy. Znaczna część tych miejsc pracy będzie związana właśnie z zieloną transformacją.

Mimo optymistycznych prognoz, eksperci biją na alarm. Badania wskazują, że już dziś w sektorze OZE brakuje instalatorów, projektantów, inżynierów i specjalistów od zarządzania energią. Problemem jest nie tylko liczba, ale przede wszystkim kompetencje – polski system edukacji nie nadąża za tempem zmian na rynku pracy. Jak podkreśla Włodzimierz Kucharczuk z Smart Solutions HR, dynamiczny rozwój energetyki wymaga odpowiednio wykwalifikowanych kadr. Zarówno sektor OZE, jak i tworzona od podstaw branża jądrowa, już teraz odczuwają rosnące zapotrzebowanie na pracowników. Zawodami przyszłości nie są wyłącznie te związane z AI – bardzo pożądane będą profesje uznawane często za niszowe.

Górnicy przekwalifikowują się na techników turbin. Programy wsparcia przynoszą efekty

Najbardziej nośnym przykładem systemowego przekwalifikowania w Polsce są programy skierowane do górników odchodzących z sektora węglowego. Polska dysponuje na ten cel znaczącymi środkami – Fundusz Sprawiedliwej Transformacji przeznaczy dla naszego kraju 3,85 miliarda euro, z czego lwia część trafi na Śląsk, Wielkopolskę i Dolny Śląsk.

Program Wiatr – Kopalnia Możliwości to bezpłatny program przekwalifikowujący górników na techników obsługi turbin wiatrowych. Pierwsze trzy roczniki ukończyły już szkolenie, a wszyscy absolwenci otrzymali oferty pracy. Kolejna edycja ruszyła w lutym 2026 roku. Równolegle Fundusz Górnośląski prowadzi projekt Rozwój zielonych kompetencji, finansowany z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który tylko w 2025 roku przeszkolił 1030 osób w pięciu górniczych podregionach Śląska.

Dlaczego to działa? Jak wyjaśnia Piotr Metlak, były górnik, który przekwalifikował się na technika turbin wiatrowych, po 25 latach w górnictwie przekwalifikował się do pracy przy turbinach wiatrowych. Umiejętności techniczne są podobne. Branża ceni jego doświadczenie i oferuje świetne warunki pracy, perspektywy rozwoju i dobre wynagrodzenie. Zielona transformacja jest nieunikniona, powinniśmy wykorzystać możliwości, jakie niesie.

Upskilling, czyli podnoszenie już posiadanych kwalifikacji, to druga ścieżka pozyskiwania kadr. Sektor offshore wind pozyskuje w ten sposób inżynierów i techników z doświadczeniem w przemyśle morskim, naftowym i gazowym. Według badania SW Research, ponad dwie trzecie Polaków uważa, że zielona energia to doskonała alternatywa dla pracowników górnictwa. Respondenci wskazują na takie zalety jak przyszłościowa branża, dobre wynagrodzenie, poczucie misji, wysokie zapotrzebowanie na pracowników, rozwój kariery i łatwość przekwalifikowania.

Cudzoziemcy wypełniają lukę. Ponad 30 tysięcy pracowników z Filipin i Kolumbii

Polska nie będzie w stanie wypełnić luki kadrowej wyłącznie krajowymi zasobami. Już dziś w sektorze OZE i budowlanym pracuje wielu cudzoziemców – według ZUS ponad 30 tysięcy osób z Filipin i Kolumbii. Część z nich obecnie pracuje przy turbinach offshore, montażu farm PV i infrastrukturze sieciowej. Eksperci są zgodni: udział cudzoziemców w realizacji inwestycji energetycznych będzie rósł, szczególnie w obliczu deficytów kadrowych. Polska musi jednak zadbać o warunki pracy, integrację i uznawanie kwalifikacji, aby zatrzymać najbardziej wartościowych specjalistów.

W budżecie Krajowego Funduszu Szkoleniowego na 2025 rok, który wynosi 415 milionów złotych, pojawił się nowy priorytet: rozwój umiejętności związanych z transformacją energetyczną. Pracodawcy mogą sfinansować szkolenia dla zatrudnionych, a osoby 55+ i z niepełnosprawnościami skorzystają z dodatkowej puli rezerwowej. Eksperci podkreślają jednak, że to wciąż za mało. Bez równoległego zwiększenia podaży kompetencji – poprzez przyśpieszone kursy, studia dualne i migrację specjalistów – polskie farmy wiatrowe i reaktory mogą zostać oddane z opóźnieniem.

Uczelnie techniczne otwierają nowe kierunki. To wciąż kropla w morzu potrzeb

Polskie uczelnie techniczne stopniowo dostosowują ofertę do potrzeb rynku. W ostatnich latach powstały studia podyplomowe z morskiej energetyki wiatrowej na Politechnice Gdańskiej, studia podyplomowe z energetyki jądrowej w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz kierunek magisterski Nuclear Power Engineering na Politechnice Wrocławskiej. To jednak wciąż kropla w morzu potrzeb. Zdaniem ekspertów, konieczne są większe wydatki na edukację techniczną, rozwój współpracy uczelni z przemysłem oraz przekwalifikowanie obecnych pracowników.

Niedobór specjalistów w branży OZE przekłada się na atrakcyjne wynagrodzenia. Według raportu płacowego Hays Poland 2026, do najlepiej wynagradzanych w sektorze należą kierownicy ds. przyłączeń do sieci elektroenergetycznej, którzy zarabiają od 25 do 40 tysięcy złotych miesięcznie. Kierownicy projektów w fazie budowy OZE mogą liczyć na 18-35 tysięcy złotych, a projektanci elektroenergetyczni na 10-18 tysięcy złotych. Eksperci Randstad potwierdzają, że doświadczeni specjaliści nierzadko mogą liczyć na pensje rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. To sprawia, że sektor OZE staje się nie tylko misyjny, ale także wysoce konkurencyjny finansowo.

Wynagrodzenia na stanowiskach technicznych – instalatorów PV, serwisantów turbin, techników magazynów energii – również są wyższe niż w wielu innych branżach. Eksperci podkreślają, że kto uczy się dziś, w 2026 roku będzie dyktował warunki wynagrodzenia.

Luka kompetencyjna to największe wyzwanie. Czas działa na niekorzyść

Największym wyzwaniem jest czas. Jak podkreśla ekspert Smart Solutions, aby dostosować się do potrzeb rynku atomowego i OZE, potrzebne będą większe wydatki na edukację techniczną, szkolenia zawodowe oraz położenie nacisku na współpracę z uczelniami. Rozwój w tym zakresie wymaga wykształcenia zupełnie nowych specjalistów, a także przekwalifikowania obecnej siły roboczej. Tymczasem czas na przygotowanie ludzi do nowej energetyki działa na naszą niekorzyść. Procesy edukacyjne i szkoleniowe trwają latami, a inwestycje w OZE i atom są już zaawansowane.

Badania wskazują, że w Polsce brakuje spójnej strategii kształcenia nowych kadr dla zielonej energetyki. Wprowadzenie odpowiednich programów do szkół średnich, wsparcie szkolnictwa zawodowego, dynamiczne tworzenie kierunków na uczelniach technicznych oraz programów przekwalifikowania to podstawowe działania, które powinny zostać podjęte jak najszybciej. Problemem jest także niska świadomość wśród młodych ludzi o możliwościach kariery w zielonej energetyce. Zawody takie jak technik magazynów energii czy serwisant turbin wiatrowych nie są jeszcze powszechnie kojarzone jako atrakcyjne ścieżki kariery.

Choć istnieją pozytywne przykłady, jak program Wiatr – Kopalnia Możliwości czy współpraca PGE z uczelniami, to w skali kraju współpraca pracodawców z systemem edukacji pozostaje niewystarczająca. Eksperci postulują rozwój studiów dualnych, programów stażowych i praktyk zawodowych, które pozwolą studentom i uczniom zdobywać doświadczenie już na etapie nauki. Bez systemowych rozwiązań i skoordynowanych działań, Polska może nie wykorzystać szansy, jaką daje zielona transformacja, a inwestycje za miliardy euro mogą utknąć w połowie drogi.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu