Jak wojna w Sudanie wpływa na globalne dostawy gumy arabskiej dla przemysłu spożywczego?

Trwająca od kwietnia 2023 roku wojna domowa w Sudanie między regularnymi Siłami Zbrojnymi Sudanu a paramilitarnymi Siłami Szybkiego Wsparcia (RSF) doprowadziła do załamania oficjalnego eksportu gumy arabskiej – kluczowego składnika produkcji napojów gazowanych, słodyczy, kosmetyków i farmaceutyków.

Guma arabska, oznaczana na etykietach produktów spożywczych jako E414, to naturalna żywica pozyskiwana poprzez nacinanie kory akacji senegalskiej, rosnącej w pasie sawann na południe od Sahary, zwanym Sahelem. Surowiec ten jest wykorzystywany w przemyśle spożywczym przede wszystkim jako emulgator, stabilizator, zagęstnik oraz środek wiążący, zapobiegający krystalizacji cukru i osadzaniu się składników na dnie opakowań. Bez gumy arabskiej nie funkcjonowałaby produkcja napojów gazowanych – koncerny takie jak Coca-Cola i PepsiCo korzystają z niej jako składnika stabilizującego syrop, zapewniającego jednolitą konsystencję i przedłużającego trwałość produktu. Guma arabska znajduje się także w słodyczach, lodach, galaretkach, gumach do żucia, a nawet winie (gdzie stabilizuje kolor i klarowność) oraz w kosmetykach (kremy, tusze do rzęs, szminki) i farmaceutykach (pastylki do ssania, tabletki powlekane).

Przed wybuchem wojny w kwietniu 2023 roku Sudan był absolutnym hegemonem na rynku gumy arabskiej. Kraj ten posiadał unikalne warunki klimatyczne, idealne do uprawy najbardziej poszukiwanego gatunku – hashab, który charakteryzuje się większą stabilnością i lepszymi właściwościami emulgującymi niż tańszy gatunek talha. Udział Sudanu w światowej produkcji szacowano na 70–80 procent. Dokładne dane dotyczące produkcji i eksportu były zawsze trudne do ustalenia, ponieważ handel tym surowcem od lat był w znacznym stopniu nieformalny i nieprzejrzysty, ale eksperci są zgodni, że zdecydowana większość gumy arabskiej trafiającej na rynki światowe pochodziła właśnie z sudańskich gajów akacjowych. Dla porównania, w 2024 roku światowi importerzy zakupili blisko 200 tysięcy ton tego surowca, a rynek wyceniano na około 300 milionów dolarów.

Znaczenie gumy arabskiej dla światowego przemysłu było tak duże, że w latach 90. XX wieku, gdy Stany Zjednoczone nałożyły na Sudan sankcje gospodarcze i umieściły go na liście państw sponsorujących terroryzm, guma arabska została wyłączona spod embarga. Był to jeden z nielicznych przypadków w historii amerykańskiej polityki sankcyjnej, w którym kluczowy surowiec przemysłowy został potraktowany odrębnie, wyłącznie ze względu na interesy globalnych koncernów spożywczych, które bez niego nie byłyby w stanie prowadzić normalnej działalności produkcyjnej.

Zapisz się do newslettera!

Przejęcie kontroli nad regionami zbiorów przez siły RSF

Po wybuchu wojny w kwietniu 2023 roku paramilitarne Siły Szybkiego Wsparcia (RSF) dowodzone przez generała Mohameda Hamdana Dagalo (Hemeti) przejęły kontrolę nad znaczną częścią zachodniego Sudanu, w tym nad regionami Kordofanu i Darfuru, które odpowiadają za około 75 procent krajowych zbiorów gumy arabskiej. Znajdują się tam rozległe gaje akacjowe, gdzie około 5 milionów Sudańczyków, czyli około 10 procent populacji kraju, utrzymuje się bezpośrednio lub pośrednio ze zbioru i obróbki żywicy. Dla wielu rodzin w tych regionach guma arabska jest jedynym źródłem dochodu w gospodarce zniszczonej przez wojnę.

Przejęcie kontroli nad regionami produkcyjnymi przez RSF miało dwojakie konsekwencje. Po pierwsze, siły paramilitarne zaczęły pobierać opłaty od handlowców i rolników za możliwość wywozu surowca poza obszary przez siebie kontrolowane. W praktyce oznaczało to, że każda partia gumy arabskiej opuszczająca regiony Darfuru i Kordofanu podlegała opłatom na rzecz RSF, co stało się jednym z głównych źródeł finansowania działań zbrojnych. Drugim, jeszcze bardziej dotkliwym zjawiskiem stały się systematyczne grabieże i rabunki. Według danych ONZ, tylko w pierwszej połowie 2024 roku skradziono około 3,7 tysiąca ton gumy o wartości około 14,6 miliona dolarów. Rabunki te były tolerowane przez dowódców RSF jako substytut żołdu dla żołnierzy, którzy często nie otrzymywali regularnych wynagrodzeń. Guma arabska stała się w ten sposób nieformalnym środkiem płatniczym i formą wynagrodzenia w strukturach paramilitarnych.

Jeden z przedstawicieli RSF w rozmowie z agencją Reutera zapewniał, że jego oddziały jedynie ochraniają handel gumą arabską i pobierają niewielkie opłaty, a wszelkie sugestie o łamaniu prawa są bezpodstawne. Jednak liczne raporty organizacji pozarządowych i doniesienia dziennikarskie wskazują jednoznacznie, że RSF nie tylko opodatkowuje handel, ale także aktywnie uczestniczy w przemytniczych sieciach dystrybucji, wysyłając surowiec przez granice do Egiptu, Czadu, Libii, Sudanu Południowego i Kenii. Tam guma arabska pochodzenia sudańskiego jest mieszana z lokalnymi produktami (często w minimalnych ilościach) i odsprzedawana międzynarodowym pośrednikom jako towar pochodzący z tych państw.

Załamanie oficjalnego eksportu i wzrost przemytu

Wojna spowodowała całkowity paraliż sudańskiej gospodarki, w tym zniszczenie infrastruktury transportowej, zamknięcie wielu szlaków handlowych oraz blokady finansowe uniemożliwiające rolnikom i handlowcom uzyskanie kredytów bankowych i finansowania eksportu. Jak wynika z danych przytaczanych przez szefa sekcji eksporterów gumy arabskiej w Sudanie, Ahmeda al-Tayyiba al-Anana, eksport surowca w 2025 roku osiągnął poziom zaledwie 36 980 ton do listopada, czyli mniej niż 40 tysięcy ton rocznie, co jest wartością drastycznie niższą od poziomów z lat poprzednich. Al-Anan określił tę wielkość mianem „przerażającego spadku” i wskazał, że banki praktycznie wstrzymały finansowanie dla producentów w regionach dotkniętych walkami, ponieważ nie są w stanie dotrzeć do swoich klientów ani zweryfikować bezpieczeństwa transportu.

Równocześnie jednak popyt na gumę arabską na rynkach światowych nie zmalał – wręcz przeciwnie, globalne koncerny spożywcze i kosmetyczne nadal potrzebują surowca do swojej codziennej produkcji, a zapasy zgromadzone przed wybuchem wojny systematycznie się kurczą. Według wypowiedzi Richarda Finnegana, kierownika ds. zakupów w Kerry Group (jednego z głównych dostawców gumy arabskiej do firm spożywczych na całym świecie), obecne zapasy wyczerpią się w ciągu pięciu do sześciu miesięcy, jeśli nie uda się przywrócić regularnych dostaw.

W tych warunkach rozwinął się ogromny, nielegalny rynek przemytu. Sudańscy handlowcy, aby uniknąć płacenia opłat zarówno na rzecz rządu, jak i RSF, a także aby ominąć konieczność certyfikowania produktu jako wolnego od konfliktu, przewożą gumę arabską przez granice do krajów sąsiednich. Zjawisko to przybrało tak dużą skalę, że w państwach takich jak Egipt, Kenia czy Sudan Południowy, które historycznie produkowały niewielkie ilości gumy arabskiej (lub nie produkowały jej wcale), odnotowano gwałtowny wzrost eksportu tego surowca. Jak wynika z analiz agencji Reutera, boom eksportowy w tych krajach jest jednoznacznym dowodem na to, że sudańska guma arabska jest wyprowadzana z ogarniętego wojną kraju i odsprzedawana międzynarodowym pośrednikom jako towar pochodzący z tych właśnie państw. Sama guma pochodzi z terenów kontrolowanych przez RSF, ale po zmieszaniu z minimalną ilością lokalnego surowca (lub w ogóle bez niego) jest relabelowana i trafia na rynek bez odpowiedniej certyfikacji. Cały proceder jest dodatkowo komplikowany przez nieformalne rynki walutowe, na których transakcje są dokonywane za dolary amerykańskie, z dala od kontroli bankowej i skarbowej.

Wzrost cen i wyzwania dla globalnych producentów

Zakłócenia w dostawach i przejście handlu do szarej strefy przełożyły się na systematyczny wzrost cen gumy arabskiej na rynkach światowych. Według danych platformy Tridge, średnia hurtowa cena eksportowa gumy arabskiej z Sudanu wzrosła z 0,65 dolara za kilogram w 2021 roku do 1,18 dolara w 2022 roku i 1,43 dolara w 2023 roku. W 2026 roku ceny transakcyjne wahały się w lutym między 1,07 a 1,35 dolara za kilogram, co przy wciąż wysokim popycie i ograniczonej podaży oznacza presję na dalsze wzrosty. Sudańscy eksporterzy spodziewają się ogłoszenia nowych cen światowych w lutym 2026 roku, prognozując dalsze podwyżki. Niektóre analizy wskazują, że ceny wzrosły w ciągu trzech lat wojny nawet o 100 procent.

Dla globalnych koncernów spożywczych wzrost cen gumy arabskiej jest jednym z wielu problemów, z jakimi muszą się zmierzyć. Znacznie poważniejszym wyzwaniem jest jednak niepewność co do ciągłości dostaw oraz kwestie etyczne związane z finansowaniem konfliktu. Firmy takie jak Coca-Cola, PepsiCo, L’Oréal czy Mondelez International (producent M&M’s, Oreo i innych słodyczy) znalazły się w trudnej sytuacji: z jednej strony nie mogą zrezygnować z gumy arabskiej, ponieważ nie ma dla niej w pełni skutecznego i powszechnie dostępnego substytutu syntetycznego, z drugiej strony ryzykują, że kupowany przez nie surowiec pochodzi z terenów kontrolowanych przez RSF i pośrednio finansuje wojnę. Problem identyfikowalności pochodzenia jest szczególnie poważny w przypadku przemytu przez kraje sąsiednie, gdzie surowiec traci swoje pierwotne oznaczenie i jest sprzedawany jako produkt lokalny.

Część firm podjęła działania mające na celu zabezpieczenie łańcuchów dostaw. Francuska firma Nexira, jeden z największych globalnych dostawców gumy arabskiej dla przemysłu spożywczego, wstrzymała import sudańskiego surowca na cztery miesiące w 2023 roku i ponownie na trzy tygodnie w 2025 roku, powołując się na trudności z weryfikacją pochodzenia i obawy o finansowanie konfliktu. Inni pośrednicy, tacy jak Alland & Robert, deklarują, że kupują wyłącznie gumę arabską certyfikowaną przez sudański rząd w porcie Port Sudan, na wschodzie kraju, który pozostaje pod kontrolą regularnych Sił Zbrojnych Sudanu. Jednak, jak wskazują badania organizacji pokojowej PAX, większość sudańskiej gumy arabskiej jest obecnie przemycana, a jej pochodzenie jest praktycznie niemożliwe do prześledzenia.

Brak substytutów i perspektywy dla innych producentów

Jednym z kluczowych powodów, dla których guma arabska pozostaje tak ważna dla światowego przemysłu spożywczego, jest brak w pełni skutecznego substytutu. Mimo rozwoju biotechnologii i inżynierii żywności, nie udało się dotąd stworzyć syntetycznego zamiennika o identycznych właściwościach emulgujących, stabilizujących i wiążących. Częściowo gumę arabską mogą zastępować inne naturalne polisacharydy, takie jak guma ksantanowa (E415), guma guar (E412) czy pektyny (E440), ale każdy z tych składników ma nieco inne właściwości reologiczne i nie może być stosowany w tych samych proporcjach i procesach produkcyjnych. Dla wielu producentów zmiana formuły produktu wiąże się z długotrwałymi i kosztownymi testami, a także z ryzykiem zmiany smaku, konsystencji lub trwałości wyrobu.

Kryzys w Sudanie otworzył jednak nowe możliwości dla innych krajów Afryki, które tradycyjnie nie były liczącymi się producentami gumy arabskiej. Czad, Kenia, Senegal i Mali odnotowują zwiększone zainteresowanie swoją produkcją i starają się przejąć część rynku, odpowiadając na zachodni popyt. Przykładowo, Czad, który graniczy bezpośrednio z Sudanem i był jednym z głównych kanałów przemytu, rozpoczął inwestycje w rozwój własnych plantacji akacji i zwiększenie mocy przerobowych. Podobnie Kenia, która historycznie produkowała niewielkie ilości gumy arabskiej, odnotowała w ostatnich miesiącach znaczny wzrost eksportu, choć eksperci podejrzewają, że część tego towaru to w rzeczywistości przemycana sudańska guma arabska. Dla międzynarodowych koncernów dywersyfikacja źródeł dostaw jest priorytetem, ale proces ten wymaga czasu i inwestycji.

Wpływ na rynek polski i europejski

Polska, podobnie jak inne kraje Unii Europejskiej, jest importerem netto gumy arabskiej. Brakuje dokładnych danych dotyczących udziału poszczególnych dostawców na polskim rynku, ale szacuje się, że przed wojną od 80 do nawet 90 procent importowanej do Polski gumy arabskiej pochodziło z Sudanu. Polskie firmy z branży spożywczej – producenci napojów, słodyczy, galaretek, lodów, a także wyrobów farmaceutycznych i kosmetycznych – odczuwają skutki zakłóceń w dostawach poprzez rosnące ceny surowca i wydłużające się terminy realizacji zamówień. Niektóre przedsiębiorstwa próbują zabezpieczyć się przed niedoborami poprzez tworzenie większych zapasów, inne poszukują alternatywnych dostawców w innych krajach afrykańskich lub testują substytuty. Skala uzależnienia polskiego przemysłu spożywczego od sudańskiej gumy arabskiej jest jednak na tyle duża, że całkowite zastąpienie jej w krótkim okresie jest niemożliwe.

Unia Europejska, podobnie jak inne rozwinięte gospodarki, stoi przed dylematem, jak pogodzić potrzeby przemysłu z wymogami etycznymi i odpowiedzialnością za nie finansowanie konfliktu zbrojnego. Wprowadzenie systemu certyfikacji pochodzenia gumy arabskiej, analogicznego do systemów stosowanych dla diamentów (Process Kimberley) czy drewna (FSC), jest postulowane przez organizacje pozarządowe i część firm, ale jego wdrożenie w praktyce napotyka na ogromne trudności z uwagi na nieprzejrzystość łańcuchów dostaw, rozdrobnienie producentów oraz trwającą wojnę, która uniemożliwia przeprowadzenie jakiejkolwiek weryfikacji na miejscu. Równocześnie rosną głosy, że dotychczasowa polityka wyłączenia gumy arabskiej z sankcji wobec Sudanu, choć uzasadniona potrzebami światowego przemysłu, paradoksalnie przyczyniła się do eskalacji konfliktu, czyniąc z niej źródło finansowania dla walczących stron.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com